Pan(i)om z Wiejskiej dziękujemy

Kilka wrażeń manifestantki-feministki ze środka tłumu

Warszawski Marsz Solidarności Kobiet był w tym roku inny. Nie była to Manifa (a w zasadzie manifa – słowo to weszło już mocno do codziennego języka, z tego między innymi powodu organizatorki postanowiły zrezygnować z tej nazwy), jaką pamiętam z lat poprzednich – wesoła impreza z feministyczną, energetyzującą muzyką, bębnami i lesbijskimi fioletowymi balonikami. Tym razem bardziej było czuć złość, determinację, a nawet momentami świadomość beznadziei sytuacji w jakiej się znalazłyśmy – my jako kobiety – niż radość z bycia razem i pokazania, że chce się nam walczyć.

Wspaniałe było jednak to, że jak zwykle przyszło nas bardzo dużo (media mówią o półtora tysiąca osób, moje oko widziało chyba więcej, ale nie jest precyzyjne). W powietrzu unosił się nastrój konstruktywnej złości, mimo zimna nie brakowało energii do skandowania „Kobiety do rządzenia – Giertychy do rodzenia (bez znieczulenia)!”, „Pan(i)om z Wiejskiej dziękujemy!” i – przede wszystkim – „Łapy precz od konstytucji!”.

Prawdą jest, że parady równości czy manify zmieniają się powoli po prostu w demonstracje niechęci do miłościwie nam panującej władzy i przez to wytracają nieco ostrość ideologiczną, bo idziemy „ogólnie przeciw”, a nie „za konkretnymi żądaniami”.

Myślę, jednak, że w przypadku Marszu obydwa aspekty są równie ważne – tak samo bardzo chcemy prawa do aborcji, równych płac i uczciwego traktowania, jak mamy dość arogancji władz. Uogólnienia postulatów nie było zresztą tak bardzo słychać (wspaniałe prowadzenie całego marszu – brawa dla organizatorek-agitatorek – jak i przemówienia), co może raczej widać – we flagach partyjnych i związkowych, których było chyba tyle samo co transparentów „prokobiecych”.

Hasła wykrzykiwane przez tłum mówią same za siebie – ta władza nie ma naszej akceptacji do zajmowania się sprawami kobiet. Może nie dotknie mnie nigdy konieczność rozważenia aborcji. Może w moim zawodzie nie ma „szklanego sufitu”. Może nie grozi mi typowo kobieca patologia społeczna. Ale warto było zmarznąć na kość, żeby pokazać tym „im”, których staram się nie nienawidzić, że ich samozadowolenie nie ma podstaw.

Ich poglądy to kpina, fakt, że je realizują w ustawodawstwie – to horror.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

3 komentarzePan(i)om z Wiejskiej dziękujemy

  • Uschi

    [Re: Pan(i)om z Wiejskiej dziękujemy]

    Jeszcze cytat z Agnieszki Graff:
    W tym roku Porozumienie 8 Marca zadecydowało, że koniec z happeningami, koniec z perukami, Manifa jest na serio. I to jest poważna, ideowa decyzja i też wyzwanie rzucone mediom, bo media się przyzwyczaiły, że co roku ulicami Warszawy idzie kolorowy korowód dziewczyn i chłopaków, którym nie wiadomo właściwie, o co chodzi, ale jest fajnie i kolorowo, są śmieszne napisy w rodzaju „Seks tak, seksizm nie” albo „Feminizm, jestem tego warta”. Ale już nie jesteśmy na etapie celebrowania naszej takiej wewnętrznej radości, żeśmy się wyzwoliły, żeśmy przeczytały fajne, feministyczne książki. Nasz kraj opanowała jakaś nacjonalistyczna zaraza. I mam nadzieję, że media dostrzegą, że dzieje się coś ważnego, co nas wszystkich dotyczy, a nie tylko kobiet w wieku rozrodczym.
    http://wiadomosci.onet.pl/1396851,2677,2,kioskart.html

  • QUASIMODO

    [Re: Pan(i)om z Wiejskiej dziękujemy]

    „Paniom z Wiejskiej już dziękujemy” zaraz zaraz ją jeszcze perełki mam tu namyśli panią Joanne Senyszyn co jak co ale daje popalić wszelkiej maści kaczystom i moherom

  • Uschi

    [Re: Pan(i)om z Wiejskiej dziękujemy]

    Panią Senyszyn osobiście uwielbiam, ale jakoś sobie nie przypominam jej spektakularnych akcji w kwestii parw kobiet i aborcji. Zostaje pani Jaruga-Nowacka, ale jak na ilość posłanek to ona jedna to zdecydowanie za mało. Panie opsłanki nie spisują się jako przedstawicielki swojej płci.

    Na Marszu jedna z prowadzących powiedziała, że kiedy organizowano tzw. wysłuchanie – akcję polegajaca na tym, że kobiety które dokonały aborcji dzieliły się swoim odczucuami, z zaproszonych WSZYSTKICH posłów i posłanek pojawiła się pani J.-N. Tylko.

    Więc dziękujemy takim polityczkom. Sio od żłoba :/.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa