Felieton pozytywistyczny

Z łezką w oku wspominam komfort, jaki my homiki mieliśmy rozważając dylemat: „czy rozmawiać z homofobami i jak wykładać swoje racje, gdy adwersarz stosuje najniższe chwyty? ” Podzieliliśmy się na dwa obozy: zwolenników porozumienia ze stroną przeciwną i radykalny, głoszący bezcelowość takiej komunikacji. Spór nie tylko dla nas miał wtedy znaczenie, bo i nawet muzykalny baron obozu przeciwnego odnosił się do niego w tytule swego programu w TV. Jakie to wspaniałe czasy, gdy miało się jakiś wybór! To już niestety za nami.

Największa partia rządowa jest homofobiczna. Największa partia opozycyjna – nie lepiej. Spór o prawa gay & les nie budzi emocji, gdy właściwie wszyscy liczący się gracze sceny politycznej są zgodni w pragnieniu zachowania status quo. Nikt z nami nie rozmawia, ani nawet o nas – za naszymi plecami. Wszystkie siły przerobowe polskich mediów poszły na obsługę sejmowego kurnika, o homikach zapomniano, na folwarku cisza… Umilkły głosy polemiczne, dyskusje w środowisku też jakoś przycichły.

W związku z poznańskim Marszem Równości mówiono głównie o pomniku Czerwca '56, jakby jego zbezczeszczenie było oczywiste! Mikrofony usłyszały wypowiedzi obu stron, kamery obejrzały krótkie urywki, prezenterzy przeczytali pod nosem tekst z telepromptera… i na tym koniec! Zostaliśmy zepchnięci za margines debaty publicznej. Gorzej – na margines b r a k u debaty. Trafnie napisała Kinga Dunin, że polska scena polityczna zawęziła się, ale głów w studiu od tego nie ubyło. Gdzie ma toczyć się rozmowa o gejach i lesbijkach w Polsce, bo przecież nie miedzy Kaczyńskim i Tuskiem?

To, co niektórzy ochrzcili „zaadaptowaniem się idei homoemancypacji”, ja nazywam „olaniem kwestii” w sytuacji, gdy nie budzi ona politycznego napięcia. Łysi nie rzucali kamieniami – fakt, i Bogu dziękować za pokojowy przebieg Marszu. Sprawą wyjątkowej naiwności byłoby jednak sądzić, że wszechłysi dojrzeli (wewnętrznie czy do myślenia). Przeciwnie – na znak wodza gotowi są rzucić kamieniem, płytą chodnikową czy kawałkami lodu. Wielka i sroga zima nastała i zmroziła nam atmosferę światopoglądową w Polsce (od roku nie daję sobie wmówić, że przepychanki sejmowe to przejaw sporu o idee). Gdy śniegi ustąpią, okaże się, że mamy mnóstwo nie załatwionych spraw na głowie.

Dobrze byłoby nie przespać momentu spokoju i organizować się, warsztatować, genderować, etc. Zwłaszcza, że na niebie pojawiła się pierwsza jaskółka – młody Sławek Sierakowski – to jemu zawdzięczam dobre samopoczucie i nadzieję, że poziom debaty w Polsce zwyżkuje. A od czasów zdjęcia w „Wysokich obcasach” (Sierakowski wśród książek to ostry fetysz na granicy pornografii) moje myśli krążą niekoniecznie po wysokich orbitach.

Autorzy:

zdjęcie Kazimierz Malewicki

Kazimierz Malewicki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 88; nazwa: KazimierzMalewicki

3 komentarzy do:Felieton pozytywistyczny

  • Walpurg

    [Re: Felieton pozytywistyczny]

    Nie rozumiem ostatniego akapitu.

    Sierakowski lata już nad naszym niebem dosyć długo i żadna to nowość. A czy nadzieja? Intelektualnie zapewne tak, ale na tym koniec.

    Sierakowski mówi i pisze na tyle hermetycznie, że 95% ludzie nie rozumie nawet o co mu chodzi. Na męża opatrznościowego zatem się nie nadaje. W polityce jest miejsce tylko dla takich, co to potrafią mówić prawdy proste jak budowa cepa.

    Brakuje takich zwyczajnych polityków, którzy potrafiliby „przełożyć” Sierakowskiego czy Kingę Dunin na język, który zrozumie przecietny wyborca.

  • Kazik Malewicki

    []

    „że poziom debaty w Polsce zwyżkuje”…:) to a propos cepów

    on już od dawna jest, ale teraz go widzę częściej, a więc wchodzi już do garnituru czołowych komentatorów

    Pozdrawiam

  • obojętno-wkurwiony

    [Re: Felieton pozytywistyczny]

    Witam!

    Widocznie doszliśmy do punktu programu, który w zawrotnym tempie przybliżał się, ale nikt nie zwracał na to uwagi – dzisiaj, mając pewność, że pokojowo nastawione środowisko LGBT nie może załatwić nic PO DOBROCI musimy stać się bardziej agresywni.

    Proszę spojrzeć na historię, niedaleką z resztą. Rolnicy przecież zawsze wywalczali swoje prawa AKTYWNIE (agresywnie) na przykład poprzez blokowanie dróg. Niedawno listonosze zastrajkowali, przestali dostarczać przesyłki – i proszę! o dziwo Rzad sie zainteresowal i juz cos wywalczyli. AKTYWNOŚĆ, AKTYWNOŚĆ i jeszcze raz AKTYWNOŚĆ! moje drogie Homiki! Nie PASYWNOŚĆ, czyli pójście na ugodę, nie dobroć, nie miłe słowa, nie wdawanie się w debaty o naszych prawach, lecz AKTYWNOŚĆ! outowanie naszych polityków i ważnych dla Polski ludzi! To jest argument, a nie delikatne mizianie po ramieniu i czułe, błagalne słówka wypowiadane ‚przegiętym głosem’ „zaakceptuj mnie i nas. toleruj mnie i nas”, pozwolą na osiągnięcie czegoś w tym kraju!

    uwierzcie mi na słowo, sami dobrze wiecie, jak to wyglądało i jak wygląda!
    Same Marsze nie pomogą. To już przeszłość.
    Teraz trzeba wejść w glanach pomiedzy polityków i wskazywać ich palcami. Wtedy albo zaczną przypisywac nam prawa, albo przynajmniej sie zamkna, i przestaną pierdolić głupoty.

    przepraszam za przekleństwo w ostatnim zdaniu, ale posłużyło ono wzmocnieniu, zaakcentowaniu wypowiedzi.

    pozdrawiam i nie bede wdawal sie w dyskusje, tylko zaczne krzyczec kto jest gejem. OUTUJMY a nie dajmy sie zmiażdżyć!!! :/




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa