Nowelizacja ustawy o fundacjach: nadal pułapki

Drodzy Państwo,

Tym razem w bardziej poważnym tonie. Przyzwyczailiśmy się, że newsy o tym, co mądrego mają do powiedzenia nasi niby – konserwatywni przyjaciele zamieszczamy w nieco kabaretowym tonie – głównie dlatego, iż polska homofobia ma postać dość ponurej czarnej komedii. Tymczasem zajrzyjmy dzięki Ewie Siedleckiej do prac rządu Rzeczpospolitej.

Otóż jest coś takiego, jak organizacje pozarządowe, stowarzyszenia, fundacje, które zajmują się kwestią osób homoseksualnych. Często czytelnicy homików.pl poprzez swoje komentarze psioczą na owe twory, rzadziej je chwalą. Tymczasem, jak niemal każda dziedzina życia, owe organizacje mają swoją ustawę i ustawa dotycząca części z nich, fundacji, miała być właśnie z inicjatywy rządu zmieniana. Oddajmy głos Ewie Siedleckiej:

http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3619294.html

Rząd wycofał się z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów zmian ustawy o fundacjach. Nie będą musiały posyłać swoich uchwał ministrom do akceptacji
O zmianie planów rząd poinformował dwa dni temu Radę Pożytku Publicznego – organ doradczy ministra pracy. W miejsce wcześniej oprotestowanej nowelizacji ustawy o fundacjach kancelaria premiera przygotowała teraz nową wersję. Wczoraj analizowały ją w Warszawie zrzeszenia organizacji pozarządowych. – Rząd wycofał się z najbardziej kontrowersyjnych pomysłów – przyznaje Ewa Kulik z Fundacji Batorego należącej do Forum Darczyńców.

Przypomnijmy, że rząd przygotował zmianę ustawy bez konsultacji z fundacjami. Organizacje zaprotestowały, bo przepisy wymyślone przez rząd pozwalały na sparaliżowanie działalności fundacji, którą władza chciałaby wziąć na widelec, np. mogłaby nie dopuścić, żeby fundacje darczyńców przekazywały pieniądze na programy, które się władzy nie podobają – choćby na ochronę praw mniejszości seksualnych. A to na podstawie przepisu, który nakazywał fundacjom posyłanie w ciągu miesiąca odpowiedniemu ministrowi każdej uchwały podejmowanej przez zarząd fundacji.

Jeśli minister uznałby, że uchwała jest sprzeczna z prawem, ze statutem fundacji lub z jej celami – mógł ją zakwestionować. Na zakwestionowanie nie miałby żadnego terminu, więc wykonanie każdej uchwały wiązałoby się z ryzykiem, że wszystko trzeba będzie odkręcać, jeśli minister ją kiedyś zakwestionuje. I właśnie z tego m.in. pomysłu rząd się wycofał.

Ale w propozycji nowej ustawy są inne niepokojące rzeczy. Mówiono o nich wczoraj na zebraniu organizacji pozarządowych: – Jest przepis, który może wiele fundacji doprowadzić do automatycznej likwidacji. Nakazuje się każdej fundacji mieć zabezpieczoną 1/4 kapitału własnego na koszty ewentualnej likwidacji, w tym opłacenia likwidatora – mówi Ewa Kulik. – Tymczasem większość fundacji w Polsce to fundacje „żebracze” – działają od dotacji do dotacji. A więc jeśli akurat wpadną w okres między dotacjami, to w myśl nowego prawa powinny ulec likwidacji.

Forum Darczyńców krytykuje też sposób pracy nad nowa ustawą: – Jeśli pisze się nową ustawę, to trzeba przedyskutować jej założenia z zainteresowanymi. Założenia powinny być dostosowane do realiów, a to, co proponuje rząd – nie jest. Mamy nadzieję na rozmowy rządu z nami o tej ustawie – mówi Ewa Kulik

[podkreślenia redakcji]

No cóż. Żyjemy w czasach IVRP, w której najważniejszym z dóbr jest polowanie na układ. Jak widzimy w mediach, fundacje to fantastyczne miejsce dla układu. Potwierdzają to losy tych osób publicznych, które mają żony prowadzące działaloność w sektorze pozarządowym, np. ostatnio Leszek Balcerowicz.

Widocznie rząd uważa, iż Rzeczpospolita jest w stanie zrealizować te wszystkie zadania, które dzisiaj leżą w gestii organizacji pozarządowych, finansowanych cząsto przez romaite fundacje. Widocznie też Rzeczpospolita ma na to kasę (moje podatki?). Widocznie Rzeczpospolita jest na tyle mądra, iż tak samo, jak organizacje, będzie w stanie dotrzeć wszędzie tam, gdzie jest jakaś potrzeba, ją zauważyć, obiektywnie ocenić i zacząć działać. Ciekawe, kiedy Rzeczpospolita zajmie się moim praniem albo zmywaniem. Tu też zechce się wepchnąć?

Już teraz jesteśmy w unijnej mniejszości . W zdecydowanej mniejszości państw UE ministrowie pośredniczą w przekazywaniu unijnych grantów, zwykle robią to niezależni eksperci. Dzięki temu ministrowie obecnego rządu mogli psioczyć i wtrącać się, że Unia dała pieniądze na jakieś głupie programy, nie mieszczące się w ramach IVRP. Teraz rząd chciał dodatkowo mieć prawo wtrącić się w przpływ funduszy w naszym lokalnym sektorze pozarządowym. Tym sposobem za jakiś czas przeżyłyby tylko nieliczne twory dziwnym trafem śpiewające peany na cześć bieżącej koniunktury, albo nawet bieżąco panującego ministra czegośtam. Nic, tylko być znajomym ministra i zakładać fundację albo stowarzyszenie.

Tak nie będzie. Organizacje pozarządowe, rozproszone, niejednorodne, dogadały się i obroniły interes, w sumie nas wszystkich, bo to my jesteśmy (mamy być) tym społeczeństwem obywatelskim. Tymczasem, jak zauważone jest w powyższym artykule, polskie organizacje są żałośnie biedne. Są gorzej niż żebracze i żyją od grantu do grantu. Daleko im do NGOsów i fundacji np. francuskich, brytyjskich, nie mówiąc już o USA, które stać na etaty dla pracowników czy wynajem piętra w biurowcu, a często wyglądają niczym wielki koncern.

NGOsy to wielka, różnorodna gmatwanina. Od naszych homiczych stowarzyszeń po fundacyjki opieki nad bezdomnymi kotami czy dożywiające starsze, samotne osoby. Jeśli Rzeczpospolita to wszystko obiektywnie udźwignie, proszę bardzo. Ale może będzie poprzez swój rząd mądrzejsza i się nie wtrąci.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa