Wyborcza o Julianie Stryjkowskim

O Julianie Stryjkowskim, także o jego późnym coming – oucie napisała w artykule „Moją ojczyzną jest język polski” Gazeta Wyborcza:

„Podobnie jak tysiące innych osób, które w czasach PRL-owskiej glajchszaltowania odmienności czuły się zagrożone, powitał nową Polskę z radością, przyniosła mu wszak wolność bycia sobą. Po bez mała 80 latach od czasu, kiedy, chcąc się wyzwolić z zamkniętego świata żydowskiej religijności, obciął pejsy i porzucił jarmułkę – zaczął ją znów od czasu do czasu nakładać. (…) Poczuł też, że może ujawnić swój homoseksualizm, który od lat przeżywał w sposób dramatyczny.

„Milczenie”, cieniutka książeczka z dwoma opowiadaniami, których tematem są miłosno-nienawistne związki mężczyzny z mężczyzną, jest – mówił Stryjkowski – opowieścią o fatum, o tym, że „człowiek się rodzi naznaczony, jakby przez Boga przeklęty”.

„Temat ten – mówił w wywiadzie dla „Gazety” Romanowi Kurkiewiczowi i Adamowi Michnikowi – atakowałem nie po raz pierwszy. Ale nigdy wcześniej nie robiłem tego frontalnie. Przyłbicę zdarłem z siebie dopiero w »Milczeniu «. Pomyślałem sobie: masz 88 lat, napisz to, niech to będzie twoja ostatnia książka, zatrzaśnij drzwi, niech nie będzie więcej twoich słów, nie pisz więcej o niczym”.

Swoim rozmówcom mówił, że nietolerancję wobec homoseksualistów odczuł dużo boleśniej niż antysemityzm. Odważnie wyznawał, że to z powodu swej odmienności przez lata nie angażował się w sprzeciwy, tulił uszy po sobie, bał się narazić (choć przecież, gdy tylko pisarze zaczęli angażować się w opozycyjne działania, Stryjkowski był jednym z nich).

Wiele razy powracał do historii sprzed lat, która go naznaczyła piętnem inności. Do więziennej celi, w której siedział, dołożono tylu więźniów, że musieli spać na pryczach po dwu. Dzielił posłanie z pięknym młodym mężczyzną. „On wyczuł, że ja coś przeżywam – opowiadał pisarz. – Że ja się wstrzymuję od czegoś. Że staram się opanować. Ale nie dotknąłem go”. Tamten jednak opowiedział o tym koledze z celi (późniejszemu PRL-owskiemu dygnitarzowi), który podzielił się tą wiedzą z władzami Komunistycznej Partii Polski. I odtąd już Stryjkowski aż do wystąpienia z partii w 1966 roku czuł nad sobą ten bicz. Później już partia nie miała nad nim władzy, a jednak dopiero dzięki napisaniu „Milczenia” poczuł, że wyzwolił się naprawdę.

Ale na tym nie skończyły się niespodzianki w biografii Stryjkowskiego. Opowiadała nam Anka Grupińska, która zaprzyjaźniła się z nim w latach 80., że kiedyś oglądała fotografie, które trzymał pod szkłem biurka: Iwaszkiewicz, Andrzejewski, zdjęcie z Papieżem. Jej uwagę zwróciła twarz młodego nieznanego jej mężczyzny.

- Kto to jest ? – spytała.

- Mój syn. Ale on jeszcze nie wie, że jest moim synem.

Syn Stryjkowskiego, który wyemigrował w 1981 roku do Kanady, uważał go za przyjaciela rodziny. Stryjkowski przed śmiercią zdążył mu powiedzieć, że łączą ich także więzy krwi.”

źródło: http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3544917.html?as=1&ias=3




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa