Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko


Wywiad z dwoma lesbijkami wychowującymi wspólnie dziecko.

Jak to jest być mamą-lesbijką w Polsce?
Prawdę mówiąc, ja się nie utożsamiam z tym, że jestem mamą-lesbijką. Jestem mamą po prostu. Ciągle się uczę tej roli – jak być mamą, jak dbać o związek, jak budować relacje w naszej rodzinie. Zwyczajnie jesteśmy mamami – jak inne mamy.

Społeczeństwo bardzo różnie podchodzi do rodzicielstwa osób homoseksualnych. Jak wy jesteście odbierane?
Nie spotkałyśmy się z jakąś dyskryminacją, więc nie opowiem ci nic sensacyjnego. Moja partnerka normalnie mnie odwiedzała w szpitalu, razem rodziłyśmy. Co prawda, dla świętego spokoju, na patologii ciąży odwiedzała mnie jako moja siostra, ale generalnie nikt nam nie robił trudności ani krzywo na nas nie patrzył.

Rzeczywiście, w zakresie codziennych kontaktów z ludźmi mamy bardzo pozytywne doświadczenia. Jednak jeśli chodzi o ogólną, społeczno-polityczną, sytuację, to niestety nadleciało ptactwo z krewnymi i jeśli się to nie skończy, jeśli nasze dziecko miałoby się wychowywać wśród bojówek Giertycha i chodzić do szkoły, w której proponuje się zajęcia z wychowania patriotycznego, co jest jakimś przewartościowaniem pojęcia patriotyzmu i pożywką dla ekstremalnie prawicowych ruchów, to niestety wyjedziemy z Polski – nie będziemy miały innego wyjścia.

Co byś odpowiedziała na zarzut egoizmu i bezmyślności w stosunku do matki-lesbjki: że rodzi dziecko z góry skazane na społeczny ostracyzm i brak akceptacji?

Jeżeli dwoje ludzi się kocha, bez względu na to, czy są to dwie kobiety, dwóch mężczyzn czy kobieta i mężczyzna, to zupełnie naturalne, że ci ludzie chcą się podzielić swoją miłością, sobą z kimś trzecim, najbliższym. W stu procentach. Tym kimś jest dla nas Adaś. To nie jest egoizm. Ciągle się mówi, że społeczeństwo jest homofobiczne, a ja tak naprawdę spotkałam się z dyskryminacją tylko raz i to nawet nie dlatego, że jestem lesbijką, i w dodatku ze strony księdza. Poza tym – nigdy.

Rozumiem ten zarzut. Dziecko często może być formą rekompensaty braku miłości czy sposobem na scalenie lub ratowanie związku. Tak, takie rzeczy mogą się zdarzyć, jednak podobne sytuacje mają miejsce również w związkach heteroseksualnych. Poza tym myślę, że w przypadku Adasia jeszcze nie można mówić o ostracyzmie czy społecznej dyskryminacji, jest za malutki. Naprawdę dobrze sobie wszystko przemyślałyśmy. Wiedziałyśmy, na jaki świat go sprowadzamy. Poza tym rodzina Adamsów może nie wiem jak się starać, pienić i nadwerężać – i tak lesbijki i geje będą mieć dzieci, bo prostu nikt nam tego nie zabroni. Mamy takie same prawa do rodzicielstwa jak inni i do głowy mi nie przyszło, żeby pytać się kogokolwiek o zgodę. Inna rzecz – za jakieś 5-6 lat sytuacja w Polsce przecież może się zmienić.

Nie boisz się, że na gorsze?

Nie boję się. Widziałaś, co się działo na ostatniej Paradzie. Ile osób się do nas przyłączało. Różnych, zupełnie nie związanych ze środowiskiem. A widziałaś, ile par hetero było w tłumie? Ile ciężarnych kobiet? Społeczeństwo zaczyna dojrzewać do myśli, że w demokracji mniejszości mają takie same prawa jak większość.

To w takiej Warszawie, jednak jeżeli rzecz by się działa w pięcio-, dziesięciotysięcznym miasteczku? Tam przecież jest o wiele gorzej. Geje i lesbijki czują się zupełnie osamotnieni.
No tak, ale żeby tak nie było, mamy organizacje gejowskie, grupy wsparcia, fora dyskusyjne, portale. Żeby jakoś ze sobą być, chronić się wzajemnie, pomagać. Nawet poprzez internet. To też pomaga ludziom. Wciąż tworzy się nowe fora, grupy wsparcia. Między innymi dla takich rodziców jak my. A jest ich naprawdę bardzo dużo. Razem szybciej znajdziemy rozwiązanie.

Musiałyście sobie jednak zdawać sprawę, że waszą trójkę czeka niełatwa droga. Długo podejmowałyście decyzję o sprowadzeniu Adasia na świat?

Tak. Dojrzałyśmy do tej decyzji. Rozmawiałyśmy o tym. Co prawda zawsze wiedziałyśmy, że nie będzie łatwo, ale nie zakładałyśmy, że Adaś będzie miał przez to bardzo źle, że to będzie brzemię dla niego. Gdybyśmy tak zakładały, nigdy byśmy się nie zdecydowały na macierzyństwo. Wiem, że będzie dużo trudnych sytuacji dla niego, i dla nas, jesteśmy na to przygotowane. Mamy wielu znajomych, również wśród osób heteroseksualnych, normalnych ludzi na poziomie, dzięki nim nauczymy Adasia, że świat nie jest tylko czarno-biały, ale także w kolorach tęczy. Poza tym moja żona szuka kontaktów z homoseksualnymi rodzicami, buduje grupy wsparcia. Chcemy pokazać Adasiowi, że nie jest taki jedyny na świecie.

Starasz się kontaktować z rodzicami podobnymi do Was?

Tak, podejmuję wiele starań by „scalić” środowiska homoseksualnych rodziców. W tej chwili jesteśmy na progu otworzenia FORUM DYSKUSYJNEGO dla osób homoseksualnych, które chcą mieć lub mają dzieci. Mamy ogromną ilość już zapisanych, a wciąż napływają zgłoszenia. Chcemy, by to FORUM stanowiło podstawę do wymiany doświadczeń, wspólnych spotkań, spędzania razem czasu. Będą na nim poruszane problemy osób, które starają się o dziecko, jak również tych, które już dzieci mają, a także problemy samych dzieci. Pomoże nam psycholog, będą też tam zamieszczane różne informacje ważne dla homo-rodziców.

Jak można się zapisać na forum?
Wystarczy napisać do mnie na adres: ptactwopolskie@gazeta.pl

Gdybyś miała udzielić jakiejś rady lesbijkom i gejom, którzy myślą o rodzicielstwie w Polsce, na co szczególnie chciałabyś ich uczulić?

Przede wszystkim ważne jest, by dobrze sobie to przemyśleli. By nabrali pewności, że są na to gotowi, że będą potrafili walczyć o dziecko. To najważniejsze.

Co wówczas, dwa lata temu, skłoniło was do podjęcia decyzji o urodzeniu Adasia?

Zegar biologiczny. I miłość. Bo to jest tak jak u Marii Dąbrowskiej w „Nocach i Dniach” – „tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko”.

Tak naprawdę chyba zawsze na to czekałyśmy. To jest nasze wymarzone życie. W zupełnie innych barwach. Czy może być coś cudowniejszego?

Tekst pochodzi z lipcowo-sierpniowego numeru „Repliki” – dwumiesięcznka kulturalno-społecznego wydawanego przez Kampanię Przeciw Homofobii: www.replika.kampania.org.pl

Autorzy:

zdjęcie Monika Detlaff

Monika Detlaff

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 183; nazwa: MonikaDetlaff

16 komentarzy do:Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko

  • Uschi (Sass)

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    „Agata normalnie mnie odwiedzała w szpitalu, razem rodziłyśmy. Co prawda, dla świętego spokoju, na patologii ciąży odwiedzała mnie jako moja siostra”

    No tak. To jak miały spotykac się z dyskryminacją? Samotna matka, wykorzystana pewnei pzrez jakiegos drania, i jej ofiarna siostra?

    Nie, nie potępiam w czambuł, Przedwieczny broń. To tylko takie małe czepialstwo ;) . Cieszę się razem z dziewczynami ich decyzją (choć zastanawia mnie kolejność agrumentów za przyjściem na świat Antosia „Zegar biologiczny. I miłość.”. No ale.). Tym bardziej, że nie zamykają się w swoim ciepełeku, tylko chcą wyjść do innych, stworzyć środowisko, wspierac się, robić coś w tym kraju, gdzie każdego prawie ogarnął marazm lub zniechęcenie. Ściskam kciuki i życzę wszystkiego dobrego.

    (I wspierajcie na Waszym forum przede wszystkim właśnie ludzi spoza wielkich miast, tam decyzja o rodzicielstwie musi graniczyć z szaleństwem…)

  • Arek

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    No popatrzcie. Takie dwie dziewczyny maja w sobie tyle zapału do robienia tego co dobre (mówie tutaj o tym forum) a wielkich organizacji nie widać…

    Swoją drogą to tutaj dziewczyny mają łatwiej jak chcą mieć dziecko, nie to co my – geje :P Nie musze chyba tłumaczyc dlaczego ;) Ale i to sie da załatwic:D

  • Wojtek

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    może coś przegapiłem w tym tekście, ale gdzie jest ojciec dziecka? za pare lat „Antoś” zada to pytanie…radze już szukać dobrego psychologa.

  • kosmopolita

    [to chyba tekst z Repliki??]

    Ten tekst to chyba jest wziety z Repliki, prawda? Moze warto byłoby umieścić taką informację, bo to lekko narusza prawa autorskie…. tak sie tylko czepiam…

  • Detrollator

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    Tak, jest to tekst z najnowszego nr Repliki. Przepraszamy za niedociagnęcie wynikające z problemów technicznych w czasie, gdy teskt był zamieszczaby ba homikach.pl.

  • Ingredient

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    > może coś przegapiłem w tym tekście, ale gdzie jest ojciec dziecka? za pare lat „Antoś” zada to pytanie…radze już szukać dobrego psychologa.

    Piszę o tym tutaj:

    http://www.homiki.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=1302

  • kasia_encanto

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    Brakuje w tym tekście nie tyle informacji o ojcu dziecka ile informacji o metodzie zapłodnienia… i o dylematach, trudnościach jakie temu towarzyszą. Tekst odbieram przez to jako niewyczerpujący temat nawet w połowie.

  • W.

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    przecież ten tekst jest zmyślony.

  • Monika Detlaff

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    o nie, moi drodzy wszystko wiedzący – TEN TEKTS NIE JEST zmyślony :)

    Poza tym, gdyby sięgnąć po Replikę, można by zobaczyć w niej zdjęcia naszych bohaterek :)

    Zapraszam to wypowiadania się o faktach w miarę ich poznawania :)

    Pozdrawiam, rozbawiona do łez
    de_monik

  • Ola

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    Hej! Bardzo cieplo mi sie robi na duszy jak czytam takie teksty. Ciesze sie ze nie jestem sama i sa ludzie ktorzy walcza tak jak ja z kazdym dniem. Jestem lesbijka i zyje w szczesliwym zwiazku z kobieta juz dlugi czas razem wychowujemy coreczke. Wiem ze przychodza trudne momenty i dopadaja czarne mysli ale jesli jest milosc w RODZINIE to wszystko sie uklada!!! trzymam kciuki !!!!!!!

  • Ewa

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    to jest odpowiedz do Arka:)
    nawet jesli zapyta o ojca? co z tego ja cale zycie wychowywalam sie bez ojca i wcale mi go nie brakowalo i nie musialam korzystac z rad psychiatry..
    tyle dzieci wychowuje sie w niepelnych rodzinach.. a poza tym ten chłopiec ma dwoje kochajacych sie rodzicow
    dwie mamy
    ewa

  • ewa

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    do wojtka:) sory nie do arka:)

  • Agata

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    do kasia_encanto
    Nie ma ‚technicznych’ informacji o zpalodnieniun poniewaz nie takie bylo zamierzenie tego tekstu:)
    jesli chcesz uzyskac info ‚jak to sie robi?’ zapisz sie na forum
    kisses
    agata
    p.s. ten tekst jest wyrwany z kontekstu
    calosc stanowi dopiero przeczytany w replice

  • anka zet

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    Hej
    ubawiam się, ilekroć społeczność nieheteroseksualnym „przyzwala” bądź nie:) posiadać dzieci.
    A ja myślę wówczas z figlarnym uśmieszkiem na ustach, że przecież na szczęście posiadamy talent do rozmnażania się pośród innych naszych talentów:) licznie przez naturę nam danych.
    Pytanie o tatusia nie musi zaraz być okazją do szukania psychologa, nawet tego dobrego.
    „Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko”.
    Pozdrawiam wszystkie osoby i zapraszam na strony:
    http://www.queerfamily.pl
    http://www.comingout.pl
    http://www.porozumienie.lesbijek.org
    a tu: „Fakty przeciwko mitom o lesbijkach i gejach”
    i inne…
    Żyj i daj żyć innym!

  • Ewelina

    [Re: Tam, gdzie jest miłość, pojawia się dziecko]

    Moze nie jestem dobrym, ale jednak psychologiem a wiec sprobuje jakos pomoc naszemu synkowi kiedy bedzie sie pytal o tatusia. Taj jak napisala Agatka „techniczne szczegoly” nie byly zamierzeniem tego artykulu, jesli ktos sie tym interesuje to znajdzie mase takich informacji w necie i na stronach dla homorodzicow, my chcialysmy tylko opowiedziec o nas, naszej wsi i naszym zyciu z malym dzieckiem. A kolejnosc: zegar biologiczny, milosc….nie wymienialysmy tego w hierarchicznej kolejnosci.
    I po raz kolejny slysze od osoby homoseksualnej(tak zakladam) ze dziecko wychowywane w takim zwiazku z rodzicami jednej plci to chory pomysl, z zaleceniem leczenia u psychologa. To przykre, bo samo nasze srodowisko jest przeciwne dzieciom w takich zwiazkach, nie dziwne wiec ze osoby heteroseksualne maja tyle obaw. No coz, tak jak to napisala Ewa i Ola, wazne ze Antek ma przy sobie dwie kochajace go nad zycie osoby, ktore zrobia wszystko zeby byl najszczesliwszym chlopczykiem na ziemi, pozdrawiam wszystkich homorodzicow!

  • Mamales

    [2 lesbijki + Dziecko]

    Witam. Jestem z kobietą od 2,5 roku. Nasza Córeczka urodziła się 3 miesiące temu. Jesteśmy szczęśliwe. Narazie Maleństwo nic nie rozumie, ale troszkę boję się przyszłości. Boję się o Nią, nie o Nas. Ta pieprzona nietolerancja potrafi wykończyc..Pozdrawiam.
    Bardzo proszę napiszcie od kiedy będzie utworzone to forum..Chciałabym miec wsparcie.. Mój e-mail to niunia888@op.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa