- homiki.pl - http://homiki.pl -

Carramba – czyli geneza IV RP

[1]

W krainie deszczowców zaginał niegdyś sławny badacz latających żab – prof. Baltazar Gąbka. Z Krakowa na ratunek, na wniosek króla Kraka wyruszyła ekspedycja kierowana przez niemniej słynnego podróżnika – Wawelskiego Smoka, któremu w niebezpiecznej tej wyprawie towarzyszył książęcy kucharz, Bartolini – herbu zielona Pietruszka (O mamma mija!- pisownia własna). Ich śladem podążał także tajemniczy don Pedro – szpieg z krainy deszczowców. Osobnik ten, przy każdej okazji, zwykł był kląć po hiszpańsku: carramba. Taki to był ten szpieg.

Szpiegów było zresztą w minionej, niestety, epoce PRL-u znacznie więcej, że wspomnę tu tylko szpiega Szoguna (cudowna rola nie do końca wyoutowanego geja – Richarda Chamberlaina – oczywiście rola szoguna, a nie szpiega), Stirlitza (przystojny acz mało erotyczny Wiaczesław Tichonow) wreszcie nasz rodzimy J23, czyli mój osobisty faworyt – Staszek Mikulski jako Hauptmann Kloss – kochałem się i kocham w nim (sprzed 40 laty) do dziś! Jamesa 007 Bonda nie wspomnę, bo był on praktycznie w świadomości przeciętnego PeeReLowskiego małolata nieobecny- walczył z naszym sojusznikiem ZSRR. Do dziś dreszcz erotycznej fascynacji przenika mnie na widok Rogera Moora i Seana Connery.

W każdym razie filmowa rzeczywistość kształtowała małolatów i podlotków minionej epoki, nad wyraz silnie. Dowodem, tego jest obsesja dzisiejszych twórców nowej, lepszej rzeczywistości na punkcie szpiegów, zagrożeń i spisków. Ministrowie Ziobro, Wasserman, a zwłaszcza niestrudzony Maciarewicz pasjami zapewnie oglądali dobranocki a zakapturzona postać szpiega z krainy deszczowców towarzyszyła im w koszmarnych snach i do dziś towarzyszy. Carramba! Sama zaś postać don Pedra zaważyła znacznie na ich postrzeganiu rzeczywistości. Chcąc nam, narodowi prostemu, raj uczynić na ziemi- w kreskówkę ją zmieniać poczęli. A dobranocka ta rozpoczyna się na naszych oczach właśnie tak:

W krainie teczek i lustracji, spisków i afer- czyli 3 RR zaginęła moralność, prawość patriotyzm i sprawiedliwość. Ze stolicy na ratunek wyrusza ekspedycja, przez króla, a raczej dwóch identycznych prawie królów wysłana, kierowana przez podwawelskiego – smoka: Zbigniewa Ziobro, któremu w niebezpiecznej wyprawie towarzyszy książęcy błazen Przemysław Edgar- o Mamma mia!- herbu stacja kolejowa. Ich śladem podążają hordy agentów, szpiegów, spiskowców, komunistów, ateistów, Żydów, masonów, gejów, lesbijek i cyklistów tez. Carramba!

Nowa, obsesjami miłośników PeeReLowskich kreskówek wykreowana, rzeczywistość toczy się dalej: religijni fanatycy, ultra- konserwatywni politycy, zwolennicy kaznodziei z Torunia, nacjonalistyczni podżegacze, zwykli głupole, tropiciele nierządu i pornografii, obrońcy tzw. życia poczętego- czyli embrionu- wszyscy (mężczyźni przeważnie) czuwać pragną nad moralnością i przyzwoitością narodu. Wszyscy tropią przejawy najmniejszego odstępstwa od normalności. Przytoczmy kilka przykładów z naszego, rodzimego podwórka:
Powrót do konserwatyzmu to patriotyczny obowiązek. Należy znów do dobrego tonu- pójść w niedzielny poranek do kościoła. Dobrze by było nie odwiedzać popołudniami supermarketów, lecz w gronie hetero- rodzinnym pieśni patriotyczne śpiewać, flagi narodowe odkurzyć i nimi na pohybel innym i obcym pomachać. Babci moherowy berecik sprezentować a i na budowę świątyni opaczności datek dać. Radia słusznego, prawdziwego i polskiego posłuchać. Geja w szkole wytropić, sprawdzić, czy może swoje zboczenie promuje – a jak promuje – zwolnić. W ogóle, jak taki gej- gejem jest, to sam z siebie, immanentnie przez sam fakt bycia gejem już to gejostwo promuje, więc sprawa jest jasna. Jak jesteśmy to już promujemy!

Gdzieś w nas tkwi tęsknota za strukturami lat 50-,60-,70-tch, gdzie wszystko było jasne i klarowne, gdzie swoi- nasi są a gdzie ci inny, wrodzy, obcy. Dziś w dobie globalizacji i pluralizacji życia, to nasze narodowo- katolickie zadęcie jakieś nieszczere, nieprawdziwe i nie z tej bajki mi się wydaje. Zwłaszcza że takie wartości jak liberalne myślenie, tolerancja i akceptacja różnorodności nie znajdują siły przebicia do narodowych mas. I to właśnie mnie martwi. Gdyby to było udawane, pół biedy- gorzej jak to tak naprawdę!

Od roku mamy nowy rząd (nowy, – akurat!). A w naszych mniejszościowych sprawach idzie z miesiąca na miesiąc na gorsze. Geje i lesbijki w tym kontekście nie powinni zadowalać się prawem do tolerancji, wyżebranej na kolanach, wyproszonej błagalnie. Powinniśmy żądać od społeczeństwa sprawiedliwości. I domagać się takiego społeczeństwa, które każdą niesprawiedliwość uleczyć powinno, które każdą nierówność i dyskryminację zlikwiduje, które kobietom da prawo o decydowaniu o własnym zdrowiu i życiu, które wreszcie przestanie być opresyjne w stosunku do każdej mniejszości.

Nasza mniejszość chce świata przyjaznego dla wszystkich. Pokojowego i radosnego. Trochę odlotowego i szalonego. Wiem, że to ideał- a codzienne wiadomości tej idealistycznej wizji na każdym kroku zaprzeczają. Zemsta i terror, obmowy i pomówienia, kłamstwa, bigoteria i podwójna moralność; przy tym upór wart lepszej sprawy, ciasnota horyzontów- nie dopuszczająca innych, inaczej myślących głosu; wreszcie zwykła bezdenna głupota- takie wartości rządzą dzisiejszym światem. Nie trzeba daleko szukać.

My, geje i lesbijki tez nie jesteśmy idealni. Sami nietolerancyjni, skłóceni ze sobą, zawistni i egoistyczni. Być może naprawę otaczającej nas rzeczywistości należałoby zacząć od własnego podwórka. Może jako uciskana mniejszość moglibyśmy dać przykład innym, jak być wiernym sobie i swoim celom, jak prawdziwie kochać, jak być autentycznym i szczerym, jak „na zewnątrz” pokazać, że jako „gay- community” – wspólnota, jesteśmy nie tylko normalni lecz także autentyczni.

Drogie siostry i bracia w gejowstwie. Zapomnijmy o swarach i kłótniach o drobnostki, zademonstrujmy jedność wobec świata. Zapomnijmy o intrygach, bądźmy odlotowe ale i autentyczne, szalone i prawdziwe, radosne (gay!) ale i rozsądne. Normalniejsi niż ci, tak zwani normalni i homoseksualni, jak tylko geje i lesbijki być potrafią. Niech nasza rzeczywistość odczaruje smutną krainę Deszczowców i ich szpiega, zamaskowanego don Pedra w przykusej pelerynce.

Wszystkiego optymistycznego

Życzy
Wasza Ciocia Juanitta

Ps. Wiadomość z ostatniej chwili: Na wniosek Marszałka Marka Jurka BXVI ma ustanowić Matkę Boską Trybunalską patronką Sejmu i parlamentarzystów. Pod kopią obrazu z kościoła jezuitów z Piotrkowa Trybunalskiego ma wkrótce zawisnąć na dostojnym miejscu w gmachu Sejmu IV RP. Pod obrazem będą się modlić parlamentarzyści o rozsądek i mądrość. W takich intencjach modlitw nigdy nie za wiele!

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta [2]

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia 😉