A jeśli papież pomylił się?

Poradniki typu „Jak wierzyć…” jeszcze długo będą nabijały liczniki odwiedzin poszczególnych stron internetowych. Niestety jednak po lekturze kilku pierwszych zdań każdy z nas będzie żałował, że w tym czasie nie ułożył kolejnego pasjansa, co byłoby z pożytkiem dla szarych komórek. Podstawowym pytaniem jest powód, dla którego czytamy tego typu publikacje. Szukamy gotowego przepisu na szczęście i spokój w sytuacji, która wywołuje w nas przewlekłą frustrację. Chcemy, ażeby stała się szarą codziennością i nie dokuczała zbyt mocno.

Nie ma uniwersalnej rady, która rozwiązałaby problem jakim jest „nasza” obecność w Kościele Katolickim. Możemy udawać, że problem nas nie dotyczy, bo zdarzyło nam się coś kiedyś o czym pamiętać nie chcemy i co nie stanowi już wyrzutu sumienia. Możemy także każdej niedzieli podchodzić do komunii i przyjmować ją jak sąsiad, który bije swoją żonę w każdą sobotę, bo źle wyciera kurze na meblach. On bije, ale żałuje. My kochamy Jezusa, Kościół troszczy się o nas, bo nasza sytuacja tego wymaga, ale jednocześnie patrzy na nas jak macocha na Kopciuszka, bo satysfakcję czerpiemy z potępianej sodomii. Trudno w takiej atmosferze wyobrażać sobie „sursum corda!” i wierzyć prawdziwie. Kościół nigdy nie zabierał zdecydowanego głosu w sprawie homoseksualistów, dając nam tylko dwie drogi w swoich doczesnych strukturach.

Pierwsza to życie w czystości rodem z zakonu z największą klauzulą. Spowiedź, zaprzestanie jakichkolwiek cielesnych kontaktów z płcią tą samą, życie w czystości i bogobojne spędzanie ziemskiego życia. Droga archaiczna i nijak przylegająca do życia w XXI wieku.

Drugie rozwiązanie jest mniej przyjemne, ale uczciwe dla nas samych. To życie określane często w ankietach jako „wierzący i niepraktykujący”. Możemy przecież do kościoła chodzić i codziennie, słuchać, mówić i śpiewać. Jedynie nie jesteśmy dopuszczeni do przyjmowania komunii, co i tak w efekcie czyni mszę nieważną. To drugie rozwiązanie kończyć się może także aktem apostazji, czyli jawnego wystąpienia z Kościoła. Osobiście jednak uważam to za dramatyczny krok, często podyktowany chęcią udowodnienia nieprzyjemnemu proboszczowi czy księdzu, że nie chcemy mieć z nim nic do czynienia, bo okazał się nieuczciwym i zakłamanym człowiekiem.

Poza oficjalnymi dwoma jest jeszcze jedno wyjście dla homika – najłatwiej zobrazować je twierdzeniem „a hetero też wszystkiego nie mówi…” W tym wypadku swoją obecność w Kościele i korzystanie z sakramentów usprawiedliwiamy postępowaniem innych osób. Rzesze osób heteroseksualnych nie spowiadają się ze swoich przebojów łóżkowych, aktów masturbacji, etc. Jeśli ktoś uważa, że szesnastoletni chłopak przyzna się do onanizowania się przed łysiejącym księdzem to zaręczam, że jest naiwny. Nie mówię o wyjątkach, ale o regule. Ludzie wstydzą się spraw związanych z seksem i nigdzie nie jest napisane, że homoseksualizm determinuje spowiadanie się z odbytych aktów płciowych, a heteroseksualni ludzie o tychże – w ramach oczywiście układów damsko-męskich – się nie spowiadają. Podsumowując, spowiadanie się – bo tego dotyczy cały problem – ze spraw łóżkowych nie obowiązuje wiernych, więc trudno wymagać tego od jednej grupy, tu homoseksualistów.

To ostatnie rozwiązanie może też zostać uznane za specyficzną obłudę, bo skoro nas w Kościele nie chcą to po co tam w ogóle iść. Jednakże to właśnie takie tłumaczenie odejścia od wspólnoty i wiary jest tłumieniem w sobie naturalnej potrzeby życia z sensem, który nie dotyczy tego życia. Potrzebujemy czegoś co oswaja nas ze śmiercią, czegoś co rodzi w nas nadzieję, że spotkamy się tam kiedyś wszyscy razem. Szczęśliwi i niesortowani. Można wierzyć będąc homikiem, można wierzyć w to, że Bóg jest miłosierny i wybacza wszystko jeśli się żałuje. Z pewnością nie wybacza jednak tego, że człowiek zakazuje miłości. Ta oczywista dla nas pomyłka kleru, ale struktura jako taka Kościoła jest stworzona z ludzi, tak samo grzesznych jak my i tak samo mylących się. Nie róbmy z siebie męczenników, którzy chcą być skrajnie uczciwi wobec księdza. To przed Bogiem odpowiadamy za naszą miłość i to On nas będzie rozliczał. Nie ksiądz w konfesjonale, który w tygodniu odwiedza swoją znajomą za miastem…

Wiara daje sens. Kościół poczucie wspólnoty. Są wśród nas geje, którzy tego potrzebują i są blisko. Nie można ich nazwać obłudnikami. Pamiętajcie o tym, że każdy z nas poszukuje jakiegoś sposobu, żeby to pogodzić – dogmaty i miłość zakazaną przepisami. Wiary nie trzeba z wyżej wymienionymi godzić. Na koniec zmodyfikowany zakład Pascala – a jeśli papież pomylił się w naszej sprawie to znaczy, że mamy nie wierzyć? Brak wiary w tym wypadku to przegrana na całej linii…

Autorzy:

zdjęcie Enosz

Enosz

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 184; nazwa: Enosz

22 komentarzy do:A jeśli papież pomylił się?

  • Szymon Goldman

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Najlepszym rozwiązaniem jest skorzystanie z porad serwisu http://www.apostazja.info i wyrwanie katolicyzmu ze swojego życia wraz z korzeniami. Zapewniam, że jest to rozwiązanie radykalnie upraszczające życie i przynoszące ogromną ulgę!

  • namdlog ot norom

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Po co tyle szumu. Przecież znaleźć wierzącego geja jest trudniej niż trafić 6 w totka. Mi się wydaje, że to kolejna sfera, w której na siłe chcecie udowodnić, że jesteście dyskryminowani. Sprawa jest prosta : nie chcesz grzeszyć nie uprawiaj seksu z innym facetem!!!!

  • mTV

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    a mi się podoba obrazek. bravo dla graficzki

  • mTV

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Autor prawidłowo wyciąga wniosek w świetle wykładni rzymskiego katolicyzmu: albo kościół i celibat, albo apostazja (czy aby na pewno na złość proboszczowi?!).
    Ale już całkowicie mylnym jest twierdzenie, że skoro inni kłamią, i to podczas spowiedzi, to ja też. W takim razie po co w ogóle chodzić do konfesjonału? Nie pogodzę się również z tezą, że złe prowadzenie się kleru ma usprawiedliwiać czy wpływać na nasz niski poziom moralny. Skoro oni – to my też?
    Myślę, że raczej chodziło o to, czy życie i współżycie z życiowym partnerem tej samej płci jest grzechem, z którego należy się spowiadać? Jako odpowiedź podsunę myśl odnośnie tzw. małżeństw niesakramentalnych na łonie katolicyzmu. Otóż, jeśli takowe pary żyją ze sobą, to mogą one czynnie uczetniczyć w życiu kościoła i parafii (są nawet specjalistyczne duszpaterstwa), oprócz komunii. Co nie oznacza, iż nie mogą się modlić, uczetniczyć w nabożeństwach, prowadzić bogate życie boże i praktykować komunię duchową. Tak, jest taka praktyka.
    Nadto, istnieje inna jeszcze mośliwość dla homoseksualnej osoby wierzącej – konwersja. Ale nie o tym była mowa w artykule…

  • Tomasz Eliszam

    [ A jeśli papież pomylił się?]

    Jestem gejem i zapewniam ze majac 16 lat spowiadalem sie z masturbacji i z moich kontaktow z facetami, wiele cierpialem przez rozlam ktory sie we mnie dokonywal. Dzis jestem juz troche starszy i mam chlopaka ktorego bardzo kocham!!! mam tez spowiednik i Ojca duchownego w Kosciele Katolickim. Nie mam do Kosciola pretensji a moi spowiednicy mnie nie potepiaja.
    Zyjemy razem a ja chodze do kosciola i modle sie, czytam biblie itd, nie moge chodzic do komuni tak samo jak pary nieslubne hetero i nie jestem dyskryminowany. Czy Kosciol sie myli nie wiem, ja w bibli nie widze potepienia dla milosci homoseksualnej ale jej naduzycia i rozwiazlosci. A msza i bez komunii jest wazna!!!!!!!!!! troche wiecej doktryny polecam!!!! jesli chcecie sie zapoznac z tym czego ja sie dowiedzialem o homoseksualizmie w Biblii zapraszam na mojego blooga http://www.eliszam.bloog.pl a i Kocham Kosciol

  • Hon. Szymon Niemiec

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Jest wiele dróg do Boga, także dla osób homoseksualnych.
    Potępienie przez jedną wspólnotę nie oznacza przecież potępienia przez Boga.

  • Kasia D.

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Ad „życie w czystości rodem z zakonu z największą klauzulą”.
    Po pierwsze, nie „klauzulą”, tylko „klauzurą”. „Klauzula” to zastrzeżenie w umowie albo końcówka wersu w poezji. Przepisy ograniczające komunikowanie się zakonników ze światem to „klauzura”.
    Po drugie, to porównanie jest mocno przesadzone. Nikt nie oczekuje od homików, że będą żyć jak zakonnicy (nosić habity, siedzieć w celi itp.), jeśli nie mają do tego powołania.
    Po trzecie, Kościół wprawdzie faktycznie głosi obowiązek życia w czystości, ale głosi go naprawdę nie tylko homoseksualistom. Seks jest OK tylko w małżeństwie; po świecie chodzą całe masy heteryków, którzy z różnych względów już to nie zawarli związku małżeńskiego, już to zawarli, ale małżeństwo im się rozpadło (niekoniecznie z ich winy, niektórzy zostali brutalnie porzuceni), i oni wszyscy są w równym stopniu narażeni na frustrację płynącą z niezaspokojonego popędu, jak ich homicze odpowiedniki. W zasadzie „trzy drogi” opisane w artykule pasują równie dobrze do nich – a wśród moich dwudziesto- czy trzydziestokilkuletnich heteroseksualnych znajomych są przedstawiciele wszystkich trzech. Z tym, że najszczęśliwsi, najbardziej spełnieni, radośni, żyjący pełnią życia wydają się ci, którzy wybrali życie w czystości. I dlatego określanie go jako „drogi archaicznej i nijak przylegającej do życia w XXI wieku” nijak nie przystaje do rzeczywistości.

  • Bula

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    „Po co tyle szumu. Przecież znaleźć wierzącego geja jest trudniej niż trafić 6 w totka” taaaaa? to właśnie wygrałeś :P wiecie, w Boga można wierzyć, nietrzeba być katolikiem… wiara się liczy, a nie to co powie ksiadz czy ktoś tam inny. Stwierdzenie „nie wierze w Boga bo jestem gejem” jest najgłupsze ze wszystkich jakie słyszałem (nie wliczając wypowiedzi pana ministra edukacji). Ja wierze i niewstydze sie tego powiedzieć.

  • Mariusz

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Wiadomosc do ‚Tomasz Eliszam’ – mam wielka prosbe do Ciebie: czy moglbys sie ze mna skontaktowac? Twoja postawa bardzo mnie zaciekawila.
    Moj mejl: m_kurc@yahoo.co.uk

  • kamil

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Ostatnio bylem w kościele na weselu. Ksiądz podczas kazania powiedział najpierw "homoseksualizm to wypaczenie", a później "miłość ponad wszystko". Hmm.. Sam sobie zaprzeczył. Skoro ksiadz ma pokazywac ludziom miłość do innych a tego nie robi to po co mam chodzic do koscioła i sluchać bredni w stylu ksiedza Rydzyka?

  • loi

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Ksiądz nie mówi na podstawie swojego doświadczenia ale w oparciu o doświadczenie kościoła na przestrzeni 20 wieków.Zauważ koles i nie bądż złośliwy i ograniczony.Ty buntujesz sie np. przeciwko swoje matce,która ma 50 lat,bo myslisdz,że nie ma racji.Kościół ma 2000 lat ROZUMIESZ! Głosi prawdy w poarciu o DOŚWIADCZENIE, które nie ma żadna instytucja.Zastanów się.Ty nie jesteś wieczny.Neron,Stalin ,Hitler walczyli z Kłem.Pytam gdzie oni są.Nie bądz prostakiem lecz wierzącym.Chyba że jesteś popaprańcem systemu , kóry miał minąć i tak cię wychowali rodzice.Wtedy już nic ci nie pomoże.

  • Mąż_i_ojciec

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Błędem jest twierdzenie, że wymóg czystosci nie dotyczy małżeństw. Wynika on prawdopodobnie z niezrozumienia doktryny Kościoła jak również z błędnego definiowania pojęcia czystości. W jednym uproszczonym zdaniu rozumiem czystość seksualną jako takie działanie w sferze seksualnej którego celem jest ubogacenie i obdarowanie drugiej osoby. W te ramy w żadnym wypadku nie wpasowuje się wykorzystanie, traktowanie jak przedmiot itd. Nie ma tu po prostu miejsca na egoizm. Jako mąż z bądź co bądź popapraną przeszłością emocjonalną i erotyczną mam duże problemy, żeby trwać w tak rozumianej czystości, choć każdy z takich problemów traktuję w sposób indywidualny w kontekście miary nieczystości i grzechu. Ale mam też porównanie aktu czystego i nieczystego i z całą pewnością będę się starał dążyć do tego pierwszego.

  • paweł

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    –>”Przecież znaleźć wierzącego geja jest trudniej niż trafić 6 w totka”- bravo, trafiłeś kolejną szóstkę :)

  • kornel

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    wyleczyłem sie z heteroseksualizmu!!! miałem wiele dziewczyn w swoim życiu z którymi mnie łączył tylko sex, nie potrafiłem wzbudzić do nich żadnego większego uczucia, traktowałem je przedmiotowo i jedynie sie wyżywałem seksualnie- nie powiem, było fajnie. Zawierałem natomiast głębokie przyjaźnie ze swoimi kumplami heterykami. wydawało mi sie że to jest normalne, ze tak sie traktuje kobiety- koledzy też tak robili i sie nie zakochiwali, przynajmniej tak mówili. martwiła mnie jedynie jedna rzecz, mianowicie, ze pałałem ogromnym uczuciem- mi zupełnie nie znanym i nie określonym- do przyjaciela. przez wiele czasu tłumiłem w sobie te uczucia, starałem sie nie myśleć o tym i sie udawało – ale po pewnym czasie zrozumiałem, że to chyba była prawdziwa miłość, którą nigdy w życiu nie mógłbym obdarować kobietę. w głębi serca miałem wyrzuty sumienia i czułem sie podle z powodu mojego traktowania tych dziewczyn. zawsze tłumaczyłem sobie, że tak wszyscy robią i jest ok. w pewnym okresie życia nawróciłem sie, miałem coś w rodzaju przeżycia mistycznego- ale nie będę sie rozpisywał na ten temat, poszedłem do spowiedzi, szczerze żałowałem za swoje przewinienia i postanowiłem zerwać ze swoim starym trybem życia i grzesznymi przywiązaniami,które mi dawało tylko chwilową przyjemność i zaciągało za sobą jeszcze większy smutek. Postanowiłem żyć zgodnie ze swoją naturą, jako homoseksualista, w pełni sie realizując. teraz jestem szczęśliwy i wolny i prawdziwie kocham.
    Mój znajomy psycholog i terapeuta wyjaśnił mi wszystko na ten temat. powiedział ze istnieje coś takiego jak homoseksualizm nabyty- spowodowany różnymi czynnikami środowiskowymi, zranieniami, uwodzeniami itp ale jest też homoseksualizm naturalny wrodzony. To samo jest z heteroseksualizmem . tacy ludzie, to są najczęściej bi.(ale nie zawsze), którzy nie potrafią określić swojej tożsamości. i ja ponoć należałem do tego typu ludzi jako homoseksualista z nabytymi skłonnościami heteroseksualnymi.

  • kornel

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    przepraszam za pomyłkę. pod niewłaściwy artykuł zamieściłem komentarz.

  • elle

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Faktem jest też, że prościej jest psychologowi czy psychoterapeucie utwierdzić osobę w jego skłonnościach homoseksualnych niż podjąć terapię zmierzającą do wyjścia z nich.

  • piotr

    [Re: A jeśli papież pomylił się?]

    Każdy z nas może być w Kościele. Trzeba tylko dać coś z siebie, chociażby mimimum dobrej woli, a nie natarczywego spojrzenia. W końcu wchodzę do Kościoła by być jego częścią, a nie tworzyć homoseksualną religię :-) I przy okazji, z serca Jezusa wypłynęły krew i woda, a nie tęcza. Zapraszam na bloga – http://www.homos.blog.onet.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa