- homiki.pl - http://homiki.pl -

Co ty wiesz o biseksualności?


O orientacji biseksualnej wiemy zdecydowanie mniej niż o homoseksualnej. Nie ma praktycznie żadnego rzetelnego opracowania na ten temat w języku polskim. Choć trudno powiedzieć, że osoby homoseksualne mogą się pochwalić dużą liczbą polskich publikacji książkowych, to z pewnością ilością artykułów prasowych czy stron internetowych dla i o nich biją osoby biseksualne na głowę. Niemal codziennie można przeczytać o gejach i lesbijkach (choć nadal częściej o gejach) w wysokonakładowej prasie, dorobiliśmy się nawet własnego programu telewizyjnego (słaba „Homofonia” w telewizji ITV) i radiowego („Lepiej późno niż wcale” w TOK FM) i pokaźnej liczby teorii tożsamościowych (od postrzegania osób homoseksualnych jako czegoś w rodzaju kobiet w męskim ciele i czegoś w rodzaju mężczyzn w kobiecym ciele po teorię queer).

Inaczej jest z biseksualnością. W ujęciach encyklopedycznych i podręcznikowych określana jest po prostu jako seksualny pociąg do obu płci. Nie rozróżnia się seksualnej orientacji, tożsamości i zachowania biseksualnego, jak to jest w przypadku homoseksualności. Widać to w pracach Zbigniewa Lwa Starowicza, który pisząc o biseksualności, nie wykracza poza obszar wyborów seksualnych. Na jego korzyść przemawia jedynie spostrzeżenie, że populacja biseksualna jest mniej poznana niż homoseksualna.

Publikacje obcojęzyczne dają pełniejszy obraz biseksualności. Przykładowo francuska feministka Helena Cixous opisuje ją jako odkrycie w sobie wielości i różnorodności, pomnażanie form erotycznego pożądania, przezwyciężanie ograniczeń, wykraczanie poza wpojone społecznie ramy. Również koncepcje związane z teorią queer rozpatrują biseksualność w oderwaniu od wyborów seksualnych jednostek.

Miłość dobrem absolutnym

Zarówno źródła historyczne, jak i literackie z czasów starożytnych notują przypadki związków biseksualnych, najczęściej w odniesieniu do mężczyzn. Określenie skali i podejścia do biseksualności wśród kobiet nastręcza więcej problemów, gdyż w większości badanych cywilizacji były podporządkowane mężczyznom, przez co ich wolność i możliwość samookreślenia były w znacznym stopniu ograniczone. Co gorsza, przez stulecia uważano, że seksualność kobieca jako taka nie istnieje, także nie poświęcano jej uwagi.

Biseksualizm był powszechny w kulturach basenu Morza Śródziemnego. Pojawia się także w tradycji Ameryki Północnej i w centralnej Azji, krajach arabskich, Chinach i Japonii.

W Starożytnej Grecji mężczyźni w większości w okresie dojrzewania przechodzili przez związki homoseksualne, które z czasem przeradzały się w kontakty z obiema płciami, aż wreszcie zakładali rodziny i płodzili dzieci. Prawo rodowe uznawało więc związki między młodymi mężczyznami, oczywiście jeżeli później zakładali oni rodziny. Spartanie twierdzili nawet, że związki doświadczonych i początkujących żołnierzy wzmocnią ich lojalność i zachęcą do zaangażowania w walkę. Z czasem związki takie miały nabierać charakteru platonicznego, ale nie wiadomo, jak surowo i czy w ogóle ten nakaz był egzekwowany, choć podobno ci, którzy mimo wszystko kontynuowali związek również w wymiarze erotycznym, byli w jakiś sposób piętnowani. Najsłynniejszym biseksualistą Grecji, a zapewne i całej starożytności, był Aleksander Wielki, który przez całe życie obok wielu żon miał przynajmniej dwóch męskich kochanków. Wymienia się tu jego przyjaciela od najwcześniejszych lat dzieciństwa – Hefajstiona. Oprócz zapisów świeckich także greckie teksty religijne dotyczące obrządków i praktyk zawierały motywy biseksualne.

Społeczeństwa Islamu wykształciły kulturę, w której miłość (ishq) była dobrem absolutnym, niezależnie od tego, kogo nią darzono. Choć związki nieheteroseksualne były potępiane, to pociąg dojrzałych mężczyzn do młodych chłopców nikogo nie dziwił i był raczej powszechny. Prawnik jednej ze szkół prawa religijnego Islamu Sunnickiego Ibn al-Jawzi powiedział podobno „Mężczyzna, który twierdzi, że patrząc na młodego, pięknego chłopca, nie czuje żadnego pożądania, jest kłamcą, a jeśli byśmy mu uwierzyli, byłby on zwierzęciem, nie człowiekiem”. Niektóre teksty religijne przestrzegają jednak przed poddawaniem się takiemu pragnieniu, jeśli jest silniejsze niż to w stosunku do kobiet. Inne za to pouczają, że wpatrywanie się w pięknych młodzieńców może być drogą komunikacji z Bogiem.

Panowie bi i nieuczciwi – nie pisać!

O ile niewiele można się dowiedzieć o biseksualności z mediów czy książek, o tyle z nawiązką wynagradza to ilość mitów i stereotypów na jej temat. „Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek” – głosi głupawy wierszyk. „Mężczyźni, którzy są ze mną, myślą, że to nienormalne, że jestem bi, albo od razu wyobrażają sobie, że zrobimy to we trójkę, a lesbijki boją się, że zostawię je dla mężczyzny”, „Myślę że z jednej strony miłość to miłość i nie ma znaczenia z kim, ale z drugiej strony nie chciałabym się wiązać z kimś, kto jest bi. Czułabym się wyjątkowo niebezpiecznie, już taki niby-związek przerabiałam i nie chciałabym tego powtarzać” – czytamy na jednym z forów dyskusyjnych. „Panowie bi i nieuczciwi – nie pisać!” – to zakończenie anonsu towarzyskiego. „Mam już dość pań bi testujących się z lesbijkami w klubach” – zdanie z dyskusji na liście polles (lista dyskusyjna polskich lesbijek i kobiet biseksualnych).
Pozornie mogłoby się wydawać, że geje i lesbijki – jako grupa marginalizowana i sama narażona na szykany i pomówienia z racji swojej orientacji psychoseksualnej – powinni być bardziej otwarci i tolerancyjni w stosunku do innych mniejszości. Tymczasem, co widać nawet w przytoczonych wypowiedziach, osoby biseksualne doznają niechęci zarówno ze strony osób homo-, jak i heteroseksualnych. Bifobia (nieuzasadniona niechęć w stosunku do osób biseksualnych), zdarza się (i to nierzadko) zarówno wśród „heretyków”, jak i gejów i lesbijek.

Osoby homoseksualne nie są pierwszą negatywnie stygmatyzowaną grupą, która nie jest tolerancyjna wobec podobnej mniejszości, z którą – teoretycznie – powinna się solidaryzować. Badania socjologów zajmujących się doświadczeniami Afroamerykanów pokazały, że społeczność ta częstokroć używa języka białego rasizmu dla negatywnego etykietowania „najczarniejszych” spośród swoich członków. W ten sposób przejmuje dyskurs dominujący i z jego pomocą tworzy w swojej grupie podgrupę własnych „innych”, wobec których postrzega się jako „bardziej normalna”, „lepsza”, „mniej dewiacyjna”. Mechanizm ten ilustruje też stosunek „normalnych, męskich gejów” do „zniewieściałych ciot”.

Aby zmarginalizować osoby biseksualne, geje i lesbijki stosują podobny tok myślenia i podobne metody jak homofoby wobec nich:
Twierdzą, że osoby biseksualne po prostu nie istnieją. A mężczyźni i kobiety, którzy określają się w ten sposób, po prostu jeszcze nie wiedzą, czy są homo- czy hetero- albo – co gorsza oszukują innych lub siebie, bojąc się jednoznacznie określić.
Uznają, że osób biseksualnych, w porównaniu z osobami homoseksualnymi, jest niewiele albo że ich postulaty mają znikome znaczenie lub są wręcz nieprzydatne dla polityki i społeczności gejów i lesbijek. Wiąże się to z negowaniem możliwości istnienia odrębnej tożsamości biseksualnej przekładającej się na świadomość własnych interesów, sprzecznych niekiedy z interesami gejów i lesbijek.

Powielają negatywne stereotypy na temat osób biseksualnych – oskarżają je o promiskuityzm, nielojalność, zwodzenie i oszukiwanie.

Łukasz, twórca strony internetowej „Strona na temat, czyli biseksualizm” (http://www.misie.waw.pl/biseksualny_temat), dopatruje się braku tolerancji i zrozumienia wobec osób biseksualnych w tym, że przez „heretyków” mogą być uznawane za gejów czy lesbijki, a przez gejów i lesbijki za osoby tylko chwilowo zafascynowane przedstawicielami własnej płci. Dodatkowo osoby homoseksualne mogą mieć do nich pretensje, że „im się udało” – mogą się przecież zakochać i być szczęśliwi z osobą przeciwnej płci. Osoby biseksualne bywają również uznawane za „zdrajców sprawy” – tych, którzy „używają” swojej tożsamości, aby w pracy czy sytuacjach towarzyskich być uznawanymi za osoby heteroseksualne.

Jestem bi i jest mi z tym…

Agnieszka: Biseksualna. Zawsze taka byłam, odkąd pamiętam. Kiedyś myślałam, że tak mają wszyscy, potem się zaczęłam tym martwić i czekałam, aż się to jakoś ułoży. Aż w końcu się z tym pogodziłam. Niby mogę być jak każda „normalna” kobieta, ale się nie da, bo jednak bardziej pociągają mnie panie niż panowie. Zresztą suwam się tak po tej skali Kinsley’a i jakoś ciągle nie mogę z tym dojść do ładu. Ale, no właśnie, ale… nie odrzucam mężczyzn i czasem też mnie jakiś facet zakręci. Byłam i z paniami, i z panami. Kochałam, byłam kochana, miałam udany seks i z tymi, i z tymi.
Nie mam problemów coming outem. Tyle że moje koleżanki się podśmiewają, traktując to jako żart, koledzy są zachwyceni i oczywiście proponują mi trójkąciki, a kobiety les obawiają się mnie…
Ewa: Jestem bi- i nie mam żadnych problemów z określeniem tego, tzn. wiem, czego chcę.
Mój mąż jest bardziej tolerancyjny w stosunku do osób biseksualnych niż lesbijki. Przed ślubem powiedziałam mu: „Kochanie, jestem bi- i przed tobą sypiałam z kobietami”. A on na to: „Ja też”. Jesteśmy razem już 12 lat i do tej pory go nie zdradziłam, więc chyba nie jestem rozwiązła.
Kiedy kochałam się z kobietą, niczego mi nie brakowało. Seks z kobietą i mężczyzną to dwie różnie sprawy, dla mnie nie da się tego porównać.
Jestem z mężczyzną nie dlatego, że tak jest mi łatwiej, tylko dlatego, że ja go kocham, a on kocha mnie.

Tomek: Być może będzie to odosobniony głos pokazujący tę mniej przyjemną stronę bycia bi, ale na pewno jest to głos prawdziwy, bo odzwierciedla moje doświadczenia. Wielu z nas – biseksualistów (choć nie wszyscy) – swoją orientację traktuje jako sposób na nieakceptowanie homoseksualności. Mamy dziewczyny, zakładamy rodziny, jednak cały czas „siedzi w nas” potrzeba obcowania z mężczyzną. Ukrywamy się bardziej niż geje i lesbijki, bowiem w środowisku, w którym funkcjonujemy, jesteśmy spełnionymi hetero facetami. Rzadko jawnie deklarujemy się, że jesteśmy bi. Rzadko znajdujemy partnerki, które rozumieją, a co więcej – akceptują nasze potrzeby seksualnego spełnienia. Seks z kobietami nie jest dla nas – jak chyba dla większości gejów – „mission impossible” – choć pełnię seksualnego spełnienia odnajdujemy, dzieląc łoże z obojgiem płci.

Czasem sami już nie wiemy, czy jesteśmy bardziej homo czy bi. Jak to wygląda w praktyce? Raz pociąga nas koleżanka z wydekoltowanym biustem, a drugi raz nasz wzrok rozbiera spotkanego gdzieś przypadkiem na ulicy przystojnego faceta. Nie jest łatwo być bi, bowiem
trudno jest znaleźć partnera / partnerkę, który zrozumie nasze potrzeby.

Dramaty pojawiają się, kiedy z jednej strony mamy w sobie silną potrzebę założenia rodziny i
posiadania dziecka z kobietą, a z drugiej strony nadal szukamy wokół nas „męskiego” pierwiastka, który musi dopełnić nasze życie. Wówczas oszukujemy, najpierw partnerów, a potem siebie, że tak można żyć. I tak wielu z nas żyje… Ja niedawno zdecydowałem się
być z facetem. Mam szczęście, bo on akceptuje mój biseksualizm, choć nie akceptuje
niewierności. Na razie – choć nadal pociągają mnie kobiety – nie mam ochoty
iść z nimi do łóżka, za bardzo zależy mi na moim partnerze.

Wszyscy bi zgodzą się chyba z jednym, że trudniej niż osobom hetero- lub homoseksualnym – jest nam – biseksualistom – utrzymać związki. O ile w ogóle się na nie decydujemy.

Iza: Jestem bi i jest mi z tym super. wcale nie mam poczucia niepewności, kim jestem Właśnie dopiero głośne przyznanie się przed sobą i resztą świata, że jestem bi, dało mi poczucie pełni i spokój. Z powodu różnych nacisków kiedyś próbowałam się jednoznacznie określić jako homo lub hetero, ale było to robienie samej sobie wielkiej krzywdy i nigdy więcej nie będę sama siebie krzywdzić tylko dlatego, że ktoś ma problem z moja orientacją seksualną.

Najważniejsze w związku jest dla mnie zaufanie. Jeśli padają deklaracje, jeśli obiecujemy sobie miłość i wierność, to dla mnie jest oczywiste, że nie zdradzam tej drugiej osoby i równie oczywiste jest, że on(a) nie zdradza mnie. Może dlatego nie jestem zbyt zazdrosna, zwłaszcza jeśli nie mam konkretnych powodów, bo po prostu ufam ludziom, których kocham, i tak samo oczekuję, że oni będą ufać mi.

Argument, że jeśli kobieta rzuca cię dla kobiety, to mniej boli, niż gdyby odeszła do faceta, w ogóle mnie nie przekonuje. Parę razy moje związki się rozpadały, bo ta druga osoba kogoś sobie znalazła – zawsze bolało jak diabli.

Nigdy w seksie z kobietą nie brakowało mi „czegoś między nogami”, tak samo jak w seksie z mężczyzną nie brakowało mi tego, że nie jest kobieta. Wiem, czym się różnią chłopcy od dziewczynek, wiem, czego w danej chwili chcę i wiem, z kim idę do łóżka i dlaczego (głównie dlatego, że jestem zakochana albo przynajmniej mocno zauroczona).

I na koniec apel do wszystkich pan les: wiem, że ze stereotypami trudno walczyć, ale spróbujcie, bo dla mnie to jest strasznie bolesne, jeżeli ktoś określa mnie jako wredną zimną sukę tylko dlatego, że w moim życiorysie są udane związki z facetami.

SKALA KINSEY’A

Dr Alfred Kinsey twierdził, że nie ma 2 lub 3 odrębnych od siebie orientacji seksualnych. Istnieje kontinuum, w ramach którego istnieją orientacje skrajne: hetero i homoseksualizm, i cała gama pośrednich orientacji, które w zależności od natężenia uczuć do jednej z płci zbliżają się do tych dwóch biegunów.

Skala Kinsey’a:
0 – całkowicie heteroseksualny/a
1 – dominuje heteroseksualizm, okazjonalnie zachowania homoseksualne
2 – dominuje heteroseksualizm, z wyraźną przeszłością homoseksualną
3 – w takim samym stopniu heteroseksualny, co homoseksualny
4 – dominuje homoseksualizm, z wyraźną przeszłością heteroseksualną
5 – dominuje homoseksualizm, okazjonalnie zachowania heteroseksualne
6 – całkowicie homoseksualny/a

BADANIA KLEIN’A

Wg badań Fritza Kleina, amerykańskiego psychiatry, osób biseksualnych jest w populacji ok. 20-25%. O orientacji psychoseksualnej rozstrzyga 7 czynników: 1) pociąg seksualny, 2) seksualne zachowanie, 3) fantazje, 4) preferencje emocjonalne, 5) preferencje społeczne, 6) sposób życia (bi/ hetero/homo), 7) osobista identyfikacja. Postrzegamy je w 3 różnych momentach naszego życia: przeszłość, teraźniejszość oraz ideał, który chcielibyśmy osiągnąć. Biseksualizm zdaniem Kleina nie jest kombinacją hetero- i homoseksualizmu, choć nieraz jest też tak, że płeć partnera nie ma w ogóle znaczenia. Dr Klein zwracał szczególną uwagę na fakt, iż nasze życie zmienia się, a wraz z nim i nasze preferencje seksualne. Słowem, orientacja seksualna podlega niekończącemu się procesowi kształtowania.

SŁÓWKO DO HOMO I HETERO

Jak już wiecie, jesteśmy tacy sami jak Wy. Różnimy się tylko tym, iż możemy kochać dwie płcie. Nie rzucamy się jednak na wszystko, co się rusza, nie jesteśmy maniakami seksualnymi, po prostu mamy możliwość obdarzania uczuciem i czułością osób zarówno przeciwnej, jak i tej samej płci.
Nie jesteśmy lesbijkami i gejami, którzy wstydzą się do tego przyznać!
Często zarzuca się nam, że potrafimy mówić tylko o seksie. To nieprawda.
Gdy spotykacie jedną/-ego z nas, niech Wam się nie wydaje, że z mety ją/go pociągacie. Jeśli Was dotknie w toku rozmowy i gestykulacji, nie myślcie, że to ma jakikolwiek podtekst seksualny.
Nie myślcie też, że na pewno jej/jego nie pociągacie. Potrafimy kochać zarówno między sobą, jak i Was.
Niech Wam się nie wydaje, że jesteście dla niej/niego ciekawostką biologiczną, jak ona/on prawdopodobnie dla Was. Pamiętajcie, iż większość z nas, zanim zrozumiała, że jest bi, uważała się za osoby hetero- lub homoseksualne.
Nie zadawajcie pytania, z którą płcią jest jej/mu lepiej w łóżku (życiu). Z góry odpowiem: nie da się porównać i osobiście nie znoszę tego pytania.
(za: Don’t worry, BI happy, http://www.geocities.com/bi_happy2000 [1])

tekst pochodzi z najnowszego numeru czasopisma Replika. Żródło: http://replika.kampania.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=83 [2]

Autorzy:

zdjęcie Ewa Tomaszewicz

Ewa Tomaszewicz [3]

Ewa Tomaszewicz – rocznik ’77, założycielka bloga http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com, współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn’s Music Festival, wyznanie: SEO.