Nietypowe rodziny


Mamy za sobą trudny tydzień pełen dziwnych zachowań polityków – ekspertów od homoseksualizmu. Zapomnijmy o nich i poświęćmy się lekturze. Do księgarń trafiło właśnie naukowe opracowanie dotyczące rodzin tworzonych przez osoby homoseksualne, pary tej samej płci – lesbijki i gejów oraz ich dzieci – książka Przemysława Tomalskiego Nietypowe rodziny (Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego).

Termin rodzina do par jednopłciowych jakoś (jeszcze) w Polsce nie przystał. Nieczęsto, gdy gej, lesbijka mówi, że spędza weekend „z rodziną”, ma na myśli osobę sobie najbliższą – partnerkę / partnera. Częściej słyszymy o związkach partnerskich, jako pewnej formie prawnej. Pamiętny projekt ustawy senator Szyszkowskiej w swym uzasadnieniu na wszystkie świętości zapewniał, że homoseksualiści to nie rodzina. Pozwolę sobie z tym nie zgodzić – homoseksualiści też tworzą podstawowe komórki społeczne, czyli rodziny. Homoseksualiści mają też dzieci.

Temat rodzicielstwa osób homoseksualnych wydaje mi się swoistym tabu nawet wśród lesbijek i gejów, mówię tu o Polsce. Sami niewiele wiemy, szczególnie, że główne tropy myślenia wskazują politycy i media, a głównym hasłem jest mityczna adopcja i prawo do niej, które podobno jest zapisane na homiczym sztandarze. Uważam, że hasło to na sztandar wpisywali dotychczas nasi przyjaciele, rozmaici eksperci od homoseksualizmu, nie wiadomo po co debatujący na ten temat. Straszak dziecko plus homoseksualiści jest bronią polityczną – pozwolę sobie na ocenę – jakże ohydną i cyniczną. Według dyskursu lesbijki i geje dzieci nie mają z zasady i należy ich od dzieci izolować (sławetna „promocja homoseksualizmu” i podobno czegoś tam jeszcze). Czasami odnoszę wrażenie, że homoseksualistów uważa się za osoby bezpłodne. Więcej, można by nawet pomyśleć, że adopcja, z racji na jej wagę w strategiach „zwalczania homoseksualizmu”, to główna (jedyna?) droga rozmnażania się wśród ludzi (przed adopcją dziecko zapewne jest dostarczane przez bociana lub „rodzi” się w kapuście).

Z braku wiedzy sięgamy do tego, co nam się „wydaje”, obserwacji wśród znajomych, obserwujemy innych, nas samych. Tymczasem to droga prowadząca na manowce. Skoro mamy skąd zaczerpnąć wiedzy – sięgnijmy po fachową książkę, nawet, jeśli nie przywykliśmy (jak zapewne większość Czytelników), do opracowań naukowych. Nie może być – zauważa Tomalski – rzetelnej debaty na jakikolwiek temat, jeśli nie posługujemy się w rozmowie wiedzą. A wiedzą nie jest to, co nam się wydaje czy to, o czym niby jesteśmy przekonani.

Książeczka Tomalskiego jest dziełem pionierskim – jednym z niewielu źródeł, z których możemy tu i teraz, w Polsce, zaczerpnąć wiedzę o nas samych. Wiedzę o naszej tożsamości, procesach towarzyszących tworzeniu i trwaniu związku, procesach ewentualnego stawania się rodzicem. Tomalski z dystansem właściwym publikacji naukowej omawia i analizuje wyniki badań nad parami lesbijek i gejów oraz ich dzieci. Liczne takie badania są od dawien dawna prowadzone na świecie i dotyczą ludzi żyjących w rozmaitych warunkach. Mnogość wyników i rzetelność prac pozwala na sformułowanie wniosków.

Cóż więc dowiemy się z książki Tomalskiego, co o osobach homoseksualnych i ich dzieciach mówi nauka? Nie zamierzam przytaczać wszystkich wniosków i faktów, chcąc zachęcić Czytelnika do samodzielnej lektury. Chcę jednak wskazać na te elementy, które szczególnie wzbudziły moje zainteresowanie.

Po pierwsze, Tomalski opisuje badania nad więzią osób homoseksualnych pozostających w związku. Jaka ona jest, jaka jest miłość osób homoseksualnych? Nie odróżnia się od „ogólnie rozumianej” miłości, więzi. Jednak frapujące jest, jak ważne w życiu osoby homoseksualnej są procesy samookreślenia, samoakceptacji i ujawnienia własnej tożsamości otoczeniu. Tomalski wskazuje, za cytowanymi przez niego licznymi autorami, iż uporanie się z takim trzystopniowym procesem jest kluczowe dla jakości późniejszego życia osoby homoseksualnej i relacji w związku. Jest to tym bardziej ważne dla nas w Polsce, gdzie otwartość bycia gejem czy lesbijką nadal wydaje się dla wielu czymś niezwykłym (choć sondaż TEGL pokazał, że jesteśmy coraz bardziej otwarci np. w pracy), a politycy robią wiele, by do coming outu zniechęcić. Warto tu dodać, iż dla samoakceptacji i ujawnienia się ważniejsze jest wsparcie przyjaciół, a nie rodziny pochodzenia (rodziców).

Zasadnicza część pracy odnosi się jednak do zagadnienia rodzicielstwa osób homoseksualnych. Dzieci osób homoseksualnych rodzą się statystycznie najczęściej w związkach różnopłciowych, zawartych przez lesbijkę / geja przed odkryciem własnej tożsamości bądź wbrew własnej homoseksualnej tożsamości. Lesbijki mogą stać się matkami już pozostając we wspólnym związku, na przykład poprzez sztuczne zapłodnienie. Pozostaje wreszcie osławiona adopcja.

Jakie tu osiągnięto wyniki, co odkryto? „Życie jest nowelą”, głosi telewizja, a rodzicielstwo osób homoseksualnych okazuje się równie nudne, jak polski film, z którego pochodzi ten cytat. Może nawet nie nudne, co typowe, nie odbiegające od przeciętności. Rodziny lesbijek i gejów wychowujące dzieci nie różnią się od rodzin złożonych z mężczyzny i kobiety. Nie oznacza to oczywiście, ze są identyczne. Jednak lesbijki i geje nie są „gorszymi” rodzicami, a dzieci wychowywane przez homoseksualistów wcale nie są narażone na jakieś specyficzne zagrożenia, wynikające z orientacji seksualnej rodzica czy opiekuna. W rodzinach lesbijek i gejów zachodzą te same procesy, które szeroka publiczność zna z biografii rodzin, gdzie rodzicami są kobieta i mężczyzna.

Co w końcu z ową rozdmuchaną adopcją? Adopcja przez osoby homoseksualne na świecie nadal zdarza się stosunkowo rzadko (choć coraz częściej) i pozostaje sytuacją wyjątkową, jak niecodziennym i skomplikowanym procesem jest adopcja w ogóle, dokonywana przez pary heteroseksualne. Tym samym mniej jest źródeł, by określić sytuację dziecka adoptowanego przez parę osób tej samej płci. Nie oznacza to jednak, że arbitralne oburzanie się na możliwość adoptowania dzieci przez homoseksualistów jest słuszne. Za umożliwianiem adopcji także lesbijkom i gejom przemawia przychylne nastawienie do takiego postulatu organizacji profesjonalnych i instytucji zajmujących się adopcją.

Tomalski kończy ogólnym podsumowaniem, iż rodziny lesbijek i gejów „stwarzają w większości przypadków szansę na zapewnienie dziecku optymalnych warunków rozwoju”. Jakże to dalekie od powszechnego polskiego przekonania. „Powszechne przekonania” mające za nic wiedzę i dorobek nauki są dziś górą (z innej beczki: wysoki urzędnik decydujący o sprawach edukacji wspierający idee kreacjonistyczne wierzy w smoka wawelskiego jako dowód na to, że dinozaury żyły w czasach ludzi). Pamiętam, jak w czasach kinowych sukcesów „Brokeback Mountain” część publicystów pochylała się nad „kłamstwem”, jakim rzekomo jest miłość wśród gejów. Dziś zestawienie dziecko – lesbijka / gej jest tematem wybuchowym, i wszyscy, niezależnie od przygotowania merytorycznego, czują się zobowiązani, by wypowiadać się. Tym samym miłość i rodzicielstwo stały się zarezerwowane dla heteroseksualistów.

Tymczasem nie. Nie jesteśmy wielbłądami, choć nieustannie w Polsce domaga się od nas, byśmy tego udowadniali. Niestety, tracimy na to nas czas, energię, nerwy. Dlatego tym cenniejsze są rzetelne prace, które pomagają nam i innym, wszystkim zainteresowanym, naprawdę zrozumieć, a nie tylko wyobrazić sobie, kim jesteśmy, a kim nie jesteśmy.

Przemysław Tomalski
Nietypowe rodziny. O parach lesbijek i gejów oraz ich dzieciach z perspektywy teorii przywiązania
Warszawa 2007
Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego
149 stron

12 komentarzy do:Nietypowe rodziny

  • [DO SKRZYNEK POSELSKICH!]

    Wrzućcie im tą książeczkę, jeśli dyrektor kancelarii sejmu pozwoli. My tego czytać nie musimy, lecz oni – jak najbardziej!

  • Szymon Niemiec

    [Re: Nietypowe rodziny]

    Dyrektor nie ma co pozwalać.
    Wysyła się to na adres ich skrzynek poselskich (albo dostarcza na biuro podawcze) i nie ma bata… przyjąć muszą :D

  • marcin

    [Re: Nietypowe rodziny]

    tyle, ze kosztuje 25zl, nie jest to zadna agitacyjna ksiazka, ani broszurka tym bardziej, tylko rzetelna praca naukowa wydana przez UW.

  • ondansetron

    [Re: Nietypowe rodziny]

    A u mnie w pracy ostatnio siedzieliśmy wszyscy w biurze w ramach szkolenia i się zastanawialiśmy co zrobić byśmy ja i mój partner mieli dzieci…

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Nietypowe rodziny]

    osobiście uwazam ze na homoadpocje w Polsce jeszcze zdecydowanie zbyt wczesnie ! w naszej Polsce takie dzieci miały by zniszczone zycie :/

  • antoś

    [Re: Nietypowe rodziny]

    antykaczy, najwyraźniej nic nie zrozumiałeś.

    homoadopcje jak i afdpcje są sytuacjami szczególnymi, wyjątkowymi, lesbijki i geje i tak mają dzieci! czy w „naszej polsce” dzieci nieadoptowane też miałyby zniszczone, wg ciebie, życie?

    poza tym nie chodzi o to co ja sądzę albo ty sądzisz, tylko mamy wyniki rzetelnych prac, więc naprawdę ja uważam co najwyżej tyle, że za każdym razem, gdy przyjdzie mi wypowiadać się na temat „trudny”, sięgnę do książki, i nie będę samego siebie uważał za najmądrzejszego.

    „homoadopcje” i „zniszczone życie adoptowanych dzieci” to pułapki myślowe i samospełniające się życzenia.

  • Marta

    [Re: Nietypowe rodziny]

    pozdrawiamy wszystkie homorodziny – Marta, Anna i nasz synek Jas.
    ps.ondansetron nie zastanawiaj sie co zrobic zeby miec dzieci ze swoim facetem tylko po prostu to zrobcie :)

  • M.

    [Re: Nietypowe rodziny]

    Przeczytaem, bardzo ciekawa publikacja, polecam… Pominę tylko te dziwne wyrazy twarzy pań z ksiegarni, gdy poprosiłem o tę książkię i gdy owe panie dowiedziały sie o czym dokladnie jest. :D „A to Polska właśnie…”

  • Alinoe (homo)

    [Re: Nietypowe rodziny]

    W Polsce jest jeden zasadniczy problem, którego homoseksualiści nie chcą widzieć: Te dzieci będą miały zniszczone życie nie przez rodziców, ale przez rówieśników ze szkoły i z podwórka. Sami sobie wyobraźcie, jaka będzie reakcja kolegów, gdy dowiedzą się że dziecko ma dwie mamy albo dwóch ojców? Jak będzie się miało to dziecko w kraju, gdzie legalnie funkcjonuje młodzież wszechpolska, a połowa społeczeństwa akceptuje rozgłośnię radiową z Torunia? Myślicie że jego koledzy będą w jakiś cudowny sposób wyjątkowo tolerancyjni?

    Uważam, że rodzice którzy nie biorą tego pod uwagę, traktują swoje dziecko jako zabawkęi i zupełnie nie nadają się do roli rodzicielskiej. A co do książki, to zapewne prezentuje wyniki badań w krajach, gdzie nastawienie społeczne jest inne, a jeżeli ktoś broni się jej naukowym autorytetem, to chyba tylko po to żeby uciec od odpowiedzialności.

  • Mirek Kolasa

    [Re: Nietypowe rodziny]

    Cóż, świetnie napisana książka, pożyteczna, ale przede wszystkim odchodząca od stereotypów, poparta PRZEDE WSZYSTKIM wynikami badań.

    Miałem niewątpliwą przyjemność recenzować książkę pana Tomalskiego dla portalu gejowo.pl i muszę przyznać, że bałem się naukowego języka, niezrozumienia zawiłych rozważań autora. Tymczasem, trafiła do mnie książka gościa, który wypracowane przez badaczy z całego niemal świata wnioski tłumaczy „z polskiego na nasze” i chwała Mu za to!

    Lektura obowiązkowa dla każdego. Brawa dla autora książki, ale też dla autora recenzji – jest po prostu błyskotliwa!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa