- homiki.pl - http://homiki.pl -

Rzepa kontratakuje

… i już jestem z powrotem, jak obiecałem w poprzednim newsie. Nadal tematyka radosna, czyli wesołe treści z Rzeczpospolitej.

Przypominam dla porządku. Nie najgorsze pismo „Rz” przed świętami zrobiło w świecie pedalskim furorę. Otóż przy okazji piosenki z holenderskiej telewizji, piosenki opowiadającej o dwóch ojcach Terence’a, mogliśmy naczytać się o potężnym homoseksualnym lobby, homoseksualnym zagrożeniu, dewiacji a nawet jakimś nowym totalitaryźmie.

Teraz „Rz” czyta Wysokie Obcasy, materiał o Jasiu, co to ma dwie mamy. Materiał z Holandii wywołał szum, tym razem jest burza w wykonaniu Beaty Zubowicz:

Cytuje najciekawsze, najpierw redaktor Zubowicz stara się streścić reportaż WO, a teraz opowiada, że podobne teksty były też publikowane za granicą.

(…)

Schemat opowieści do złudzenia przypomina podobne reportaże, które od kilku lat pojawiają się w zachodniej prasie. Tekstom towarzyszy zawsze to samo przesłanie: homoseksualne stadła to w gruncie rzeczy coś normalnego, czemu nie należy się dziwić i co trzeba zaakceptować. Dwa tygodnie temu „Rz” opisywała program dla dzieci w holenderskiej telewizji promujący takie rodziny. Wtedy wydawało się, że to egzotyka. Dziś widzimy, jak szybko przekraczane są kolejne granice i że pojęcie „rodzina” zaczyna być wywracane do góry nogami także i u nas.

Podkreślenie nowego pojęcia, homoseksualne stadła, ode mnie.

Pani redaktor Zubowicz tworząc takie sformułowanie, chyba najdobitniej pokazuje, co takiego ostatnio „Rz” o nas myśli. To, co ja myślę o takim zachowaniu, zachowam dla siebie.

Lepiej.

„Rz” zamieszcza także komentarze. Proszę spojrzeć na te nazwiska. Cytuję całość wypowiedzi. Podkreślenia moje, proszę zwrócić uwagę na te kluczowe pojęcia.

Joanna Najfeld, działaczka katolicka:

Koncern Agora specjalizuje się w społecznym oswajaniu kolejnych mniejszości. Nie bez przyczyny zarówno Agora, jak i „Gazeta Wyborcza” oraz Radio Tok FM zostali wyróżnieni przez Towarzystwo Ekonomiczne na rzecz Gejów i Lesbijek za skuteczną promocję homoseksualizmu w mediach.
W artykułach „Gazety” nie przeczytamy nigdy o dwóch lesbijkach z Johannesburga, które zakatowały na śmierć 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić „tatusiu” do kochanki swojej matki. Nie dowiemy się też o wielokrotnie wyższych wskaźnikach patologii, nałogów, autoagresji i przemocy wśród homoseksualistów, a szczególnie lesbijek.
W niektórych krajach efektem takiej propagandy jest swego rodzaju totalitaryzm. David Parker z Massachusetts został aresztowany, gdyż nie chciał, aby jego pięcioletni syn był zmuszany do zajęć z indoktrynacji homoseksualnej. W Polsce na szczęście lata komunistycznej dominacji wyczuliły nas na taką nowomowę.

Bogusław Sonik, prawnik, polityk, europoseł PO

Reportaż zamieszczony w „Wysokich Obcasach” ma na celu zdobywanie zwolenników poglądu, że homoseksualna rodzina jest normą. To próba postawienia znaku równości między tradycyjną rodziną i rodziną stworzoną przez parę homoseksualną. To próba oderwania nas od kanonu wartości, w jakich się wychowaliśmy. Powielanie takich historii to krok w tym kierunku.
Jedynym sposobem przeciwstawienia się narzucaniu nam takiego modelu rodziny jest kontrofensywa ideowa, debata na temat wartości tkwiących w tradycyjnej rodzinie. Trzeba jednak rozegrać to mądrze, aby na głośnym konflikcie nie zyskiwała mniejszość. Szkoły i Kościół powinny dbać o podtrzymywanie podstawowych wartości, by nie dopuścić do sytuacji, jaką mamy w niektórych krajach Europy, gdzie poprzez prawne usankcjonowanie związków homoseksualnych z możliwością adopcji takie pary przedstawiane są jako alternatywa wobec klasycznego modelu rodziny.

prof. Bogusław Wolniewicz, filozof, logik

Związki homoseksualne są przejawem dewiacji, więc nie powinny być społecznie akceptowane. Problem jest tym bardziej poważny, gdy w takich związkach chce się wychowywać dziecko. W wypadku opisywanym przez „GW” jedna z kobiet jest matką dziecka i o tyle sprawa jest mniej drastyczna, niż gdybyśmy mieli do czynienia z dzieckiem adoptowanym. Sytuację można byłoby zaakceptować, gdyby jedna z kobiet była samotną matką, a jej partnerkę dziecko traktowało jak ciocię. Ale nie do przyjęcia jest, że te kobiety afiszują się ze swoją odmiennością! To dziecko kiedyś pójdzie do szkoły, gdzie będzie traktowane jak dziwoląg. Matka działa na szkodę dziecka. Prawnie nie możemy temu zaradzić, ale przynajmniej powinniśmy odnosić się do tego z dezaprobatą. Bo to nie nasza sprawa, co te kobiety robią między sobą, ale sytuacja dziecka to już problem społeczny.

Dariusz Karłowicz, filozof, prezes Fundacji św. Mikołaja

Ten reportaż wpisuje się w program obyczajowej rewolucji prowadzonej dziś z dużym rozmachem w wielu krajach świata, także w Polsce – przez „Wysokie Obcasy” i „Gazetę Wyborczą”. Pokazano nam harmonijnie funkcjonujący związek dwóch lesbijek wspólnie wychowujących dziecko. Tak idylliczny obraz homoseksualnego związku stanowić ma argument na rzecz społecznego eksperymentu, którego skutki mogą okazać się tragiczne.
Ten rewolucyjny eksperyment dotyczy bowiem prawa do adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Jestem mu zdecydowanie przeciwny z wielu powodów – po pierwsze dlatego, że jego ofiarami mogą paść dzieci.
Naszą jedyną obroną przed taką szkodliwą propagandą jest uczciwe nazywanie rzeczy po imieniu.

źródło: http://www.rzeczpospolita.pl/dodatki/druga_strona_070109/druga_strona_a_6.html [1]

Proszę Państwa, jest też komentarz w formie śmiesznego rysunku:
http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/druga_strona_070109/druga_strona_a_3-1.F.jpg [2]

Nazwijmy zatem rzeczy po imieniu. Postępowanie Rzepy uważam za parszywe świństwo.

Ze względu na „gwiazdorstwo” spraw homoseksualnych w Rzepie homiki.pl zapowiadają na niebawem szerszy komentarz. Jednocześnie przepraszamy Czytelników za pozostawienie ich z taką dawką jadu.

PS. Czy pamiętają Państwo poprzedni news, gdzie pani Zubowicz i pan Zychowicz Robertowi Biedroniowi odpisali: W tekście informacyjnym natomiast autor powinien możliwie najpełniej opisać dany problem, pozwalając zabrać głos obu stronom. Czy tym razem wstrętne lesby i pedały wypowiadały się? Nie widzę.