O manifestowaniu

Przez ostatnie dwa-trzy lata nasze homicze parady były przedmiotem targów, politycznego cwaniaczenia się i innych przykrych rzeczy. Sprawa stanęła na wokandzie Sądu Najwyższego i dowiedzieliśmy się wtedy, iż psioczenie władzy lokalnej nie powinno mieć miejsca. Nie powinno mieć miejsca ocenianie przez władze miasta haseł demonstracji. Każdy ma prawo do demonstrowania i wyrażania w ten sposób poglądów, i prawo to przeważa nad administracyjnymi widzi-mi-się i rzekomą niemożnością zapewnienia bezpieczeństwa. Bo od czego jest państwo, jak nie od zapewnienia bezpieczeństwa?

Z innej beczki: na 7. października demonstrację antyrządową zwołuje na ulice Warszawy Platforma Obywatelska. Nie będę oceniał tej inicjatywy, choć mam o tym dość wyraziste zdanie. Natomiast spójrzmy, co się dzieje. Po pierwsze, pan wicepremier wiadomy aktywizuje swoich zwyczajowych podopiecznych, ponieważ nie podoba mu się przesłanie manifestacji. Po drugie… [oddajemy głos prasie codziennej:]

Pełniący funkcję prezydenta Warszawy Kazimierz Marcinkiewicz zadeklarował, że udzieli zgody na manifestacje, zarówno Platformy Obywatelskiej, jak i Ligi Polskich Rodzin. (…) „Jeśli w dokumentach wszystko będzie prawidłowo, jeśli to nie będzie zagrażało bezpieczeństwu Warszawy i warszawiaków, to oczywiście taka zgoda musi być wydana, bez względu na to, że pewnie oba te marsze będą agresywne” – powiedział Marcinkiewicz w poniedziałek w radiowej Trójce. „Ten marsz Platformy Obywatelskiej jest marszem agresji, ja bym powiedział: +paradą wyższości+, to zaczyna mi się kojarzyć z Unią Wolności, która zawsze uważała, że jest partią najmądrzejszą i wszechwiedzącą” – dodał. Na pytanie, czy ta manifestacja może wstrząsnąć polską polityką, Marcinkiewicz odpowiedział, że tego rodzaju „agresja” nigdy nie doprowadzi do przesilenia. „Ja w ogóle się dziwię, bo agresji w Polsce jest coraz więcej, ona narasta z różnych powodów, nie mówię, że nie należy się uderzyć we własne piersi, ale ta atmosfera wojny jest podgrzewana zewsząd. Coraz więcej nie tylko polityków, ale także dziennikarzy i publicystów dosyć jawnie robi wszystko, by ta agresja narastała” – dodał kandydat na prezydenta stolicy.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3641807.html

No i pięknie. Organ pełniący funcję polegającą na organizacji demonstracji ze strony miasta, przypominam, nie powinien oceniać jej treści. Nawet, jeśli się z nimi nie zgadza. Nie powinien przypisywać zamiarów agresji, ani wiedzieć z góry, co też się wydarzy (wróżka czy co). Znów widzimy, jaka to niewiarygodna łaska spotyka społeczeństwo – pan pełniący funkcję może się łaskawie zgodzi. Tymczasem nic mu do tego.

Cóż dodać. Gdy zakazywano nam wspólnego spacerowania, mieliśmy na myśli wiele powodów, czemu tak się dzieje. Tym razem widać, że psioczenie na demonstracje jest jedną z cech tych państwa z PiS. Wszelakie, które im się nie podobają, mają podobnie przechlapane. Nawet proeuropejska parada Schumana. Tylko czy homoseksualność musi być aż tak polityczna? Ja tego nie chcę. Homoseksualność, wbrew wyobraźni tych państwa, nie jest lewicowścią czy przejawem liberalizmu. W czasach inżynierii społecznej wiem, że wołam na puszczę.

1 komentarz do: O manifestowaniu




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa