Gejbomber reaktywacja

Przypomnijmy o co chodzi. Jesień 2005. Zostały trzy dni do wyborów prezydenckich. Nagle Warszawa staje w jednym wielkim korku – w kluczowych punktach miasta znaleziono realistyczne atrapy bomb. Do mediów dociera mail od rzekomych terrorystów, podpisany Gay Power Silny Pedał, wymierzony w osobę Lecha Kaczyńskiego. Prezydent Warszawy przez dwa dni wzorcowo działa jako szeryf, po czym zostaje prezydentem Polski. Śledztwo w sprawie „gejbombera” się ślimaczy, brukowce wyposażają Warszawę w wiszące w tramwajach ulotki „czy widzieli państwo tego mężczyznę” – sugerujące niby – homiczą motywację terrorysty.

Ponad pół roku później, gejbomberem zajmuje się sejmowa komisja. Posłowie różnych ugrupowań, w tym PO i LPR jako pierwsi wychodzą do mediów z tezą, iż cała ta heca to prowokacja zwolenników kandydatury Lecha Kaczyńskiego, chcących wykorzystać nastroje antyhomicze i zalety słynnego „szeryfa” w spektakularnej akcji.

Jesień 2006, tydzień do wyborów samorządowych. Policja ujawnia to, co dzieje się tak naprawdę od wielu już miesięcy [jak podała InnaStrona] – w sprawie „gejbombera” wątek homiczy prowadzony jest bardzo poważnie i jest już jeden zatrzymany (ale nie ten ze zdjęć). Zatrzymanym jest mężczyzna trudniący się organizacją imprez w jedym z warszawskich klubów. Ewa Siedlecka z Gazety Wyborczej zamieszcza dziś z nim wywiad:

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3720260.html

Ewa Siedlecka: Podłożył Pan atrapy bomb?

Roman W.: Nie! Wiem o tym tyle, co z telewizji. Dwa tygodnie temu policja przesłuchała mnie w charakterze świadka w sprawie tych atrap. Przez dwanaście godzin. Policjanci mówili, żebym się przyznał, że nie lubię Kaczyńskich. Odpowiadałem, że się do polityki nie mieszam. Myślałem, że mnie z kimś pomylili, bo mówili, że mam agencję towarzyską i że jeżdżę samochodem. A ja nawet nie mam prawa jazdy. I że należę do jakiejś lewicowej organizacji gejowskiej.

Co ma Pan wspólnego z organizacją Gay Power, która przyznała się do podłożenia atrap bomb w Warszawie?

- Nic nie wiem o żadnej organizacji. Gay Power to nazwa napoju energetyzującego. Klub, w którym pracuję, wykupił prawo reklamowania się na nalepce tego napoju. Powiedziałem to policjantom. Wtedy mówili, że ta cała sprawa jest do umorzenia.

Jednak dostał Pan zarzut.

- Tak. Zatrzymano mnie w piątek o siódmej rano. Znowu było 12 godzin przesłuchania. Okazano mnie właścicielowi kawiarenki internetowej, z której wysłano zawiadomienie o podłożeniu atrap, ale mnie nie rozpoznał. Zresztą nie jestem podobny do osoby ze zdjęcia zrobionego w tej kawiarni. Przywieziono też jakiegoś człowieka z aresztu. Ten powiedział, że mnie zna. Że chwaliłem mu się, że chcę podłożyć atrapy. Podobno poznał nas ze sobą jakiś „Mutant” , który potem zginął w akcji w Magdalence. Cała ta historia to jakiś koszmar.

Pragniemy także przypomnieć, iż wątek polityczny także jest badany przez policję. Wiosną sejmowa komisja wnioskowała o jego ujawnienie, dla dobra śledztwa nie miało to jednak miejsca.

Poniżej wykopaliska homików.pl, czyli tak pisaliśmy o „gejbomberze”:

1 komentarz do: Gejbomber reaktywacja




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa