„Gilgamesz”, czyli homo sum

„Gilgamesz” to najstarszy epos świata pochodzący z przełomu IV i III tysiąclecia p. n. e. w wersji ustnej, a spisanej z XXVIII wieku p. n. e. Mówi o relacjach pomiędzy dwoma mężczyznami – Gilgameszem i Enkidu. Ukazuje, że nasi antenaci byli homo. „Za dni dawnych, za dalekich dni, za nocy dawnych, za odległych nocy, kiedy uczyniono wszystkie rzeczy potrzebne, kiedy wszystkie pożyteczne rzeczy urządzono, kiedy niebo od ziemi odepchnięto, kiedy ziemię z niebem rozłączono, kiedy ustalono imię człowieka …[1]” (tablica II). Słowa te znajdą się później w świętej księdze trzech największych religii świata. Biorąc pod rozwagę fakt, że jest to utwór starszy niż Biblia, warto się nad nim zastanowić. Jak starożytni eksplikowali prapoczątki świata, życia, człowieka, miłości, seksu, śmierci i życia wiecznego?

Gilgamesz to postać historyczna, władca starodawnego Uruk, czyli biblijnego Erechu, znanego po potopie, greckiego Orchoe, a dziś arabskiego miasteczka Warka, około 20 km od Eufratu. To urodziwy, mężny i wszystkowiedzący jedynak. W 2/3 bóg, a w 1/3 człowiek. „Widok jego ciała jest niezrównany. Członek jego, powiadają, mierzy trzy łokcie (…) rodzicom synów odbiera! Po dniach i po nocach, rozszalały, ciała zażywa. Stwórz istotę jemu podobną. Niechaj ci będzie jak jego odbicie, jak burza serca tamtemu równa!” (tablica I). Jako żyw przypomina to słowa z Genesis: „nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią dla niego pomoc” (Księga Rodzaju 2,18; przekład Biblii Tysiąclecia). Różnica polega tylko na tym, że w Starym Testamencie Pan Bóg stwarza odpowiednik w postaci kobiety, a tutaj mężczyzny.

Mężczyzna ten jest cały owłosiony. Napotyka prostytutkę, która mu prawi między innymi: „jesteś piękny, jesteś jak bóstwo! Pójdź do warownego Uruku (gdzie się pysznią w przepaskach pięknych mężowie, gdzie się każdego dnia święci święto, gdzie mężowie miłują chłopców rozpustnych i kapłanki miłości), kędy włada Gilgamesz, mocarz wyborny, krzepki jak byk i śród potężnych potężny. Położysz się przy nim jak przy kobiecie, ujrzysz i pokochasz jako siebie samego” (tablica I). Gilgamesz ma proroczy sen o „wojowniku z gwiazd”, który mu dorównywał we wszystkim. Jego matka tak mu ten sen wykłada: „ten, co wśród mężów był jako gwiazdy z nieba, ten, co runął na ciebie jak wojak, którego dźwignąłeś i okazał ci się zbyt ciężki, którym trząsłeś i nie mogłeś go zrzucić, ten, co na nim ległeś jak na kobiecie i pod stopy mi go przyniosłeś, iż go zrównam z tobą: to na pewno ów mąż tobie podobny. Ujrzysz go i upodobasz w nim sobie: to mocny towarzysz, zbawca przyjaciela swego w potrzebie; druhem ci będzie i nie odstąpi cię, skoroś tak legł na nim jak na kobiecie. Wszyscy mężowie mu będą stopy całować, ty obejmiesz go, pokochasz, do mnie przywiedziesz” (tablica I). Jego „gwiazdką z nieba” jest więc mężczyzna.

Do pierwszego spotkania między tymi dwoma bohaterami dochodzi podczas walki. Enkidu zwalcza prawo pierwszej nocy, które wykorzystywał Gilgamesz. W tamtych czasach „od ucięcia pępowiny taki los męża. Taki jest świat, tak to jest w życiu” (tablica I). Dosłownie biją się ze sobą. Zwycięsko wychodzi z tej potyczki przybyły Enkidu. Potem jednakże „ucałowali się i przyjaźń zawarli, wzięli się za ręce jak bracia” (tablica II). Ten orientalny zwyczaj widzimy później w scenie zawarcia paktu pomiędzy Dawidem a Jonatanem (patrz 1 Księga Samuela 18,1-4; 20,41-42). Następnie, w dobie panującego matriarchatu, Gilgamesz prowadzi go do matki, która czyni go synem i jego bratem.
Do dziś na Bliskim Wschodzie mężczyźni przebywają razem w swym gronie poza domem, spacerują ulicami trzymając się za ręce czy wkładają sobie nawzajem kwiat jaśminu za ucho. Jakby nie rozpatrywać miłości, to jest ona jedna. Jedna jest bowiem natura miłości. A dlaczego? „Będziesz miłował bliźniego, bo on jest jak ty” (Tora – Księga Kapłańska 19,18; przekład Anny Sobolewskiej); bez względu na genitalność. W futurystycznej wizji A. Burgessa, nie tak absurdalnej jakby mogło się to wydawać, z powodu przeludnienia świata propagowana będzie nie tyle kontrola urodzeń czy aseksualność ile homoseksualizm. Jego hasło to: skoro już sapiens to homo.

Aby utrwalić swe imię po wsze czasy Gilgamesz chce dokonać heroicznego czynu. Wybiera się wraz z towarzyszem na wyrąb cedrowego lasu Labnanu (aktualny Liban), strzeżonego przez krwiożerczą bestię Humbabę (cokolwiek to było). Razem stawiają czoło niebezpieczeństwom i wrogom. Z boską pomocą udaje się im ją pokonać i zdobyć cenny materiał. Przy tej okoliczności padają słowa: „ty mnie pomożesz, ja tobie pomogę: cóż złego może nas dwóch spotkać?” (tablica V). Zgadnij czytelniku, czytelniczko, co dla mężczyzny liczy się bardziej niż seks? Hm? Może pieniądze albo władza? Otóż nie. Sport i walka. Bo mężczyzna rozumie ciało drugiego mężczyzny. W sporcie jest możliwy dialog ciał, które się rozumieją.

Na piękność i tężyznę Gilgamesza podniosła oczy sama boska Isztar. Ten jednak znając jej niezaspokojoną żądzę oraz praktykę uśmiercania jej kochanków – odrzuca jej zaloty. Oburzona bogini prosi o stworzenie bykołaka, który by rozniósł na strzępy Gilgamesza. I oto znów on z wybrankiem go pokonują. Enkidu zaś wyrwawszy członek bykołaka ciska nim w jej twarz. Zauważmy, że była to jedna z najważniejszych bogiń w ówczesnym panteonie. Za to zbezczeszczenie bogowie pokarali Enkidu chorobą śmiertelną.

Zrozpaczony Gilgamesz płacze za nim dniami i nocami. Stawia mu pomnik. Wyśpiewuje elegię na jego cześć: „czyż i ja nie umrę, czy nie będę jak Enkidu? Jakże mi to zmilczeć? Jak spokój znaleźć?” (tablica VIII). Tak samo postępuje Dawid po śmierci ukochanego (porównaj 2 Księga Samuela 1,17-27). Żalom Gilgamesza nie masz końca. „Z dawna, Gilgameszu, taki los ludzki. Na co ty się porywasz? Życia, co go szukasz, nigdy nie znajdziesz!” (tablica VIII). Ten jednak nie daje za wygraną. „Pusta jest ciemność, jeśli się raz światło widziało” odpowiada interlokutorowi (tablica VIII).
Jeśli się prawdziwie kocha, trudno się znosi każdą chwilę nieobecności, nie mówiąc już o stracie ukochanego. Niestety, nawet w XXI wieku, erze lotów z kosmos czy dzielenia atomu, homoseksualistom nadal odmawia się prawa egzystencji i miłości. Jak to ujmuje internauta „masa” w swym komentarzu na tym portalu: „chętnie zapukałby kolbą w drzwi geja”. Czyż cała historia ludzkości i holokaust II wojny światowej niczego nie nauczy?
„Jeśli ktoś zabiłby człowieka, będzie tak, jakby zabił on całą ludzkość.
A jeśliby kto uratował czyjeś życie, będzie tak, jakby uratował życie całej ludzkości”.
Koran sura 5,33.

Gilgamesz nie znajdując ukojenia wybiera się w drogę bez powrotu… „Chcę o życie i śmierć zapytać” (tablica IX). Przemierzy szlaki ziemi górzystej i pustynnej. Uda się nawet za morze. Na skale ryje dla potomnych dwa imiona walecznych: swoje i Enkidu. „Mój przyjaciel i braciszek młodszy, którego tak miłowałem, z którym wszystkie trudy razem przeszedłem: los go dopadł człowiekowi sądzony! W los ludzki odszedł! Ukochany przyjaciel mój stał się ziemią. Czyż i ja nie umrę, czy też nie legnę, ażebym po wieki wieków już nie wstał” (tablica X). Wędruje w poszukiwaniu życia wiecznego. Dociera w końcu do sędziwego Utnapiszti (czyli Noego), bo ten przeżył w korabie ówczesny koniec świata, czyli potop. Zyskuje od niego odpowiedź co do życia i śmierci. „Kiedy bogowie stwarzali człowieka, śmierć przeznaczyli człowiekowi, życie zachowali we własnym ręku” (tablica X). Sprawy człowieka to jeść, pić i radować się. Żałobnemu wdowcowi wskazuje jednakowoż „owoc życia”. W eposie takowy znajduje się akuratnie na dnie morza, a nie w ogrodzie Eden, jak to opisuje Biblia. Gilgamesz nurkuje i go zdobywa. Dzięki temu wraca do świata żywych. Niestety podczas jego snu podstępny wąż mu go kradnie. Teraz więc, nie pozostaje mu już nic innego, jak tylko powrót do Uruku, pamięć o ukochanym i dalsze życie.

Historia ta jest preceptorem wielu ważnych spraw. Nie traktujmy jej jak „Żwirka i MucHOMOrka” czy „Bolka i Lolka”. Mądrość starożytnych uczy, że każdy ludzki los jest zmaganiem się ze światem, życiem i sobą, godny opowieści; że w miłości nie jest najważniejsza płeć; że można kochać po grób, a nawet i dalej; i że należy iść zawsze za głosem serca. Bowiem „mały krok człowieka, jest wielkim krokiem ludzkości” (Neil Armstrong).

przypisy
[1] Tekst za tłumaczeniem Roberta Stillera

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

14 komentarzy do:„Gilgamesz”, czyli homo sum

  • dtr

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Piękne..

  • nietoperz

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Mnie też się bardzo podobało.

  • Diamant

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    A mnie zaintrygowały odnosniki do Starego Testamentu. Bo muszę Wam powiedzieć, że jako filolog polski studiuje Biblię. I w ST można znaleźć nie tylko perełki o homikach – a jest ich kilka faktycznie. Nie czarujmy się drogie moherki, to był czas, kiedy kobiete uważano za gorszą – niegodną mężczyzny.
    Ale także cała masę innych historii, których w Biblii byście się w ogóle nie spodziewali, a które są bardzo mało znane.

    Jak choćby historia o Jefte, który nim wyruszył na Ammonitów przysiągł, że złoży w ofierze „cokolwiek wyjdzie z jego domu, gdy będzie do niego wracał”. Zwyciężył nieprzyjaciół swoich, ale tak się nieszczęśliwie złożyło, że pierwsza osobą, która wybiegła z domu go powitać była jego umiłowana i jedyna córka. Tekst biblijny, a raczej jego przekłady sugerują ,ze Jefte dopełnił przysięgi. Ale badacze nie są tego pewni na sto procent. Inna wersja mówi ,zę jego córka po prostu resztę życia spędziła nie dość, że w surowych górach, to jeszcze w dziewictwie ” nie zaznawszy mężczyzny”.

    Znam kilka jeszcze pikantniejszych, ale to chyba nie czas i nie miejsce. Chciałabym Wam jednak kiedyś pokazać, że Biblia, to także księga o ludziach… Baaardzo ludzka momentami!

  • szampans

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Dawne to czasy, choc nie tak dawne, jak gilgameszowe; jakies 35 – 40 lat temu.

    We Wroclawiu pantomima Henryka Tomaszewskiego wystawila „Gilgamesza”. To bylo arcydzielo !!! Jesli zostalo to sfilmowane (w co watpie, gdyz te wspaniale spektakle Tomaszewskiego nie maja, jak mi si zdaje, nalezytej dokumentacji), to kopie takowego filmu kupie natychmiast !

  • joto

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    A ja się czepię Burgessa i jego „Rozpustnego…”, bo sądzę, że o to chodziło. Przywoływanie go tutaj, to trochę… hm… nierozsądne posunięcie? ;) Jak to kto czytał, to wie jak ten cały system popierający homoseksualistów skończył… ;) książka nie dla wielbicieli konserw ;P [konserw w dosłownym tego słowa znaczeniu ;) ]

  • joto

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Acha! Ale tak poza tym, to artykuł super! :)

  • [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Świetny artykuł i na dodatek wnoszący (dla mnie) coś nowego do pojęcia braterstwa, przyjaźni czy miłości. Kiedys słyszałem o Gilgameszu, ale to były jednak wzmianki. Będę musiał uzupełnić o nim wiedzę, bo widzę, że warto :)
    Pozdrawiam!

  • Sławek

    [antenaci]

    „nasi antenaci byli homo” – czy to trochę nie za dużo powiedziane?

  • Ten

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Powiedz przyjacielu mój miły, powiedz mi to prawo ziemi, któreś był ujrzał!
    Nie powiem ci, przyjacielu miły, nie powiem! Gdybym ci powiedział prawo ziemi, którem był ujrzał, siadziesz i zapłaczesz!
    Niech siądę i płaczę! (…)

    Na ostatek sprawdza Gilgamesz mury Uruku.

    Myślę, że to w tym zakończeniu kryje się prawda o Giolgameszu i o jego dzisiejszym życiu. A nie tym „sprzed wielkiego potopu”

    Tak więc powoływanie się na Gilgamesza w ten sposób jak to uczynił autor artykułu jest nieporozumieniem.

  • Irbis

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Z eposu wynika że Gilgamesz i Enikdu byli raczej biseksualistami : zadawalali sie zarowno chłopcami, mężczyznami jak i kobietami.

  • Lisek chytrusek

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Epos ten był o wiele starszy niz Biblia .. a wiadomo ze zostala ona wielokrotnie przemanipulowana przez Watykan na jego uzytek tak, by móc łatwo manipulować masami.
    Wiec skoro w Gilgameszu tzw. „bogowie” (dla mnie to po prostu byli jacys ludzie z wysokiej i ogromnej cywilizacji ktorych umiejtnosci przekraczały rozumienie ówczesnych ludzi i dlatego dla nich byli oni „bogami” ale to temat dosc szeroki i nie tu miejsce o tym mowic) „zrobili” (dla mnie to oznacza: „wyprodukowali w laboratorium za pomocą klonowania”) dla Gilgamesza towarzysza a nie towarzyszke, to w Biblii zostalo to zamienione na „towarzyszkę” a potem „zone” … co tez jest idiotyzmem, bo w owych czasach nie znano pojecia małżenstwa.

  • Twoje imię Danuta B.

    [Re: „Gilgamesz”, czyli homo sum]

    Świetne informacje na temat Gilgamesza i jego badań nad tajemnicą nieśmiertelności. Krótkie informacje, sama kwintesencja.
    Bardzo się cieszę, że trafiłam na tę stronę.
    Poszerza ona horyzonty mojego myślenia o ludziach, którzy swoją filozofią sięgnęli ponadczasowości… Jakże to wszystko pasuje do dnia dzisiejszego…

  • Krzysztof

    [Herbert]

    To jak człowiek ma na imię?

  • Mariusz

    ["Gilgamesz", a hoomo sum...]

    Miłość, przyjaźń – nie mają określonej (przez kogoś tam) seksualności. Ale to banał, nad którym mądrzy wogóle nie dyskutują. Rozmawiajmy raczej o tym, że ta prawda od wieków jest znana, od wieków opisywana…Kolejny opis da zapewne przedstawienie teatru WIERSZALIN z Supraśla – premierowe spektakle 11, 12 i 13 grudnia 2009. Zapraszam na spektakl…i na późniejszą dyskusję.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa