Zaułki tożsamości

Nie powinnam okazać się lesbijką – myślę za każdym razem, gdy słyszę teorie na temat przyczyn homoseksualizmu – że niby jakaś specyficzna sytuacja rodzinna, brak wzorców ojca czy matki, brak oparcia w religii, że jakieś uwiedzenie w młodości, że jakaś niby specyfika musiała zaciążyć i potem efektem ubocznym jest oto pożądanie płci tej samej.

Nie powinnam okazać się lesbijką – myślałam podczas tych Świąt Wielkanocnych – wśród rodziny nieprzyzwoicie wyedukowanej, z czego blisko jedna trzecia ma tytuł doktora. Nic oto – odkąd pamiętam – nie zdeprecjonowało mężczyzny w moich oczach – zabrzmi to niewiarygodnie – ale w najbliższej rodzinie obejmującej rodziców, dziadków i cztery inne małżeństwa nie znajduje związku opartego na niepartnerskich zasadach. Tak wyszło. Może bardziej byłyby mi bliskie walki feministek o większą świadomość przemocy wobec kobiet w rodzinie – ale – nad czym ubolewam – nie potrafię się w nie czynnie zaangażować. Choć oczywiście uważam za słuszne. Uwiedziona nie byłam i w dodatku zawsze miałam ciągoty religijne – może bardziej religioznawcze. Zawsze szukające jakiegoś ostatecznego punktu odniesienia.

Nie powinnam okazać się lesbijką. A jednak. Gdy mama pod koniec podstawówki pokazała mi polityczny film „Dreszcze” – gdzie bohaterem był kilkunastoletni chłopiec na obozie propagandy komunistycznej – po jego pierwszym obejrzeniu (bardzo mało z niego wtedy pojęłam) zapamiętałam tylko jedno zdanie: „przerobiła Cię ta kurwa” – powiedział mu ojciec gdy zobaczył, jak bardzo się zmienił pod wpływem atrakcyjnej wychowawczyni. Nic nie pamiętałam z tego filmu oprócz tego, że oto utożsamiłam się z tym chłopcem, byłam nim, kiedy fantazjował o swej przełożonej (miałam wtedy obsesje na punkcie nauczycielki od matematyki), byłam nim, kiedy zmienił swoje nastawienie do otoczenia pod wpływem tej fascynacji, – byłam nim, byłam tym chłopcem – 14 lat. Poczucie inności, jakie chowa się głęboko w sobie, bo nawet nie dysponuje się językiem który opisze te emocje. I już wtedy wiedziałam, że coś jest we mnie inne, że tak naprawdę czymś za czym jestem w stanie pofrunąć, zostawić wszystko i zmienić się dla tego czegoś była bliżej niedookreślona kobiecość, jakiś jej archetyp we mnie, kompletnie wtedy nie do scharakteryzowania.

Kim jesteś? Pytałam siebie sama w liceum, gdy nudziły mnie koleżanki wodzące za kolegami oczami, gdy nudziły mnie nawet wtedy, kiedy nie wodziły, bo nie przystawały do tego archetypu właśnie, który odnajdywany był przygodnie i fragmentarycznie w kobietach młodych, eleganckich i czułych – wtedy z daleka jeszcze… Kim jesteś? pytałam siebie, gdy żałowałam, że nie jestem arystokratycznym młodzieńcem, który by tą ich elegancję mógł jakoś zagarnąć dla siebie, który nie ma jeszcze wystarczającej wiedzy by je oczarować intelektualnie, który jest jeszcze jeszcze taki niewykluty, niedoświadczony no i nie jest młodzieńcem rzeczywistym – bywa nim tylko na zakrętach myśli bo nie umie się w swej roli odnaleźć.

No i studia. I seksualność przeżywana nie wyobraźni tylko, ale już rzeczywista – dorosła już – zrywająca z ucieczką w młodzieńca – no bo po co – wręcz konstytuująca mnie jako kobietę – w dodatku kobiecą – w opinii własnej i innych. Kim jestem? – Pytam siebie po raz kolejny (już po studiach), przecież nie wydarzyło się w moim życiu nic, co miałoby powodować tak nienormatywną tożsamość… Kim jestem? Kim mogłabym jeszcze się poczuć? Nie lubię określenia lesbijka, mimo że w moim własnym tym tekście padło już 3 razy… Wtłacza ono moich rozmówców w ich wyobrażenia na temat tego pojęcia. Jestem największym męskim skurwielem, kiedy jakiś dresiarz patrzy na mój tyłek, jestem subtelnym gentlemanem, gdy jakaś heteryczka po prostu mi się podoba – i ta słoma z butów chłopięcości, gdy je w drzwiach przepuszczam, papierosa podpalam… Lubię te queerowe przebrania, te zaułki, w które mogę się schować, te tożsamościowe konkurencje dla cały czas ewoluującej, subiektywnie postrzeganej kobiecości…

————–
w ilustracjach wykorzystano fotografie Ellen von Unwerth „Nadja Auermann” z 1991 r, oraz Nelly, i,e. Elli Seraidari „Dancers of Mary Wingman's School” z 1923 r. Fotografie pochodzą z książki: „Women seeing women, A Pictorial History of Women's Photography from Julia Margaret Cameron to Inez van Lamsweeerde”, Shirmer Art Books, 2006

Autorzy:

zdjęcie kasia_encanto

kasia_encanto

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 164; nazwa: kasia_encanto

9 komentarzy do:Zaułki tożsamości

  • royte_pomerantsn

    [Re: Zaułki tożsamości]

    Podoba mi się :) . Głównie Twoje podejście – ta niechęć do szufladek :) , które otwierają szufladki w głowach odbiorców wypowiedzi.

  • Lidziuchna

    [Re: Zaułki tożsamości]

    Czytam ten felieton juz trzeci czy czwarty raz, z każdym podoba mi się coraz bardziej. widzę w nim siebie, jak w tafli wody mogę się przejrzeć. Gdy się zna autora, głębiej można odczuć jego słowa…gdy czytając widzi się te błyszczące oczy.
    Pozatym świetna grafika :)

  • Ester Williams

    [Re: Zaułki tożsamości]

    tak… tak… życie jest trudne i pełne zła, nie zmienisz go ty nie zmienie go ja

  • Kaja

    [Re: Zaułki tożsamości]

    wspaniay wrtykuł, bardzo mnie ujął. Ciekawe przemyslenia i świetny styl;)
    pozdrowionka dla autorki
    i mała prośba o podesłanie fotek z wizyty w 3 city;)

  • stabat

    [Re: Zaułki tożsamości]

    Tekst bardzo mi sie podoba, rowniez pod tzw. wzgledem literackim. No i jedna z glownych mysli trafia do mnie bezposrednio. Chodzi o emblemat ,,lesbijka”. Dawno przestalam miec broblem z tym slowem w stosunku do swiata, ale mam go w stosunku do siebie. Czuje sie zmuszona, gdy go uzywam, bo nie czuje w nim adekwantnosci do siebie. Martwilo mnie tez, ze czuje sie niespowinowacona ze srodowiskiem, choc jak myslalam, przeciez powinnam. Nie tu i nie tam..Jakie sa Wasze odczucia?

  • Mar

    [Re: Zaułki tożsamości]

    ja uważam że każdy może nadać sobie emblemat i być jego chodzącą indywidualną definicją. Jedna nazwa dla miliarda różnych znaczeń. Tak robimy wszyscy tylko nie wszyscy to widzą i wtedy mogą się martwić że są zaszufladkowani. Trzeba być poprostu….ponad tym kredensem z szufladami, wtedy inni mogą nas tam zamykać a nas tam poprostu nie będzie.

  • Madlen

    [Re: Zaułki tożsamości]

    jak ładnie o tym piszesz…
    chciałabym umiec tak o sobie myśleć- z taką czułością i akceptacją
    pozdrawiam serdecznie

  • siostra Lesbja

    [Re: Zaułki tożsamości]

    Podoba mi sie,odnajduje moje uczucia.Magie tesknoty z wieczna zmienna kobiecoscia i obcosc w tym czrno-bialym swecie heterycznych dwuwymiarowych gierek. Pozdrawiam

  • Anusza

    [Re: Zaułki tożsamości]

    Znakomity tekst….jestem pod wrażeniem próby wyrażenia niewyrażalnego,meandry tożsamości…. (samo)nazwania….ciepły, błyskotliwy, pełen uroku….dziękuję:)




Skomentuj: siostra Lesbja Anuluj odpowiedź

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa