Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość

Cioty są z reguły zarozumiałe. Aroganckie niczym nasi parlamentarni wybrańcy narodu i wyniośli jak prezydent Kaczyński na tronie, tuż przed odwołaniem Trójkąta Weimarskiego. Niektóre bywają też przemądrzałe, zwłaszcza te intelektualistki z wyciągniętymi przed laty przewodami doktorskimi, nie obronioną w terminie magisterką czy też odkładanym w nieskończoność egzaminem maturalnym. Są przy tym takie erudycyjne, elokwentne i nonszalanckie, że głowa boli od samego słuchania, bo patrzeć – to i tak już się nie da.
Te blisko spokrewnione z Hanką Bielicką, Violettą Villas, Marylą Rodowicz, Barbarą Streisand, „Hello Dolly!”, Boney M, Abbą i całym musicalem „Cats” ciotki-snobki uwielbiają błyszczeć w towarzystwie, stanowić centrum uwagi wszystkich i przedmiot uwielbienia i, co tu dużo mówić, także pożądania, czyli tak zwanej chuci. A że zarówno inteligencja, jak i młodzieńczy wdzięk czy uroda już nie te, zaś złośliwa konkurencja siła zabójczej ploty podkopuje fundamenty naszej towarzyskiej wartości i wiarygodności, to już inna sprawa.

Źródeł tych wszystkich, jakże ludzkich przypadłości i przywar upatrywać należy:

a. w kompleksach wyniesionych z dzieciństwa (oczywiście tu nieśmiertelna dominująca matka się kłania)

b. frustracjach okresu dorastania (byliśmy tacy śliczni i wyjątkowi, a tu obrzucano nas obraźliwymi wyzwiskami na boisku typu: Ty cioto! Co za baba! , tylko dlatego, że nie potrafiliśmy kopnąć w dziwny i bezsensowny przedmiot zwany piłką, za którym z podziwu godną, acz niezrozumiałą pasją, ganiało 11 naszych kolegów).

c. cierpieniach młodego Werterka, gdy półświadomi swej seksualności podkochiwaliśmy się platonicznie i skrycie w panu od WF-u czy koledze z klasy, a obiekty tych westchnień, nie dość, że nie zwracały na nas uwagi to jeszcze z jakąś perwersyjna złośliwością przedkładały nad nasze towarzystwo obecność samic!!!

d. wreszcie w zbyt małej ilości androgenów oraz dodatkowym chromosomie X, co zdeterminować miało nasze jakże wyjątkowe i wspaniałe, a jednak niedocenione i wyśmiewane przyszłe życie.

I tak, proszę szanownych czytelników, doszliśmy do problemu tak zwanej tożsamości.

Czy nasza identyfikacja, jest czymś, z czego można być dumnym? Czy słynne „proud to be gay” i „jestem dumny z tego, że jestem Polakiem” mogą być ze sobą nierozłącznie związane? Czy bycie pedałem (nawet tym ślicznym i najinteligentniejszym) wyklucza bycie dobrym Polakiem? Pytanie to nie jest kierowane w stronę tak zwanych „Wszechpolaków” – cokolwiek by to słowo „wszech” znaczyć miało.
Każdy z nas ma potrzebę identyfikacji. Pozytywnej! – należy tu podkreślić. Tożsamość to zarówno poczucie przynależności i identyfikacji, jak i wykluczenia. Stopień, w jakim subiektywny proces kształtowania świadomości jest przez nas postrzegany odzwierciedla się w jego społecznym pojmowaniu, a uświadomienie sobie tego aktu stanowić może podstawę do uzasadnionej krytyki stosunków społecznych i własnej emancypacji. – No i czy nie jestem genialna? Sama to wymyśliłam!!!

Nasze poczucie identyfikacji od początku zagrożone było zewnętrzna krytyczną i negatywną oceną naszej tożsamości. To taki konflikt poznawczy: z jednej strony postrzegamy siebie jako cos wyjątkowego, niezwykłego a przez to fascynującego. Z drugiej strony nieustanna krytyka, potępienie i stres spowodowany nieustannym poczuciem zagrożenia i niepewności. Co tu dużo mówić, nawet najbardziej wyemancypowane osobniki nie znajdują w naszej ukochanej krainie miejsca, gdzie do końca mogliby być wolni i szczęśliwi. No, może gdyby mogli od rana do wieczora przebywać w swoim ulubionym klubie, ale tam też są godziny zamknięcia, a do pracy, szkoły, czy na uczelnie chodzić przecież trzeba; a wtedy czasem największy tupet i pewność siebie nie pomogą. Otoczenie heteryckie różne niespodzianki przygotować może. („Są tylko dwa typy heteryków na tym świecie. Jedni nienawidzą cię i nie kryją się z tym, a drudzy nienawidzą cię za twoimi plecami” – Queer as folk, odc. 2). Cała ta sytuacja nie jest z pewnością komfortowa, a niewielu z nas ma psychikę ze stali, żelaza czy marmuru. Wielu szuka dróg ucieczki i pomocy. Nie ze względu na swoją orientację, lecz z powodu sposobu jej postrzegania przez tzw. otocznie.

Ciotki intelektualistki podbudowują zazwyczaj swoją samoświadomość studiując biografie wybitnych pedałów. (Jestem jednym z nich – oni byli genialni i dlatego niedoceniani – ja tez jestem taki). Imponują otoczeniu ilością przeczytanych dzieł lub ukończonych fakultetów. Wiodą niezwykle intelektualne spory i tonem nie znoszącym sprzeciwu dowodzą swych niepodważalnych racji, znawstwa i wszechogarniających kompetencji w każdej dziedzinie, z przewagą tych humanistycznych i wysokiego lotu.

Ciotki imprezowiczki odczuwają nieustanne pragnienie bycia trendy, jazzy i na topie. Odbija się to na zasobności portfela, ale i tak bycie niczym model od Versacego czy Jean Paula Gaultiera stanowi dla nich najwyższy stopień satysfakcji, z czym tylko orgazm z księciem z bajki równać się może. Kreacja jako sposób tworzenia siebie. I am my own special creation. Któż ze mną równać się może?

Bycie szarą myszka zakłada smutne pogodzenie się z losem outsidera, zboczeńca czy grzesznika. Dlatego jako antidotum cioty wymyśliły przegięcie. Jako sposób na siebie. Jestem babą – tak twierdzicie, wy wszyscy wstrętni (ale i pożądani) heterycy. Dobrze, będę nią i to w stopniu doskonałym. Takim, jakim żadna wasza osobista kobieta nigdy nie będzie. To ma być superlatyw kobiecości. Niech żyją fatałaszki, falsecik, gestykulacja z afektacją i drobny kroczek gazeli. Wiwat wszystko, co słabe miękkie, puszyste, delikatne i subtelne. Co błyszczące, rozkrzyczane, rozhisteryzowane i powyginane. Dużo brokatu i piór. To nic, że skrycie pragnę tego męskiego, samczego macho-świata. Nie akceptujecie mnie takim, jaki jestem – więc stworze swój własny świat.
Taka kreacja stanowi dla wielu z nas od lat sposób na życie. Często tylko od święta, rzadziej na co dzień. Najczęściej w weekendy. To takie ciotowanie na zakończenie tygodnia. Sposób na odreagowanie świata. Aktorstwo doprowadzone do perfekcji, nawet jeśli ci nasi Joop lub Pierre Cardin nie do końca tacy oryginalni i markowi. Nie o kreacje i kosmetyki w końcu tu też chodzi. To dla każdego jakiś sposób na pogodzenie ze światem, który nie jest zresztą taki zły. A nawet gdyby takim był, zaś kaczyzm oraz jego formy pochodne – rydzykizm i giertychizm – miały jeszcze przez jakiś dłuższy czas zatruwać nam samopoczucie- głowa do góry. Nie przyszliśmy na ten świat, by być takimi, jakimi inni chcieliby nas widzieć!

Wasza jedyna i niepowtarzalna

Ciocia Juanitta

W ilustracjach do artykułu wykorzystano fragmenty plakatu Andrzeja Pągowskiego z roku 1989 do filmu „Osaczona”.

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)

16 komentarzy do:Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość

  • ginger

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    hmm…kreacja jako sposob na zycie…a pod nia kompleksy, lek, tesknota za swiatem prawdziwych mezczyzn…smutne to jakos… choc pewnie tez na swoj sposob piekne…piekna tragedia- tak bym to nazwala

  • słodki kubuś

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    Wiecie co? Lubię ten słodziusi-milusi homikowaty portal, ale nie chciałbym co drugie słowo widzieć coś w stylu „pedał” albo „ciota” itd. Tak mówią do nas ci, którzy zazwyczaj mają o nas nienajlepsze mniemanie i nie dażą nas szacunkiem. Czemu my sami nie mamy dażyć siebie szacunkiem? Rozumiem, że czasami można napisać „pedał” (np. w celu autoironii), no ale żeby takie wyrażenia pojawiały się w prawie każdym artykule, w prawie każdym rozdziale, w co drugim nagłówku? Czy to nie jest przesada? Chciałbym przynajmniej na tej stronie nie widzieć ciągle tych chamstw! Powiedzieć do homika „pedał”, to jak powiedzieć do kobiety „ty k…o”! Dażmy siebie większym szacunkiem i nie popadajmy w skrajnie wierzejsko-giertychowską manierę…

  • Uschi

    [->kubuś]

    Kubusiu, ale tu chodzi o oswojenie. To tak jak z niemieckim słowem „Schwul”, które było kiedyś obelżywe, ale poniewaz całe środowisko gejowskie zaczęło go używac na określenie siebie, obelgą być przestało. Chodzi właśnie o to, zeby nikt już was nie mógł obrazić mówiąc „pedał”, tak jak nie jest obelgą słowo „gej”. W środowisko lesbijek podobny oddolny ruch dotyczy słowa „lesba”, choć ono nie ma aż tak silnych negatywnych konotacji. Idea jest jednak ta sama :) – i ja osobiście będę jej bronić – znaczenie słów zależy od sposobu ich użycia.

  • [Wiwat felietoniści!]

    Czyli między innymi ja (jak widać też jestem skromna cioteczka)… Cieszy mnie, że mają ludzie cięte pióro i Cioci Juanitcie szczerze gratuluję! A i to prawda, co piszą powyżej, że te różne słówka warto oswajać.
    Teraz ja błysnę erudycją (a co tam)! Kiedy Miłosz odbierał nagrodę Nobla, w przemówieniu laurata powiedział m. in. coś takiego: „W ustroju totalitarnym pewne obszary świadomości nie istnieją – po prostu dlatego, że nie zostały nigdy nazwane.

    Otóż właśnie! Wobec nacjonalistyczno-katolickiego (pseudo)totalitaryzmu warto zastosować metodę właściwą dla takowego systemu: zmieniajmy znaczenie słów, aż biednym homofobom całkiem we łbach pomiesza się ze zdumienia, że niczym nie mogą już nas obrazić… Spostrzeżenie Miłosza działa także w tą stronę! Zwłaszcza, że według mojego felietonu, homofobi to tylko niedorżnięte, nienawidzące siebie cioty, co ze znastwem potwierdza

    autorka tekstu „Ciotostwo a sprawa polska” na tymże portalu.

  • Nina2

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    Ciocia Juanita jak zwykle swietna. Zawsze z przyjemnoscia czytam.
    Kubusiu, paru moich przyjaciol mowi o sobie „normalny pedal jestem”. A sa lyse miski, po silce, na piwku. Nikt by ich za gejow nie wzial.

  • Paris

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    Ja definiuje siebie jako homoseksualiste ale budowanie calej ideologii zyciowej na orientacji seksualnej uwazam za idiotyczne.

    Stwierdzenie „proud to be gay” jest idiotyczne, bo automatycznie stawia nas w mniejszosci i opozycji. I brzmi rownie idiotycznie jak „proud to be hetero”. Od razu nasuwa sie pytanie – a kogo to k..wa obchodzi czy jestes hetero czy homo?

  • Mamoulian

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    „Są tylko dwa typy heteryków na tym świecie. Jedni nienawidzą cię i nie kryją się z tym, a drudzy nienawidzą cię za twoimi plecami” Pozwolę sobie się nie zgodzić. Ja na ten przykład mam to gdzieś.Uważam że wolność drugiego człowieka kończy się tam,gdzie zaczyna się moja.Plakietkę homofoba można by przykleić(moim zdaniem)naprawdę nielicznym osobom(pewnie i tak gejom nie pogodzonym z własną seksualnością),ogromna większość „anty” ma swoje osobiste,takie czy inne, powody.
    I zgadzam się na koniec z Paris.Puki nikt mi się nie wpieprza w moje życie intymne,nie widzę powodu by samemu tak robić.

  • Hilton do Paris

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    „Ja definiuje siebie jako homoseksualiste ale budowanie calej ideologii zyciowej na orientacji seksualnej uwazam za idiotyczne. „

    nie musisz, inni zrobia to za ciebie, obecnie sama deklaracja „jestem gejem/les” jest deklaracja polityczna i nie masz na to wplywu, chyba, ze siedzisz w domu i nie wychylasz sie, nie outujesz i grasz heteryka – bo tak cie odbiera spolecznosc.
    Ideologia zyciowa to co, twym zdaniem? Bedac gejem nie da sie nie wuwiklac w polityke. A prawa do zwiazkow partnerskich, bys dziedziczyl po swym partnerze? a dziecko, jezleli macie takowa potrzebe i chcecie wychowywac? a homofobia, gdy ktos cie obrazi lub pobije za bycie pedalem?
    Jestes w mniejszosci i opozycji, bo takie jest spoleczenstwo teraz, wiec wole byc „dumnym gejem” , niz gejem, ktory z domu nie wychodzi. Nie widze tu wyboru, chyba, ze wyjedziesz stad.

  • so strange

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    A ja mam pytanie! Czy wszyscy geje maja kompleksy wobec prawdziwych macho samcow?:) bo z tego tekstu to wlasnie wynika:) i jeszcze jedno: jak niby przegiecie ma ich zbilizyc do tych prawdziwych? i jeszcze: czy przegiety gej ma cos wspolnego z normalna kobieta? to tyle:)

  • [Oczywiście, że nic!]

    Przegięty gej nie zastąpi „heretykowi” baby i już… Dlatego powtarzam raz jeszcze i na tym portalu: Trzeba umieć polować jak mężczyzna, by móc potem rozłożyć nogi jak kobieta!

  • so strange

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    O TAK! heteryk o niczym innym nie marzy jak o tym by byc upolowanym przez geja- jasne, jasne;) zawsze dobrze sobie moc pomarzyc

  • [O marzeniach heteryka]

    Nic takiego nie napisałem, iżby „heretyk” marzył o „prawosławnym” w łóżku. Wiadomo jedynie, że im młodszy, tym bardziej wygłodzony seksualnie. I to trzeba wykorzystać, ja tylko podałem jak!

    We francuskim filmie (komedii) „Pedał” świetna kwestia została wypowiedziana przez jednego(/ną) z bohaterów(/ek), mocno przegiętą drag-queen: „Nie istnieją mężczyźni heteroseksualni, są tylko żle podrywani!” Święte słowa, tylko trzeba umieć się za to zabrać… A sprowadza się to do dwóch rzeczy:

    a) – nikt się o tym nie dowie;

    b) – to nie ich będzie bolał tyłek (choć i z tym różnie bywa).

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    ah tak prbelmy z tozsamoscia bywaja ogromne

  • Paris

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    „prawa do zwiazkow partnerskich, bys dziedziczyl po swym partnerze? a dziecko, jezleli macie takowa potrzebe i chcecie wychowywac? a homofobia, gdy ktos cie obrazi lub pobije za bycie pedalem?”

    Wszystko co napisales powyzej to sztandardowe postulaty ruchu politycznego pod nazwa aktywizm homoseksualny i wszystkie uwazam za bzdurne.

    Najwieksza bzdura to dziecko. Jakie kuzwa dziecko moze sie urodzic mnie i mojemu facetowi??? Trzeba byc chyba chorym zeby sobie wymyslic ze dwoch facetow moze stanowic rodzine dla dziecka.

    Mam wrazenie ze ten temat to kolejna moda, tak jak trendy bylo przez pewien okres bywac w okreslonych klubach tak teraz trendy jest „miec potrzebe wychowywac dziecko”. Z moim facetem i znajomymi smiejemy sie z tego. Jak ktos „ma potrzebe” to niech sobie kupi psa albo kota. Dziecko to nie zabawka.

    Z dziedziczeniem nie mamy problemu bo kazdy ma swoje zrodlo dochodow. No w ostatecznosci moglibysmy zrobic testament… Co do homofobii to tez uwazam ze to upolityczniona bzdura. Nigdy nikt nie byl w stosunku do mnie agresywny z powodu mojej orientacji, ani w Polsce ani we Francji (gdzie mieszkalem przez jakis czas). A tych golodupcow ktorzy paraduja co roku po Amsterdamie i Berlinie nazywajac to „parada dumy gejowskiej” uwazam za ekshibicjonistow, ktorzy faktycznie szkodza osobom homoseksualnym. I wcale sie nie dziwie ze od czasu do czasu ktos chce im obic mordy – sami sie prosza.

    P.S. moja nazwa nie pochodzi od Paris Hilton tylko od miasta

  • Uschi

    [-> Paric (nie Hilton)]

    A my z Małżonką nie mamy tak jak Ty ze swoim partnerem – i dlatego uważam ruch zwany (przez Ciebie) aktywizmem homoseksualnym za nie-bzdurny.

    Zanim oceni się jakiś pogląd, warto wyściubić nos poza własne podwórko.

    (moja wypowiedź nieco OT w stosunku do artykułu, ale trudno było mi się powstrzymać)

  • Arek z Krakowa

    [Re: Kto ma tyle wdzięku co ja- czyli sposób na tożsamość]

    Paris

    Masz rację, dziecko to nie zabawka. I dlatego zkazywanie iluś tam dzieci na dorastanie w domu dziecka, podczas gdy mogłyby zostać adoptowane przez homoseksualistów, tylko po to, aby uzyskać głosy w najbliższych wyborach, uważam za złe.

    Homofobia istnieje i się z nią kilka razy spotkałem. Choć ja też mam wrażenie, że lęki niektórych moich znajomych są nieproporcjonalne do rzeczywistości.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa