- homiki.pl - http://homiki.pl -

Lesbijki. Wreszcie o nas

Posted By PTT On 27 stycznia 2007 @ 10:57 In Kultura | 4 Comments

[1]

Książka Anny Laszuk „Dziewczyny, wyjdźcie z szafy” była pozycją dawno wyczekiwaną i długo zapowiadaną. A kiedy pojawiła się wreszcie na rynku, okazało się, że to bardzo istotna publikacja, choćby tylko dlatego, że pierwsza – pierwszy zbiór opowieści o prawdziwych homoseksualnych kobietach. Nie jest to jednak jedyna przyczyna, dla której „Dziewczyny…” to jedna z fundamentalnych publikacji na półce „literatura LGBTQ i o LGBTQ”. Książka ta bowiem ujmuje temat ogromnie szeroko, z wielu punktów widzenia, z różnych perspektyw – i co istotne – z pierwszej ręki. A polskie lesbijki to element rzeczywistości zaniedbany dotychczas poważnie pod wszystkimi względami, choć fascynujący.

Jednocześnie „Dziewczyny…” to książka po prostu, po ludzku, ciekawa. Lubimy plotki, lubimy biografie, lubimy zaglądać ludziom w nocy w jasne okna mieszkań. Tutaj kilkadziesiąt kobiet uchyla drzwi do swojego życia, zaprasza i pokazuje. Trzydzieści dwie historie – głównie wywiady, wypowiedzi samych respondentek, kilka małych form opisowych. Trzydzieści dwie historie kobiet, które nie są heteroseksualne – i które zdecydowały się o sobie, swoim życiu opowiedzieć. Historie różne, a jednak niemalże nużąco podobne. Kilkadziesiąt lesbijek.

Założeniem Laszuk było przedstawienie jak najróżniejszych bohaterek – wszak łatwo osobie nie znającej tematu dojść do wniosku, że lesbijki to tylko młode dziewczyny w dużych miastach, ubierające się po męsku, którym głupoty w głowie, albo których żaden facet nie chciał. Łatwo zacząć po prostu myśleć stereotypem… Stąd, jak sama autorka pisze: [...] szukałam ciągle bohaterek jak najbardziej różnorodnych (pod względem wieku, miejsca zamieszkania, wykonywanego zawodu, światopoglądu, statusu społecznego, posiadania/nieposiadania dzieci, zaangażowania lub braku zaangażowania w działalność polityczno-społeczną itd.). Moim zamiarem było ogarnąć możliwie najszersze spektrum doświadczeń kobiet, które świadomie wiążą się z innymi kobietami (a więc, które uważają się za lesbijki i pozostaje to ich wyborem). Są tu obecne postacie, jakich polski stereotyp lesbijki nie bierze pod uwagę: matki, mężatki, rozwódki, katoliczki, byłe zakonnice, nauczycielki, a także kobiety, których orientacja seksualna zmieniła się na przestrzeni lat. Są obecne i te, którymi stereotyp chętnie się żywi, jak drag kingi czy feministki. Niewątpliwie osobie nieznającej tematu – choć takich może niewiele po nią sięgnie, ale niechby choćby przyjaciele, rodzice, rodziny lesbijek – to już dużo – ułatwi to przełamanie stereotypu. Ale „Dziewczyny…” to książka również ogromnie ważna dla nas samych, jej bohaterek, lesbijek. Czemu?

Dzięki formie wywiadu/reportażu, wybranej przez autorkę, cechuje ją przede wszystkim głęboki autentyzm. Oddając głos swoim bohaterkom Laszuk w minimalnym stopniu narzuca książce swoją osobowość, do minimum redukuje „autorskie piętno”. W „Dziewczynach…” możemy zobaczyć po prostu losy, historie, postacie około czterdziestu kobiet, opowiedziane w znakomitej większości w pierwszej osobie. To nie fikcja literacka, do której podchodzi się z dystansem – tu słuchamy prawdziwych wyznań, możemy niemal wejść w dialog z bohaterkami. Dzieje się coś, co można by nieco górnolotnie nazwać „osobistym dotknięciem losów drugiej osoby”.

Dlaczego jest to moim zdaniem tak ważne, dlaczego przesądza o wartości książki? Po pierwsze dlatego, że dzięki wspomnianemu na początku założeniu przedstawienia różnorodności historii i bohaterek spotkać tu można takie, o jakie w życiu codziennym trudno. Tu walor edukacyjny. Każdy może spotkać tu taką lesbijkę, jakiej jeszcze na oczy nie widział, dowiedzieć się, jak to jest mieszkać na wsi, mieszkać w mieście, być matką lesbijką, mieć matkę lesbijkę, być głęboko wierzącą, żyć z kilkoma kobietami jednocześnie, mieć kochającą rodzinę, być przez rodzinę wyrzuconą z domu… Z drugiej strony – co ma niewątpliwie szczególne znaczenie dla czytelniczek-lesbijek, bo zapewne one głównie po tę książkę sięgną – niezwykłym przeżyciem jest możliwość zidentyfikowania się z losami podobnymi do naszych. Poczucie wspólnoty, radość z odkrycia, że „ktoś ma też tak jak ja”. I wiedza, jak sobie z tym „tak jak ja” radzi – i jak ja mogę sobie poradzić.

Po drugie – sądzę, że im więcej historii osób LGBTQ poznajemy, tym łatwiej nam odnaleźć się we własnej tożsamości – jeśli mamy z nią trudność, łatwiej zbudować ją – jeśli jesteśmy na etapie tworzenia, łatwiej spojrzeć krytycznie – jeśli sądzimy, że jest już gotowa, stała i niezmienna. Ważne jest, że dostajemy do ręki swoisty materiał porównawczy do refleksji nad sobą, swoją seksualnością, miejscem w społeczeństwie, rodzinie czy związku, wyborami życiowymi, doświadczeniami, a także nad tym jak inaczej mogłoby wyglądać nasze życie. To walor poznawczy. Bodziec do myślenia…

Po trzecie – coś, co nazwałabym walorem „zachęcenia”, „dodania odwagi”. Celna, choć nienowa, jest obserwacja autorki o nieobecności, „nieistnieniu” lesbijek w postrzeganiu społecznym. Jakoś tak się składa, że łatwiej nam, kobietom LBTQ – dzięki społecznym normom relacji i kontaktów między kobietami niespokrewnionymi – ukryć się w tłumie i skwapliwie z tej łatwości korzystamy. Wielu z nas życie w szafie wydaje się bezpieczniejsze. Są to „nieobecne bohaterki” tej książki – te, które nie zdecydowały się na wypowiedź. Również część jej rzeczywistych bohaterek właśnie tak żyje i autorka nie ocenia, nie odmawia im prawa do tego. Ale znakomita większość nie siedzi w szafie. To historie tych drugich ukazują wartość coming outu. Co więcej – część zdecydowała się ujawnić twarze (na końcu książki umieszczono zdjęcia niektórych bohaterek), część – nazwiska. Niektóre bohaterki kwestionują wręcz samą ideę coming outu. Jest on dla nich równoznaczny z „przyznaniem się” – a przyznać się można raczej, ich zdaniem, do czegoś złego. Czy można „przyznać się” do bycia lesbijką? Być może to jest tak naprawdę najważniejsze przesłanie książki – naszym podejściem do własnej orientacji kształtujemy jej odbiór społeczny. Nawet pojedyncze wyjście z szafy opłaca się nam wszystkim.


Anna Laszuk, „Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!”
Fundacja Lorga 2006,
format: 145 x 205 mm,
272 strony,
12 zdjęć,
okładka miękka

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik [2]

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2007/01/lesbijki-wreszcie-o-nas/

URLs in this post:

[1] Image: http://homiki.plimages/foto/LASZUK46885.jpg

[2] Uschi „Sass” Pawlik: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_67/

[3] Duży Format - rozmowa z Anną Laszuk: http://homiki.pl/index.php/2007/03/duy-format-rozmowa-z-ann-laszuk/

[4] Czarowanie historii: http://homiki.pl/index.php/2007/01/czarowanie-historii/

[5] Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!: http://homiki.pl/index.php/2006/12/dziewczyny-wyjdcie-z-szafy/

[6] 21.12 Warszawa: ''Dziewczyny, wyjdźcie z szafy!'': http://homiki.pl/index.php/2006/12/2112-warszawa-dziewczyny-wyjdcie-z-szafy/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.