Coming out – Powiedzieć TO


Przychodzi taki moment, że chcesz wreszcie powiedzieć TO. Nie chodzi o to, że musisz to powiedzieć, że wymaga tego sytuacja czy jakieś czynniki zewnętrzne. Chcesz, po prostu chcesz. Nie zamierzasz (dalej) żyć w zakłamaniu, lubisz jasne sytuacje, masz jakieś inne powody. W każdym razie chcesz TO powiedzieć.

TO

„Jestem lesbijką.” „Jestem gejem.” „Jestem biseksualny/a.” „Nie, nie mam męża, mam dziewczynę.” „Nie, nie ożeniłem się. Mieszkam z moim partnerem.” „To nie mój kuzyn, to mój chłopak.” „Chciałabym wam przedstawić moją partnerkę.”

Forma dowolna, treść zbliżona. Coming out. Wyjście z ukrycia, z szafy, z kłamstwa, z niedomówień. Może mówisz rodzicom, może rodzeństwu, rodzinie. Przyjaciołom, znajomym. Współpracownikom.

Przeprowadzasz poważną rozmowę przy kawie lub rzucasz mimochodem. Przygotowujesz się długo lub wychodzi nagle samo z siebie. Raczej bardzo się denerwujesz niż bierzesz to lekko.

Mówisz TO. Reakcje?

„No jasne. Już od dawna się domyślam.” „Przecież wiem, tylko czemu z tego taką tajemnicę robiłeś?” „Dziękuję za zaufanie. Oczywiście to nic nie zmienia.” „Hm. Trochę się dziwnie czuję, ale się z tym oswoję.” „To trudne, ale i tak zawsze będę Cię kochać.” „No spoko. To kiedy poznam twoją dziewczynę?”

Ale również: „Ojezusmariawszyscyświęci!!! Taki wstyd…” „Taka tragedia w rodzinie… Krzywdzisz nas…” „Przejdzie ci. Fanaberie masz.” „Wybiję ci to z głowy.” „No wiesz, nie spodziewałam się tego po tobie, a taka niewinna się wydawałaś… Nie zapraszaj mnie więcej na piwo…” „Jak możesz… Takie obrzydlistwo… Badałeś się na hifa?” „Nie jesteś już moim dzieckiem.”

Bywa różnie. Chyba jednak lepiej z tej szafy wyleźć, niż robić w niej za (tchórzliwego?) trupa…

* * * *

Oto doświadczenia tych, którzy postanowili o coming oucie napisać:

najważniejsze jest to, że jesteś dobrym człowiekiem:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=33

Teraz jest spokojnie i przejrzyście:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=35

Ten sam inny człowiek:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=36

Wyjść z cienia:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=39

Mój pierwszy coming-out:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=132

Słowo o coming-oucie: http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=173

Było warto!:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=196

A gdyby to się wydarzyło u nas?:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=227

Mamo!:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=257

Nie warto się kryć:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=338

Muszę to z siebie wyrzucić…:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=349

Moja Odwaga:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=355

Coming out:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=373

Ku światłu, ku słońcu:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=432

Ton nieco romansowy:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=450

Zejście do Hadesu:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=534

Mamo:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=577

Przebudzenie:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=750

Wiem:
http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1285

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

77 komentarzy do:Coming out – Powiedzieć TO

  • kami

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    W moim przypadku odpowiedź rodziny to: „Przecież wiem, tylko czemu z tego taką tajemnicę robiłeś?”, a znajomych i współpracowników „Dziękuję za zaufanie. Oczywiście to nic nie zmienia.”. Coming out to fajna sprawa – polecam. Odkąd zacząłem o tym mówić moje życie bardzo się zmieniło, ja sie nie zmieniłem.. :D

  • NesseY

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    „O ludzie! Naprawdę?!” – reakcja mojego ojca. Oczywiste niedowierzanie, niby robienie „w balona”, ale teraz już wierzy i zmusza mnie do powiedzenia tego matce…
    Ale rzeczywiście, ja mam potrzebę powiedzenia tego. Ale i tak się boję.

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    ja równiez ma podobne wrazenia odnośne mojego własnego comming outu jak w nagłówku artykułu -w sumie nie była chyba raczej zadnych silniejszych czynników, powdów zewnetzrnych – po prostu przychodzi w zyciu człowieka pewien moment, iż mqa coraz silniejszą potzrebe dzielic sie infornmacja o swojej orientacji z otoczeniem

  • Arkadiusz Brazsk

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Myślę, że sprawa ujawnienia swojej orientacji jest dużo bardziej skomplikowana niż uważają to działacze orgazizacji gejowskich . Wewnętrzna, etyczna uczciwość nakazuje poinformować otoczenie o swojej orientacji. Należy jednak przewidzieć konsekwencje społeczne takiej decyzji i napiętnowanie. W społeczeństwie, w którym brak przyzwolenia na homoseksualność, taka deklaracja o swojej orientacji może skutkować wykluczeniem, etykietą dewianta i utratą pozycji społecznej. Neleży również pamiętać, że nasi bliscy niekoniecznie muszą być poznawczo i emocjonalnie przygotowani do odbioru takiej szokującej informacji, która podana w sposób niewłaściwy i zbyt brutany może być przyczyną cierpienia. Myślę, że należy się bardziej skupić na tworzeniu pozytywnego obrazu osób zorientowanych homoseksualnie w sensie ogólnym, niż na demonstracyjnym prezentowaniu siebie i własnej orientacji. Sprzyjająy klimat społeczny w przyszłości umożliwi bezstresowe mówienie o sobie i wyrówna szansę na godziwe życie bez względu na orientację. Niestety, pozytywnego obrazu nie zbudują agresywne organizacje gejowskie i rozplotkowane getta odmieńców poprzebieranychy w pawie pióra. Obecność tajkich zjawisk kutlturowych na pewno odegrało ważną rolę w procesie uświadaniania społeczeństwu wagi porblemu. Warto jednak z poziomu happeningu przejść do konkretnych, pozytywistycznych rozwiązań. Z tym, niestety, jest gorzej. Zauważam jednak, że każdego roku zwiększa się liczba interesujących postaci nauki i kultury mówiących o homoseksualizmie pozytywnie z mocą autorytetu i osoby opiniotwórczej. Myslę, że to jest znacznie ważniejszy proces kulturowy, niż pokazywanie kolorowych kwiatów, dziwacznych odmieńców i kobiecych sukienek na męskich pośladkach. Homoseksuaklizm zacznie sie wtedy kojrazyć bardziej z neutralną cechą człowieka, niż z przynaleznością do kultury alternatywnej czy syndromem dewianta. To stworzy sprzyjącycy klimat do deklarowania swojej orientacji, jeśli deklaracja ta mieć będzie jakiekolwiek znaczenie. Myslę, ża tak na prawdę, chodzi o nadanie homoseksualności atrybutu normy, a nie specyficznej popkultury. Sama kultura alternatywna ma charakter prowokacyjny i agresywny, stąd trudno oczekiwać od wszystkich członków społeczeństwa bezwarunkowej akceptacji jej uczestników. Dlatego nie utożsamiam się z owymi przebierańcami tylko z elitami, a decyzję o coming out trzeba bardzo rozważnie przemyśleć. Arkadiusz Brzask.

  • Niniel

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    przyjaciele wiedzą, znajomi… tego sie nie wstydzę. ale powiedzieć to mojej rodzinie? beda w szoku, bedą zaskoczeni i boję się wrecz ich reakcji. uznają, że to żarty, moje fanaberie i kolejne kaprysy…

  • GrassHopper

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Żarty, kaprysy, fanaberie…
    Myślę, że to mimo wszystko niewielka cena.
    A co jeśli rodzina to wciąż jedyna grupa osób, z którymi masz jaki taki kontakt? I co jeśli wymówienie tych paru słów prawdy sprawi, żę naprawdę zostaniesz sam?
    Nie można zmusić człowieka do określonych reakcji, takich jakich byśmy sobie życzyli. Ale można je z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć, zwłaszcza jeśli chodzi o osoby które znamy od dziecka. Nie mam przyjaciół, a rodzina odcięła by się ode mnie z pewnością. Człowiek to mimo wszystko stworzenie społeczne, póki nie znajdę kogoś bliskiego, nie ma szansy na jakikolwiek rodzinny coming out. Jedyna osoba która od pierwszego spotkania TO wyczuła [a ja wtedy stanowczo zaprzeczyłem niespodziewanym obrotem sprawy, wobec czego w sumie nie wie] jest kobietą. Do tego bardzo mi bliską i oczekującą chyba, o zgrozo, czegoś więcej. I jak tu powiedzieć coś takiego? Dramat. Ech…

  • Wolf

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Rozmowa miedzy mną a moim bratem :
    NASTRÓJ:
    Brzeg Dunaju, brat , bratowa i ja . Spacer, lody w dłoniach, słoneczko grzeje, miły, można by powiedzieć: sielankowy nastrój.
    Brat: a tak ogólnie to co słychać?
    Ja: No, wszystko w porządku, nic nowego się nie wydarzyło ostatnio.
    Brat: A co u Witka słychać?
    Ja: Jak to u Witka? o co ci chodzi ?
    Brat: No, ten , tego dawno nic o nim słyszeliśmy.
    Ja: No, ten, pracuje dużo, ma nową robotę
    Brat: No ale jesteście razem?
    Ja: ehm, ehm, no tak, jesteśmy razem.
    Bratowa: to jak długo sie już znacie?
    Ja: jestesmy razem juz 7 rok…
    WARTO BYŁO .
    Naprawde warto. Oczyszyściło atmosferę, wyjaśniło niedomowienia, niedopowiedzenia. POjawiamy się razem na imprezach rodzinnych chociaż… Moj ojciec z uporem maniaka wmawia sobie, że TEN Witek jest moim dobrym kumplem. Cóż. Życie, życie jest nowelą…

  • yog18

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    u mnie z rodzicami wyszło tak … hmmm… niechcący … ale chciałem powiedzieć choć w dalszej trochę perspektywie bo uważam że jeśli mnie wychowują itp to mają prawo wiedzieć. ojciec po prostu przejżał jakie stronki odwiedzałem… no i od tamtej pory tylko 2 razy gadaliśmy z tym że 2gi raz ja zagadałem… ale było i jest ok. tylko mówią mi żebym na razie nie wiązał się z nikim, ale nie mam z tym problemu bo sam na razie nie chcę. a teraz ciągle chcę powiedzieć przyjaciółkom ale jakoś nie ma takiego „sprzyjającego momentu” …. czekam na razie ale chyba już niedługo powiem :) i mam nadzieję że dobrze to przyjmą :) pozdrowionka wszystkim :D

  • d-bisex

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Dziekuję wszystkim, którzy tworzą tę strone, którzy opisali swoje doswiadczenia i odczucia z coming-out’u, bo sam postanowiłem się przyznać przed znajomymi że jestem biseksualistą….oni wiedzą…ja tylko dopełnię formalności….ale to jest trudne. Rodzice nie wiedzą i ja na razie nie zamerzam im o tym mówić…. ale mam jakies takie skryte pragnienia żeby sami sie o ym przypadkiem dowiedzieli…(???)

  • woytek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Z powiedzeniem o sobie nie miałem żadnego problemu. Od zawsze traktowałem się naturalnie. Powiedziałem mamie jak miałem 19lat. Wtedy poznałem pierwszego chłopaka.Zaakceptowała- w pełnym tego słowa znaczeniu. Jedni znajomi wiedzieli wcześniej, inni później, ale na pytanie czy kogoś mam zawsze odpowiadam: tak chłopaka :) wie cała rodzina. Jestem synem, kuzynem, wujkiem- jak to w rodzinie tyle tylko że mam chłopaka- drugiego wujka ;) Zawsze mówię prawdę, to eliminuje „fałszywych przyjaciół”. Jesteśmy razem już ponad 3 lata. Raz obiad u jednych rodziców, raz u drugich. Tak normalnie. Tylko nie heteronormatywnie. I nikt sie nie dziwi. Może dlatego, że mieszkamy we Wrocławiu, a może dlatego, że traktujemy to normalnie. Wyjdźcie z cienia. Warto żyć normalnie :)

  • odpowiedz od wiktora

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Drogi Wojtku! jestes bardzo odwaznym facetem,ze nie miales problemu z tym , ze jestes gejem. traktowanie siebie jest czyms odwaznym poniewaz wiekszozc ludzi uwaza ,ze nie potrafia siebie traktowac w sposub naturalny. a ty to potrafisz. bardzo dobrze sie stało, ze powiedziales o tym mamie w wieku 19 lta, poniewaz z wiekiem czasu trudniej jest mowic czlowiekowi o swoich poglodach i zamiarach a tym bardziej o swoim zyciu, chocby zyciu seksualnym. mama zrozumiala i przemyslala sobie twoja droge zycia, chociarz bylo jej napewno trudno. nie potrafisz klamac i oszukiwac innych dlatego zawsze mowisz prawde. gratuluje tej odwagi i prawdo-mownosci, w sytuacji kiedy jest to dosc trudne. rodzina zaakceptowala cie takiego jakim jestes i to sie liczy, ze nie od tracili cie od siebie. jestes szczery i to dobrze,bo prawda prowadzi do szczescia. prowadzisz udany zwiazek, jest ci dobrze z twoim partnerem. widac, ze potrafisz kochac a nie szukasz przygody jak inni. gratulacje skladam na rece oby dwom rodzinom, ze tak wspaniale sobie radza z ta mysla , ze ich dzieci nie bedz mialy dzieci. ale odpowiedz jest krotka. milosc to wspolne szczescie i dobro. a tym bardziej, ze wspolne spotkania zblizaja ludzi do siebie i sa bardziej zrozumiali. bardzo madrze to podkresliles „wyjdzcie z cienia, warto zyc normalnie”! zycze wam udanego wspolnego zycia. pozdrawiam Wiktor

  • Siostra

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mój brat to wielki egoista. Wyrzucił na nas swój sekret, nie pytając czy nas to interesuje czy nie. Dla mnie ta informacja była zbędna. Guzik mnie obchodzi z kim on sypia. Nigdy mu nie opowiadałam o moich sprawach intymnych i nie jestem zainteresowana jego sprawami. Jak można zwierzać sie wujkowi po 2 zawałach lub chorej babci ze swoich upodobań??? Co ich to interesuje?? Nie bąźcie szczerzy do bólu tylko po to by poczuć sie lżej.

  • Uschi

    [-> Siostra]

    Siostro, muszę powiedziec Ci, że najwyraźniej bardzo dziwne relacje panują w Waszej rodzinie, jeśli nie interesuje Was, z kim wiąże się i kogo obdarza uczuciem tak bliska osoba jak brat czy wnuk. Bo wiesz, tu nie chodzi o seks, o to, co się robi w łóżku – to faktycznie jest prywatna, intymna sprawa. Tu chodzi o to, z kim się jest lub będzie związanym, kogo się juz kocha lub szuka jako najważniejszą osobę na resztę życia. Nie wierzę, że sama nie przyprowadziłas kiedyś jakiegoś faceta (bo zakładam, ze jesteś hetero) lub nie przyprowadzisz, żeby powiedzieć – to mój facet/przyszły mąż, że nie będziesz się chciała podzielić tym z rodziną.
    Mam nadzieję, że Twoja tak gwałtowna reakcja jest po prostu skutkiem szoku – może brat, ze stresu, nerwów, wybrał nienajlepszą formę coming outu, ale wierzę, że wszyscy się jakoś z tym uporacie i mimo trudnych poczatków bedziecie w stanie go zaakceptowac i po prostu kochac, jak zawsze. Bardzo Wam tego życzę – a jemu najbardziej…

  • SIOSTRA

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Zrobił to BARDZO nieumiejętnie. Pewnie, że go kochamy.

  • Piotrek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    cóż … jak narazie to z coming-out’em wszystko idzie dobrze. Wszyscy znajomi wiedzą i żaden się nie odsuną ode mnie :) Z dziewczynami to nawet bardziej sie zbliżyłem niż przedtem. A co do rodziny? Narazie wole nie mówic oficjalnie, choc wiem że matka wie. Natomiast babcia nie wie o mnie ale wiem że jest niesamowicie tolerancyjna :) poprostu nie wiem czemu ale nie chce jej tego mówic.

  • Gregor

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mam 17 lat. Narazie moi rodzice ani znajomi nic nie wiedzą. I bardzo boję się TO powiedzieć. Myślę, że mama się domyśla, bo kiedy zaczyna temat o dziewczynach, to zaraz lecą podteksty w stylu:”możę ty wolisz chłopców”? Ja zaprzeczam. Domyślam się, że rodzice by to zaakceptowali i nie odwrócili się ode mnie, ale na razie nie chcę. Jeśli chodzi o znajomych: mawet gdybym powiedział to zaufanej osobie to nigdy nikogo nie zna się do końca. Bo wiem, że (szczególnnie młodzież) jest bardzo nietolerancyjna jeśli chodzi o homoseksualizm. Napewno zaczęli by mnie wytykać palcami. A nie tego chcę! Nie chcę stresu! Chcę mieć spokój w szkole: wyuczyć się w zawodzie (chodzę do technikum na mechatronikę) i dopiero gdy moje życie trochę się uspokoi, to pewnie powiem rodzicom. Ciężko jest mi ich okłamywać, ale wiem że narazie jest to dobre (może nie dla mnie bo się z tym męczę) ale przynajmniej dla nich. Chciałbym żeby to przyszło tak łatwo:
    - Mamo, tato jestem gejem.
    - Dobrze synku. Może chcesz herbatki?

  • leo

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Jestem w podobnej sytuacji do Gregora, tylko trochę starszy. Na dodatek od niedawna jestem w związku. Jego rodzina wie, jest fajnie, możemy sobie u niego normalnie posiedzieć, zawsze jest super atmosfera. Oni dowiedzieli się przypadkiem. Ja tez chciałbym takiego przypadku, bo sam nie jestem w stanie tego zrobić. Musze skończyć studia, będą mi w trakcie studiów potrzebni. Boje się, że teraz dali by mi co najwyżej walizki na swoje rzeczy. A tego nie chcę. Musze żyć w toksycznym otoczeniu pełnym kłamstwa, a nienawidzę tego!!

  • Tom T.

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Cześć :-) mam 19 lat. Zgadzam się ze swoimi przedmówcami, że ujawnienie swojej orientacji wcale nie jest łatwe, szczególnie przed rodziną.
    Moja mama zapytała mnie gdy miałem lat 16, czy jestem gejem; ale wtedy zaskoczony tym pytaniem odpowiedziałem: ”Nie!”, ona na to: ”To dobrze, bo byłaby to moja największa porażka życiowa [gdybym miała syna geja]”.
    Od tamtego czasu sporo się w moim życiu zmieniło, poszedłem na studia do innego miasta, nabrałem większej pewności siebie. Co nie zmienia faktu, że cholernie jest mi ciężko żyć ze świadomością, że okłamuje swoją rodzinę. Jednak za każdym razem kiedy chce o tym powiedzieć swoim rodzicom, przypominają mi się słowa mamy. Wiem, że kiedyś będę im musiał powiedzieć, że jestem gejem i że będzie to dla nich szok. Mój ojciec jest typowym homofobem, trudno jest mi przewidzieć jego reakcję, kiedy mu o ”tym” powiem. Bardziej martwię się jednak o reakcję mojej mamy, którą ta informacja może całkiem załamać.
    Fakt, ze jestem gejem ujawniłem po raz pierwszy 2lata temu (swojej przyjaciółce) i poczułem wielką ulgę, dopiero wtedy zrozumiałem, że nie musze się tego wstydzić. Generalnie jestem szczery i jeśli ktoś z moich znajomych się mnie pyta czy jestem gejem, odpowiadam zgodnie z prawdą, że tak. Jednak ciągle nie mogę się przełamać, żeby powiedzieć o tym najbliższej rodzinie. Pozdrawiam.

  • Gregor

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Jeszcze chciałbym coś dodać: wiele osób pisze, że gdy ujawnili się przed przyjaciółmi oni to zaakceptowali. Ale nie rozumiem ludzi, którzy nienawidzą homoseksualistów. Nie rozumiem, bo Homoseksualista niczym nie rózni się od heteroseksualisty. Jest takim samym człowiekiem. I wiem, że jest wiele osób homofobów, którzy nawet nie wiedzą, że widują się na codzień z homoseksualistami, a może nawet mają przyjaciół geja, czy lesbijkę. I nie wiedzą jak trudno ten pierwszy raz przyznać się komuś do tego. Z tego co piszą inni, widzę, że najtrudniej przyznać się do TEGO najbliższej rodzinie. A ja codziennie zadaję sobie pytanie: dlaczego ja?… Może tak miało być?… Ale dlaczego akurat ja?……….

  • Arkadiusz F.

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mam 18 lat. Mój coming out był vardzo burzliwy. Można powiedzieć, że zostałem ujawniony przez niebieski widelec i własne sumienie.
    Ale kto mógł przewidzieć, że rodzina to prawdziwe biuro śledcze i na podstawie lokalizacji niebieskiego widelca domyśli się, że kogoś przyjmowałem w domu? A moje ówczesne sumienie nie pozwalało kłamać…

  • Maureen

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ostatnio usłyszałam, że „wokół coming out’u robi się tyle szumu”… no i słusznie, do cholery!!! Doświadczenia ludzi, którzy się ujawnili pomogą wyjść z cienia tym, którzy nie mieli jeszcze odwagi powiedzieć tego wprost, a bardzo tego chcą.
    Mój Przyjaciel jest gejem. Nie powiem, że przyjęłam tę informację spokojnie. Pewnie przyjęłabym ją o wiele spokojniej, gdybym dowiedziała się nieco wcześniej – zanim zaczęłam się w Nim podkochiwać :) Łatwiej by mi też było, gdybym została oświecona przez Niego, a nie naszą wspólną znajomą. Żal, płacz i zgrzytanie zębów („bo jak on mógł pozwolić, żebym się w nim zakochała!!!”) trwały dokładnie jeden wieczór. Potem była rzeczowa rozmowa z moją Przyjaciółką: „Tobie jest ciężko?! Pomyśl, jak On musi się czuć, jak On się szarpie, skoro nie powiedział Ci tego sam!!!” No i histeria minęła, fascynacja zaś kiedyś minie :)
    I tak sobie myślę, że można by uniknąć takich sytuacji, gdyby było więcej takich portali jak homiki.pl, gdzie znaleźć można takie właśnie świadectwa. Domyślam się, że coming out jest trudny (przynajmniej dla większości). I tu pojawia się problem. Mój Przyjaciel wychował się w katolickiej, „tradycyjnej” rodzinie. Kiedyś (myślę, że niedługo) będzie chciał ujawnić się przed rodzicami i braćmi. Wiem, że nie zrobię tego za Niego, ale chciałabym Mu w tym jakoś pomóc. Możecie mi cokolwiek podpowiedzieć? Jak Go realnie wesprzeć?
    Dzięki wielkie za cierpliwość podczas czytania mojego dłuuuugaaaaśnego wywodu :)

  • Twoje imię przemo

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    chcesz pogadac o swoim zyciu lub masz problemy pisz pomoge [interwencja detr.]

  • Emylka

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Jeśli w moim otoczeniu pojawiłby się homoseksualista to zaakceptowałabym go z pewnością. Bo przecież orientacja nie może stanowić o wartości człowieka… Homoseksualista może być zlym lub dobrym kumplem tak samo jak hetero, tylko zachowanie może o jednych i drugich świadczyć. Szczerze mowiąc nawet chciałabym mieć przyjaciela- geja :) Można by z nim pogadać o facetach :D Może ktoś chciałby się ze mną zapoznać? Piszcie na gg :) nr 8801460 :D Pozdrawiam wszystkie homiki :)

  • piter

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    ja pierdziele to jedyna kwestia o ktorej wolalbym zeby zdecydowal przypadek jesli chodzi o moich rodzicow nie dlatego ze mialbym zakaz wstepu do domu ale dlatego ze w sumie nie mialbym wyboru… to dziwne…

  • Edward

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mam 19 lat i u mnie poszło łatwo bo mam tylko mamę , która w dodatku prowadzi dość liberalny tryb życia – od początku wychowywała mnie w klimacie tolerancji. Gorzej ze znajomymi – niektórzy niestety nie są w stanie tego zaakceptować – szczególnie koledzy ze szkolnej ławy.
    pozdrowienia dla homiczków :-)
    [inetrwencja detr. - to nie serwis randkowy]

  • andys

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ja ostatnio zdecydowalem sie na coming out wzgledem mamy. Byla w szoku! Powiedziala, ze to dla niej cios i myslala, ze jestem normalny. Jednak teraz, po dwoch tygodniach jest lepiej. Mysle, ze powinienem daj jej wiecej czasu, na przemyslenia.
    Czuje sie o wiele lepiej, a przede wszystkim nie oklamuje jej.
    Pozdrawiam i zycze odwagi dla tych, ktorzy chca uczynic coming out.
    Andrzej, Londyn.

  • seweryn23

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    No własnie jak to powiedzieć rodzicom? Mama to chyba by jakos przyjeła ale z tata bedzie wiekszy problem bo jest troche homofobem:(. Siostra i szwgier sie domyslaja, ale nic jak na razie nie mowili i nie pytali. powiedzialem mojej zgranej paczce i jest ok, zrozumieli i traktuja mnie dalej tak samo jak do tej pory. gorszy problem mam z kolega (ma 17 lat), ktory przypuszczam jest gejem i nie ukrywam jest dla mnie kims wiecej niz „kolega”.On zachowuje sie troche dziwnie jak na heteryka: przytulanie, glaskanie, mile słowa. powiedzialem mu o mnie i tez jest ok, a nawet powiedzialbym lepiej niz kiedys:). gdy go zapytalem czy moze on tez jest to mi odpowiedzial, ze patrzy na chlopakow i jeden sie mu podoba inny nie, i co zrobic w takiej sytuacji. Wiem ze nie jest mu latwo bo ja przed soba przyznawalem sie 4 lata, zawsze byly jakies dziewczyny, ale nigdy nie czulem do zadnej tego co do niego. I co zrobic??? on sie chyba sam przed soba musi przyznac. pozdrawiam wszystkich homikow:))

  • My myself and I

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Niestety u mnie nie bylo tak kolorowo, jak u niektórych z was. Znajomi oczywiscie zareagowali spokojnie i był standardowy tekst „Wiedzielismy o tym……”, „..Domyslalismy się, nic sie nie stalo, i niczego to nie zmieni..”. Natomast z rodzina bylo o wiele gorzej. Rodzice nie odzywali się przez pewien czas, robili z tego chorobę, pojawiały się wizje wysłania do psychjatry czy psychologa, teorie ze jest to nienormalne i zboczone. Powoli zaczyna się to zmieniać, ale jeszcze nie jest tak jak bym chciał aby było. Myśle, że to jest jeszcze kwestia czasu.

  • DużeS

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    A u mnie było tak:
    -O…nie wiedzieliśmy…oczywiście nic to nie zmienia;
    Potem, po tygodniu, dwóch, czy miesiącu:
    -…bo wiesz, to impreza dla par, no wiesz, mieszanych. etc.

    A w pracy, choć oficjalnie nikt nie wie, to za same wywrotowe poglądy o równości (zdradzieckie rozmowy przy dystrybutorze z wodą) przestało być SMACZNIE I PROSTO.

  • piotras

    [Coming out – Powiedzieć TO]

    Witam wszystkich zazdroszczę tym co postanowili sie przyznac swojej rodzinie ze jest sie gejem. Mam na imię Piotrek mam 19 lat mieszkam w małej miejscowosci jestem gejem. Od paru miesiecy spotykam sie z fajnym facetem ma on 23 lata poczulismy cos do siebie chcieli bysmy spróbowac byc ze soba razem ale jest jedna przeszkoda moi rodzice. NIe wiedza o mnie ze jestem gejem sa bardzo radykalni nie nawidza z tego co wiem gejów. Bardzo bym chciał im sie przyznac ale boje sie ich reakcji domyslam sie jaka by ona była. A powiedziec im kiedys musze. Nie chca mnie puszczac do mojego kochanego ciagle sie pytaja po co jade gdzie co bede robił a ja mam juz tego dosyc. A na noc to moge zapomniec ze do niego pojade. Pomózcie mi macie moze jakies rady wy juz to przeszliscie w jaki sposób im to powiedziec prosto z mostu czy przygotowac ich jakos. Nie mam zielonego pojecia jak mam to zrobic i musze sie jeszcze przygotowac na to ze jak im powiem to napewno wywala mnie z domu jednym słowem mam przerabane. Oto mój mail jak cos to piszcie. interwencja detroll. – wybacz,a le podawanie kontaktu jest niezgodne z regulaminem komentarzy… czekam na wasze maile.

  • mmsec

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    to moj pierwszy komentarz na stronie gejowskiej; zreszta przegladam je dopiero od niedawna; dopiero od niedawna zastanawiam sie nad soba, wczesniej udawalo mi sie TO skutecznie zagluszyc, ale ostatnio idzie coraz gorzej; mam juz 27 lat… Poradzcie cos, please!, bo zwariuje.

  • Beata

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Wpadlam na ta strone przypadkowo– jestem studentka na uczelni New York University w wydziale teatralnym i planuje pisac prace o obecnej sytuacji homofobii w Polsce. Planuje zeby ta praca byla sztuka teatralna– bede zbiera rozne opowiesci ktore beda pozniej anonimowo przedstawiane. Czytalam te opowiesci o „coming out” i jestem zainteresowana innymi opowiesciami– moze o coming out-ach nien udanych gdzie rodzice na zaakceptowali tego, o sytuacjach homofobii ktore przyzyliscie mieszkajac w Polsce, o heteronormatywnych pogaladach obecnego rzadu. Bardzo by mi to pomoglo w mojej pracy– zyjaca w Stanach, wiem ze bardzo malo ludzi w tym kraju o tym wie co sie obecnie dzieje w Polsce. Chcialabym wasze historii przedstawic im i przez wasze opowiescie pokazac im jakie jest zycie gejow w Polsce. Gdyby ktos byl zainteresowany, prosze pisac do mnie maile– qbeata@gmail.com

    Dziekuje slicznie i przepraszam za bledy w moim pisaniu– urodzilam sie w Stanach i nieraz zle uzywam zlow, nie odmieniam, itd.

  • Jacek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ja mam 23 lata i gejem jestem w zasadzie od dawien dawna, nie wstydzę się tego i jestem z tego dumny.Jeżeli chodzi o mój Coming out to już raz byłem zdecydowany się ujawnic bo zmusiła mnie do tego sytuacja i pewne okoliczności,że tak powiem, a mianowicie zostałem „nakryty” przez swojego brata, którego jedyną reakcją na odkrycie prawdy o mnie było tylko histeryczne „O Boże!”.Ale wracając do mojego Coming out’u,to jest on połowiczny czyli – starszy brat i znajomi wiedzą kim jestem, rodzinka na razie nic jeszcze nie wie , ale raczej się chyba domyśla i ciągle spekuluje oraz przy każdej nadażającej się okazji typu spotkania rodzinne robią mi jakieś dziwne aluzje.Po rodzicach niestety chyba nie mam niczego dobrego oczekiwac -to są zagorzali homofobi :( Tak więc raczej jeszcze się nie ujawniłem ,ale obecnie czuję ogromnie palącą potrzebę wyznania całej prawdy o sobie reszcie rodziny , nie potrafię już dłużej życ w tym całym kłamstwie i oparach absurdu każdego dnia,nie mam już więcej sił i ochoty dementowac kolejnych „rewelacji” na swój temat,nie mam też już wcale najmniejszej ochoty wyjaśniac tych sensacji z „pierwszej ręki” o moich rzekomych kolejnych romansach z kobietami.Duszę się w tym zakłamaniu i czuję się z tym niekomfortowo i nieuczciwie ( i to zarówno wobec siebie jak i innych ).Więc raczej na pewno niebawem się ujawnię, wprawdzie jeszcze nie wiem jak to zrobic ,ale mimo to zdecydowany jestem podjąc ten odważny krok , zdając sobie sprawę jakie mogą byc tego konsekwencje.

    Ps. Beatko chętnie Ci pomogęw Twojej pracy, pisz zadawaj pytania.

  • Dorota

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Moja matka dała na mszę i wciąż ma nadzieję, że mi przejdzie, wciaz patrzy na mnie zasmucona i mówi: skoro masz wybór, to czemu nie wybrać faceta? Znajome patrzą na mnie jak na zjawisko i czerwienią sie, gdy choćby nowa fryzurę pochwalę, aaa i niektóre zaczęły się opalać topless w moim towarzystwie. Babcia stwierdziłą, zę jestem obrzydliwa i nie takiej wnuczki chciała. Brat i tata udaja, że nie wiedzą. Faceci myśle, ze czyni to ze mnie osobę niezwyke wyzwoloną seksualnie i nimfomanke. nie powiem, zycie zyskało zupełnie nową jakość. Jutro wyprowadzams ie z domu, bo tego już ne da się znieść na trzeźwo

  • Gatto17

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    witam!
    mam na imię Dawid i mam 17 lat,od dwóch lat jestem homoseksualistą.nikt z moich znajomych o tym jeszcze nie wie.wstydzę się im o tym powiedziec,boje się że moi najlepsi kumple odwrócą się ode mnie.prosze pomóżcie mi bo nie wiem oc mam robić.moi starsi ciągle pytają czemu nie mam żadnej dziewczyny…jak ja mam im to wytłumaczyć??jestem bezradny…:/.wszedłem na ten portal z nadzieją że poznam tu kogos fajnego kto pomoże mi i doradzi jak mam o tym powiedzieć bliskim.prosze jesli któryś z was miał podobny problem i mogłby mi pomóc to niech napisze na mój nr gg… [przykro mi bardzo, regulamin zabrania umieszczania danych kontaktowych. detr.]

  • mmsec

    [do Gatto17]

    Dawid!

    Przeczytaj sobie moj komentarz 4 pozycje wyzej. Nie trac czasu, ja mam 28 lat, dopiero teraz TO tak naprawde do mnie doszlo i napewno bedzie mi o wiele trudniej sie ujawnic teraz niz gdybym to zrobil 10 lat temu. I sam mam ciagle watpliwosci, i nie wiem kiedy w koncu zrobie coming-out. Chyba nic wiecej Ci nie powiem, a jak widzisz bardzo malo ludzi tu komentuje i dyskutuje, wiec chyba musisz (musiMY) szukac rady gdzie indziej. Jesli chcesz pokorespondowac (nie tak publicznie jak tu) to znajdziesz mnie na http://www.highlife.pl.

    mmsec

  • poustis

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Coming out fajna sprawa. Moja mama się dowiedziała o tym, że jestem gejem jak miałem 16-17 lat (dowiedziała się przypadkiem, potem powiadomiła babcię :) Na początku była rozmowa (jeszcze nigdy nie byłem tak zdenerwowany), zapewnienia, że mnie nie wyrzuci z domu, że wszystko jest ok, itp. Następne kilka dni mama spędziła w łóżku, płakała, źle się czuła. Od tego czas w zasadzie na te tematy nie rozmawiamy, chociaż czasem bym chciał, żeby wiedziała, że żyję z chłopakiem. Od kiedy zacząłem studia za granicą, kilkoro moich znajomych się dowiedziało (na różne sposoby) i teraz jest lepiej, nie muszę niczego udawać, możemy swobodnie rozmawiać, bez żadnego wymyślania co by tu powiedzieć, jak tu by poudawać, tak żeby się nie domyślili.
    Co do reszty rodziny, to wolałbym, żeby tata się nigdy nie dowiedział, a siostra i tak coś już może podejrzewać.
    Jasne, niektórzy znajomi (zwłaszcza ci z liceum) się ode mnie odwrócili, ale jakoś się tym nie przejmuję, nie potrzebuję takich „przyjaciół”.
    Co do mieszkania za granicą, to wydaje mi się że jest dużo łatwiej, przed nikim nie robię tajemnicy, jak pytają, to mówię, jak nie, to nie.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim, którzy coming out mają jeszcze przed sobą, lub są w trakcie.
    Acha, nie polecam mówienia o tym rodzicom tak długo, jak się jest na ich utrzymaniu. Zdobądźcie wykształcenie, pracę, niech będą z Was dumni i im o tym powiedzcie. Jeśli mino wszystko Was nie zaakceptują, to się też od nich odwróćcie, zobaczycie, jak się pogodzą z Waszym homoseksualizmem, to pierwsi przyjdą podać rękę, a jak nie, to mówi się trudno i żyje się dalej.

  • Magdalena

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Powiedziałam mojemu Tacie. Nawet nie planowałam; tak jakoś samo wyszło. Tata zapytał czy pojawił się może jakiś facet w moim życiu. Spytałam dlaczego akurat facet, a nie kobieta. To był czas kiedy akurat właśnie pojawiła sie kobieta. I usłyszałam: „Od razu wiedziałem, jak tylko zaczęłaś o niej opowiadać! Ważne, żebyś była szczęśliwa, nie ważne czy to kobieta czy mężczyzna.” To było niesamowite. Po jakims czasie Tata powiedział, że szkoda tylko, że nie bedzie miał wnuków. Zapytałam dlaczego nie. A on na to: „No w zasadzie… Czemu nie.”
    Kilku znajomych tez wie. Zaakceptowali. Mam chyba szczęście na ludzi.
    Czasami tylko zauważam, że jednak wiele ludzi jest przeciw. Studiuję psychologię; na mojej uczelni jest dużo nietolerancyjnych ludzi. To przykre, że na takim kierunku też kwitnie homofobia.
    Pozdrawiam i życzę zrozumienia!

  • pt

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    smiesza mnie ludzie piszacy tu jako hetero ale majacy kumpli homo heheh albo studenci czy naukowcy. zalosne. do psychiatry debile.

    a co do coming outu…..fajny jest wywiad z zurawieckim, on pisze tak: co to z aproblem bycie homo, zdrowie, cele zyciowe i wreszcie smierc to jets problem. wiec nie ma co wyolbrzymiac. nie mozna byc taka max niemota.

    u mnie wiedza wszyscy. zaczelo sie oo przyjaciolki, potem praca. teraz powiedzenie ze jestem gejem to jak powiedzenie ze jestem laureatem nobla-))) mowie to z duma i ludzie to z szacunkiem przyjmuja-))

    niemoty robia jeden blad – moiwia rodziom w taki sposob ze sa homo, jakby powiedzieli np ze maja raka. juz sam drzacy glos i przerazenie u dziecka mowiacego to jest na tyle straszne dla rodzica, ze „na wszelki” wypadek, majac czesto mala wiedze o homo, taki rodzic wpada w skrajna rozpacz widzac jak wielki to problem dla dziecka. wiec niedorajdy, jelsi juz to gadacie wprost, bo mozna i lepiej posrednio, tomowicie to z duma, jakbyscie mowili ze dostaliscie 6 stke w szkole!!

  • bartek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    mam na imie bartek mam 16 lat i poznałem o 3 lata starszego chłopaka od siebie jest bardzo miły serdeczny i do tego łądny przypomina troche stefano terrazzino no włocha heeh bardzo sie lubimmy moze cos więcej.?:)bardzo się boje o tym powiedziec rodzicom to chyba normalne ale dałem im to mocnomdo zrozumienia gdy robili mi dziwne aluzje.Tata mi mówi że będe kobieciarzem i że nie chce w wieku 40lat zostac dziadkiem :P od razu mu powiedziałem że z mojej strony napewno to go nie czeka moze ze strony młodszego brata ale nie mnie zdziwiomy nic już dalej nie mówił .Spytał tylko o co mi chodzi ?/powiedziałęm domyśl sie i już na ten temat od tamtej pory nie gadamy.eheheheh zacząłem pisac w dzinniku notatki z dni które przelatują codziennie .Co dzisiaj robiłem z kim sie spotkałem o czym rozmawiałem no dosłownie wszystko moze kiedys go przeczytaja i w ten sposób się dowiedzą??ehhe Ale wiecie co najbradziej zaskoczył mnie brat rozmawialiśmy o czyms i nagle on do mnie łądny ten twój chłopak o boze skąd on wie pomyślałem i zrobiłem się cały czerwony zagotowało się we mnie bo tak się zdziwiłem eheheh ale on jest takim bratem jak by go nie było teraz nie odzywa się do mnie i ciągle mi dokucza z tego powodu.trudno no to pozdrawiam wszystkich homików heheh [interwencja detr.] heheheh a trzymajcie kciuki bo mam zamiar sobie wkrótce zrobic pasemka to tylko ze względu na dobre wyniki w szkole inaczej pewnie bym nie mógł .zastanawiam sie czyją ja mam głowe swoją czy rodziców że nie moge o niej decydowac heheheh:p papapa

  • pt

    [do bartka]

    heheheheh fajny wpis. lubie te mlodziezowa powierzchowność-)) brzmi szczerze. 16 lat i juz zaczyna chodzic z chlopakiem? pasemka na glowie? zastanawiam sie, czy bartek nie ejst typem chlopaka bardzo kobiecego? takiego w ktorym homo jest tak silne, ze nie da rady ukrywac go albo nie byc ze soba pogodzonym? mescy chlopcy raczej w tym wieku wypieraja to z siebie. no wlasnie, czy sa mescy nastolatkowie ktorzy akceptuja siebie w wieku 16 lat? hmmm

  • Jacek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ps. zapomniałem dodac parę faktów o sobie.No więc jak wspomniałem mój wiek to 23 lata.Od kilku lat jestem w szczęśliwym związku ze swoim 27 letnim facetem.Jesteśmy w sobie bardzo mocno zakochani, świata poza sobą nie widzimy.Kochamy się zawsze i wszędzie kiedy mamy na to ochotę :-* oczywiście śpimy razem także,i żyjemy razem ze sobą w naszym własnym mieszkaniu.Misiu kocham Cię, jesteś najwspanialszym i najprzystojniejszym facetem na świecie.Tylko Ty się dla mnie liczysz, cała reszta to nic.

  • pt

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    hmmm od kilku lat? ciekawe ile to 2 czy 5-)) ale bez zlosliwosci,jakos ten wpis wyglada mi na radosc z ciala niz zachwyt z serca. swiata poza soba nie widzomy……po kilku latach? albo klamstwo,co najbardziej prawdopodobne, albo wciaz trwajacy okres namietnosci,bo sa ze soba moze 2 lata. tak czy inaczej, to nie jest stan,jaki ma szanse sie utrzymac.

  • bartek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    hej wiesz co nie jestem kobiecy i nigdy nie byłem a pasemka planuje choc wcale nie na 100%tak tylko napisałem :P hehehe a wszystko co pisze jest szcere i jestem z siebie dumny nikomu nie pokazuje soba że ejstem gejem ani się tego nie wypieram a zresztą co to kogo obchodzi kiedyś ktoś mi powiedział ludzie patrza na mnie jako na kaleke ale nie widzą we mnie zdrowegop człowieka to tak jak z homoseksualistami widzą że ejsteśmy gejami a nie widzą naszych wnętrz i to jest przykre:(no coż może to się zmieni.Pozdrawiam homików

  • patrycja

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    moi znajomi wiedzą.
    rodzina jeszcze nie.
    i myślę że się nie dowie.
    jestem bi, w związku z facetem, ale co miesiąc spotykam się z koleżanką, by się zadowolić, ona również ma męża.

    więc po co ujawniać się rodzinie?.
    mój facet nie protestuje, kiedy idę do Niej.

    i jest pięknie.

  • Twoje imię Anna

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    to skandal !!! jestem mężatką od 20 lat mam dwoje dzieci z gejem . Czekam aż się ujawnisz ,jesteś osobą znaną w naszym miasteczku , masz wolną rękę możesz się wyprowadzić do nich . Jeżeli tego nie zrobisz nie znajdziesz pracy w żadnej szkole. Zmarnowałeś nam całe życie . Będziesz przeklęty po wsze czasy . Jeżeli w dalszym ciągu będziesz się z nimi zabawiał bogobojny naród naszego miasteczka dowie się o tym z ambony. Wielebny tylko czeka na to .

  • emo

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    i niech pioruny siarczyste ogniste spadną na ciebie z nieba, a tak na poważnie to jest przykre wiazac sie z kobieta wiedząc ze ejst sie gejem nie wiem jak mozna bawić sie tak człwoiekiem wyrządzac mu tyle cierpienia ja bym sobei w oczy nei mógł popatrzeć

  • lou- yaa I know

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    ja tylko chciałam przygotować grunt dla mojego następcy ;) ))) napisz im maleńki :P PP

  • renewal

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    wielu z was pisze, z jaka to latwoscia przyszlo powiedzenie mamie, przyjaciolka, jak cudownie to akceptowaly. nie wiem, czy to brednie, czy utwierdzanie dziwnego stereotypu, ale moj przyklad byl nieco inny. mama dowiedziala sie sama, bracia i ich zony takze (nie domyslili sie – wyszperali strony, mejle, itp). fakt, moglem byc ostrozniejszy, ale nie otym chcialem pisac. wg mnie zrozumienie autowania zalezy od dwoch czynnikow: doborze osoby, z ktora mozna sie tym podzielic i swiatopogladem, z ktorym musi to zmierzyc. dzis moje relacje z rodzina, przyjaciolmi, znajomymi, a nawet w pracy (bo akurat wszyscy o mnie wiedza) wygladaja wspaniale. nigdy nie trafilem na homofoba, nigdy nie mialem nieprzyjemnosci (nie chodzi o zwykle zlosliwosci), ale jest to zasluga starannej selekcji i szacunku, ktorym darza mnie moi bliscy.
    byc moze nie doczytalem, ale nie zauwazylem, zeby ktos pisal o spowiedzi przed ojcem. wiem, wiem, jakie to ciezkie. zwlaszcza, ze nasi ojcowie pochodza z troche innej epoki (wojo, prl, trzymanie sie razem, zeby dac sobie rade, imieniny, itp). moj ojciec nalezy raczej do mrukow, malowylewnych i rzadko okazujacych emocje. mialem z nim bardzo slaby kontakt przez cale moje krotkie zycie. o mnie powiedziala mu mama, choc wiedzial o tym wczesniej…. kiedy przyjezdzalem do rodzicow ze swoim chlopakiem, zawsze unikalem ojca, nie wiem czemu, ale chyba czulem wstyd. ktoregos razu wszystko sie zmienilo, moj tata zakumplowal sie z moim facetem, nie zauwazylem nawet kiedy, ale moje relacje z ojcem ocieplily sie. potrafimy ze soba rozmawiac, dogadac sie, czuje, ze darzy mnie szacunkiem, moje decyzje, kibicuje moim planom, memu zyciu.
    podsumowujac, mowienie o sobie nie jest latwe. okazujemy sie obcy zdejmujac maske. trudno jest przewidzeiec reakcje, glownie kolegow. jednak warto. ale czy pod przykrywka poglebienia zaufania, checi pokazania swojej prawdziwej twarzy, odczucia zrozumienia i akceptacji nie kryje sie pozadanie ulgi? chce przez to powiedziec, ze wazniejsza jest jakosc, a nie ilosc w mowieniu o sobie mamie, babci, kolezance, itd

  • lou- yaa I know

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    komentując powyższe —-> THAT ‚S MY BOY !!!! znaczy FRIEND :****

  • bartek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    do renewala :P ciesze sie z twojego szczęścia i życze ci powodzenia wiesz dlaczego??? bo chyb ajako jedyny powiedziałeś co naprawde czulłes . PODZIWIAM TO papapa

  • natalia w.

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    jestem lesbijka

  • bartek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    życie jest piękne gdy życ sie umie gdy jedno serce drugie rozumie to nie tyczy sie zakochanych jak sopzoru się wydaje a ciebie i twojej rodziny „)jak myslisz zrozumieją to??

  • Mik

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Polecam inną bardzo wygodna formę ‚powiedzenia’ wszystkim których lubisz i których nie lubisz, najpierw jednak trzeba się usamodzielnić finansowo mentalnie a potem już można zakumonikowac wszytskim z wyższością, że jestem gejem albo lesbijką i powiedzieę – jak wam sie nie podoba to spierd…. :) :):)

  • bartuś z wyszogrodu

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    jestem gejem i jestem z siebie dumny:)

  • Achajka xD

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    ha! jestem lesbijką i bardzo mnie to cieszy. coming out nadal przeprowadzam, jak na razie wie większość moich znajomych (paradoksalnie zaczęłam od tych dalszych mi osób, pewnie dlatego, że mniej ryzykowałam mówiąc im), starsza siostra (młodsza ma 3 lata, chyba by jej to nie obeszło :D ), matka, ojciec udaje że mi przejdzie, a dziadków na razie nie będę dowalać takimi ekscesami. nie chodzi o to, że homo to ktoś zły, bo tak nie jest, ale sami rozumiecie, dziadek po zawałach etc. niemniej ja jakoś też miałam szczęście do ludzi i nie odczułam specjalnie zmian (przynajmniej na gorsze). powodzenia w wyłażeniu z szafy!

  • marti

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Rozumiem dbałość o zdrowie dziadka, z tego samego powodu babci też nic nie mówiłam. Powiedziałam mamie(„Jaki wstyd…No ale co zrobić, jesteś moim dzieckiem”), tacie („No i co z tego? Wielka rzecz”) i byłemu chłopakowi („Kocham cię bez względu na to”). Zastanawiam się nad pełnym odtajnieniem sprawy. :)

  • Doh

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Nie wiem jak Wasz ‚coming out’ wygladal .
    Moj byl bardzo podobny do tego:
    http://youtube.com/watch?v=TcAG8bKhXZo

  • Paweł

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ja mam 19 lat. U mnie do coming out jeszcze nie doszło. I myślę, że najlepsza i najszczęśliwsza sytuacja to zainicjowana rozmowa przez rodziców. Forma pytań;”jesteś gejem?” Wtedy przynajmniej wiadomo,że nie będzie piekła w rodzinie. Gdy takie pytanie padnie bez wahania odpowiem – TAK. Dla mnie to coś naturalnego ujawnienie się przed rodziną, ale tylko wtedy,gdy rodzina jest na to gotowa. Sam żałuję,że nie mieszkam np. we Francji. Domyślam się,że tam jest dużo lżej żyć gejom w społeczeństwie.

  • Bartek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mam 18 lat i powiedziałem rodzicom, że jestem gejem kilka miesięcy temu. Powiedzmy, że okoliczności i forma przekazania „wesołej nowiny” nie były takie jak sobie wymarzyłem, ale cóż… rodzice zauważyli, że od jakiegoś czasu zachowuje się dziwnie (nie, nie chodzi o syndrom „zwichniętego nadgarstka”:P). Byłem zdołowany swoim życiem z maską. Matka i ojciec zafundowali mi przesłuchanie – „zerwałeś z kimś?”, „ukradłeś coś?”, „zgwałciłeś kogoś?”, „zabiłeś kogoś?”, „jesteś chory na AIDS?”(ładna mieszanka nie?), no i w końcu im powiedziałem – jestem gejem.
    Reakcja:
    (wypowiedziane chórem słowa przez dwa klasyczne karpie)
    - Jesteś gejem????
    Potem była rozmowa edukacyjne na temat „wiem jak zabezpieczać się przed chorobami” i tydzień kompletnej ciszy na „tęczowe tematy”. Obecnie matka mówi do mnie per tęczówko a ojciec wypytuje „czy coś zarwałem” (tak, pyta o faceta a nie o kobietę :P ).

    Btw. Na przyszłość muszę zabierać aparat ze sobą kiedy będę się przed kimś ujawniał – miny są zajebiste :D

  • krzysiek_18l.

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Niestety w moim przypadku coming out skończy się wyrzuceniem z domu… Więc zrobię to za pół roku,a potem, to już wyjadę,na studia…

  • getshaky

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Witam.

    Postanowiłem podzielić się z Wami moją historią związaną z comin’-out’em, ponieważ widzę, że ta strona jest nieliczną „na poziomie”. Nazywam się Mateusz, mam 18 i jak pewnie się domyślacie jestem osobą homoseksualną. W moim przypadku coming out wyglądał (i wygląda nadal) nieciekiawie. Jestem zwykłym nastolatkiem z Wrocławia. Wygląd i zachowanie moje nie wskazuje w żaden sposób, że mogę być gejem – jednak na przekór losu tak jest ;) O swojej orientacji wiedziałem od dawna. Przez pewien czas myslałem, że to chwilowe i nie ma sie czym przejmować, potem stwierdziłem, że „napewno” jestem Bi. Coż. To było tylko i wyłącznie oszukiwanie się samego siebie, ponieważ żyję w środowisku dosyć homofibicznym,wychowałem się na tzw. „wielkiej płycie” gdzie jak wiadomo ludzie są różni, napewno nie tolerancyjni. Moi znajomi w 99% składają się z osób hetero. Pasuje mi takie towarzystwo, dogaduję się z każdym. Jednak nie o tym będę pisał. Nadszedł pewien okres w moim życiu, że stwierdziłem, że chce coś zminić w sobie – przedewszystkim nie oszukiwać samego siebie. Poznałem kilku facetów, w tym mojego chłopaka. Na dzień dzisiejszy ex. Czułem się szczęśliwy i spełniony. Wszytsko co dobre szybko się kończy – może to złe słowo, ale związek mój z tamtym facetem nie przetrwał. Też o tym rozwodzić się nie będe. Pewnego dnia (mniej wiecej pod koniec września tego roku) pojechałem z rodzicami na cotygodniowe zakupy do jednego z supermarketu. Byłem bardzo przygnębiony. Kawy szukałem na regałach z proszkami do prania itp. Wieczorem mama spytała się mnie co mi się dzieje. Nie wytrzymałem napięcia, powiedziałem. Wachałem się długo podczas rozmowy, ale ze łzami w oczach powiedziałem. Zrobiłem to ponieważ czułem, że to może być lekarstwo na moje złe dni. Może to głupie, ale tak wtedy myślałem. Kilka dni wcześniej zawaliłem egzamin na prawo jazdy, co jeszcze bardziej mnie „dobiło”. Mama zareagowała dość spokojnie, przytuliła i powiedziała, że „to” można przecież wyleczyć! Tego bałem się najbardziej. Widziałem, że jest w wielkim szoku. Stwierdziła, że to wina tego, że prawdopodobnie naoglądałem się jakiś pornosów, spodobało mi sie, że to taka moda w dzisiejszych czasach i że nie pozwoli mi zmarnować życia. Przytiliła mnie i powiedziała, że kocha mnie bardzo, najbardziej ze wszystkich (miałem z nia bardzo dobry kontakt) i NIE POZWOLI na to żebym sobie życie zmarnował. Nie tak sobie je wyobrażała. Przeraziłem się bardzo. Tego dnia, nie było mojego ojca w domu, ponieważ pojechał w sprawach służbowych, a jemu nie chciałem powiedzieć, bo nigdy nie miałem z nim dobrego kontaktu. Matka powtarzała mi zawsze, że ona zawsze mi pomoże, mam jej mowić o tym co mnie boli, co trapi – tak własnie zrobiłem. Nastepnego dnia, wstałem z wielkim bolem głowy, nie odzywałem się do matki. Ojciec jak zawsze co niedziela, popłudniu odwoził mnie do mojego mieszkania, ponieważ rodzice mieszkaja na perfyferiach miasta, a ja ze wzgledu na szkołę, naukę jazdy itp. mieszkałem w mieście, w mieszakniu, które opuśclili wyprowadzając się do domu ktory wybudowali. Myślałem, że ten czas bez niej, da mi i jej trochę ochłonąć – nic bardziej mylnego. Posiedziałem u siebie może ze 2-3 godziny kiedy usłyszałem dzwonek do drzwi – matka ochoczo wkroczyła do mieszkania, z walizkami i kazała mi sie z ojcem pakować, mowiąc ze wprowadzam się do nich. Tym wieksze było moje załamanie kiedy się o tym dowiedziałem. Ojciec był bardzo zły, ponieważ matka powiedziała mu że mam bardzo poważne kłopoty w szkole, mam złe towarzytwo itp. Nie wspomniała o mojej orientacji. To było straszne. Nastepne dni były „przemilczane” Byłem naprawdę wrakiem człowieka. Doszło do tego, że leżałem kilka godzin w łazience, pomiędzy umywalkami; na podłodze pełno moich łez – nie widziałem ja się nazywam itp. Taka mała nirvana. Pamiętam, że przyszedł ojciec, powiedział ze nigdy nie mieliśmy kontaktu ze sobą (tak było, zawsze wiecej uwagi miał moj starszy brat, ktory na dzień dziesiejszy jest dorosłym facetem, ma dziewczynę) Jednak on dalej nie widział. Nie wie też do teraz. Z racji tego, że tylko on pracuje, moja mama jest gospodynią; przebywałem z nią non stop. Któregoś dnia ruszyła ten temat, powiedziała ze nie jestem jednym z tych przegiętych ciot, że to tak nie może być. Jako że nigdy nie płakałem, tak teraz rozkleiłem się doszczętnie. Chciałem wyjść z domu lecz matka mi nie pozwliła. Stanęła w progu i nie pozwoiła wyjść. Tak czy inaczej, uciekłem od niej i na piechotę jakoś dostałem się do miasta – pojechałem do mojego domu. Kilka godzin puźniej był juz tam moj ojciec – zabrał mnie spowrotem. Ku mojemu zdzwieniu, mojej matki w domu nie było. Mineliśmy się – pojechała mieszkać do mnie. Pech chciał, że nie posiadałem jeszcze prawa jazdy, nie mogłem się dostawać codziennie do szkoły a ojciec musiał wyjechac na kilku dniową delegację. Nieświadomy sytuacji zawiozł mnie spowrotem mojego mieszkania gdzie była matka. Tylko jak opuścił mieszkanie, matka poprosiła mnie o rozmowę. Powiedziałem, że nie bede z nia rozmawiać, bo i tak przeszedłem przez nią juz bardzo dużo. Zgodziłem się jednak. Co usłyszałem? Cytuję: „mateusz czy naprawdę chcesz,żeby jakiś pedał wsadzał Ci penisa w odbyt?!” Wyraziła to oczywiście z półuśmiechem na twarzy. To zapamiętałem bardzo dobrze. Szyderczo wyrażała się o osobach homoseksualnych. Padło oczywiście kilka przykrych słow. Uwieżcie mi lub nie, ale naprawde przechodziłem załamanie nerwowe. Wkońcu nie jest łatwo kiedy traci się osobę, którą wkońcu kocha się najbradziej. Kolejne kilka dni milczenia. Widziałem ze była ona załamana, lecz nie obchodziło mnie to kompletnie – może to i dziwne co powiem, ale nie było mi jej wogole szkoda, ponieważ ja też cierpiałem, pozatym nie spodziewałem się, że najważniejsza dla mnie osoba może być tak zacofana, nietolerancyjna. Na marginesie dodam, że moja rodzicielka jest wielką fanką Raczka… jak widać nie jego osoby, lecz tego co robi. Zanim się obejrzałem przyszedł kolejny termin na egzamin na prawo jazdy. Z wielką ochotą chodziłem na dodatkowe jazdy przed egzaminem tylko po to aby wyrwać się z tego chorego domu. Możecie spytać czy nie mogłem wychodzić na spacer, do znajomych itp? Otóż nie. Każdna moja próba wyjścia zmieszkania kończyła się awanturą, natychmiastowym telefonem do ojca. Ten z kolei kazał mi wracać do matki, bo jak nie mam sie wynosić. Na egzamin poszedłem kompletnie rozbity, lecz naprawde nie obchodziło mnie to czy zdam czy nie. Zdałem. Usmiech pojawił się na mojej twarzy, oraz podbudowałem się troche gdy usłyszałem ze zdałem jako jedyny z grupy;) Wrociłem do domu (wcześniej obdzwoniłem wszystkich znajomych ;) ) Od matki usłyszałem tylko tyle, że myślała, że nie zdam, bo za 2 razem zdać w dzisiejszych czasach to sztuka. Dodała, że się cieszy. Lecz nie było to szczere. Ojciec wrocił z delegacji, przeniosłem sie znów na peryferie. Cała ta wyprowadzka matki była po to, żeby ojciec nawiazał ze mna kontakt – myślała, ze kilka rozmów ze mną „naprowadzi” mnie na własciwy tor. Siedziałem potem sam jak kołek w pustym domu. Zadzwonił telefon. 1,2,3. Nie odbierałem, ponieważ całe dnie spędzałem w łóżku – nie miałem siły na nic. Wkońcu odebrałem. To była matka. Płaczącym głosem powiedziała ze tata miał wypadek. Po jakimś czasie, przyjechała z bratem i pojechaliśmy na miejsce wypadku. To co zobaczyłem utkwiło mi w pamięci bardzo głeboko – jakby tego mi tylko było trzeba. Przerażony podbiegłem do jedej z 2 karetek, ucieszyłem się że z ojciem wszystko ok. Od policjanta dowiedziałem się, ze moj ojciec miał wiele szcześćia, że przeżył, ponieważ ludzie z takich wypadków nie wychodzą cało i gdyby jechał w innym, mniej nowoczesnym i bezpiecznym aucie to by nie przeżył. Ktoś by pomyślał, ze fajna historię ułozyłem – uwieżcie, że chciałbym bardzo zeby to była tylko i wyłącznie wyimaginowana historia. Ojciec po pobycie w szpitalu wyszedł. Matka wprowadziła się znowu do siebie, pod pretekstem opiekowania się ojcem. O dziwo musiało dojść do takiego nieszczęścia, żebym mogł jakoś się komunikować z matką… Komunikacja ta polegała na tym, że mam włączyć zmywarke, lub czy chce coś jeść… Mowiąć gejowskim językiem – uroczo prawda? ;) Kilka dni z nią pod jedym dachem dobijało mnie jeszcze bardziej. Nie miałem nikogo zaufanego przy sobie. Moi znajomi nie wiedzieli. Pomogł mi bardzo, podtrzymywał na duchu kolega, którego poznałem tuż przed moim ujawnieniem się. Jak się okazuje, przysłowie ze prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie jest prawdziwe. Zdążyłem się pokłucić z nią jeszcze kilka razy, nawet uciekłem z domu. W samochodzie dowiedziałem się, ze matka zabije mnie i jakiegos pedała jak zobaczy nas razem itp. Okazała się na tyle bezczelna, że przeszukiwała moje rzeczy osobiste – znalazła moze dobrze moze nie – bielizne mojego ex;) Powoli sytuacja podchodziła do jako takiej normalności. Zaczeliśmy normalnie gadać, to było po około 2 miesiącach. Nie jest to tak jak było dawniej, chociaż z biegem czasu czuje, ze staje się coraz normalniej. Żyję nadal w niepewności, wiem, że bardzo prawdopodobne jest to, że przy nadarzającej się sytuacji dowiem się, że jestem chory, zniszczony, z marginesu. Patrząc na to z perspektywy czasu-podczas złych chwil, zawsze miałem jakiś „swiatełko w tunelu” – wiedziałem, że musi być dobrze. Dobrze nie jest, ale lepiej owszem. Cała ta sytuacja sprawiła, że bardzo wydoroślałem, problemy, które kiedyś były dla mnie trudne do przejścia teraz są banalne. Z dwojga złego cieszę się, ponieważ zmieniłem się na „+”, ale to szczęście było i jest obarczone wielkim bólem. No niestety – coś za coś. Na dzień dzisiejszy mam wielkie problemy w szkole – ponieważ ją ładnie i dyplomatycznie mówiąc „zawaliłem”. Nie wiem czy podejdę do matury. Jednak mam nadzieję, że zdam ponieważ tuż po maturze, chce zacząć zaoczne studia,podjąć prace, oraz wyprowadzić się z dala od rodziny. Z perspektywy, oznajmiłbym fakt o mojej orientacji po tym jak moja sytuacja byłaby ustabilizowana materialnie, nie byłbym uzależniony od pieniędzy rodziców. Z dwojga złego – te najważniejsze słowa mam już za sobą. Napewno nie pozwole w ingerowanie w moje życie komukolwiek. Jeżeli ktokolwiek dotrwał do końca tego wypracowania – szczerze gratuluje, ponieważ ja sam nie moge wyjść z podziwu ile napisałem ;) Pamiętajcie – warto żyć tak jak WAM się podoba. Róbcie tak, abyście to Wy byli szcześliwi – uszczęśliwanie kogokolwiek innego nie ma sensu, jeżeli Wy sami nie będziecie szczęśliwi. Moje motto? The world is mine. To tyle. Pozdrawiam wszystkich i życzę samych udanych commin’ out’ów ;) P.S Chętnie pokoresponduję, pomogę komuś z podobnymi problemami. Razem zawsze raźniej ;) A i jeszcze jedno ;) Przepraszam za błędy w pisowni ;)

  • Kruczek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Jestem Judyta ,mam 17 lat,mieszkam z rodzicami tylko w święta,dni wolne i weekendy.Na codzień jestem mieszkanką internatu.
    U mnie to wyglądało m/w tak: Jaki wstyd ! Jakby się rodzina dowiedziała … Babci byś przykrość zrobiła! Chrzestnemu! A miał o tobie takie dobre zdanie! „.Moja orientacja to temat tabu u nas w domu …duszę się i nie wiem ile tak wytrzymam.
    Nie potrafię pokochać faceta, nie jestem w stanie zaufać…nie podobają mi się.Rodzice twierdzą że to „moda” i że mi „przejdzie i będę miała dzieci i rodzinę i to wszystko” mówią że zrobiłam wswzystkim przykrość swoją orientacją a nie pomyśleli że oni zrobili mi przykrość jeszcze większą i doprowadzili mnie na skraj załamania. Całe szczęście w internacie po moim „coming-oucie” nikt nie traktuje mnie inaczej. Kłutnie są ale nie w obrębie tego tematu. Ludzie traktują mnie tak samo , rozmawiają ze mną , przytulają sie , nikt się nie boi że wyjdę w nocy i go zgwałce,dziewczyny z pokoju mnie przytulają, całujemy sie i śpimy razem …
    Mama powiedziała że wyśle mnie do psychologa ,bo to choroba.Obecnej i jednocześnie mojej pierwszej dziewczyny podobno”nienawidzi”.Nie zgadza się by ta była w tej samej szkole co ja i mieszkała w tym samym internacie,chce mnie przenieść jeżeli Agnieszka pójdzie do mojej szkoły. Pomóżcie, jak załagodzić tę sytuację. Oni nie chcą słyszeć o Agnieszce a ja umieram i staram sie żeby w domu było ok przez co nie może być słychac o mojej ukochanej a to prowadzi do mojej coraz głębszej rozpaczy i zamykania sie w sobie. Jedynie młodsza siostra mnie wspiera i nam pomaga za co jestem jej bardzo wdzięczna …

  • DO HOMOSEKSUALNYCH !!!!!!!!

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    trafiłam na tę stronę w poszukiwaniu informacji. nie jetem osobą homoseksualną, ale potrafie wyobrazić sobie wasze rozterki, ponieważ uczucie ukrywania samego/samej siebie przed wszystkimi nie jest mile.

    niemniej jednak chciałam napisać swoją historię -zrozumcie moją złość, żal i poczucie skrzywzenia i PROSZĘ wyciągnijcie wnioski!

    z L. poznalismy się w pracy. Ja zdolna początkująca tłumaczka on manager dużej korporacji. przez 3 miesiące spotykaliśmy się tylko w weekendy ciesząc się każdą chwilą spędzoną ze sobą- nie wspominając o świetnym i częstym seksie (w tym opowiadaniu ten aspekt jest bardzo ważny;) ) przeprowadziłam się do jego miasta. podjęłam pracę, zaczęłam kolejne studia i nasze zyce ukladalo sie swietnieL.kupił dla nas mieszkanie które zaczęliśmy wspólnie urządzać- do czasu kiedy praktycznie przestaliśmy sie kochać, rozmawiać ze sobą, cieszyć się z własnego towarzystwa, L. zaczął częściej wyjeżdzać służbowo, nie wracać na noc, cały czas zapewniając że kocha mnie nad życie, ale musi pracować, żeby zapewnić nam godne życie. przez ponad rok probowalm dociec, zrozumiec i naprawić nasze problemy, ponieważ bardzo mi na L. zależało.Przecież postawiłam wszystko na jedna karte przeprowadzając sie do innego miasta, ktore calkiem mi sie nie podobalo, ale był tu On-moj L. -nie chciałam tego trcić

    po 3 latach wyznał, że jest gejem…….miał juz za sobą jedno nieudane małżeństwo, kilka związków (z kobietami) i roczne dzielenie mieszkania z gejem,który stał się jego „przyjacielem”, z którym co jakiś czas wychodził do klubów nie proponując mi wyjścia( jako osoba bez zadych podejrzeń uważałam to za normalne zachowanie faceta, którego przyjaciel jest gejem i chcą sobie pogadać). może powiecie,że jestem głupia, ograniczona lub mam klapki na oczach….powiem wam, że to była miłość.

    odeszłam od L. – ciąle go kochając

    okazało się, iż cały czas spotykał się z „pryjacielem G.” a mnie oszukiwał. nie chce robić z siebie strasznie skrzywdzonej biednej osoby z początkami depresjii- ale chciałabym zebyście WY-homoseksualiści nigdy nie oszukiwali swoich partnerek/partnerów. nawet jeśli tylko kilka razy pomyśleliście o tym, że może wasze życie było by lepsze z osobą tej samej płci, powiedzcie o tym swojej partnerce!!!! nie oszukujcie ich, nie zakładajcie rodzin dla kamuflażu, bo przed samym sobą nigdy nie uciekniecie! może moje zdanie wyda wam się nieco żałosne czy przesadzone- nie mam żadnych uprzedzeń w stosunku do gejów czy lesbijek, ale uważam że zostałam oszukana i chce WYGŁOSIĆ INNE ZDANIE niż moi poprzednicy.

  • Nadian

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    U mnie przebieglo to gladko :) Starsza siostra trochu sie poplakala,ciocia ucieszyla,mama bywa ze mna w gejowskich klubach,mlodsza siostra tez juz wie :)
    Praktycznie cale grono moich znajomych homo,hetero i bi wiedza o mnie,jak i wspolpracownicy i jest Ok. Jestem soba i nie wstydze sie Siebie :D
    Co do mojej poprzedniczki-zgadzam sie z nia w 100%! Sam ostatnio bedac w klubiegay i bawiac sie ze znajomoa zauwazylem mojego sosiada z klatki w bloku,ktory ma zone i 2 dzieci,obsciskujacego sie z malolatem …. coz.. miejcie odwage byc soba i nie bojcie sie was samych!

  • Dominik

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    DO HOMOSEKSUALNYCH: niestety, idiotow i oszustow nie sieja… sami sie rodza… Wspolczuje bycia tak oszukiwanym, bo chyba nikt rozsadny nie bedzie mial watpliwosci, ze zostalas oszukana. I napewno nie jestes sama z takimi doswiadzeniami, podobno czesto sie zdarza, ze geje oszukuja samych siebie, a co gorsza wykorzystuja niewinne osoby, bo nie potrafia zyc w prawdzie. ALe wiesz, jak czlowiek rozpoznajacy u siebie homoseksualnosc trafi np. na „wyklad” dra Camerona, to moze sam w siebie zwatpic i sie niezle przestraszyc. A czesto ksieza proponuja malzenstwo jako „lekarstwo” na homoseksualizm…. A potem wlasnie sie zdarzaja takie smutne historie…. No comments.

    http://dominik-gay.blog.onet.pl

  • Tost

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    YYY.. Ja się wygadałem przed kilkoma osobami tylko(znajomymi). Większość przyjęła na luzie. Ale po zaufaniu kilku osobą rozniosła się plotka po moim małym mieście, a ja nie zdążyłem się przyznać wszystkim którym chciałem. I bardzo wiele osób zerwało ze mną kontakt(tych które nie wiedziały). Więc wniosek z tego taki że jak mówić to wszystkim a jak nie mówić to nikomu. Co do moich rodziców to są to ludzie starej daty z ograniczonymi horyzontami więc Bóg jeden wie co mogli by zrobić jak by się dowiedzieli. Na szczęście plotka ta nigdy do nich nie dotarła. Moi rodzice są wybitnie źle nastawieni do osób homoseksualnych, wiem to z rozmów z nimi na jakieś błahe tematy gdzie akurat przewinął się temat gejów(niestety trafił im się taki syn a nie inny).

  • Michał

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Mam 16 lat od roku czuje ze jestem gejem ponieważ gdy widzę jakiegoś fajnego faceta to wtedy ni staje jak mam powiedzieć o tym mamie .jak się kiedyś spytałem co sądzi o gejach to powiedziała że wszystkich by wybiła jak kaczki……. może coś podejrzewać ponieważ mam w pokój różowe ściany łóżko i pościel

  • Soniasonia

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Moja rada – nic nie mów. Jeśli zapyta, zaprzecz. Jak skończysz liceum, postaraj się jak najszybciej znaleźć pracę i wynająć mieszkanie. Gdy będziesz niezależny finansowo i socjalnie, możesz spróbować jej powiedzieć.
    *To mi przypomina, dlaczego nie ujawniłam się jeszcze przed nikim z rodziny. Dziadek chce wysyłać mnie do szpitala wariatów za każdym razem, gdy mam odrębne zdanie, a gdybym powiedziała matce, natychmiast by mu wygadała. Życie bywa k****skie *

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Soniu, chyba dałaś się nabrać się, bo to zapewne była prowokacja. Ja w takiej sytuacji, biorąc pod uwagę, że to prowokacja, radzę powiedzieć mamie: „staje mi na widok fajnych facetów”. :) Aha, i co Michale masz jeszcze różowego? ;)

  • absztyfikant

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    to optymistyczne, że wielu osobom jest tak łatwo przeprowadzić coming out. Ja nie wyobrażam sobie coming outu względem rodziców. Mam z nimi bardzo słaby kontakt. Poza tym mój ojciec to homofob, rasista i antysemita. I hipokryta.

  • Dawid

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Powiedzialem moim rodzica ze jestem gejem. Niestety powiedzieli mi sie leczyc i powiedzieli zebym sobie z ksiendzem porozmawial. W grudnium mam urodziny i rodzice mi powiedzieli ze niechce mnie juz nigdy widziec. Powiedzieli mi ze szkoda ze aborcji niemiala moja mama. Niewiem co robic. Za dwa miesiace mam urodziny i musze sie wyprowadzic, isc na studia, i pracowac. Mieszkam w Ameryce i jestem jedyny z polskimi rodzicami co tak to przyjeli. jakies porady? Co robic dalej?

  • Uschi

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Dawid – myślę, że w Stanach znajdziesz wiele organizacji, które mogą Ci pomóc. Zwróć się do nich, na pewno ktoś będzie w stanie Ci pomóc, a przynajmniej wesprzeć poradą
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_LGBT_rights_organizations

  • lukas

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Witam
    Chciałem powiedzieć ze jestem pod wrazeniem ze ten temat nie zamarł, ale chyba on nigdy nie zaginie bo to nadal dotyka wielu z nas.
    Znalazłem tą stronke przez przypadek bo od jakiegos czasu powrociła do mnie mysl zeby sie ujawnić, tam powrociła bo kiedyś tez miałem zamiar to powiedziec ale nie zdobyłem sie na odwage i wszystko wyglada ze tym razem bedzie podobnie, tylko sie nakręcam i szukam usprawiedliwienia ze probowałem.
    Czytałem wasze opinie i musze powiedziec ze jestm pod wrazeniem odwagi pewnych osob, ale rowniez tego ze sptkali sie z akceptacja, czego niezmiernie wam zazdroszcze. JA osobiscie bije sie z swoimi myslami co zrobic, ale oczekuje akceptacji innch kiedy sam mam problemy z zaakceptowaniem samego siebie. Nie jednokrotnie słyszałem od braci obelgi w formi „pedzieo „itp ale jak to miedzy bracimi zawsze sa sprzeczki bo to tak traktowałem. Lecz najbardziej mnie dotkneło kiedy najstarszy brat w obecnosci moich rodziców powiedział ze wyzekłby sie mnie gdybym zmienił wyznanie i okazał sie gayem.
    Jak w wielu tu przypadkach mam nadzieje ze moja rodzinka rowniez okaze sie tak błyskotliwa i domysli sie kim jestem, choc wiem ze bede musiał sie liczyc z konsekwencjami tego wyboru. Niestety mam dosyc zyc jak oni sobie to wymazyli a zaczac myslec o sobie i swoim szczesciu

  • Piotrek

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ja zostałem wyoutowany, tzn pośrednio. Ktoś podrzucił info do skrzynki na listy, później padło pytanie. A jak pada pytanie to i najczęściej pada odpowiedź. Ale od początku. Coming out przed znajomymi, przyjaciółmi, rodziną, braćmi- ok. Wszystko super bajkowo, powiem nawet, że poszło zbyt dobrze;). jeśli chodzi o rodziców, to najpierw płacz, lament, jakiej to ja im krzywdy nie zrobiłem, że ja to robie im na złość, że „bo Ty chcesz być pedałem, bo nie jesteś”, później przyszedł czas na warunki… Jeśli zwiążesz się z dziewczyną, nie będziesz miał kontaktów z „pedałami”, zgodzisz sie na 100% inwigilację, to możesz z nami mieszkać. Na co ja się oczywiście nie zgodziłem. No to krok dalej: worki, takie czarne, na śmieci, zabieraj swoje rzeczy! Zabrałem, ale nie miałem się gdzie podziać. Powiedziałem wujkowi i ciotce, przeniosłem się do nich, przejściowo oczywiście, ale zaczęły się szantaże, że jak się od nich nie wyniosę, to powiedzą dziadkom (którzy umra na zawał, jak się domyślam), mojemu dalszemu wujkowi, który jest homofobem, ale bardzo mnie ceni, że wogóle obwieszczą to światu, bo im to nie robi. na szczęście w porę znalazlem pracę i wynająłem pokój. Teraz mam z nimi znikomy kontakt, nie raz widujemy sie tu, u wujka. Mają ciągłe pretensje do mnie, a to, że kuzynce powiedziałem, a to, że znowu i nich jestem… Ale cóż, zazdroszczę wszystkim, którym poszło gładko, zachęcam wszystkich, którzy chcą, bo warto. Ja się cieszę, że TO w końcu wyszło… nie muszę udawać kiedy nie chcę, a z drugiej strony wiem, kto gra ze mną, a kto przeciw mnie.

  • Kasia

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    Ja wyoutowałam się w pierwszej kolejności mamie. Skutek jest taki, że od półtora roku nie mam kontaktu z rodziną…

    Szczęśliwie mam swoją rodzinę, jestem dorosła, mam własne mieszkanie, utrzymuję się sama. Tylko czasem robi mi się bardzo smutno, że nie mogłam mieć normalnych, kochających rodziców.

    Moja cała rodzina to hipokryci zamiatający problemy pod dywan, wiecznie zaprzeczający temu, jacy sami są. Zaakceptowanie mnie spowodowałoby, że runęłaby ich iluzja oparta na kłamstwach, którą budują dla otoczenia. Musieliby skonfrontować się z własnymi grzechami, a tego nie zrobią nigdy. Wolą wyrzec się dziecka, niż na to pozwolić.

    Choć to cholernie bolesne, nie żałuję coming outu do rodziców – wolę nie mieć rodziców, niż mieć takich jak oni.

  • jk

    [Re: Coming out – Powiedzieć TO]

    ja sie outuje bez konca wszystkim i wszedzie. i to dobrze.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa