A jednak można – Catholics for a Free Choice

A jednak można… Nie dotyczy to tak całkiem, wyłącznie i bezpośrednio nas – osób LGBT (no i Q). Ale dotyczy tych z nas, którzy zmagają się – w sobie, poza sobą – ze słabszym lub mocniejszym konfliktem między wiarą katolicką a orientacją / tożsamością seksualną, która nie jest tą „jedyną właściwą”.

A jednak można… Być katolikiem i opowiadać się otwarcie za wolnym wyborem w kwestiach dla Kościoła katolickiego najdrażliwszych – bo leżących w sferze ludzkiej seksualności. Mówić „tak” antykoncepcji, prawu kobiety do swobodnej decyzji w sprawie aborcji, orientacjom nieheteroseksualnym i niejednoznacznym tożsamościom płciowym, ograniczeniu wpływu religijności jednych na życie drugich, rozdziałowi Kościoła katolickiego nie tylko od państwa, ale i od polityki w ogóle. Dawać innym i sobie prawo moralne do własnego, wolnego wyboru – i niezgody na sztywną postawę twardogłowego Watykanu. I nie przeżywać katuszy schizmy, izolacji, potępienia. Działać – i to prężnie – z innymi, podobnie myślącymi, propagując te postawy…

A jednak można… Naturalnie nie u nas, gdzie „inaczej myślącym” katolikom nie pozostaje nic innego, jak siedzieć cicho (a tym o większej potrzebie perswazyjnej – angażować się w dyskusje na łamach Tygodnika Powszechnego, bo chyba tylko on pozostał ostoją jako-tako wolnego myślenia w oficjalnym polskim KK). Naturalnie w „Hameryce”.

Catholics for a Free Choice to amerykańska organizacja pozarządowa założona w 1973 r., a obecnie kierowana przez Francess Kissling, znaną działaczkę religijnego ruchu feministycznego i propagatorkę praw reprodukcyjnych. Została stworzone po ogłoszeniu przez amerykański Sąd Najwyższy wyroku w sprawie Roe vs. Wade, uznającego, że prawo kobiety do przerwania ciąży wynika z jej prawa do prywatności. CFFC stawia sobie za cel kształtowanie poglądów opinii publicznej i prezentowanie w ramach światopoglądu katolickiego różnych opinii – niekoniecznie zgodnych z tym, co mówi Watykan, ale zawsze opierających się na zaufaniu do wolnej woli człowieka i utwierdzaniu go w jego wyborach. Organizuje seminaria i warsztaty, oferuje pomoc techniczną i wiedzę, prowadzi badania naukowe i działalność wydawniczą, współpracuje z ośrodkami uniwersyteckimi. Działa razem z organizacjami feministycznymi, zdrowotnymi, religijnymi.

Na stronie CFFC przedstawione są następujące zasady, stanowiące podstawę jej działalności:
- prawo każdego do decydowania, kiedy i jak założy rodzinę,
- prawo do swobodnego podejmowania wyborów moralnych, z czym wiąże się dostęp do wszelkich środków antykoncepcyjnych, bezpiecznej i legalnej aborcji, opieki pre- i postnatalnej oraz adopcji,
- szacunek, uznanie i akceptacja gejów, lesbijek, osób bi- i transseksualnych oraz transgenderowych i tworzonych przez nie związków, jak również poparcie dla przyznania im pełni praw obywatelskich,
- leczeni i zapobieganie HIV/AIDS, wsparcie, szacunek i dostęp do pełnego leczenia dla ich ofiar – z naciskiem na dostęp do prezerwatyw,
- walka z wszelkimi formami przemocy, w tym przemocy seksualnej, w domu, w związkach oraz w ramach Kościoła,
- sprawiedliwość ekonomiczna i społeczna w zakresie zapewniania dostępu do usług zdrowotnych, w tym związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, dla wszystkich, również najbiedniejszych,
- równouprawnienie między płciami i zwalczanie dyskryminacji kobiet w ramach dostępu do władzy, społeczeństwa obywatelskiego i wszystkich grup religijnych,
- walka o takie strategie działań publicznych, które byłyby oparte na wiedzy naukowej, strukturach demokratycznych i wspólnym dobru,
- równe prawo dla wszystkich grup religijnych do udziału w życiu społecznym i politycznym.

Terenem działania CFFC są parafie (organizacje, grupy pro-choice, praca oddolna), kliniki leczenia niepłodności i ośrodki zdrowia reprodukcyjnego (edukacja w kwestii wolnego wyboru), a także władze legislacyjne w Stanach Zjednoczonych (wpływ na procesy legislacyjne na poziomie stanowym i federalnym – rola doradcza). CFFC współpracuje również z innymi organizacjami o podobnym charakterze na całym świecie: Católicas por el Derecho a Decidir (CDD) w całej Ameryce Łacińskiej i Hiszpanii czy Catholics for a Free Choice Canada. Jest akredytowana jako organizacja pozarządowa w systemie ONZ.

Można powiedzieć, że sztandarowe hasła CFFC nie dotyczą nas, społeczności LGBTQ, aż tak bardzo. Może. Choć… A jeśli jest się homokatolikiem – i walczy za wszelką cenę o integralność swojej osoby i prawo do dobrego życia gdzieś na przecięciu orientacji/tożsamości i wiary religijnej? A jeszcze na przykład jeśli lesbijka zajdzie w wyniku gwałtu w ciążę (na przykład jeszcze zagrażającą jej życiu)? Jeśli kobieta biseksualna w związku ze swym partnerem (mężem?) nie chce zajść w ciążę? Albo mężczyzna – z żoną? To nie są problemy wydumane. To nas, nie-hetero katolików, dotyka. I rozwiązaniem nie jest dla nas rzucenie KK w cholerę… Wielu z nas szuka kompromisu, przestrzeni swobody – a CFFC jest miejscem, gdzie można je znaleźć. Oprócz walki o prawa reprodukcyjne, CFFC poświęca sporo uwagi nowoczesnemu podejściu do zagadnienia LGBTQ w perspektywie zarówno ogólnochrześcijańskiej, jak i katolickiej, publikując w swoim czasopiśmie Conscience bardzo interesujące wyniki badań biblistów, teologów, historyków – nad przekazem biblijnym, nad nauczaniem i tzw. „tradycją” KK, zamieszczając analizy, moderując dyskusje.

A przede wszystkim, postawa, poziom myślenia, perspektywa światopoglądowa CFFC wychodzą daleko ponad to, czego – w najlepszym razie – możemy oczekiwać w Polsce, ponad „pochylenie się z troską” nad nami. Organizacja ta promuje myślenie, odpowiedzialność, wolną wolę i szacunek nie podszyty pobłażliwością, zostawiający gdzieś daleko w tyle, w kurzu drogi, podejście „miłuj grzesznika, nienawidź grzechu”. Daje ludziom moralny kredyt zaufania, że wybiorą to, co dla nich dobre, bez systemu nakazowo-zakazowego. Szanuje i akceptuje ich wybory. Nie nawraca. Niby nic, niby oczywiste, a jaka różnica jakości…

Strona organizacji:
www.catholicsforchoice.org

Magazyn Conscience
http://www.catholicsforchoice.org/conscience/default.asp

PS1. Nieformalnymi kanałami dotarła do mnie informacja, że CFFC stworzyła grupę doradczą na Polskę. O jej działaniach na pewno jeszcze usłyszymy, tymczasem osoby zainteresowane ewentualną współpracą z nią prosimy o kontakt z redakcją: listy@homiki.pl.

PS2. Najnowszy numer Conscience zawiera specjalny dodatek z obszernym raportem o sytuacji praw kobiet, ruchu pro-choice oraz praw mniejszości seksualnych w Polsce. Nie napisano tam niestety niczego, czego byśmy juz nie wiedzieli, jest poważna krytyka bezczynności i bezwładności społecznej w naszym kraju, czyta się to jakoś niezbyt… hm… optymistycznie.

Autorzy:

zdjęcie Uschi

Uschi „Sass” Pawlik

Tłumaczka z zawodu, korektorka z powołania. Ma kota na punkcie kotów. Pasjonują ją zagadnienia [trans]genderowe, kwestie rodzin LGBTQ i feminizm.

15 komentarzy do:A jednak można – Catholics for a Free Choice

  • www.antykaczy.blog.onet.pl

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    no ja osobiście zastanwiałbym sie jednak czy przedstwaionaw artykule organizacja jest w pelni katolicka-bo przeciez trudno uznanc za katolickie cokowliek co niezgodne jest z aktualnym oficjalnym głosem koscioła-a wiec z tym co głosi Watykan-najwzysz awladza i głowa Koscioła katolickiegoo
    m in dlatego tak sprzeciwam sie okreslaniu mianem katolickiej tzw Rodziny Radia Maryja , która od dawna nia ma poparcia Watykanu
    i tak sie zastanawiam – skoro Kosciół katolicki nie hce nas-osób homo i biseksualnych atakimi jakimi jestssmy – skoro Kosciół zachowuje sie anachronicznie wzgl antykoncepcji itp to dlaczego mmay na siłe chciec do tego Koscioła przynalżeć….

  • Walpurg

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    To jakiś absurd.

    Jeśli ktoś chce być katolikiem, to powinien stosować się do nauki KK.
    Jeśli komuś nauczanie KK się nie podoba, to nie rozumiem po cholerę robić z siebie katolika z przymiotnikiem.

    To tak, jakbym jako zwolennik Balcerowicza chciał za wszelką cenę być członkiem Samoobrony. Albo jako gej próbował zostać wszechpolakiem gay-friendly.

    Jeśli ma się poglądy w 100% sprzeczne z katolicyzmem to po co nazywać się katolikiem?

  • kogut

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Sorry, ale to nie są katolicy. Nikt nie zmusza nikogo do bycia w kk na siłę. To nawet nie są chrześcijanie tylko jakieś niewidomo co. A odośnie wolnej woli, odpowiedzialności i aborcji. Jak kobieta nie chce mieć dziecka to niech nie uprawia sexu. No chyba, że kobiety to jakieś rozpłodowe krowy, które bez sexu nie są w stanie wytrzymać. Abstynecja od czasu do czasu wyznacza granice między człowiekiem a zwierzakiem. o

  • Uschi

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Mili komentatorzy :)
    Jako autorka notki poczułam się wywołana do tablicy.
    Po pierwsze. Zwróćcie uwagę, że CFFC nie kwestionuje CAŁEGO nauczania KK (gdzie cała teologia???). Co więcej, nie kwestionuje nawet całej tzw. nauki społecznej. Jedynie jej wycinek – ten dotyczący praw reprodukcyjnych, antykoncepcji, osób LGBTQ i pozycji Watykanu na arenie międzynarodowej. Każdy średniozorientowany katolik jest świadom, jak niewielki to wycinek nauczania KK – choć w naszym kochanym kaczym dołku robi się z niego gwźdź programu, superpodstawę, alfę i omegę.
    2. KK to nie Watykan. Prymat nauczania papieskiego swoją drogą, ale to nauczanie też ewoluuje – również wskutek takich zniam, inicjatyw oddolnych w samym KK. W KK są równiez ludzie, którzy stawiają na wolność myślenia – w ramach KK. Napisałam wyraźnie – nie chodzi o to, zeby się wypisać. Chodzi o to, żeby zmieniać od środka, dawać bodźce do ewolucji w myśleniu. Wbrew potocznemu wyobrażeniu KK nie żąda ślepego, bezmyślnego posłuszeństwa – od czegoś mamy rozum, nie?
    3. Na ewentualną sugestię, że ludzie myślący jak ci z CFFC powinni się wypisać z KK, bo „to nie katolicy” – vide pkt 1 mojego komentarza plus osobiste: nie odrzucam całej teologii KK (ludzie! antykoncepcja nie jest jądrem nauczania Kościoła!…), nie „przepiszę się” gdzie indziej, bo nie do końca leżą mi „aspekty teologiczne” protestantów, a tym bardziej prawosławnych, teologicznie, moralnie, w części społęcznie KK jest „mój”. Ale nie będę ślepo słuchać.
    4. Walpurg, „Jeśli komuś nauczanie KK się nie podoba” – to albo idzie na łatwiznę i olewa KK, albo po cichu robi po swojemu, co niedziela pojawiając się na mszy, albo się z hukiem wypisuje, albo – próbuje coś zmienić. Daj każdemu wybrać jego drogę ;) .
    5. kogut, właściwie poziom Twojego komentarza nie zasługuje na odpowiedź, ale… coś mi mówi, że ofierze gwałtu (w tym gwałtu małżeńskiego) też zaleciłbyś abstynencję seksualną jako metodę antykoncepcji?

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Droga Uschi.

    Ad 1. Zapewniam Cię, że nie trzeba kwestionować CAŁEGO nauczania Kościoła, żeby przestać być katolikiem. Dość emocjonalny okrzyk Koguta, że CFFC to „nie są chrześcijanie” wydaje się grubą przesadą (choć rozumiem zgrozę człowieka, który widzi, że do miana chrześcijan aspirują ludzie domagający się legalności zabijania bezbronnych dzieci), ale z pewnością są to heretycy. Herezja, droga Uschi, polega dokładnie na tym: że się odrzuca CZĘŚĆ nauczania Kościoła. (Kto odrzuca całe – w tym np. twierdzenie o istnieniu jednego Boga oraz różne niekontrowersyjne pouczenia moralne – ten nie heretykiem jest, ale zdemoralizowanym do szpiku kości bezbożnikiem ;-) ).

    Ad 2. KK nie żąda „ślepego, bezmyślnego posłuszeństwa”, posłuszeństwa jednak żąda. Oczywiście, im mniej jest ono ślepe i bezmyślne, tym lepiej. Katolik, który orientuje się, że jego sumienie nie piętnuje czynów, które Kościół ma za niemoralne, ma obowiązek podjęcia pracy nad kształtowaniem swojego sumienia. Istnieje spora i różnorodna literatura teologiczna i popularna, wyjaśniająca i uzasadniająca katolickie poglądy na antykoncepcję, aborcję itp. tematy, od „Miłości i odpowiedzialności” Wojtyły po „Seks po chrześcijańsku” Wołochowiczów. Przejrzałam stronę internetową CFFC i nie znajduję tam ŻADNEJ odpowiedzi na argumenty Kościoła, a jedynie trochę feministycznej nowomowy. Jak sama stwierdziłaś, od czegoś mamy rozum – a pani Kissling zachowuje się, jakby go nie miała.

    Ad 3. Z ciekawości – jakaż to różnica teologiczna między katolicyzmem a prawosławiem tak Ci przeszkadza? Nieuznawanie prymatu biskupa Rzymu? Chyba nie, skoro sama podważasz jego autorytet. Nie chce mi się wierzyć, że idzie o filioque – czyżby faktycznie ktoś w dzisiejszych czasach tak się przejmował kwestią pochodzenia Ducha Świętego? Jeśli tak, to chapeaux bas (szczerze!).

    Pozdrawiam serdecznie siostrę w wierze :-) ,
    Kasia

  • kogut

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Nie można być trochę katolikiem, a trochę nie. To tak jakby być trochę gejem, a trochę nie. Albo to, albo to. Tylko jedno może być prawdą, a nie oba na raz. Gdzie ja piszę o kobietach zgwałconych no gdzie. Co ma piernik do wiatraka. Ciąża w wyniku gwałtu to jedno, a ciąża bo panienka się upiła lub lubi sex jak owies to drugie. Proszę nie rób ze mnie idioty.

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    I jeszcze do Koguta, w sprawie „nie można być trochę katolikiem, a trochę nie. To tak jakby być trochę gejem, a trochę nie.” O biseksualistach Kogut słyszał? A o stopniach przynależności do Kościoła? Bo jak nie, to polecam Konstytucję Dogmatyczną o Kościele „Lumen gentium” (to w sprawie przynależności do Kościoła, w sprawie biseksualizmu są tu inni fachowcy, którzy lepiej Kogutowi doradzą).

  • kogut

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Z tego co wiem bisksualista to osoba uprawiająca stosunki homoseksualne jak i heteroselsualne. Nie łapie się zatem pod definicję trochę być gejem, a trochę nie ponieważ jednocześnie jest gejem i osobą heteroseksualną (przynajmniej w sferze zachowań seksualnych). Jakby to logicznie rozłożyć to wydjZie nam: 1 i 1 =1 zawsze dzie 1 to zdanie prawdziwe; 0 fałszywe
    1 albo1 =0 zawsze. A o stopniach nie słyszalem, „lumen gentium” nie czytałem co nie zmienia faktu, iż nadal uważam, że katolik aborcji popierać nie może obojętnie od stopnia przynależności.

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Ad homo-, hetero- i biseksualizm. Rozumiem – drogi Kogucie – że dla Ciebie osoba NIE uprawiająca stosunków seksualnych (bo – na przykład – nie znalazła sobie jeszcze partnera) nie jest ani gejem, ani heterykiem, ani bi… Urocze. A – że zapytam – osoba, która uprawiała seks, powiedzmy homoseksualny, ale przestała (bo – na przykład – zerwała z dotychczasowym partnerem i jeszcze nie znalazła nowego)? Jest gejem czy nie jest? Jeśli jest, to czy gejem jest się do końca życia, nawet po pojedynczej przygodzie z kumplem z internatu? Jeśli nie, to czy w tym samym momencie, w którym wstaje z łóżka, całuje partnera na do widzenia i wychodzi do pracy, gej przestaje być gejem? Jak długo po stosunku utrzymuje się na człowieku piętno „gejostwa”?
    Plączesz się, Kogut.

    Ad bycie katolikiem. Nie czytałeś „Lumen gentium”, to weź PRZECZYTAJ, a potem odpowiadaj, OK?
    A po drugie: CFFC nie popiera aborcji, tylko jej legalizację. To dwie różne sprawy. Ja na przykład nie popieram seksu przedmałżeńskiego, ale nie chciałabym, żeby osiemnastolatkę, która pójdzie na całość ze swoim chłopakiem, wsadzano do więzienia. Ty byś chciał?

    Aha, i przy okazji: nie wiem, czy przez „albo” oznaczasz zwykłą alternatywę czy dysjunkcję (alternatywę rozłączną), ale tak alternatywa, jak i dysjunkcja dwóch zdań przwdziwych jest zdaniem prawdziwym, więc pisząc „1 albo 1 = 0″ znowu się plączesz.

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Errata.
    Nie wiem, skad mi się wzięła ta dysjunkcja prawdziwa w ostatnim akapicie, pewnie z gorączki (grypę mam). OK, jeśli to miała być dysjunkcja, to w porządku, 1 albo 1 = 0, ale co ta dysjunkcja ma do poprzednich Twoich rozważań, to za Chiny ludowe nie rozumiem.

  • kogut

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Dobrze, że się poprawiłaś:).

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Ja też się cieszę, ale wolałabym dostać również odpowiedź na pozostałe pytania. Kogucie?
    (I Uschi – co nie tak z prawosławnymi?)

  • Uschi

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    Co do 100% katolicyzmu i osób nie zasłogujących na to miano – vide Jakub walczący z Bogiem. Tylko to mi przychodzi na myśl jako argument – że mam prawo do niezgody.
    Co do prawosławia – nie umiem odpowiedzieć nie ujawniając mojej bezbrzeżnej ignorancji w temacie…

  • Uschi

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    W dzisiejszej Wyborczej artykuł Frances Kissling, szefowej CFFC, na temat aborcji i katolicyzmu: http://www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3796657.html. Wiem, że to nieco OT, bo tekst pisałam z myślą o tym, że moża w KK promować stosunek do ludzi LGBTQ inny niż nakazuje Watykan, ale ważna wydaje mi się jedna myśl z tego artykułu z GW – że KK stawia na prymat sumienia nad nauczaniem Kościoła (oczywiście mówi tam pani F.K., ja nie jestem teolożką, może ona nie ma racji). I że w kwestii aborcji nie powołano się na zasadę nieomylności: W dyskusji na temat encykliki papieskiej „Evangelium vitae” analizującej w sposób gruntowny i obszerny zagadnienie aborcji kardynał Ratzinger, dziś papież Benedykt XVI, przyznał, że Watykan poważnie rozważał powołanie się na zasadę nieomylności w kwestii aborcji, ale ostatecznie usunięto z tekstu słowo „nieomylny”, ponieważ nauczanie w tej sprawie nie spełnia tradycyjnych wymogów nieomylności. Słabością nauk na ten temat jest m.in. to, że nikt nie wie, kiedy płód staje się człowiekiem. Ponadto pojęcie nieomylności stosuje się do nauczania, które Kościół głosi niezmiennie, podczas gdy poglądy na temat momentu, w którym płód staje się osobą, Kościół zmieniał wiele razy.
    Czy ktoś z wiedzą większą niż moja może powiedzieć, jak kwestia nieomylności wygląda w temacie stosunku KK do osób LGBTQ?

  • Kasia D.

    [Re: A jednak można – Catholics for a Free Choice]

    1. (Prymat sumienia nad nauczaniem.) Kościół istotnie utrzymuje, że człowiek ma prawo, a nawet obowiązek być posłusznym pewnemu sądowi sumienia (KKK 1790), nawet jeżeli sumienie to wydaje sąd błędny. Trzeba tu chyba jednak podkreślić, że sumienie – wedle nauki katolickiej – jest nie tyle jakimś mętnym „wewnętrznym głosem”, ile sądem rozumu (KKK 1778). Mnie się wydaje, że jeśli ktoś uważa się za katolika, to dowiedziawszy się, że Magisterium Kościoła ma w jakiejś kwestii moralnej zdanie odmienne, co najmniej straci ową pewność. A wątpliwość czy wewnętrzny konflikt tego rodzaju nie może być zbywana wzruszeniem ramion („niech sobie Kościół gada zdrów, ja będę słuczał sumienia”), ale stanowi wezwanie do pracy nad formowaniem sumienia. Katolik, który usłyszał bądź przeczytał, że Kościół potępia coś, co jemu nie wydaje się potępienia godne (lub vice versa) ma – moim zdaniem – moralny obowiązek poznać szczegóły uzasadnienia nauki Kościoła przez odpowiednią lekturę lub szukanie rady u osób godnych zaufania i starać się doprowadzić ów wewnętrzny konflikt do rozwiązania.

    2 (Nieomylność.) Wbrew temu, co niektórzy zdają się sądzić, nauczanie nieomylne wcale nie jest tak rozpowszechnione. Nieomylność ma zastosowanie w następujących przypadkach:
    a) Gdy papież definiuje jakąś naukę uroczyście („ex cathedra”), explicite stwierdzając, że to właśnie czyni. Nigdy żaden papież nie wypowiedział się w ten sposób na tematy LGBTQ.
    b) Gdy jakąś naukę uroczyście ogłaszają biskupi zebrani na Soborze powszechnym w łączności z papieżem. Znowu – żaden sobór nie omawiał rzeczonych problemów.
    c) Gdy biskupi bez Soboru, pozostając w zwykłym rozproszeniu, uznają jakąś naukę za definitywną. Stosunkowo trudne do stwierdzenia – trzeba by przepytać tych wszystkich biskupów. Można rozsądnie uznać, że nie zachodzi.
    Summa summarum, jak na razie nie ma żadnego nieomylnego orzeczenia w kwestiach LGBTQ.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa