Teatr cieni, gabinet osobliwości


Zarzut, jaki można postawić książce Katarzyny Surmiak-Domańskiej Beznadziejna ucieczka przed Basią. Reportaże seksualne, sformułowała Kazimiera Szczuka na łamach „Wysokich Obcasów”: „Pomysł połączenia reportaży wspólnym mianownikiem seksualności jest chybiony o tyle, że przypomina XIX-wieczną formułę patologii i dewiacji, gdzie obok histeryczek i fetyszystów znajdowaliśmy sodomitów. Co ma wspólnego para lesbijek wychowujących dzieci z pedofilem? Okazuje się, że nic, a jednak zostali bohaterami jednej bajki”. To rzeczywiście zarzut wagi ciężkiej, ale przy tym jedyny, który i mi się nasuwa po przeczytaniu tej książki. Nie sposób bowiem nie docenić tych tekstów, napisanych z wielkim wyczuciem dziennikarskiego warsztatu. Nie sposób wręcz się nimi momentami nie zachwycić, a potem – w ślad za Kazimierą Szczuką – zastanowić się nad sensem zebrania ich w jednym tomie.

Reportaże Katarzyny Surmiak-Domańskiej to historie osób, których seksualność jest przyczyną problemów; źródłem cierpień. Można wprawdzie zapytać: kto z nas nie cierpiał choć raz z powodu seksualności? Bohaterowie i bohaterki Beznadziejnej ucieczki przed Basią to jednak nie młodzi Werterzy, a modelowe ofiary wykluczenia. „Jak u Almodovara albo jeszcze ciekawiej”, pisze Mariusz Szczygieł na okładce. Według mnie – inaczej, raczej nie tak barwnie, tylko (w większości przypadków) przaśnie. Żarty na bok.

Bohaterowie i bohaterki reportaży Surmiak-Domańskiej pochodzą z różnych sfer społecznych. Cechuje ich też różny poziom zaradności życiowej. Dla przykładu: Roman Labuda vel Laura Monroe skutecznie wprowadza w błąd lekarzy i policję na trzech kontynentach, żyjąc na wysokim poziomie i zatrudniając się w renomowanych szpitalach bez wymaganych uprawnień (Poszukiwana, poszukiwany). Po przeciwnej stronie – nie lustra, ale krzywego zwierciadła – znajduje się tytułowa bohaterka reportażu Anna z gabinetu bajek, nędznie opłacana pracownica wesołego miasteczka; transseksualistka. Dla homoseksualistów będąca „gorszym rodzajem pedała”, dla heteroseksualistów: „dziwolągiem”. „Marzenia Anny są konkretne: chce mieć schowaną cewkę moczową i większe wejście do pochwy. O orgazmie to już nawet nie marzę. Nie można wymagać za wiele – mówi”. Jej koleżanka, którą w celu przeprowadzenia operacji zmiany płci położono na oddziale kobiecym, w obawie przed reakcją pozostałych pacjentek musiała golić się nocami pod kołdrą. Czy coś się zmieniło na lepsze od roku 1998, kiedy powstał ten reportaż?

Podobnie wstrząsających faktów można znaleźć w książce Surmiak-Domańskiej całe mnóstwo. Rzeczowy, „reportażowy” (ba!) język zebranych tutaj opowieści w oczywisty sposób potęguje czytelnicze wrażenia, rzuca stroboskopowe światło na opisywane historie: transseksualistów i transseksualistek doświadczających społecznej opresji (część I), prostytutek (część II), pedofilów (część III), wreszcie homoseksualnych par wychowujących dzieci (część IV). Jak widać, menażeria zebrana przez autorkę jest rzeczywiście niezwykła, by nie rzec: osobliwa. Ten wybór nie broni się w żaden sposób, nie broni go też przekonująco ani autorka, ani wydawca, bo kiedy czytam na okładce: „Takich ludzi wśród nas jest wielu, mają dowody osobiste i prawo wyborcze. Może warto ich lepiej poznać?” – wiem, że nie wszystkich chciałbym poznać. To pytanie po lekturze książki wybrzmiewa dość absurdalnym tonem.

Nie można jednak kogokolwiek posądzać o złe intencje. Takie nie przyświecają z pewnością Katarzynie Surmiak-Domańskiej, która pisząc o homoseksualnych parach wychowujących dzieci (we Francji i – dla kontrastu – w Polsce), podaje szereg argumentów mogących z powodzeniem służyć naszym działaczom: „Nie znalazłam wyników żadnych badań, z których by wynikało, że dzieci wychowywane przez homoseksualistów częściej mają skłonności homoseksualne niż dzieci z rodzin hetero”. Niekiedy, dodaje dziennikarka w ślad za specjalistami, „matka lesbijka bardziej dba o to, by dziecko miało kontakt ze swoim biologicznym ojcem, niż samotna matka heteroseksualna przez tego ojca skrzywdzona”. I jeszcze jeden fragment: „Dzieci homoseksualistów bywają nieszczęśliwe, traktowane jako zabawka lub zwyczajnie nie dogadują się z rodzicami. Jak wszystkie”. W niektórych tekstach Domańska wyraźnie opowiada się po stronie swoich bohaterów, jak choćby w reportażu I proszę cię, syneczku, nie myl mnie z tatą – opowieści o mężczyźnie, który zmienił płeć, i jego byłej żonie, Marysi, wychowującej wspólnego syna, którego nie dopuszcza do ojca. „Marysia uśmiecha się na widok syna – Jest, mój skarb. On zawsze ze mną do kościoła, po mnie taki pobożny. Będzie ministrantem. Jutro jedziemy do miasta kupić mu komżę. Na wystawie w Veritasie zobaczył taką piękną i uparł się, że musi ją mieć”. To niezwykle przewrotna puenta.

Dziennikarka stara się też zrozumieć „drugą stronę” – tom zamyka reportaż Ja, grzesznik: wywiad z homofobem („nie obrażam się za tę nazwę”), aktywistą antymanif i antyparad, przytaczającym w trakcie rozmowy argumenty w rodzaju: „tylko wagina jest kompatybilna z penisem”. Uważa on, że książka Surmiak-Domańskiej jest „świetna z katolickiego punktu widzenia”, gdyż może przyczynić się wzrostu „obrzydzenia” wśród – dopowiadam – „normalnych” Polaków, mających w pamięci – cytuję – „miły wizerunek homoseksualisty wyniesiony chociażby z filmu Cztery wesela i pogrzeb. Odczytana à rebours, wypowiedź tego osobnika jest dla mnie wystarczającym argumentem za rozgrzeszeniem autorki reportaży z tej niezbyt fortunnej układanki, jaką zechciała z nich ułożyć. Nie widać tu motywu, to prawda, ale brak motywu często bywa wystarczającą okolicznością łagodzącą.

Katarzyna Surmiak-Domańska, Beznadziejna ucieczka przed Basią. Reportaże seksualne, W.A.B. 2007

W ilustracjach do artykułu wykorzystano fragmenty plakatów Andrzeja Pągowskiego z roku 1981 i 1989 (do filmu „Rdza” oraz „Ginger i Fred”)

10 komentarzy do:Teatr cieni, gabinet osobliwości

  • tadla

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    Ksiązka jest naprawde ok! Dla mnie kompletnie nie ma znaczenia, że zestawiono ludzi homo z innymi „dewiacjami”. Przecież w dzisiejszej Polsce to żadna różnica:-) Myślę, że to bardzo dobry zabieg autorki, która w ten sposób daje nam do myślenia, że o obecnych czasach geje i lesbijki oraz pedofile to jedna szajka. Jest to raczej książka dla ludzi myślacych (o to także podejrzewałem zawsze Kazię Szczukę…).
    Dziewię się niektórym nieprzychylnym komentarzom na temat książki. Język książki – super!
    Jako 100% ciota jestem za!!!

  • imię

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    a dla mnie ma to znaczenie,
    bo homo to nie dewiacja, mysle, ze kontekst innych reportazy nadaje troche „dewiacyjnego blasku” bohaterom homoseksualnym, poniekad moze go utrwalac.
    Aczkolwiek reportaze sa naprawde swietne.

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    ehh załuj, ze mma tak mało czaasu na czytanie jakiejkolwiek literatury :-(

  • Jacek

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    autorka chciała zdobyć trochę poklasku, miała dobry pomysł – tylko nie wyszło! Literatura ze stygmatem w tle jest bardzo trudna do czytania, pisania i analizowania. I nie kazdy moze się za to brać.

  • Agata

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    Gratuluję Autorowi tej recenzji. Jest świetna.

  • autor

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    dziekuje;)

  • ja.

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    ale to zestawienie ma sens…
    to nie jest ksiazka o ludziach z dewiacjami, tylko tych ktorzy z powodu swojej seksualnosci sa szykanowani i maja problemy… to laczy wszystkie te grupy i nikt chyba temu nie zaprzeczy…

  • Arek z Krakowa

    [Re: Teatr cieni, gabinet osobliwości]

    Gdzie to kupić? Gdzie to wypożyczyć? Zacznę tego szukać jak tylko wrócę z wakacji.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa