Co ty wiesz o biseksualności?


O orientacji biseksualnej wiemy zdecydowanie mniej niż o homoseksualnej. Nie ma praktycznie żadnego rzetelnego opracowania na ten temat w języku polskim. Choć trudno powiedzieć, że osoby homoseksualne mogą się pochwalić dużą liczbą polskich publikacji książkowych, to z pewnością ilością artykułów prasowych czy stron internetowych dla i o nich biją osoby biseksualne na głowę. Niemal codziennie można przeczytać o gejach i lesbijkach (choć nadal częściej o gejach) w wysokonakładowej prasie, dorobiliśmy się nawet własnego programu telewizyjnego (słaba „Homofonia” w telewizji ITV) i radiowego („Lepiej późno niż wcale” w TOK FM) i pokaźnej liczby teorii tożsamościowych (od postrzegania osób homoseksualnych jako czegoś w rodzaju kobiet w męskim ciele i czegoś w rodzaju mężczyzn w kobiecym ciele po teorię queer).

Inaczej jest z biseksualnością. W ujęciach encyklopedycznych i podręcznikowych określana jest po prostu jako seksualny pociąg do obu płci. Nie rozróżnia się seksualnej orientacji, tożsamości i zachowania biseksualnego, jak to jest w przypadku homoseksualności. Widać to w pracach Zbigniewa Lwa Starowicza, który pisząc o biseksualności, nie wykracza poza obszar wyborów seksualnych. Na jego korzyść przemawia jedynie spostrzeżenie, że populacja biseksualna jest mniej poznana niż homoseksualna.

Publikacje obcojęzyczne dają pełniejszy obraz biseksualności. Przykładowo francuska feministka Helena Cixous opisuje ją jako odkrycie w sobie wielości i różnorodności, pomnażanie form erotycznego pożądania, przezwyciężanie ograniczeń, wykraczanie poza wpojone społecznie ramy. Również koncepcje związane z teorią queer rozpatrują biseksualność w oderwaniu od wyborów seksualnych jednostek.

Miłość dobrem absolutnym

Zarówno źródła historyczne, jak i literackie z czasów starożytnych notują przypadki związków biseksualnych, najczęściej w odniesieniu do mężczyzn. Określenie skali i podejścia do biseksualności wśród kobiet nastręcza więcej problemów, gdyż w większości badanych cywilizacji były podporządkowane mężczyznom, przez co ich wolność i możliwość samookreślenia były w znacznym stopniu ograniczone. Co gorsza, przez stulecia uważano, że seksualność kobieca jako taka nie istnieje, także nie poświęcano jej uwagi.

Biseksualizm był powszechny w kulturach basenu Morza Śródziemnego. Pojawia się także w tradycji Ameryki Północnej i w centralnej Azji, krajach arabskich, Chinach i Japonii.

W Starożytnej Grecji mężczyźni w większości w okresie dojrzewania przechodzili przez związki homoseksualne, które z czasem przeradzały się w kontakty z obiema płciami, aż wreszcie zakładali rodziny i płodzili dzieci. Prawo rodowe uznawało więc związki między młodymi mężczyznami, oczywiście jeżeli później zakładali oni rodziny. Spartanie twierdzili nawet, że związki doświadczonych i początkujących żołnierzy wzmocnią ich lojalność i zachęcą do zaangażowania w walkę. Z czasem związki takie miały nabierać charakteru platonicznego, ale nie wiadomo, jak surowo i czy w ogóle ten nakaz był egzekwowany, choć podobno ci, którzy mimo wszystko kontynuowali związek również w wymiarze erotycznym, byli w jakiś sposób piętnowani. Najsłynniejszym biseksualistą Grecji, a zapewne i całej starożytności, był Aleksander Wielki, który przez całe życie obok wielu żon miał przynajmniej dwóch męskich kochanków. Wymienia się tu jego przyjaciela od najwcześniejszych lat dzieciństwa – Hefajstiona. Oprócz zapisów świeckich także greckie teksty religijne dotyczące obrządków i praktyk zawierały motywy biseksualne.

Społeczeństwa Islamu wykształciły kulturę, w której miłość (ishq) była dobrem absolutnym, niezależnie od tego, kogo nią darzono. Choć związki nieheteroseksualne były potępiane, to pociąg dojrzałych mężczyzn do młodych chłopców nikogo nie dziwił i był raczej powszechny. Prawnik jednej ze szkół prawa religijnego Islamu Sunnickiego Ibn al-Jawzi powiedział podobno „Mężczyzna, który twierdzi, że patrząc na młodego, pięknego chłopca, nie czuje żadnego pożądania, jest kłamcą, a jeśli byśmy mu uwierzyli, byłby on zwierzęciem, nie człowiekiem”. Niektóre teksty religijne przestrzegają jednak przed poddawaniem się takiemu pragnieniu, jeśli jest silniejsze niż to w stosunku do kobiet. Inne za to pouczają, że wpatrywanie się w pięknych młodzieńców może być drogą komunikacji z Bogiem.

Panowie bi i nieuczciwi – nie pisać!

O ile niewiele można się dowiedzieć o biseksualności z mediów czy książek, o tyle z nawiązką wynagradza to ilość mitów i stereotypów na jej temat. „Żeby życie miało smaczek, raz dziewczynka, raz chłopaczek” – głosi głupawy wierszyk. „Mężczyźni, którzy są ze mną, myślą, że to nienormalne, że jestem bi, albo od razu wyobrażają sobie, że zrobimy to we trójkę, a lesbijki boją się, że zostawię je dla mężczyzny”, „Myślę że z jednej strony miłość to miłość i nie ma znaczenia z kim, ale z drugiej strony nie chciałabym się wiązać z kimś, kto jest bi. Czułabym się wyjątkowo niebezpiecznie, już taki niby-związek przerabiałam i nie chciałabym tego powtarzać” – czytamy na jednym z forów dyskusyjnych. „Panowie bi i nieuczciwi – nie pisać!” – to zakończenie anonsu towarzyskiego. „Mam już dość pań bi testujących się z lesbijkami w klubach” – zdanie z dyskusji na liście polles (lista dyskusyjna polskich lesbijek i kobiet biseksualnych).
Pozornie mogłoby się wydawać, że geje i lesbijki – jako grupa marginalizowana i sama narażona na szykany i pomówienia z racji swojej orientacji psychoseksualnej – powinni być bardziej otwarci i tolerancyjni w stosunku do innych mniejszości. Tymczasem, co widać nawet w przytoczonych wypowiedziach, osoby biseksualne doznają niechęci zarówno ze strony osób homo-, jak i heteroseksualnych. Bifobia (nieuzasadniona niechęć w stosunku do osób biseksualnych), zdarza się (i to nierzadko) zarówno wśród „heretyków”, jak i gejów i lesbijek.

Osoby homoseksualne nie są pierwszą negatywnie stygmatyzowaną grupą, która nie jest tolerancyjna wobec podobnej mniejszości, z którą – teoretycznie – powinna się solidaryzować. Badania socjologów zajmujących się doświadczeniami Afroamerykanów pokazały, że społeczność ta częstokroć używa języka białego rasizmu dla negatywnego etykietowania „najczarniejszych” spośród swoich członków. W ten sposób przejmuje dyskurs dominujący i z jego pomocą tworzy w swojej grupie podgrupę własnych „innych”, wobec których postrzega się jako „bardziej normalna”, „lepsza”, „mniej dewiacyjna”. Mechanizm ten ilustruje też stosunek „normalnych, męskich gejów” do „zniewieściałych ciot”.

Aby zmarginalizować osoby biseksualne, geje i lesbijki stosują podobny tok myślenia i podobne metody jak homofoby wobec nich:
Twierdzą, że osoby biseksualne po prostu nie istnieją. A mężczyźni i kobiety, którzy określają się w ten sposób, po prostu jeszcze nie wiedzą, czy są homo- czy hetero- albo – co gorsza oszukują innych lub siebie, bojąc się jednoznacznie określić.
Uznają, że osób biseksualnych, w porównaniu z osobami homoseksualnymi, jest niewiele albo że ich postulaty mają znikome znaczenie lub są wręcz nieprzydatne dla polityki i społeczności gejów i lesbijek. Wiąże się to z negowaniem możliwości istnienia odrębnej tożsamości biseksualnej przekładającej się na świadomość własnych interesów, sprzecznych niekiedy z interesami gejów i lesbijek.

Powielają negatywne stereotypy na temat osób biseksualnych – oskarżają je o promiskuityzm, nielojalność, zwodzenie i oszukiwanie.

Łukasz, twórca strony internetowej „Strona na temat, czyli biseksualizm” (http://www.misie.waw.pl/biseksualny_temat), dopatruje się braku tolerancji i zrozumienia wobec osób biseksualnych w tym, że przez „heretyków” mogą być uznawane za gejów czy lesbijki, a przez gejów i lesbijki za osoby tylko chwilowo zafascynowane przedstawicielami własnej płci. Dodatkowo osoby homoseksualne mogą mieć do nich pretensje, że „im się udało” – mogą się przecież zakochać i być szczęśliwi z osobą przeciwnej płci. Osoby biseksualne bywają również uznawane za „zdrajców sprawy” – tych, którzy „używają” swojej tożsamości, aby w pracy czy sytuacjach towarzyskich być uznawanymi za osoby heteroseksualne.

Jestem bi i jest mi z tym…

Agnieszka: Biseksualna. Zawsze taka byłam, odkąd pamiętam. Kiedyś myślałam, że tak mają wszyscy, potem się zaczęłam tym martwić i czekałam, aż się to jakoś ułoży. Aż w końcu się z tym pogodziłam. Niby mogę być jak każda „normalna” kobieta, ale się nie da, bo jednak bardziej pociągają mnie panie niż panowie. Zresztą suwam się tak po tej skali Kinsley’a i jakoś ciągle nie mogę z tym dojść do ładu. Ale, no właśnie, ale… nie odrzucam mężczyzn i czasem też mnie jakiś facet zakręci. Byłam i z paniami, i z panami. Kochałam, byłam kochana, miałam udany seks i z tymi, i z tymi.
Nie mam problemów coming outem. Tyle że moje koleżanki się podśmiewają, traktując to jako żart, koledzy są zachwyceni i oczywiście proponują mi trójkąciki, a kobiety les obawiają się mnie…
Ewa: Jestem bi- i nie mam żadnych problemów z określeniem tego, tzn. wiem, czego chcę.
Mój mąż jest bardziej tolerancyjny w stosunku do osób biseksualnych niż lesbijki. Przed ślubem powiedziałam mu: „Kochanie, jestem bi- i przed tobą sypiałam z kobietami”. A on na to: „Ja też”. Jesteśmy razem już 12 lat i do tej pory go nie zdradziłam, więc chyba nie jestem rozwiązła.
Kiedy kochałam się z kobietą, niczego mi nie brakowało. Seks z kobietą i mężczyzną to dwie różnie sprawy, dla mnie nie da się tego porównać.
Jestem z mężczyzną nie dlatego, że tak jest mi łatwiej, tylko dlatego, że ja go kocham, a on kocha mnie.

Tomek: Być może będzie to odosobniony głos pokazujący tę mniej przyjemną stronę bycia bi, ale na pewno jest to głos prawdziwy, bo odzwierciedla moje doświadczenia. Wielu z nas – biseksualistów (choć nie wszyscy) – swoją orientację traktuje jako sposób na nieakceptowanie homoseksualności. Mamy dziewczyny, zakładamy rodziny, jednak cały czas „siedzi w nas” potrzeba obcowania z mężczyzną. Ukrywamy się bardziej niż geje i lesbijki, bowiem w środowisku, w którym funkcjonujemy, jesteśmy spełnionymi hetero facetami. Rzadko jawnie deklarujemy się, że jesteśmy bi. Rzadko znajdujemy partnerki, które rozumieją, a co więcej – akceptują nasze potrzeby seksualnego spełnienia. Seks z kobietami nie jest dla nas – jak chyba dla większości gejów – „mission impossible” – choć pełnię seksualnego spełnienia odnajdujemy, dzieląc łoże z obojgiem płci.

Czasem sami już nie wiemy, czy jesteśmy bardziej homo czy bi. Jak to wygląda w praktyce? Raz pociąga nas koleżanka z wydekoltowanym biustem, a drugi raz nasz wzrok rozbiera spotkanego gdzieś przypadkiem na ulicy przystojnego faceta. Nie jest łatwo być bi, bowiem
trudno jest znaleźć partnera / partnerkę, który zrozumie nasze potrzeby.

Dramaty pojawiają się, kiedy z jednej strony mamy w sobie silną potrzebę założenia rodziny i
posiadania dziecka z kobietą, a z drugiej strony nadal szukamy wokół nas „męskiego” pierwiastka, który musi dopełnić nasze życie. Wówczas oszukujemy, najpierw partnerów, a potem siebie, że tak można żyć. I tak wielu z nas żyje… Ja niedawno zdecydowałem się
być z facetem. Mam szczęście, bo on akceptuje mój biseksualizm, choć nie akceptuje
niewierności. Na razie – choć nadal pociągają mnie kobiety – nie mam ochoty
iść z nimi do łóżka, za bardzo zależy mi na moim partnerze.

Wszyscy bi zgodzą się chyba z jednym, że trudniej niż osobom hetero- lub homoseksualnym – jest nam – biseksualistom – utrzymać związki. O ile w ogóle się na nie decydujemy.

Iza: Jestem bi i jest mi z tym super. wcale nie mam poczucia niepewności, kim jestem Właśnie dopiero głośne przyznanie się przed sobą i resztą świata, że jestem bi, dało mi poczucie pełni i spokój. Z powodu różnych nacisków kiedyś próbowałam się jednoznacznie określić jako homo lub hetero, ale było to robienie samej sobie wielkiej krzywdy i nigdy więcej nie będę sama siebie krzywdzić tylko dlatego, że ktoś ma problem z moja orientacją seksualną.

Najważniejsze w związku jest dla mnie zaufanie. Jeśli padają deklaracje, jeśli obiecujemy sobie miłość i wierność, to dla mnie jest oczywiste, że nie zdradzam tej drugiej osoby i równie oczywiste jest, że on(a) nie zdradza mnie. Może dlatego nie jestem zbyt zazdrosna, zwłaszcza jeśli nie mam konkretnych powodów, bo po prostu ufam ludziom, których kocham, i tak samo oczekuję, że oni będą ufać mi.

Argument, że jeśli kobieta rzuca cię dla kobiety, to mniej boli, niż gdyby odeszła do faceta, w ogóle mnie nie przekonuje. Parę razy moje związki się rozpadały, bo ta druga osoba kogoś sobie znalazła – zawsze bolało jak diabli.

Nigdy w seksie z kobietą nie brakowało mi „czegoś między nogami”, tak samo jak w seksie z mężczyzną nie brakowało mi tego, że nie jest kobieta. Wiem, czym się różnią chłopcy od dziewczynek, wiem, czego w danej chwili chcę i wiem, z kim idę do łóżka i dlaczego (głównie dlatego, że jestem zakochana albo przynajmniej mocno zauroczona).

I na koniec apel do wszystkich pan les: wiem, że ze stereotypami trudno walczyć, ale spróbujcie, bo dla mnie to jest strasznie bolesne, jeżeli ktoś określa mnie jako wredną zimną sukę tylko dlatego, że w moim życiorysie są udane związki z facetami.

SKALA KINSEY’A

Dr Alfred Kinsey twierdził, że nie ma 2 lub 3 odrębnych od siebie orientacji seksualnych. Istnieje kontinuum, w ramach którego istnieją orientacje skrajne: hetero i homoseksualizm, i cała gama pośrednich orientacji, które w zależności od natężenia uczuć do jednej z płci zbliżają się do tych dwóch biegunów.

Skala Kinsey’a:
0 – całkowicie heteroseksualny/a
1 – dominuje heteroseksualizm, okazjonalnie zachowania homoseksualne
2 – dominuje heteroseksualizm, z wyraźną przeszłością homoseksualną
3 – w takim samym stopniu heteroseksualny, co homoseksualny
4 – dominuje homoseksualizm, z wyraźną przeszłością heteroseksualną
5 – dominuje homoseksualizm, okazjonalnie zachowania heteroseksualne
6 – całkowicie homoseksualny/a

BADANIA KLEIN’A

Wg badań Fritza Kleina, amerykańskiego psychiatry, osób biseksualnych jest w populacji ok. 20-25%. O orientacji psychoseksualnej rozstrzyga 7 czynników: 1) pociąg seksualny, 2) seksualne zachowanie, 3) fantazje, 4) preferencje emocjonalne, 5) preferencje społeczne, 6) sposób życia (bi/ hetero/homo), 7) osobista identyfikacja. Postrzegamy je w 3 różnych momentach naszego życia: przeszłość, teraźniejszość oraz ideał, który chcielibyśmy osiągnąć. Biseksualizm zdaniem Kleina nie jest kombinacją hetero- i homoseksualizmu, choć nieraz jest też tak, że płeć partnera nie ma w ogóle znaczenia. Dr Klein zwracał szczególną uwagę na fakt, iż nasze życie zmienia się, a wraz z nim i nasze preferencje seksualne. Słowem, orientacja seksualna podlega niekończącemu się procesowi kształtowania.

SŁÓWKO DO HOMO I HETERO

Jak już wiecie, jesteśmy tacy sami jak Wy. Różnimy się tylko tym, iż możemy kochać dwie płcie. Nie rzucamy się jednak na wszystko, co się rusza, nie jesteśmy maniakami seksualnymi, po prostu mamy możliwość obdarzania uczuciem i czułością osób zarówno przeciwnej, jak i tej samej płci.
Nie jesteśmy lesbijkami i gejami, którzy wstydzą się do tego przyznać!
Często zarzuca się nam, że potrafimy mówić tylko o seksie. To nieprawda.
Gdy spotykacie jedną/-ego z nas, niech Wam się nie wydaje, że z mety ją/go pociągacie. Jeśli Was dotknie w toku rozmowy i gestykulacji, nie myślcie, że to ma jakikolwiek podtekst seksualny.
Nie myślcie też, że na pewno jej/jego nie pociągacie. Potrafimy kochać zarówno między sobą, jak i Was.
Niech Wam się nie wydaje, że jesteście dla niej/niego ciekawostką biologiczną, jak ona/on prawdopodobnie dla Was. Pamiętajcie, iż większość z nas, zanim zrozumiała, że jest bi, uważała się za osoby hetero- lub homoseksualne.
Nie zadawajcie pytania, z którą płcią jest jej/mu lepiej w łóżku (życiu). Z góry odpowiem: nie da się porównać i osobiście nie znoszę tego pytania.
(za: Don’t worry, BI happy, http://www.geocities.com/bi_happy2000)

tekst pochodzi z najnowszego numeru czasopisma Replika. Żródło: http://replika.kampania.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=83

Autorzy:

zdjęcie Ewa Tomaszewicz

Ewa Tomaszewicz

Ewa Tomaszewicz – rocznik ’77, założycielka bloga http://trzyczesciowygarnitur.blogspot.com, współtwórczyni kabaretu Barbie Girls. Dziennikarka. Niezrzeszona, wspiera tych, których lubi. Muzyka: (polityczny) folk (kobiecy), prasa: tylko w internecie, książki: oprócz Winterson czeka na Rawińską, marzenie: Michigan Womyn’s Music Festival, wyznanie: SEO.

68 komentarzy do:Co ty wiesz o biseksualności?

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    nie rozumiem leku wielu gejów przed związkiem i kontekatem z biesksualistami – obaw ze rzekomo dla tekiej osoby kobieta i tak zwycięzy, wypre geja

  • szampans

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Calkowicie zgadzam sie z autorka. Ja takze bylem bi przez wiele, wiele lat.

    Majac okolo 24 lat, zaniepokojony mym pociagiem do mezczyzn, zwrocilem sie o porade do czterech psychologow. Ostatnim z nich byl profesor, z ktorym zrobilem testy. Wykazaly one u mnie tendencje homoseksualne. W owych czasach (bylo to w polowie lat 60), uwazano, ze homoseksualista „aktywny” moze bez wiekszych trudnosci stac sie hetero. Profesorowi udalo sie przekonac mnie, ze zycie homoseksualisty bywa upiorne, szczegolnie w podeszlym wieku. Radzil mi ozenic sie i nie myslec wiecej o mezczyznach. W wieku 28 lat ozenilem sie po raz pierwszy. Okazalo sie to niewypalem i po trzech latach rozwiodlem sie. Moje powtorne malzenstwo, w wieku 32 lat nie trwalo dluzej.

    Nastepnie pozostawalem w zwiazku z mezczyzna i trwalo to lat 11. Od 14 lat jestem z mym mlodym „mezem”. Ten zwiazek tez powoli sie rozpada: jestem juz „starym prykiem”. Moje libido wygaslo powoli. I jest mi z tym dobrze. Nie sprawdzily sie przepowiednie psychologa, twierdzacego, ze na stare lata bede musial placic chlopcom za seks, a ludzie beda sie ze mnie wysmiewac za mymi plecami. Zadziwia mnie to, ze w moim wieku (65 lat) mozna byc jeszcze atrakcyjnym dla chlopakow dwudziestoletnich. No coz, pamietam, ze bedac dwudziestolatkiem odczuwalem niekiedy pociag do panow w wieku podeszlym. A mojego „meza” rajcuja wylacznie panowie o wiele starsi od niego. Przypuszczam, ze jest tyle kolorow i odcieni w naturze ludzkiej, ze trudno jest wsadzic wszystkich do jednego worka. Tym lepiej, gdyz swiadczy to o bogactwie ludzkiej natury.

    Pozdrawiam

  • Kasia D.

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    A mnie się cos nie podoba z tą skalą Kinseya. Bo czy ona w koncu dotyczy orientacji (popędu), czy zachowań? Jeśli zachowań (a przecież stoi wyraźnie napisane np. „1 – dominuje heteroseksualizm, okazjonalnie zachowania homoseksualne”), to to z definicji wyklucza istnienie monogamicznych biseksualistów. Nie można być jednocześnie Kinsey 3 i wiernym swojemu stałemu partnerowi (jakiejkolwiek płci). Można ewentualnie być 2 albo 4, jesli miało się przedtem innego stalego partnera. A jak się nie miało?

  • biseksualista

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Najbardziej boli, że heterycy mają cię za geja, a geje za heteryka. Nigdzie „nie należysz”. Nie jesteś częścią żadnej społeczności… Nie wierzą ci, kiedy mówisz, że potrafisz być wierny jednemu partnerowi :(

  • Podreczny

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Jako gej zawsze miałem kłopot ze zrozumieniem i tym samym akceptacją biseksualnych. W przezwycięzeniu oporów pomogła rozmowa z Estrelą (autorką cytowanej na końcu atykułu strony "bi_happy2000" – przy okazji serdecznie pozdrawiam! Kiedy przyjedziesz do kraju?!?!?).
    Warto poczytać jej uwagi na temat biseksualizmu.

    Polecam też link z YouTube : http://www.youtube.com/watch?v=LG2-_bmCRNc
    (tylko po angielsku)

  • Arek

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Do Biseksualisty (powyzej)!

    Bingo! Nie wiedziałem jak to ująć – trafiłeś w dziesiątke poprotu. Sam jestem gejem i wstyd sie przyznać, ale chyba dokłądnie tak myśle jak napisałeś. Geje mają bi za heteryków. (a heterycy ofc za pedałów). A z tym niewierzeniem w wiernosc partnera biseksualnego, to chyba wiem dlaczego tak jest. Kazdy (w moim przypadku gej) wyobraża sobie, ze jakby jego partner zdradził z innym chłopakiem to pół biedy, bo to tez facet, ale jak wyobraza sobie, ze jego facet idzie do łózka z dziewczyną, czyli robi cos dla niego ohydnego, wtedy totalnie nie moze sie z tym pogodzic. Tak samo, jak jego poartner pokaze mu innego chłopaka i powie ze ładny, to możesz przytaknąć. Ale jakby wskazał tak dziewczynę, to chyba krew by zalała. Czyli sytuacje czysto hipotetyczne, które nie miały miejca. Słowem – nasza wyobraźnia tak robi… No i jeszcze jedną jak kolega z antykaczego bloga napisał, gej boi sie ze jego bisexualny chlopak zostawi go dla dziewczyny go tak latwiej, społeczeństwo akceptuje, można wziac ślub, zyc spokojnie itd. Chociaż szczerze mówiąc dawno temu, jeszcze kiedy w gimnazjum byłem spotkałem sie pare razy z bisexem, nic takiego. Miły, sympatyczny, bylismy razem w kinie ;) Ale jak zaczynał przy mnie mówic ze przeszła ładna dziewczyna, czy ze dziewczyny tez są fajne, to sie biały robiłem.

    Czyli ciągle są to jakieś stereotypy, dziwnie zakorzenione gdzies w umyśle, zupełnie bez sensu. Czas na kolejną mała rewolucje myslową i niektórych :)

  • toraias

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    ta gej jak mu powiesz, że jesteś bi to czasami zwiewa, jakby to była choroba czy jak…eh

  • Rilla

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Niestety ta część artykułu, która mówi o uprzedzeniach jest prawdziwa…

    Jestem biseksualistką i w ciągu mojego życia doszłam do wniosku, że niejako łatwiej mi się obcuje z osobami hetero. Dlaczego?
    Otóż dlatego, że (choć to przykre) heterycy na wieść o mojej biseksualności najpierw robią wielkie oczy, potem zadają kilka niedorzecznych pytań typu „Jak to jest?”, po czym dochodzą do wniosku, że to tylko moje fanaberie i traktują mnie jak taką samą jak oni – nie przyjmują do wiadomości mojej orientacji i unikają rozmów oraz wszelkich oznak mogących poruszyć temat tabu…

    Z homoseksualistami jest jeszcze gorzej. Mam problemy ze znalezieniem kobiety, która by mnie pokochała i doceniła taką jaką jestem, bo większość z nich uważa, że (jak heterycy!) to tylko moja fanaberia, chwilowa chętka na odmianę, a nawet jeśli coś zaiskrzy to pojawia się strach, że odejdę do mężczyzny. tfu, tak jakby to była jakakolwiek różnica! Bo to nie chodzi o to, że lesbijki boją się, że odejdę wogóle – one się boją, że porzucę je dla mężczyzny, tak jakby to był większy ból niż gdybym związała się z inną kobietą…
    W efekcie obie jesteśmy nieszczęśliwe.

    Ciężko jest dziś być bi. Choć pozornie prowadzimy normalne życie i mamy o wiele mniejsze problemy z coming outem niż homoseksualisci, to jednak większości z nas towarzyszy ciągły niepokój i poczucie frustracji – bo jak można być szczęśliwym, będąc w pełni akceptowanym tylko przez osoby biseksualne, tak jak my sami…?

  • sven

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Moim zdaniem, o tym czy ktoś jest hetero,bi czy homo decyduje w mniejszym stopniu z kim może nawiązywać relacje seksualne a w większym to w jakich woli żyć związkach, kogo jest w stanie kochać. Sam jestem albo heteroseksualistą albo biseksualistą u którego dominuje heteroseksualizm. Długo starałem się odpowiedzieć sobie na to pytanie, przy czym nigdy nie starałem się walczyć ze swoją stroną ,,homo”, tym bardziej,że wychowałem się w tolerancyjnym Berlinie. Nie jestem pewny jak jest naprawdę,ale nie należę do ludzi, którym szczególnie zależy na określeniach i etykietkach.
    ,,Podróżując” wgłąb siebie i swoich uczuć stwierdziłęm jedno z całą pewnością. Podoba mi się męska nagość, jestem sobie w stanie wyobrazić seks z mężczyzną (nawet mi się to ,,przytrafiło” parę razy). Związku z facetem mieć nie potrafię. Mogę się z nim przyjaźnić- to jak najbardziej. Ale prawdziwie kochać i czuć się kochanym potrafię tylko w relacji z kobietą. I to w takiej dość ,,typowej”, w której to ja jestem tym silniejszym, do którego można się przytulić i czuć się z nim bezpiecznie.
    Poza tym identyfikuje się bardziej z heterykami, chyba też dlatego,że lepiej się odnajduje w ich towarzystwie. Nie wiem jak to jest w Polsce,ale środowisko gejowskie w Niemczech wydawało mi się zawsze bardzo miłe,ale nie z mojego świata. Za dużo koturnowości, brokatu, wprawdzie świadomego i celowego,ale jednak- kiczu.

  • Lisa

    [Wiem, ze sie boje]

    Tu nie chodzi o zadne cholerne stereotypy! Biedni, nierozumiani biseksualisci, zrozumcie wreszcie, ze skoro pociagaja was obie plci, to nawet kiedy pozostajecie w dobrym, udanym zwiazku opartym na wiernosci, druga strona podswiadomie boi sie, jak czesto macie mysli nt. tej drugiej plci, ktora tez was pociaga..Lek jest czyms irracjonalnym i argumenty na niewiele sie tu zdadza..Ja w kazdym razie balabym sie byc z kims biseksualnym. Poza tym- i to jest moze kwestia najwazniejsza- moja partnerka-czujac inaczej niz ja-nie moglaby stac mi sie az tak bliska jak lesbijka, a to nie pozwalaloby na pelnie w zwiazku.Inne czucie w tak priorytetowych kwestiach?nieunikniony zgrzyt..

  • abs_ik

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Droga kategorycznie oceniające wszystkich innych (i sama będąca inną) Liso!
    Zrozum wreszcie, że skoro pociąga Cię jedna płeć, to nawet kiedy pozostajesz w dobrym, udanym związku opartym na wierności, druga strona podświadomie boi się, jak często masz na myśli inne osoby tej samej płci, które też Cię pociągają. Lęk jest czymś irracjonalnym i argumenty na niewiele się zdadzą…

    A tak serio: zrozum, że tak jak Ty masz prawo (bo chyba je sobie przyznajesz?) kochać inaczej niż większość społeczeństwa, tak samo prawo to mają osoby biseksualne. Oczywiście jet Twoją sprawą, z jakiego klucza dobierasz sobie partnerki, choć muszę przyznać, że zasada „ona musi czuć tak samo jak ja” (we wszystkich sprawach?!) niekoniecznie jest dla mne do sokpiowania.
    A to, co piszesz – mimo iż tak stanowczo odżegnujesz się od stereotypów – na stereotypach (irracjonalnych sądach, przy których żadne argumenty nie pomogą) jest właśnie oparte. Wszak według Ciebie osoba biseksualna to ta, która „zawsze czuje inaczej”, „zawsze myśli o osobie innej płci” i „nigdy nie jest w stanie stać się Tobie bliska”.

  • zagubiona

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    wlasciwie jestem jeszcze mloda mam 18 lat i nie uprawialam seksu z zadna z plci, ale kiedys zakochalam sie w dziewczynie powiedzialam to paru osobom(totalni heterycy) i po szoku to zaakceptowali wsrod nich byl facet, od tego czasu lepiej sie z nim dogadywalam(wczesniej chyba myslal ze jest tak piekny ze kazda na niego leci), moje zakochanie sie skonczylo i stwierdzilam ze moze mi sie tylko wydawalo ze jestem bi, teraz po przeczytaniu artykolu znowu nie jestem pewna, ale wiem jedno mialam kilkanascie okazji to stracenia cnoty z facetem i nie zrobilam tego bo myslalam wtedy o kobietach, to nie byl strach przed bolem czy czyms, jestem na to gotowa, to bylo to ze myslalam wtedy o paulinie i wolalabym chyba zeby to ona mnie glaskala, mam nadzieje ze mnie rozumiecie…

  • niewinny :D

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    ja jestem gejem i nie boje sie bi, chetnie bym popatrzyl jak jakis facecik zabawia sie przede mna z panna :D

  • bisex

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Bardzo dobry tekst, trafne komentarze biseksualistów i tyck którzy si identyfikuja z tekstem. Szczególnie popieram ostatnią część. Jestem biseksualistą i też chciałbym realizować się w kontaktach z obiema płciami bo obie mnie pociągają. Geje, lesbijki i heteroseksualiści – zrozumcie że nie jest nam łatwo!

  • SalvadorD

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    może bi powinni sobie stworzyć trzecie środowisko, własny świat, w którym będą panowały ich zasady (i nie myślę tu o notorycznych zdradach, ani o trójkątach)?

    Ja otaczam się osobami bi i dzięki temu czuję zawsze że jestem w dobrym miejscu. W końcu jak mówi artykuł ok 25% społeczeństwa jest bi, czemu więc szukać na siłę siebie wśród homo lub hetero, skoro można stworzyć 3 strefę, gdzie jest się akceptowanym?

  • paweł

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    hmm… strach przed bi wynika chyba z tego ze bedac gejem nie jestem w stanie zaspokoic w pelni potrzeb seksulanych mojego biseksualnego partnera… i ta swiadomosc jest dobijajaca…i odrzucajaca…

  • Ania_TG

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Nie wiem dlaczego miałabym bać się bardziej, że ktoś kogo kocham (osoba biseksualna), odejdzie do mężczyzny niż do kobiety. Odejście, czy zdrada, znaczy jak dla mnie to samo, niezależnie od płci mojej konkurentki/ta. Ale, jak widzę, wielu z Was czuje, że konkurencja heteryczna jest trudniejsza do zniesienia – więc pewnie jest to faktem, ale nie dla mnie.
    Uważam, że wszyscy ludzie są potencjalnie biseksualni. Podkreślam POTENCJALNIE!Zdecydowana homo lub htero preferencja dotyczy mniejszości z nas. Nie wierzę w heteryka, który w żadnych warunkach nie mógłby się zakochać w osobie tej samej płci i nie wierzę, że nie możliwa jest miłość homoseksualisty do osoby o płci odmiennej.
    Jest możliwa jak sadzę, choć wielu z nas nigdy się nie zdarzy bo preferencja jest silnie ugruntowana.

  • Arek z Krakowa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Pawle

    To wcale nie jest tak, że biseksualisty nie spełnia seks z chłopcem (lub z dziewczyną). Oczywiście, że spełnia.
    To tak, jak Ciebie spełnia seks z jednym facetem, pomimo, że właściwie z innym też byś mógł. My mamy po rpostu większy wybór… (a raczej mielibiśmy, gdyby nie bifobie).

    Salvadorze

    to nie ma sensu.

    Jest sens, aby w pewnyych sytuacjach (np. clubbing), heterycy oddzielali sie od homików – to ułatwia zaloty od strony praktycznej ;-)
    Natomiast my możemy ze wszystkimi, więc czemu mielibyśmy sie izolować?

  • decyzja

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    a co ja wiem o biseksualności? niewiele poza tym, że mój chłopak jest bi.
    bardzo chciałabym móc porozmawiać z osobami, które są w podobnej do mojej sytuacji… aktualnie stoję przed poważną życiową decyzją: zostać z nim, czy odejść!
    trudno taką decyzję podjąć, gdy nic się o problemie nie wie.
    pozdrawiam wszystkich serdecznie
    i czekam na odzew :-)

  • pt

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    nie wierze bisexom piszacym, ze moga byc z jedna plcia caly czas. moga byc, jesli beda sie ograniczac i wypierac ochote na sex z druga plcia a za takiego partnera serdecznie dziekuje. bisexy to trzecia orientacja i niech szukaja relacji wsrod swoich. nie pasuja do homo, sam jestem homo i glupote zrobi gej zakochujac sie w bisexie. provlem jest szerszy – czy w ogole bisexy nadaja sie do milosci? czy potrafia kochac na zawsze i pelna miloscia jedna osobe? nie wierze. dla mnie to tacy ludzie – radz dziewczynka a raz chlopaczek. znam bisexow i sa dokladnie wlasnie tacy a do tego denerwuja na maxa, bo mowia ze szukaja uczuc a chca sexu, bo na dluzej nic nie umieja stworzyc, bo gadaja o tej drugiej plci. ok moge wsplczuc jakos bisexom ale NIE PASUJA do homo i nalezy ich traktowac odrebnie, jak hetero.

  • biseksualna Uschi

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    pt – generalizacja boli. to, co mówisz o „bisexach”, społeczeństwo mówi o gejach. pomyślałeś o tym? że to tak samo niesprawiedliwe i krzywdzące?

    wiesz, co to wykluczenie wśród wykluczonych?

    a skoro sam ni ejesteś tym obrzydliwym „biseksem”, to skąd wiesz, co czujemy i jak myślimy?

  • pt

    [do uschi]

    pisze co wiem o bisexach.nie trzeba kims byc aby miec na ten tamet wiedze.bisexy twierdza ze moga pokochac faceta lub babe – zaleznie od humoru – i byc z ta osoba cale zycie,bez marzenia o sexie z druga plcia a ja uwazam, ze tak nie jest.wystarczy ze spojrzysz na skale Kinseya.tylko homo i hetero nie chce drugiej plci,cala reszta nie zadowala sie jedna plcia!a to oznacza,ze przynajmniej bisex w zwiakzu bedzie sie ograniczal,aby nie miec sexu z druga plcia.dziekuje za taki zwiazek.bisexy maja jedna zalete,swietnie sie nadaja do rozrywkowego zycia,zeby zycie mialo smaczek,ale do zwiazku nie!! natura ich wymyslila jako ludzi z ktorymi najlatwiej o sex a najtrudniej o uczucia.dla mnie bisex to nie pokrecony gej,to zupelnie inna kategoria,nie zadaje sie z nimi-)))

  • pt

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    hehe to nie jest wykluczenie wsrod wykluczonych, bo bisexom tak samo blisko do gejow jak i do heterykow. wy nie jestescie czescia homo ani hetero, wy jestescie jeszcze inna grupa. wiec nie jestescie wykluczonymi wsrod wyklucznych.

  • Uschi

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Twoja postawa to jest właśnie wykluczanie. poniżające traktowani ekogoś (czy poglądy o nim) z założenia, tylko ze względu na jego orientację. Jakie masz prawo oceniać, czy nadaję się do związku stałego, czy do przelotnej przygody – na podstawie mojej orientacji?

  • pt

    [do uschi]

    eee uschi co sie wsciekasz? masa homo i bi jest strasznie emocjonalnie nastawiona do gadania o nich-))) tejk it izi-))) hehehe. bez emocji facecie czy babsztylu-))) heheh. gdzie ty widzisz wykluczenie czy ponizenie???? czlowieku!!! naucz sie nie wkurzac z powodu piorka na wietrze za oknem-)) jak pisalem, bisexy nie nadaja sie do trwalego zwiazku. niech sie objawi taki, ktoremu sie to udalo-)) ale nie w stylu Adiego z big bradera, bo to zaden bisex ale gej!!! znacie bisexow w udanych zwiazkach? np 15 lat? aaaa???

  • Uschi

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Na 15 lat jestem za młoda ;>, dzieciaku.
    A 4,5 się liczy?
    Pewnie nie.
    Trudno ;P. Poczekaj jeszcze trochę.

  • Marianna

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Objawiam się niniejszym po 13 latach.
    Może być? ;-)

  • ja

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    wszystko ok, ale czy wiecie, kochani bisexi, jak to jest życ z mężczyzną parę lat, a potem on informuje, że ma skłonnosci biseksualne….

  • annuschka_bi

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    No cóż…ja ten artykuł przeczytałam dość póżno,ale za to kilka razy i muszę powiedzieć z zadowoleniem,że jest on rzetelną biedukacją,a nie jakimiś tam uprzedzeniami czy bifobią. Zaś co do pana pt, to muszę powiedzieć tylko,że współczuję mu tak niekorzystnych dowiadczeń z biseksami, gdyż sama znam związek kilkuletni kobiet les i bi i są razem szczęśliwe no i jest tam wierność. Zresztą postać występujaca w powyższym artykule też przez 14lat była jednak z facetem,a,że teraz się rozstają to już inna sprawa,bo niewiadomo dlaczego tak jest. Z naukowych też faktów wiem,że biseksualność nie wyklucza wiernosci jednemu partnerowi przez wiele lat.To poprostu 2 drogi rozwoju jednej osobowości,co np. może oznaczać,że biseks ma w życiu jedną partnerkę i potem jednego partnera przez wiele lat i wcale nie musi go zdradzać,czy coś.Jest równiez zresztą wielu hetero, którzy mają jednego partnera przez całe życie i niczego im nie brakuje,np.mama mojego kolegi.No,ale to tak na marginesie…Poza tym,to marzy mi się rzetelna biedukacja w szkołach, respektowanie w ustawach naszych praw, skuteczna walka z uprzedzeniami itd.,portale i strony www o biseksualności i wreszcie:zaakceptowanie przez społeczeństwo naszego istnienia.No,ale do tego wszystkiego potrzebne są konkretne działania konkretnych ludzi.Pozdrawiam:).

  • ANakol

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    J a tez jestem bi, i strasznie mnie to wkurza, wolalabym byc albo hetero albo homoseksualna. Najgorsze jest to, ze nigdy nie poznalam kobiety z ktora chcialabym byc i nie potrzebowalabym mezczyzny, ani mezczyny ktory zapewnilby mi wszystko i nie potrzebowalabym koebity. Skomlikowane to okropnie!

  • kasi

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    zyje w zwiazku malzenskim z bi, nie wiem jak mam mu pomoc by przestal udawac ze jest wszystko ok. kazda rozmowa na ten temat konczy sie awantura z jego strony.Po prostu nie akceptuje swojej orientacji sekxualnej.

  • O.

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Jestem mężczyzną, który ma podobny problem. Nie byłem w żadnych związkach, a moja seksualność jest nierozwiązanym jak dotąd problemem. Staram sobie z tym jakoś radzić, ale uświadomiłem sobie w pewnym momencie, że kwestionuję ją i przestałem się tym martwić tak bardzo jak kiedyś. Nie wiem, co moge Ci poradzić, najlepiej jest o tym rozmawiać spokojnie, a najlepiej rozważyć wspólnie kwestię wizyty u psychologa, który może pomóc Wam. Jeśli Twój partner nie akceptuje swojej tożsamości seksualnej tez warto się zastanowić, co owe nieakceptowanie oznacza, bo może akceptuje siebie, ale nie chce np. Cię zranić tym, że będzie spotykał się z facetem. Koniecznie pomyślcie o psychologu, rozmawiajcie spokojnie, bez awantur. Pamiętaj też o sobie, nie możesz w całości przyjąć na swoje barki jego problemu. To, że chcesz mu pomóc nie oznacza, iż masz wszystko dźwigać, całą masę jego stanów emocjonalnych. Oboje potrzebujecie wsparcia. Może poszukajcie pomocy wspólnie?

    Trzymam za Was kciuki

    PS Jestem zwykłym człowiekiem, nie psychologiem.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Kasi, zapytaj, czy zamierza, czy chce sypiać z mężczyznami. Ewentualnie, czy już to robi. Najlepiej rozmawiać o konkretach. Od konkretów trudniej uciekać.

  • Soniasonia

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Dla rozładowania napięcia (a widzę, że atmosfera zrobiła się doprawdy przytłaczająca) napiszę coś o sobie. Otóż jestem wyjątkowo trudnym przypadkiem. Fascynują mnie kobiety, kilkakrotnie się zakochiwałam (zarówno w koleżankach, jak i postaciach fikcyjnych – taki już ze mnie zboczeniec ;) , mogłabym całe życie przeżyć w związku z kobietą, bardzo lubię czytać romanse lesbijskie ze scenami erotycznymi, ale gdy próbuję wyobrazić sobie siebie uprawiającą seks z kobietą – mur. Po prostu brak pociągu, mimo, że miłość jest (chociaż prawdopodobnie udałoby mi się to przełamać, gdyby któraś odwzajemniała moje uczucie). Czuję natomiast pociąg seksualny do mężczyzn, ale – uwaga!- tylko wtedy, kiedy wyglądem i zachowaniem przypominają kobiety, co równa się fascynacją transseksulistkami oraz najbardziej zniewieściałymi gejami w typie sissie. Nieźle, co? ;)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Tak Soniu, pamiętam, że nie lubisz owłosionej klaty.

  • misza

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Coś w sam raz dla ciebie, krzysiu, wystarczy, że się wygolisz.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ misza
    marzyciel… kobiety nie przypominam i nie interesują mnie babki… nawet zboczone ;)

  • misza

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    ale ty interesujesz „zboczone babki”, możesz się załapać, tylko się ogól najpierw.

  • stereo-typ

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Co do biseksów to mam jasno wyrobione (na podstawie osobistych doświadczeń) zdanie. KAŻDY biseks traktuje związek z gejem jak przerywnik pomiędzy kolejnymi związkami z kobietami i KAŻDY wcześniej czy później odejdzie do kobiety. Pytanie tylko czy zrobi to po trzech miesiącach czy po sześciu latach.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    sam sobie zacznij golić, jak masz co ;) ja dziękuję za takie rady

  • d.biskupa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Irytuje mnie, jak ktoś–na podstawie własnego doświadczenia zaledwie–wyrabia sobie zdanie, w którym roi się od kwantyfikatorów ogólnych, pisanych w dodatku kapitalikami.

  • jk

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    moim zdaniem duza czesc z tych biseksualnych to po prostu homo.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Tym razem podoba mi się wypowiedź stereo-typka. Szok, prawda? Rozumiem irytację d. Uogólnienia poparte tylko własnym doświadczeniem to za mało, by sądzić innych. Z drugiej strony w życiu nie da się wcisnąć CTRL+Z, anulować tego co było, a w tym co pisze stereo-typ widzę jakąś przestrogę i obawy, moim zdaniem, uzasadnione.

    Z innej beczki. Pytanie do kolegów gejów:

    czy nie zniechęca Was, nie odpycha od drugiego faceta sama myśl, że jego kręcą też babki i np. lubi lizać cipkę? Nie chcę, żeby to brzmiało wulgarnie, ale mam nadzieję, że po Dniach Cipki, słowo „cipka” zostało już „odczarowane” i nie wywołuje kontrowersji. Pomijam kwestię trwałości związku i spełnienia partnera bi, bo pytanie byłoby zbyt ogólne. :)

  • Wojtaszek

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    zniechęca!

  • Soniasonia

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Już po raz trzeci popieram w całości panią D., muszę to przyznać ;)
    @Krzysiek
    Gdyby tu tylko chodziło o brak zarostu! Niestety, mój męski ideał wygląda tak: http://www.pink-panzer.com/sonsofeve.html
    Co do otwartego pytania, wtrącę swoje trzy grosze, mimo, że nie jestem jego adresatem. Ja PREFEROWAŁABYM partnerkę/ partnera biseksualną/ ego, a najlepiej PANSEKSUALNEGO (biseksualizm niekoniecznie musi oznaczać fascynację osobami przekraczającymi płeć biologiczną), chociażby z tego względu, by uniknąć głupich oskarżeń i stereotypów, jak te zaprezentowane w wypowiedziach powyżej.

  • d.biskupa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Ale wyjaśnij mi, Krzysiu, jeśli twój chłopak miałby ochotę na lizanie cudzych siusiaków, to by było ok, tak? Ważne, żeby cipek nie chciał lizać? Ja na twoim miejscu szukałabym jednak takiego, który chciałby lizać tylko mnie, za to w całości. Ale zrobisz, jak zechcesz…

    Ciekawe, że biseksualizm wywołuje zawsze w internecie takie dyskusje. To chyba dlatego, że zrozumienie, czym jest, przerasta intelektualnie różnych Krzysiów, czy Wojtaszków. A wydawałoby się, że to dość proste: biseksualizm oznacza POTENCJALNĄ możliwość wchodzenia w relacje z ludźmi niezależnie od ich płci. NIE oznacza natomiast promiskuityzmu. Wyjaśnię na przykładzie: jeśli jakiś biseksualista zakochałby się w Krzysiu (wiem, że to nierealne, ale rozmawiamy teoretycznie), nie miałby ochoty ani na cudze cipki, ani na siusiaki. Chciałby tylko Krzysia.

    PS: Dzięki, Soniu, za miłe słowa. Niestety, w najmniejszym stopniu nie wyglądam, jak te komiksowe mordki, które zalinkowałaś.

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ d.

    Celowo zaznaczyłem, że abstrahuję od problemu trwałości związku i spełnienia partnera bi. W praktyce są to kwestie nie do pominięcia, ale pytałem wyłącznie o intymność. :) Jeśli drugiemu gejowi nie będę wystarczał, to trudno, nic na to nie poradzę, ale dla faceta bi nigdy nie byłbym kobietą, której on również mógłby potrzebować, przynajmniej jako obiektu seksualnego. Przecież tutaj wyraźnie napisano, że pełnia spełnienia jest, gdy w łóżku jest i kobieta, i facet. Rozumiem, że tak nie musi być, ale może. Sprowadzasz biseksualizm do możliwości wyboru również płci partnera przez osobę bi. Ja to staram się rozumieć, przyjmuję do wiadomości. Jednak nie o tym mówiłem. Nie tylko ograniczyłem się do sfery pożycia intymnego, ale przede wszystkim chodziło mi o punkt widzenia osoby homoseksualnej w związku z bi. Problem, który zasygnalizowałem w pytaniu skierowanym do kolegów gejów, to przede wszystkim problem po stronie osoby homo, a nie bi. Chodzi o subiektywny odbiór, ocenę biseksualizmu partnera. I o nic więcej. :)

    Odpowiedź na pytanie, które zadałem oczywiście w moim przypadku jest twierdząca. Nie jest dla mnie atrakcyjny mężczyzna, którego kręcą też kobiety. To chyba zdrowo, bo nikt nie powie, że lecę na heteryków. :) Nie związałbym się z osobą bi, bo nie pozwoliłbym sobie na zaangażowanie w taką relację. To nie jest dyskryminacja, bo w wyborze partnera mam przecież prawo kierować się ważnymi dla siebie kryteriami. Nie odmawiam też prawa do szczęścia osobom bi w związkach z homo, hetero no i rzecz jasna z samymi bi. W końcu to bi najlepiej zrozumie bi. A skoro jest was tak wiele, to chyba łatwiej się wam dobrać. :)

    @ Sonia

    Soniu, dobrze, że odpowiedziałaś na pytanie, oczywiście nie mam nic przeciwko. Dodajmy, że jesteś BI. To nie pozostaje bez wpływu na twoje zdanie. :)

    Poza tym strasznie zabawna wydaje mi się Twoja orientacja seksualna. Kręcą Cię postaci z kreskówek. :)

  • bert

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Krzysiu, twoje elaboraty wyjaśniające ze znikomą treścią, dającą się wyrazić w jednym zdaniu, są wzruszające, po prostu. W ogóle te rozmowy „o wyższości” są powalające…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Berto, w jednym zdaniu to było kilka postów wyżej, ale jak się później okazało, nie wystarczyło. D. domagała się wyjaśnień na temat lizania siusiaków i cipek.

  • bert

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    A ty musiałeś wyjaśnić, prawda? Żeby śmietnik jeszcze większy robić tutaj?

  • d.biskupa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Istotnie, domagałam się, dostałam, dziękuję. Teraz już wiem, że jeśli nawet Krzysiu zakochałby się w biseksualiście, to nie pozwoliłby sobie na zaangażowanie w związek. Takie ma kryteria po prostu. Generalnie to uważam, że to bardzo dobrze, że Krzysiu ma w ogóle jakieś kryteria i nie angażuje się, jak leci. Warto mieć kryteria. Dla jednych to będzie kultura osobista, dla innych grubość portfela, no a Krzysiu, bidulek, ma przymus wyobrażania sobie odpychających rzeczy i po prostu chce tego uniknąć. Nic nadzwyczajnego. Wielu tak ma. Są na przykład tacy, którzy Krzysiowi ręki nawet nie podadzą, bo sobie od razu wyobrażają, co on z facetem odpychającego mógłby robić…

  • Łakomy

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Krzysiu jest po prostu rodzajem męskiego szowinisty (ci maja zasady, a jakże), jak sądzę, albo.. po prostu dużym dzieckiem :)

  • Kamil

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Przecież on tam napisał, że boi się… zdrady. No bo przecież takiemu bi to mało będzie osoby np. tej samej [lub odmiennej] płci, a jakże. Zakłada a priori, że taki bi będzie potrzebował seksu z osoba płci przeciwnej do tej, z która się zwiąże. Jeszcze inaczej rzecz ujmując, uważa, że bi są z gruntu niestabilni, więc do związków się nie nadają…

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ d.

    Mówimy o dwóch różnych sytuacjach:

    1. dyskryminacja osób homo w otoczeniu, tj. w szkole, w pracy, w rodzinie i wyrażanie tego m.in. w sposób, o jakim wspomina d. (ręki nie poda),

    2. kryteria ważne przy poszukiwaniu, wyborze partnera.

    Trochę kompromitujesz się, Dupo, udając, że tego nie rozróżniasz. Nie chodzi tylko o moje wyobrażenia, to przesadne uproszczenie. Związki jednopłciowe są trudniejsze od związków k+m. Nie widzę nic złego w tworzeniu własnych, przejrzystych kryteriów, które mogą chociaż odrobinę zwiększyć komfort psychiczny. Piszesz „jeśli nawet Krzysiu zakochałby się w biseksualiście, to nie pozwoliłby sobie na zaangażowanie w związek”. Dla mnie zakochanie i zaangażowanie leżą bardzo blisko siebie, dlatego ta hipotetyczna sytuacja jest (prawie) niemożliwa. Ale zakpić z kogoś zawsze lubisz, formy nie tracisz. :) Nie wiem, dlaczego tak trudno zrozumieć, że osoba homo MOŻE czuć się niekomfortowo w związku z bi. Jaki szowinista? Równie dobrze można mi zarzucać, że dyskryminuję kobiety, bo wolę, a raczej „lubię” wyłącznie mężczyzn. Osoby bi mają takie samo prawo do szczęścia jak homo i hetero, ale nie każdy musi chcieć tworzyć związek z bi. Dlaczego w ogóle zmuszony jestem mówić o takich oczywistościach? Na pocieszenie dla wszystkich bi: skoro jest Was tak wiele, to bez problemu możecie wiązać się ze sobą. Poza tym oczywiście ze wszystkimi innymi chętnymi. Tylko uczciwie jest na samym początku wspomnieć o swojej orientacji!!!

    @ Kamil

    W ogóle zmyślasz. Nie oceniam BI. Mówiłem, że chodzi o odczucia i spojrzenie z perspektywy osoby niebiseksualnej w związku z biseksualistą. Proszę nie zmyślać!

  • Kamil

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Nic nie zmyślam, przeczytaj sobie gadatliwa mundralo, co sam napisałeś i wyciągnij wnioski:

    „Jeśli drugiemu gejowi nie będę wystarczał, to trudno, nic na to nie poradzę, ale dla faceta bi nigdy nie byłbym kobietą, której on również mógłby potrzebować, przynajmniej jako obiektu seksualnego.”

    Masz czarno na białym. że boisz się zdrady na tle niezaspokojenia seksualnego.

  • Łakomy

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Krzysiek, ty się po prostu boisz kobiet, mało tego, boisz się nawet kogoś, kto sie ich… nie boi [bi], hahahaha :D

  • d.biskupa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Krzysiu, nie udaję, że nie rozróżniam. Dostrzegam po prostu podobieństwa. Ty się nie zwiążesz z bi, bo odpycha cię myśl, że mogłoby go kręcić lizanie cipki (przypomnę, że wszystko to twoje słowa); ktoś inny nie poda ci ręki, bo odpycha go myśl o tym, co ciebie kręci. Jak dla mnie kryteria dość podobne.

    PS: Z jednego z wcześniejszych komentarzy odniosłam wrażenie, że–jak większość dorosłych ludzi–odróżniasz zakochanie od zaangażowania w związek. Jeśli nie, to oczywiście serdecznie cię przepraszam :)

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ d.biskupa

    Popadasz w przesadę. To, że seks z kobietą jest dla mnie w pewnym sensie nieatrakcyjny, nie oznacza, że mam alergię na tych, którzy taki seks uprawiają. Przecież to byłaby paranoja. :) Nie wiem, skąd wniosek Łakomego, że boję się kobiet. To jeszcze większa paranoja. Za chwilę dojdziemy do tego, że nie toleruję ani kobiet (bo mają cipki), ani mężczyzn hetero (bo te cipki lubią) i wyjdzie na to, że w zasadzie poza mną wszyscy są „be”, nie licząc kwiatków na parapecie. Paranoja. :)

    Upieram się przy tym, że mam prawo stosować dowolnie obrane kryteria wyboru partnera i takie zachowanie nie nosi jakichkolwiek znamion dyskryminacji czy nietolerancji. Źle zrozumiałaś słowo „odpycha”. Chodziło mi wyłącznie o sferę intymną, a nie inne relacje interpersonalne. Dlatego można to ująć inaczej: mężczyzna, o którym wiem, że lubi też kobiety, jest dla mnie mniej atrakcyjny, mniej pociągający. Dla nikogo nie powinno to stanowić problemu. To moja prywatna sprawa i na pewno nie będzie nigdy rzutowała na moje zachowanie w stosunku do osób bi w codziennych sytuacjach.

    @ Kamil

    Zmyślasz, chłopcze. Owszem, napisałem:
    „Jeśli drugiemu gejowi nie będę wystarczał, to trudno, nic na to nie poradzę, ale dla faceta bi nigdy nie byłbym kobietą, której on również mógłby potrzebować, przynajmniej jako obiektu seksualnego.”

    Nie wyciągałbym z tych słów wniosku, że na 100% doszłoby do zdrady, nie oceniam osób bi w ten sposób, chociaż faktycznie zdradę (niekoniecznie fizyczną!) uważam za całkiem prawdopodobną. Cały czas podkreślałem, że niechęć do wiązania się bi (nie mylić z niechęcią do bi) u gejów MOŻE wynikać nie tylko z obawy o trwałość związku, o wierność, ale również z przyczyn zachodzących wyłącznie po stronie partnera homo i bez związku z potencjalną zdradą.

    Dla otrzeźwienia zacytuję Tomka z tekstu: „pełnię seksualnego spełnienia odnajdujemy, dzieląc łoże z obojgiem płci”.

  • Wojtaszek

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    A może by ktoś tak wreszcie zajął się problemami osób aseksualnych? Nawet nie wiecie, ile jest problemów w parach typu homoseksualista/aseksualista, czy heteroseksualista/aseksualista. Nie wiecie, bo nie znacie takich par. Albo was to nie interesuje, bo zajmujecie się głównie siusiakami i cipkami i wszystko, co poza tematykę genitalną wykracza uznajecie za nudne? Sam już nie wiem…

    Wracając do tematu poruszonego wyżej: Mój teoretyczny związek z biseksualistą, nawet gdyby zaistniał (powiedzmy, że zakochałbym się w kimś takim), byłby dla mnie bardzo bolesny. Tak, gdyby mój chłopak oglądał się za dziewczynami na ulicy, bolałoby mnie to bardziej, niż gdyby oglądał się za innymi facetami. Koniec, kropka. Uczucia nie są dyskursywne i nie poddają się racjonalizacji, choćby nie wiem, jak bardzo dupa biskupa się starała.

    @krzsz
    Nie odpowiedziałeś na mojego mejla :-)

  • Soniasonia

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ Wojtaszek
    Facet, który gapi sie na tyłki i cycki kobiet mijanych na ulicy nadaje się tylko do skreślenia, niezależnie od tego, z jaka płcią jest aktualnie w relacji, bo to zwykły cham.
    Co do osób aseksualnych, osobiście uważam, że takie nie istnieją. Większość ludzi czuje potrzebę bliskości z innymi, a ci którzy tego nie czuja, reprezentują w większość różne postaci autyzmu. Osoby, które okreslaja siebie jako aseksualne, w rzeczywistości częśto pozostają w związkach, czy to z osobami przeciwnej, czy tej samej płci, które nie różnią się niczym od związków heteroseksualistów czy osób LGBT poza faktem, że osoby w nich uczestniczące nie interesuje seks. Ludzie się zakochują i czują potrezbę bliskości – wątpię, by osoby aseksualne były wyjątkiem.

  • Wojtaszek

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ Soniasonia

    „Co do osób aseksualnych, osobiście uważam, że takie nie istnieją”

    Wybacz, ale to, co napisałaś brzmi po prostu okropnie. Mnie kiedyś próbowano udowodnić, że geje nie istnieją. Bardzo wiele osób mi to mówiło. Mój znajomy wypisał się z kościoła (prawosławnego, żeby było ciekawiej) po tym, jak usłyszał podczas mszy, że homoseksualiści nie istnieją, że to w ogóle jakiś wymysł. Nikomu nie jest przyjemnie, gdy neguje się jego istnienie. Jeszcze w liceum bardzo mnie to bolało, a potem zacząłęm wszystkim mądralom udowadniać, że geje naprawdę istnieją i sam nim jestem. W tym momencie traktujesz osoby aseksualne tak jak zazwyczaj stereotypowo traktuje się osoby bi („to ich wymysł, nie chcą się przyznać, że są homo”). To, że nikogo takiego nie spotkałaś albo nie mieści Ci się to w głowie nie oznacza, że nie ma takich ludzi. Jesteś jeszcze bardzo młoda (z tego, co czytałem), więc CI wybaczam :-) pozdrowienia!

  • Kamil

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @krzsz1986itd.

    „@ Kamil

    Zmyślasz, chłopcze. Owszem, napisałem: „
    Owszem, napisałeś, więc własnie NIE zmyslam.

    Aha, per „chłopcze” to sobie możesz tytułować swojego tatusia (jesli go masz, w co watpię…).

  • Łakomy

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Krzysiu

    „Nie wiem, skąd wniosek Łakomego, że boję się kobiet. To jeszcze większa paranoja. Za chwilę dojdziemy do tego, że nie toleruję ani kobiet (bo mają cipki) „

    Tak, ty się właśnie boisz seksualności kobiet, bo samą kobiecość (wyłączając popęd) to zapewne lubisz, bo nie jest z natury niebezpieczna, wszak to słaba płeć, rękoczynem raczej nie grozi. Czujesz się więc dobrze w damskim towarzystwie, wyjątkowo dobrze. Gorzej, kiedy zaczną się tobą interesować jako mężczyzną…

    Zauważyłem, że lubisz to z lesbijkami gadać – nic dziwnego: w końcu one Ci seksualnie NIE zagrażają! :D

  • jk

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    dla mnie seks z kobieta tez nie jest „mission impossible” a jestem gejem. to nie ma nic wspolnego. takie mam doswiadczenia, ze poznawalem facetow ktorzy okrslali sie jako bi a byli homo. bi bylo dla nich jakas proba „wyjscia z twarza” (wg nich bo wg mnie juz nie). moj dobry kumpel mial zone i dzieci. do niedawna twierdzil ze jest bi. teraz znalazl faceta, odszedl od zony i mowi ze to nie byla prawda z tym ze jest bi. mowil tak tylko bo sie bal powiedziec prawde. jestem ciekaw ile osob robi tak samo. ja uwazam, ze duzo.

  • d.biskupa

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Wojtaszek napisał:

    @krzsz
    Nie odpowiedziałeś na mojego mejla :-)

    Krzysiu, odpisałeś już temu wieśniakowi?

  • krzsz1986

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    @ d.biskupa

    Nie nazywaj go wieśniakiem, zazdrośnico. ;-) To było pół roku temu. Odpowiedziałem i możliwe, że popełniłem błąd.

  • ON

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Mam prośbę do biseksów – nie używajcie swojej orientacji, jako alibi dla zdrad. Fakt jest taki że wielu z was to robi. To że jesteście bi , nie może usprawiedliwiać waszych zdrad. Czy to rozumiecie? Jak się zwiążecie to bądźcie wierni do końca.

  • Add1985

    [Re: Co ty wiesz o biseksualności?]

    Miałem dziewczynę, która juz na początku naszego rocznego związku okazała się bi. No cóż, wnioski jakie wyciągam są z jednoznaczne ; jeżeli jesteś hetero nie ma sensu wiązać się z taką osobą i snuć jakieś długoterminowe plany, chyba że jesteś na tyle tolerancyjny i jest Ci obojętne, że twoja dziewczyna co jakiś czasz musi się przespać z laską.
    Bycie osobą bi empirycznie obserwując swoją byłą dziewczynę to na prawde coś więcej niż pociąg seksualny do tej samej płci to zapisane gdzieś głęboko w mózgu informacja o potrzebie kontaktu emocjonalnego, fizycznego itp. Odnosząc się do pojęcia zdrada w zwiazku z bi i wogóle kazdym to jeżeli nie jesteście małżeństwem to lekka przesada. Kończąc piszę to do wszystkich hetero, miejcie to na uwadze, że bi pomimo deklaracji, że cie kocha, nie może bez ciebie życ,,,itp, zawsze mniej lub bardziej świadomie będzie szukała kontaktu z tą samą płcią, bez względu na wszystko. To w moim przypadku wykluczyło utworzenie stałego związku.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa