Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie

Najgorsze są te rewolucje moralne
Na szczęście rewolucja pożera często własne dzieci
(JB)

Geje stali się ponownie przedmiotem dyskursu politycznego. Oczywiście jak zwykle przedmiotem, a nie podmiotem. Przedmiotem można dowolnie wymachiwać i żonglować. Takim mistrzem sztuki żonglerskiej okazuje się ostatnio mała, kanapowa, lecz we własnych oczach jakże ważna i opiniotwórcza partyjka pod nazwą LPR. W osobach swoich ministrów (oświaty – o zgrozo!!!) Romana Giertycha oraz niejakiego Orzechowskiego, imienia nie pomnę, wymachują oni gejami (lesbijki oraz inne feministki są dla tych prawdziwych samców wzmianki nawet niegodne) przed oczami gawiedzi prezentując nam spektakl pod nazwą: a teraz drogi narodzie zrobimy porządek ze zboczeńcami.

Teza jest jasna i jedynie słuszna – geje są bee, a pan minister cacy. Geje propagandę uprawiają w szkołach, dzieci deprawują, zboczeńce jedne (tak tak, wiem! – zboczeńcy być powinno), rodzinie jedynie słusznej – bo heterycznej – zagrażają. W jaki sposób zagrażają, tego pan minister Orzechowski nie precyzuje, ale ja się domyślam. Przychodzą te wstrętne geje do dziatek niewinnych i mówią: rozpadaj się polska rodzino, rozpadaj! Giń narodzie, rozwijaj cywilizacjo śmierci! I rodzina od tego gejowskiego gadania rozpada się sama. Tacy silni są geje! A rodzina biedna, słaba i moralnie nieukształtowana. Za co ci jedynie słuszni wychowawcy narodu pieniądze na tacę biorą? I potem efekty – w postaci rozpadu rodziny – jak na dłoni widać, a biedny minister martwi się i siwieje w oczach. I sinieje ze złości i gniewu słusznego przed kamerami TV Trwam. A może mi się tylko zdawało, że sinieje, bo że siwieje to pewien jestem.

Geje z natury (dokładnie! z natury właśnie) są obrzydliwi w oczach Pana i ministra Orzechowskiego także. W kale się ponoć tarzają, krew i spermę piją i o zgrozo w pupcię sobie nawzajem wkładają. Jest to oczywiście dla wszystkich LPR-owskich ministrów niewyobrażalne, więc sobie owi ministrowie fakt ten zadziwiający wyobrazić usiłują – a jak już sobie wyobrażą, to im się odbija i zwraca. Sondaże im się odbijają od dna i popularność zwisać zaczyna – niczym uwiąd starczy – 2 centymetry poparcia społecznego obecnie. Podejrzewam, że takiemu wiceprzewodniczącemu Wierzejskiemu, to nawet te 2 centymetry na widok kopulujących gejów stają, co wprawia pana posła w osłupienie i panikę, że go ktoś do takiego przyrównać, i z takim zboczeńcem utożsamić, może. A on przecież szczerym rycerzem moralności jest, a że nawet krasnoludki pana posła w sondażach biją, to już wina narodu durnego, który (cytuję dosłownie za Polsatem) „w sprawach moralności to się wypowiadać nie powinien”. Od tego są wybrańcy narodu, kaznodzieja toruński i kropka! I wara innym.

W każdym razie geje są wstrętni i niemoralni, a żaden normalny wszechpolak (cokolwiek by ta kuriozalna nazwa znaczyć miała) takich gejowskich praktyk nie mógłby uprawiać. Paradoksalnie jesteśmy jednak zarazem obrzydliwi i atrakcyjni! Bo pomimo tego naszego immanentnego zboczenia i obrzydliwości moglibyśmy stać się dla dzieci i młodzieży atrakcyjnym wzorcem do naśladowania. Jak pogodzić tę sprzeczność? Tu już o pomoc prosić należy pewnego toruńskiego kaznodzieję, specjalistę od schizofrenii. Ja się rozwikłania tego paradoksu nie podejmuję!

Był onegdaj w telewizji przedwildsteinowskiej program pod nazwą WC Kwadrans. Prowadził go niejaki Cejrowski Wojciech – cham, acz inteligentny. Kreował się ów Cejrowski na pierwszego kowboja (pastucha) Rzeczpospolitej. Smrodek się prawicowej ideologii z tego WC-kibla unosił, zaś samego Cejrowskiego wkrótce zdjęli z anteny i na misje wysłali do krajów trzeciego świata, gdzie ten z kamerą kręcił materiały do kolejnych programów przypominających znany cykl „z kamerą wśród zwierząt”. Zwierzęta zastąpił Cejrowski ludźmi, kolorowymi, wśród których ten przedstawiciel białej cywilizacji czuł się jako misjonarz i forpoczta kultury zachodniej jak ryba w wodzie. Mógł się pan redaktor puszyć i nieco z dzikusów ponabijać. Program ten pod nazwą „Boso przez świat” można obecnie oglądać w TV w każde niedzielne przedpołudnie.

Mnie się zaś WC ostatnio kojarzy się nieodparcie z głoszonym obecnie przez niektórych prawicowych agitatorów hasłem obroty tzw. wartości chrześcijańskich. Jako żywo myślałem, że wartości te to: miłość, życzliwość, dobroć, pokora, słowem to, co głosił założyciel tej religii Jezus. Nic bardziej błędnego: obserwując poczynania LPR-owskich ministrów oraz toruńskich kaznodziejów, gotów jestem pomyśleć, że te WC (w rozumieniu wartości!) to nienawiść, nietolerancja, niechęć, ksenofobia oraz cały katalog „cnót” znanych mi z Małego Katechizmu pod nazwą siedmiu grzechów głównych, wśród których pycha niepoślednia odgrywa rolę. Cóż, może nie wszyscy czytali Mały Katechizm. O pozostałych „WC-tach” następnym razem.

O czym informuje Wasza
wkurzona i niezwykle upolityczniona
Ciocia Juanittaa

w ilustracji wykorzystano fragment plakatu Andrzeja Pągowskiego z 1989 r.

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

7 komentarzy do:Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie

  • M.

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    JAk zwykle dobry tekst, lekko sie czyta… Brawo za miłe dla ucha zgryźliwe uwagi. :D

  • [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    Pierwszym, który przed laty rozszyfrował skrót WC jako „warości chrześcijańskie” był – jakże by inaczej – Jerzy Urban w swoim „NIE”.

    „WC” kwadrans mówił o tychże wartościach, lecz jego nazwa nawiązywała do inicjałów „Naczelnego Kowboja RP”. On zaś przez te lata nabrał rozumu i polotu. Nie oceniam jego obecnych programów tak źle, zwłaszcza, iż jest jasne, że dzięki „dzikim” stracił wreszcie cnotę! To widać po tym, co gada teraz, a i czasem dowcip wsadzi taki, że można domyślać się, iż to niekoniecznie jakaś „tubylczyni” go rozprawiczyła – to mógł być „tubylec”…

    I ostatnia sprawa: dla młodych każdy „owoc zakazany” jest ponętny… NADCHODZĄ ZŁOTE CZASY!!!

  • MW

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    super, styl pisania kogoś mi przypomina :) )

  • Taki ktoś

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    Cejrowski… Hmmm… Piskliwy głosik, kolorowe fatałaszki, bose nóżki („ach, jaka śliczna jestem!”), nademocjonalność, przebieranki (najchętniej za za macho – „kowboj to takie męskie, ach!”), rozwalone ostatecznie do cna „białe małżeństwo” – czy potrzeba czegoś więcej? No tak, jeszcze można wspomnieć o antyhomoseksualnych obsesjach – to w zupełności wystarczy dla zbudowania całego obrazu…

  • Gosia

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

      Naprawde swietny tekst…;]

  • maiuusz

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    lubie ogladac gejuw

  • dziewczyna

    [Re: Żonglowanie gejem, czyli 2 procent w zwisie]

    tekst się fajnie czyta, ale nie zgadzam się z treścią:)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa