Duży Format – rozmowa z Anną Laszuk

Duży Format publikuje wywiad z Anną Laszuk, w którym opowiada ona, jak się jej docierało do rozmówczyń, przekonywało je do rozmów, wreszcie pisało samą książkę.

Rzeczywiście miałam poczucie misji, pracując nad nią, bo zdawałam sobie sprawę, jak będzie ważna dla lesbijek. I z tego powodu chciałam, żeby mnie w tej książce było jak najmniej. Dlatego zrezygnowałam z formy reportażu. [...] Reportaż robi z lesbijek coś niesamowitego, fascynującego, atrakcyjnego. Od tego tylko krok, żeby powiedzieć: nienormalnego. A lesbijki żyją w takim samym tempie jak inni ludzie. Nie zapraszam tą książką do kina, raczej do rzeczywistości. Zrobiłam dużo więcej wywiadów, niż zdecydowałam się opublikować. Poznałam przy okazji książki około 60 lesbijek, a w prywatnym życiu pewnie drugie tyle. Oczywiście mogłam wybrać te najbardziej niezwykłe, o skrajnych życiorysach, charakterach i postawach. Ale lesbijki mają tak samo ciekawe i nieciekawe biografie jak inni ludzie. Bywają tak samo głupie i mądre, barwne i szare. Mam nadzieję, że odsłoniłam kawałek rzeczywistości.

Wspomina o oczekiwaniach środowiska lesbijek, o znaczeniu, jakie „Dziewczyny…” miały, zanim zostały jeszcze wydane – i o odbiorze, zarówno ksiązki, jak i jej jako autorki.

Od pół roku dostawałam maile: Czy już? Lesbijki czekały na swoje drzewo genealogiczne. Moja książka zbiera biografie wielu pokoleń kobiet. Czytać historie starszych lesbijek to odkrywać dzieje swojej grupy, a w życiu łączności pokoleniowej nie ma.
[...]

Kiedy zaczynałam pisać, myślałam, że nawet książki nie opublikuję pod własnym nazwiskiem. Byłam pewna, że zapłacę zbyt dużą cenę . Potem były kolejne etapy. O homoseksualizmie często rozmawiam w radiu. Spotkałam się parę razy z niewybrednymi komentarzami. O dziwo, te ataki mi pomogły. Pomyślałam: one już są, a ja sobie z nimi radzę.

Laszuk mówi tez wiele mądrych rzeczy o stanie środowiska lesbijek w Polsce, o wykluczeniu, podziałach pokoleniowych:

Masa kobiet ze starszego pokolenia z żadnej szafy nie zamierza wychodzić, bo ona im gwarantuje poczucie bezpieczeństwa. Wieloletnie ukrywanie przekonało je, że niepisana umowa ze społeczeństwem „my nie mówimy, a wy nas nie atakujecie” – działa. Ja uważam, że ujawnienie się likwiduje niebezpieczeństwo szantażu. Mówiąc, odbierasz przeciwnikowi broń, którą na ciebie szykuje. Coming out uwalnia od tajemnicy. Ale trzeba przejść przez stres. Ponieść ryzyko. A szafa jest sprawdzona. Choć pewnych rzeczy nigdy sobie w niej nie załatwisz.

Całość wywiadu: http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3997940.html?as=1&ias=3&startsz=x




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa