Zemsta krytyka. Reinterpretacja

W Paryżu zawrzało. Cenzor Najjaśniejszego, diuk de Marcohski wyzwał na pojedynek i zabił na oczach artystycznej socjety wicehrabię de Libereé, wielkiego powieściopisarza. Poszło o splamiony honor markizy de Bouginska, którego diuk bronił. „Zajście w Operze” opisują wszystkie kroniki, życie artystyczne Miasta zamarło w oczekiwaniu na rozwój wypadków, dyplomaci nabrali wody w usta, a na niebie ukazała się kometa o dwóch ogonach! O zgrozo! Jako jedyni znamy przebieg wydarzeń, które doprowadziły sezon na skraj kolapsu. Ustalenia prezentujemy poniżej.

Nie od wczoraj wiadomo było, że markiza de Bouginska przestała wzdychać do męża. Widywano ją za to w towarzystwie wicehrabiego, osławionego pisarza i dramaturga, a także – co nie było tajemnicą – fircyka. Stała się ostatnio częstym gościem w jego artystycznym atelier na poddaszu. Służki już od pewnego czasu plotły, że markiza miała od tych spotkań małe „ale” na cnocie. Mówiło się także, że pchany namiętnością de Libereé pisywał do wybranki serca sonety niczym Petrarka. Wysiłki dały w końcu owoce. Francesco spotkał swą Laurę prawie w niebie, bo w mansardzie. Podczas tych niewątpliwie podniebnych spotkań para pozwalała sobie na grube niestosowności wobec diuka de Marcohski, o czym opowiedział nam duch zaklęty w sofie.

Rogacz de Marcohski, co zrozumiałe, chciał się pojedynkować. Gdy doniesiono mu, że żona i konkurent spotkali się podczas próby nowej sztuki, ruszył na miejsce, by pogrążyć rywala. Wicehrabia de Libereé powiadomiony o wtargnięciu diuka pozostał niewzruszony. Z dwóch dziedzin męskiej dumy, zdecydowanie lepszy był w łóżku. Za to ustępował diukowi jako szermierz. Nie przestraszył się i to go zgubiło. Błyszczące ostrze zemsty przebiło serce stworzone do kochania! Wielki pisarz osunął się na deski Opery z grymasem bólu i zaskoczenia. Markiza spektakularnie zemdlała i runęła tuż za nim. Ile razy widzieliśmy tę scenę podczas przedstawień! Tym razem śmierć naprawdę zawitała do świątyni sztuki… Diuk nie zatrzymywany przez nikogo opuścił Operę.

Michał Paweł Markowski powiedział: „Gdyby to było w innych czasach, to bym pana wyzwał na pojedynek i zabił”. I ta niezaspokojona tęsknota za przeszłością pchnęła krytyka Markowskiego na autora Liberę. Nie wiadomo, jak prof. Markowski wyobrażał sobie całą scenę, ale nie mogła ustępować dowcipem (choć niezamierzonym) wersji przedstawionej przeze mnie. Ruszyła lawina oskarżeń, relacji, sprostowań i komentarzy. Widowisko średnie, a brawa gromkie?

Wydawało się, że liryczni amanci i policzkowanie w imię honoru odeszły do przeszłości. Bohaterowie największego skandalu ostatnich miesięcy rozminęli się w czasie z rolami, które przyszło im grać. Obaj nie wypadli też najlepiej jako aktorzy. Z werwą debiutanta odgrywali swoje partie przynajmniej o jeden akt za późno. Libera stracił okazję, by milczeć, gdy gościł u siebie Burzyńską. Nie tylko nie milczał, ale wręcz akompaniował sobie wesoło na fortepianie. Zamilkł za to wtedy, gdy rozsierdzony Markowski gotowy był bronić honoru swej żony pięściami. Tak samo Markowski zabrał się do obrony Burzyńskiej z niejakim opóźnieniem, i to wtedy, gdy jej cnocie działa się właśnie najmniejsza szkoda…

Krakowskie gry i zabawy pokazują jak niesłusznie ogłoszono sflaczenie polskiego życia literackiego. Prężą się umysły do polemiki, zaciskają pięści do bitki. Poczęły nawet krążyć listy, odwrotnie, niż u de Laclosa, po rozwiązaniu akcji. I tu znów – spóźnienie.

Autorzy:

zdjęcie Kazimierz Malewicki

Kazimierz Malewicki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 88; nazwa: KazimierzMalewicki

6 komentarzy do:Zemsta krytyka. Reinterpretacja

  • pip

    [Re: Zemsta krytyka. Reinterpretacja]

    a trzeba jeszcze dodać, że cała rzecz, jak wszystko w tej cisowianką i smalcem płynącej krainie, ma niebywały kontekst polityczny: libera jest z „dziennika”, a markowski – wykształciuchem z „tygodnika” (powszechnego). co zostało oczywiście skrupulatnie wykorzystane przez obie redakcje, z przewagą pierwszej.

    prywatne jest polityczne!

  • Kazik

    [krytyka]

    Tak, cała afera unaoczniła pewien głupi podział i ciemne strony Mocy Wyborczej.

    No a felieton fajny?:)

  • MIchal

    [Re: Zemsta krytyka. Reinterpretacja]

    beznadziejny ;) pobijmy się teraz! ale będzie fajowo!!

  • y00rek

    [Re: Zemsta krytyka. Reinterpretacja]

    E tam… To z terminowania młodego wicehrabiego u Mistrza Andrzejewskiego nic nie zostało? Toć i „Miazgę” mu redagował, i sam się (szeptają zawistni) dopisał do niej w paru rozdziałach. A nadobny był wtedy – oj był. Kto ma pod ręką egzemplarz Madame może sobie zobaczyć jak wyglądał wicehrabia mniej więcej wtedy, jak pobierał nauki u Mistrza. A jak kto nie ma, to tutaj zdjątko:

    Libera za młodu [www.ybook.co.il]

    Oj musiał Mistrz Jerzy przeżywać nie tylko katusze literackie podczas wspólnej redakcji owej „Miazgi” – no ba!, z takim sekretarzykiem…

  • Kazik

    [krytyka]

    Fajniutki, dałbym mu poasystować przy mnie!!

  • Annna

    [Re: Zemsta krytyka. Reinterpretacja :-D ]

    No dupy no nie :-D .




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa