Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.

„Ciemnoskórzy są nosicielami wirusa HIV” – zakrzyknie wielu po ostatniej głośnej sprawie nosiciela wirusa. A ja odpowiem: „Są dwie strony księżyca, chociaż ziemianie oglądają tylko jedną”.

Czemu o Księżycu? Ano dlatego, że zaobserwowałam bezrefleksyjne przyjmowanie nośnych haseł czy opowiedzianych historii. A nad każdym wydarzeniem warto się zatrzymać, próbując poobserwować i dostrzec także to niewidoczne lub niepokazywane świadomie. Ledwo umilkła afera z molestowaniem dziewczynki, które doprowadziło do jej samobójstwa czy seksafera w Samoobronie, a już pojawił się wróg publiczny: ciemnoskóry mężczyzna, który wykorzystywał niewinność kobiet, by bezdusznie przekazać im śmiercionośnego wirusa.

Jako lesbijka z dreszczykiem czekam na jakąś aferę związaną ze środowiskiem LGBT. Pewnie pojawi się niebawem jakiś nasz „pozytywny” gej lub lesbijka i społeczeństwo będzie wiedziało, że jesteśmy groźnymi nosicielami HIV. Niektórzy dziennikarze telewizji publicznej przygotują program, z którego będzie wynikało, że należy wystrzegać się kontaktów z osobami homoseksualnymi, bo na pewno będą stanowić zagrożenie dla polskiej rodziny. Niedawno w programie o wspomnianym Afrykańczyku usłyszałam, że feministki powinny wiedzieć z kim się zadają i komu nagrody dają.

A najlepiej przecież na publiczny ostracyzm skazać. A jeśli to nie pomoże, to wyleczyć z homoseksualności, wykorzystując kościelne metody i specjalistów, a jak historia pozwala mi założyć, także pieniądze państwowe. Bo zaradność sług bożych skłoni ich do sięgnięcia po fundusze z Narodowego Funduszu Zdrowia (kler nie płaci podatków, kościelne budynki powstają na koszt państwa, katecheci mają wypłacane pensje z budżetu, Kościół Katolicki w największym stopniu wykorzystał europejskie fundusze…)

Długo myślałam, skąd my to mamy. Pragnienie znalezienia ofiary i ukarania jej, w najbardziej okrutny i publiczny sposób, nie zważając na okoliczności. W Polsce jest przecież silna tęsknota za karą śmierci, która pewnie PiS-owi pozwala utrzymywać większość. W większości naszych miejscowości były pręgierze publiczne, duża część społeczeństwa do tej pory deklaruje konieczność publicznych egzekucji winnych większych lub mniejszych uczynków. Może nasza niechęć do analizy, do doszukiwania się kontekstu, odnajdywania odpowiedzi w motywacjach?

Czy człowiek zakażony HIV, z przekonań wyniesionych z rodziny, wierzący, że „odda” wirusa napotkanym na drodze seksualnej kobietom, zasłużył na ten publiczny pręgierz, jaki mu opinia społeczna podsycana przekazami medialnymi, zgotowała? I zadam pytanie ważniejsze. Czy w oparciu o ten bulwersujący przypadek mamy prawo formułować opinie o wszystkich ciemnoskórych? Dreszcz mnie przeszywa, kiedy słyszę u znajomych: „Ale przecież wiadomo, że w Afryce jest najwięcej chorych na AIDS.” Bo myślę sobie, że medialny atak odniósł pożądany skutek: Ludzie zaczynają myśleć tak jak chcą ci, którzy widząc w tym interes polityczny (?), podjudzają do nienawiści wobec innych.

Cudownie zapoczątkowany proces budowania nienawiści wobec mieszkańców Afryki.
Owszem, zgodzę się, że w Afryce jest duża ilość ludzi żyjących z AIDS. Jednak tak samo prawdziwe jest twierdzenie, że w Afryce mieszka najwięcej głodujących. I jakoś media nie podejmują publicznej debaty o dożywianiu. Czy chłopcy, w swych „końskich zalotach” obnażający koleżankę na oczach innych są winni w takim stopniu, w jakim winnymi przedstawiły ich media?

Wbrew wszystkim wypowiedziom powiadam Wam, że słysząc ojca, który skomentował ich zachowanie słowami: „Przecież to były żarty” uwalniam ich od odpowiedzialności i uważam, że to dorośli powinni zająć ławę oskarżonych. Zarówno rodzice, nie potrafiący przekazać im szacunku wobec innych, wpoić zasady nietykalności, jak i pedagodzy, nauczyciele nie reagujący na widoczne gołym okiem osamotnienie dziewczynki w grupie. Że już o nieobecności dorosłego opiekuna około trzydziestoosobowej grupy dzieci, nie wspomnę.

Podniosą się głosy sprzeciwu i je zrozumiem, ale warto pamiętać o pewnych obowiązkach, jakie wobec młodzieży, my – dorośli, jej opiekunowie – powinniśmy wypełniać z należytą starannością. Doszukałabym się tu też ignorowania naruszania czyjejś godności w imię „młodzieńczych żartów”. W pamięci zachowałam sytuacje, w jakich ładniejsza część naszych dziewcząt ze szkoły podstawowej się znajdowała, kiedy chłopcy obmacywali ich ciała w imię dobrej zabawy z przekonaniem, że je wyróżniają. I to właśnie zapewne mieli na myśli ojcowie komentując zachowanie swoich synów. A przyglądająca się molestowaniu niejedna dziewczyna zazdrościła molestowanej, bo chciałaby zyskać zainteresowanie chłopców, by pokazać klasie, że jest przez nich wyróżniona.

Z żartów dzieci wyrastają, ale pewne niewytłumaczone przez dorosłych mechanizmy objawiają się w późniejszym okresie fałszywymi przekonaniami na swój temat lub nieprawdziwymi interpretacjami rzeczywistości: „Jak bije, to znaczy że kocha.” Bo niektórzy mężowie w taki sposób udowadniają swoją uwagę i zainteresowanie. Czy jednak na podstawie opisanych wydarzeń można zbudować twierdzenie, że młodzież jest zdemoralizowana i wymaga więcej dyscypliny? Odpowiedzcie sobie sami. Ja dodam też, że zupełnie osłupiałam, kiedy minister wprowadził w odpowiedzi na to wydarzenie program do szkół: „Zero tolerancji”. Dlaczego nie użył adekwatniejszego do sytuacji hasła: „Stop przemocy wobec kobiet” lub po prostu: „Stop przemocy”?

Może ma inne strategiczne cele? Może chce dać społeczeństwu do zrozumienia, że jeśli wyrażą zgodę na obecność tolerancji w szkole, już nie daj boże z udziałem odczarowywania stereotypów o lesbijkach i gejach, to może spodziewać się właśnie takich skutków?
I, jeśli jesteśmy już przy tym ostatnim podmiocie nagonki, to nie ukrywam, że się bardzo obawiam. Obawiam się tego, że prędzej czy później pojawi się w przestrzeni medialnej osoba nieheteroseksualna chora na AIDS lub będąca nosicielem wirusa i wówczas „huzia na Józia”. Z absolutną bezwzględnością tzw. obrońcy „wartości” podejmą temat niemoralnego prowadzenia się lesbijek i gejów, powołają komisję sejmową i nakażą przymusowe leczenie z homoseksualności, na koszt państwa, bo zapewne będzie ono obligatoryjne.

Niszcząc i poniżając przy okazji osoby zakażone, które podkreślam: są ofiarami i należy się im wsparcie a nie ostracyzm!

————————————-
W ilustracjach do artykułu wykorzystano fragmenty animacji Geralda Scarfe przedstawiające Oskarżyciela oraz Sędziego z filmu Alana Parkera „Ściana” („Pink Floyd The Wall”) z 1982r.

Autorzy:

zdjęcie Anna Zawadzka (anka zet)

Anna Zawadzka (anka zet)

kobieta ceniąca wartości rodzinne, jakie we własnym podwórku od przeszło 13 lat ze swoją – nadal nieślubną – żoną uprawia. Niestrudzona edukatorka, wierząca, że dzięki ustawicznej pracy dojdziemy do wielkich zmian. Potyka się czasami o przeszkody, ale strzepuje pył i podąża z uśmiechem i hełmem na głowie wśród bardziej lub mniej zawiłych korytarzy życia.

24 komentarzy do:Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.

  • tabi

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Jeśli chodzi o pozytywnych gejów i lesbijki to przecież od dawna się mówiło, że tylko geje są nosicielami wirusa Hiv bądź są chorzy na AIDS, dopiero potem przeszło na narkomanów a następnie padało już na całe społeczeństwo. Czy przypadek czarnoskórego mężczyzny, który zarażał świadomie kobiety wpłynie na to, że geje znów staną na celowniku? Nie sądzę…politycy mają obecnie inne rzeczy na głowie a LPR zniknął ze sceny więc nie bardzo kto ma tych homików się czepiać. Co do HIV to nie ma takiej grupy, która nie byłaby zagrożona więc to nie jest tylko „nasz” problem…ale wszystkich…bo każdy z nas może zostać zarażony.

  • pavle

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    odniosłem wrażenie że szanowna Autorka cokolwiek panikuje… nie jest zresztą jedyna – już odzywały się głosy wieszczące powszechną nagonkę na czarnoskórych, i co? wydaje mi się, że nic takiego nie ma miejsca.

    społeczeństwo nam się po prostu z czasem cywilizuje, chce czy nie.

    skądinąd: po panu Simonie M., człowieku bądź co bądź światowym, a nie niepiśmiennym mieszkańcu slumsu, możnaby się spodziewać, że będzie świadomy swoich czynów i ich faktycznych konsekwencji. tłumaczenie tego co robił jakimiś wyniesionymi z domu przesądami wydaje mi się conajmniej niepoważne, zastanawiam się skąd motywacja do takiego bezrefleksyjnego usprawiedliwiania czynów tak bardzo niegodziwych.

  • MIchal

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    odniosłem wrażenie że szanowna Autorka nie tylko cokolwiek panikuje, ale nawet bredzi.

  • do autorki

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    droga aniu, „pozytywny gej” rzekomo świadomie zakażający HIV już był i nikogo to nie wzruszyło (poza lokalną gazetką na śląsku). homiki o tym pisały.

  • Paweł

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Zjawsko obarczania całej społeczności za wystepek jednego członka to stara jak świat tradycja. Zawsze trzeba znaleźć kozła ofiarnego. Media odgrywają tu ogromną rolę. Nie będę streszczał tu całego mechanizmu na którym opiera się to zjawisko, dlatego zainteresowanych wyjaśnieniem tego problemu odsyłam do Girarda i jego koncepcji mimetyzmu

  • Zenujacy tekst

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    …a najlepiej to sie powiesic i problem z AIDS, PISem z glowy

  • [Psy szczekają a karawana jedzie dalej!]

    Na szczęście za dużo ludzi z Polski bywa w świecie i powraca z inaczej uformowanymi głowami (choć trochę), by na dłużej dała się utrzymać dominacja Polski zadupiastej, prowincjonalnej nad jej częścią bardziej „cywilizowaną”.

  • Agata

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    W którym miejscu bredzi, Michale?
    1. Czarnoskóry mężczyzna zakażający kobiety – pozwala odwrócić uwagę od faktu, że świat wciąż robi niewiele w obliczu afrykańskiego głodu..
    Seropozytywna lesbijka czy gej jako żywy dowód, że ta grupa jest chora i niebezpieczna dla „zdrowej heteroseksualnej tkanki społeczeństwa”…
    - przecież takie jednostkowe dramaty podsycają stereotypy i wzmacniają uprzedzenia. Tak więc – to co napisane jest jak najbardziej prawdziwe.
    2. Przeświadczenie, że homoseksualiści/stki są nosicielkami/lami wirusa HIV to jeden z najpowszechniejszych stereotypów począwszy od lat 80tych XX. Zakrojona na olbrzymią skalę, wieloletnia, mozolna praca środowisk LGBT na rzecz zmiany tego krzywdzącego wizerunku, połączona z zakrojoną na olbrzymią skalą profilaktyką HIV w środowisku (również w Polsce) pozwoliła w ciągu 30 lat może nie zwalczyć, ale znacząco osłabić moc tego stereotypu i odczarować obrzydliwe mity na temat samej choroby i cierpiących. Nie zmienia to faktu, że ujawnienia (comingouty) seropozytywnych osób homoseksualnych każdorazowo łączą się z ryzykiem, że mity te odżyją i ujawniający się zostaną przez nie zniszczeni, zranieni, okrutnie skrzywdzeni. Coming out pozytywnej lesbijki czy geja jest znacznie bardziej psychicznie obciążający, niż tenże w przypadku osób zdrowych, które też bardzo je przeżywają i często ogromnie się boją.
    3. Ryzyko, że w Polsce osobisty dramat chorej/chorego zostanie wykorzystany przez kogoś zwanego politykiem cały czas istnieje – takie mamy czasy (wierzę, że przejściowo).
    4. Dzieci molestujące inne dzieci, pozostające w przekonaniu, że się bawią i że pozostaną bezkarne, bo przecież nie robią nic złego – ten dramat nagłośniony w ostatnich tygodniach wskazuje, że pojawiają się dramatyczne zaniedbania wychowawcze – w domu i w szkole. Rodzice pozostają wobec tych problemów optymistycznie bierni, a politycy – brutalnie agresywni.
    5. Brak rozdzielności polskiego Kościoła od państwa i profity, jakie czerpie tenże z obowiązkowych wpłat podatnika – to kolejny fakt, dla niektórych przykry, a obiektywnie na pewno dyskusyjny.
    6. Jeśli kiedykolwiek ktokolwiek w naszym otoczeniu będzie krzywdził słowem i czynem kogokolwiek chorego – powinniśmy stanąć po stronie szkalowanego i głośno protestować. Tak jak protestujemy, gdy łamane są prawa jakiejkolwiek jednostki.
    W którym więc miejscu Autorka bredzi, Michale?

  • MIchal

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    droga agato.

    armagedon, o którym pisze anka, nie miał miejsca. nie zaklinajmy go. to tak, jakbyś powiedziała „w każdej chwili w ziemię może uderzyć meteoryt i wszyscy zginiemy, więc owińmy się w koce i pełzajmy na cmentarz”. super plan.

    stereotypom warto przeciwdziałać, a nie z nimi walczyć. w wykonaniu anki wygląda to, w tym tekście tak: „wszyscy twierdzą, że pedały roznoszą hiv, ale to nieprawda!!!!!!!!” o jezu o jezu. trzeba umieć przeciwdziałać.

    po tzecie i na tym zakończę, piszeszo ryzyku osoby chorej itp. osoby chore nie potrzebują taniego współczucia, co najwyżej empatii. podobnie afryka nie potrzebuje koncertów na rzecz dokarmiania dzieci, tylko przeciwdziałania swym problemom.

    jeśli tekst miał być ironiczny, sarkastyczny, to anka najwyraźniej sarkazem posługiwać się nie umie.

  • Agata

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Michale,
    Armagedon tak do końca nie miał miejsca. I oby już nie miał. Jednak każda okazja, by przypomnieć „zanim rzucisz kamieniem – opuść pięść i głęboko się zastanów, a następnie zastanów się ponownie” – powinna być wykorzystana ku korzyści wszystkich. Bo armagedon to właśnie te mocne ręce rzucające kamieniami – celnie, lecz bez cienia refleksji.
    Oczywiście, przeciwdziałajmy tworzeniu się nowych stereotypów. Cóż jednak począć z tymi starymi, których tak wiele i mają się świetnie? Nie możemy przeciwdziałać ich tworzeniu, bo one już są. Jak pisze Anna – można edukować, bo wiedza to najlepsze antidotum na uprzedzenia. Warto więc zgłębiać temat, starać się podchodzić do wszystkiego niepowierzchownie (polecam „Fakty przeciwko mitom” na stronie http://www.porozumienie.lesbijek.org). I rozumieć – jak piszesz – empatycznie.
    Chorzy nie potrzebują taniego współczucia – znów się zgodzę. Ale w Polsce ciągle jeszcze potrzebują silnych rąk świadomych ludzi, które powstrzymają inne ręce – te trzymające kamienie.
    Jest jeszcze pytanie o uwewnętrznioną homofobię w środowisku LGBT. Czy jest tak, że osoby homoseksualne mogą liczyć na serdeczność, wsparcie, zrozumienie, pobłażliwość ze strony innych z lgbt, czy też wszyscy uważnie, surowo i podejrzliwie się obserwują, wynotowując potknięcia i problemy, niemożności, trudności i niemoralne prowadzenie się? Czy są dyskretni, czy plotkują? Czy zazdroszczą innym sukcesów zawodowych i chcą ich zdjąć ze stanowisk, czasem za cenę outingu? Czy brzydko zazdroszczą tym, którzy mają szczęśliwe, długotrwałe związki?
    Bez przesadnego związku z powyższym zdaniem dodam – może, zamiast pisać autorka bredzi, autorka nie umie posługiwać się… Napiszmy raczej – nie podoba mi się ten tekst. Bo skąd w nas, powiedz, taka bojowa, zawsze aktywna, zawsze czujna gotowość do surowego oceniania innych? Skąd ten cenzor, krytyk, autorytet jakim się obwołujemy głosząc ostateczne sądy tonem pozornie obiektywnym? Jak bardzo krytykowani przez innych muszą czuć się ci, którzy sami błyskawicznie wdrapują się na fotel jurora i ferują czarno-białe wyroki?

  • Pawlik M

    [Poczciwe gadanie, czyli polski bigos]

    Jedyna pozytywna rzecza, ktora wynioslem po przeczytaniu tego artykulu jest uczciwe przekonanie, ze autorka ma ogromny potencjal empatii i pozytywnej energii…

    Niewatpliwie, autorka protestuje w slusznej sprawie, lecz trudno polapac sie, co jest przedmiotem jej krytyki. Pomimo usilnych prob, nie znalazlem konkretow ! Niby o rzekomym rasistowskim podtekscie w skandalu z Simonem M ( ofiacjalnie nie bylo takiego, prywatne opinie znajomych Autorki mnie nie obchodza! ), niby o powielaniu stereotypow, rozdeciu wszechwladnego kleru, ojcu – surowym komentatorze codziennosci, a to znow o bezrefleksyjnosci spolecznosci LGBT czy o powierzchownosci medialnych przekach, etc.

    Autorka ma wyrazny problem z obrona swojego stanowiska, czego przykladem jest logiczna szamotanina, charaktyruzyjaca okres dojrzewania, w ktorej buntowniczy krytycyzm miesza sie z naiwnym, dzieciecym wspolczuciem. Oto przyklad tej logicznej ekwilibrystyki:

    (…) „Owszem, zgodzę się, że w Afryce jest duża ilość ludzi żyjących z AIDS. Jednak tak samo prawdziwe jest twierdzenie, że w Afryce mieszka najwięcej głodujących.

    Prawda czy falsz? A moze chodzi o glodujacych chorych na AIDS?

    Tekst ponadto naszpikowany jest dziwnymi wyrazeniami, archaizmami, pisany momentami w tonie ewangelicznym, posluchajcie bracia i siostry:

    (…)”Wbrew wszystkim wypowiedziom powiadam Wam, że słysząc ojca [ juz myslalem, ze chodzi o Ojca sw. - a to niespodzianka! ], który skomentował ich zachowanie słowami: „Przecież to były żarty” uwalniam ich od odpowiedzialności i uważam, że to dorośli powinni zająć ławę oskarżonych.

    I na koniec, najlepszy moim zdaniem, kasek ( specjalnie dla koneserow ):

    „Czy człowiek zakażony HIV, z przekonań wyniesionych z rodziny, wierzący, że „odda” wirusa napotkanym na drodze seksualnej kobietom, zasłużył na ten publiczny pręgierz, jaki mu opinia społeczna podsycana przekazami medialnymi, zgotowała?”

    Pewnie chodzi autorce o przekonania genetycznie zmodyfikowane, ktore wysysamy z mlekiem matki… Malo tego, dowiadujemy sie czegos co moze nasz spotkac na „drodze seksualnej”, kiedy z niej zboczymy. Kobiety albo wirus.

    Czytajac ten „Elementarz Ani” przypominam sobie, ze bardzo lubie polski bigos, ktory wg rodowitych Polakow jest najlepszy na swiecie. Innego pewnie nigdy nie jedli.

  • Milosnik

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Zdecydowanie popieram słowa Michała który wypowiada się na temat tego badź co bądź żałosnego artykułu który jak na mój gust jest kolejnym jakimś Apelem do narodu Anki Zawadzkiej, która ma szerokie ambicje lecz nie wie jak się przebić i zaistnieć. Łapie się wielu wątków naszej prasowej codzienności. Czyżby to może był kolejny APEL autorki, która przy każdej okazji startuje w przeróżnych wyborach od samorządowych poczynając? Hałas nic nie wnoszący w tym artykule i tak jak już inni napisali przepowiednia czarnej wizji ataku na feministki i środowisko LGBT poprzez działania i ataki na murzynów, nosicieli czy młodzież w szkole. Każdy inteligentny i cywilizowany człowiek oglądając wiadomości w telewizji dostrzeże obydwie strony medalu i dojdzie do odpowiednich wniosków bez pomocy szanownej Anny Zawadzkiej. Zaś broniąca ją AGATA przypomina mi stylem jakim pisze jedna ze zwolenniczek autorki więc zaryzykuję stwierdzeniem że nie jest obiektywna. Na marginesie wolałbym przeczytac artykuł autorstwa Anny Zawadzkiej, który odnosi się do wykorzystywania swojej pozycji i ludzi przy wielu akcjach środowiskowych aby odnieść swój osobisty sukces i zaspokoić swoje chore ambicje.

  • ginger

    [do Milosnika]

    jesli uzywasz oskarzen ad persona to moze podasz jakies konkrety- kto konkretnie czuje sie wykorzystany przez pania Zawadzka? jak wykorzystuje ona swoja pozycje?
    no i podpiszesz sie moze imieniem i nazwiskiem a nie ukrywasz sie za nickiem- czy to nie zalosny zwyczaj- oskarzyc kogos piszac anonimy?

  • Agata

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Zaraz zemdleję, powalił mnie bowiem poziom listu od Miłośnika (w przeciwieństwie do niego z Michałem miło się korespondowało).
    Zapewniam Cię Miłośniku, że nie miałeś okazji czytywać moich tekstów. Sądząc z poziomu Twego listu doprawdy niewielkie prawdopodobieństwo.
    Mróz mrozi właśnie wodę w rurach kanalizacyjnych, a zajadłość w niektórych przedstawicielach ruchu LGBT wobec tych, którzy na rzecz tego ruchu usiłują COŚ zrobić mrozi tych, którzy może i chcieliby się włączyć, ale boją się, że dostaną za to z każdej strony – od homofobów i od frustratów z własnej grupy. Siedźmy więc cicho w domu, nie wychylajmy się, to z pewnością żaden Miłośnik nas nie podsumuje i nie spróbuje nam poderżnąć skrzydeł zardzewiałym scyzorykiem.

  • Miłośnik

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Ha!!! myślę że nikogo nie osądzam lecz oceniam artykuł i jego autorkę. Spodziewałem się takich reakcji niektórych.i zaznaczam że jest wielu chętnych do działania nie obawiających się homofobów (czy ten artykuł miał coś wspólnego z walką z homofobią, czy raczej niepokoi ludzi że lada dzień ktoś wymyśli sensację dotyczącą środowiska LGBT?). a co do cyt:
    „boją się, że dostaną za to z każdej strony – od homofobów i od frustratów z własnej grupy. Siedźmy więc cicho w domu, nie wychylajmy się”
    Czasami warto się wychylić i wspomnieć że pod wielkimi hasłami i wileoma felietonami nie zawsze kryje się to co z pozoru wygląda na walkę na rzecz środowiska, może już wkrótce przekonamy się o tym.

  • ginger

    [do Milosnika]

    niedobrze mi sie robi jak czytam takie wypowiedzi…najpierw kogos oskarzyles:
    „Na marginesie wolałbym przeczytac artykuł autorstwa Anny Zawadzkiej, który odnosi się do wykorzystywania swojej pozycji i ludzi przy wielu akcjach środowiskowych aby odnieść swój osobisty sukces i zaspokoić swoje chore ambicje.”
    pytany o konkrety- nie potrafisz ich podac…
    ale poniewaz nie potrafisz sie przyznac …bredzisz cos o tym, ze o czyms tam…moze… wkrotce sie przekonamy… dla mnie zenada!
    poza tym- nikt Ci nie broni ocenic felietonu- merytorycznie, stylistycznie, jakkolwiek…ale kto dal Ci prawo oceniac autorke, ktora w przeciwienstwie do Ciebie ma odwage podpisac sie pod swoim textem nazwiskiem a nie nickiem? a moze Ty jestes po prostu MILOSNIKIEM INSYNUACJI, co?

  • Detrollator

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Detrollator uprasza o powstrzymanie się od wycieczek osobsitych i indywidualnych kłótni pomiędzy Czytelnikami i skupienie w konetarzach na treści artykułu i opiniach o nim

  • Marta/Ireth

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Poruszyla Pani kilka tematow, co moze nie jest najszczesliwszym zabiegiem, bo zgubila mi sie gdzies mysl przewodnia. Niemniej odniose sie do kilku rzeczy: po pierwsze, haslo ze wszyscy czarnoskorzy sa nosicielami HIV moze powiedziec tylko idiota, tak samo ze wszyscy geje to pedofile itd. Nie nalezy sobie nimi zaprzatac glowy, bo to jest beton, do ktorego zadne argumenty nie przemowia. Po drugie, sam Mol powinien byl pomyslec, jakie skutki dla spraw, o ktore walczyl, bedzie mialo jego celowe zarazanie dziewczyn (pisala o tym zreszta pani Gietka w POLITYCE); rasisci dostali znakomity argument podany na tacy. Pani zdanie, ze Simon sadzil, ze wirusa „odda” jest co najmniej bulwersujace i przeczy faktom (wiedzial, ze choruje, wiedzial ze zaraza, wiedzial, ze to mu nie pomaga), poza tym czy to usprawiedliwia czyny, jakich sie dopuscil? I Pani sie dziwi pregierzowi opini publicznej? Pani ma czelnosc pytac, czy na niego zasluzyl? Ciekawam, co na to dziewczyny zyjace z odroczonym wyrokiem smierci… Porownywanie AIDS i glodu nietrafione — jest publiczna debata na temat dozywiania, co najmniej od szczytu G8 w Gleneagels i marszu Make Poverty History w Edynburgu w 2005 roku. A jak widac na przykladzie dziewczyn, uswiadamiania o zagrozeniach nigdy nie za duzo, choc rzecz jasna nalezy podkreslac, ze ryzykowne sa przypadkowe kontakty seksualne z KIMKOLWIEK, niezaleznie od koloru skory i kraju pochodzenia. Sprawa kolejna, mlodziez. Coz, nie wiem, czy cala jest zdemoralizowana, ale ekscesy z ostatnich kilku lat pokazuja, ze jest zle. Zgadzam sie z Pania, ze to my, dorosli, odpowiadamy za takie zachowanie i takie czyny i to jest nasza wspolna wielka porazka. Cos z tym fantem zrobic trzeba, nie gettami i policja w szkole, ale jak dotad zaden minister nie mial pomyslu. Nie jestem zwolenniczka ministra Giertycha, ale ciesze sie, ze w koncu sie za te stajnie Augiasza wzial, choc nie zgadzam sie z jego metodami. Tyle, ze sama nie bardzo mam pomysl, co mozna zrobic. A haslo brzmi „Zero tolerancji dla przemocy” (zbyt czesto zjada sie jego drugi czlon); moze nie jest najszczesliwsze i „Stop przemocy” brzmi duzo lepiej, ale nie robmy z Giertycha wiekszego potwora niz nim jest. Wreszcie, nie bylabym taka pesymistka co do sytuacji osob homoseksualnych. Sami sie straszymy i sami wywolujemy poczucie zagrozenia. Nic sie na razie nie dzieje. Opinie na nasz temat obozu rzadzacego sa powszechnie znane, ale nawet pan prezydent, ktorego trudno posadzac o prohomoseksualne sympatie, w mowie w Auschwitz wspomnial pomordowanych nie pomijajac i osob o odmiennej orientacji seksualnej. Nie jest wiec tak czarno. Pozdrawiam.

  • e, tam..

    [e, tam..]

    j/w.. e, tam..
    było, zwyczajnie już to wszystko było..

    historia niesie nam wryte w hartowaną stal
    schematy, a my jak te slepe kwoki..

    jesli dodamy żądzę (władzy, pieniadza eth)
    do bezmyslności motłochu, podlejemy to sosem ksenofobii, nazizmu lub zwyczajnie sobiepaństwa, to wynik możemy mieć tylko jeden.

    A w nim i holokaust, i młot na czarownice, i rasizm, wszelkie fobie, i nieszczęsne wyzynanie co jakiś czas Żydów, (a także drobiazgi z rodzimego podwórka; dziś na topie PapaLepperstory czy Rzeczpospolita Bratnia).

    To już wszystko było.
    I wciąż będzie. Bo w ludziach od zarania dziejów kipi emocje. Taka to ta ludzka natura. Kto potrafi nią manewrować, ten górą.

    Nadzieję mieć, naiwnym być, ideą żyć – jeśli komuś taka wola… Ja jednak muszę Wam powiedzeć, że mi się nie chce. Jeśli zacznie tonąć mój statek – osobiście wyrzucę za burtę niebezpieczny balast. Choćby nawet ten uroczy, najbardziej nawet szlachetnie naiwny.

    w podpisie
    Wszystko wiedząca Wiedźma Ple-Ple
    MD ;)

  • Agata

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Wiedźmo, dystans masz, wgląd masz, wiedzę masz… to może jednak – do roboty? Bo, jak w reklamie: Ruchy, Bogdan, ruchy, samo się nie zrobi… :)

  • Miłośnik

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    Wiedżmo !!! FAJNY WPIS I DUŹO RACJI ALE DZIAŁAĆ WARTO !!!Choć ty jak i Marta macie wiele racji w tym co piszecie i treściwie (w przeciwieństwie do autorki). Ja osobiście jestem za tym żeby działać ale z rozwagą i z dystansem do wielu spraw i ludzi.

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Pozytywny gej. Pozytywna lesbijka.]

    ja powiem cos niepopularnego – za zły obraz geja sa w pewnej mierze odpowiedzialni oni sami




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa