Wiem

Trwało to niemal cały tydzień. Na początku wszystko planowałem wciąż od nowa: otoczenie, miejsce spotkania, okoliczności łagodzące i rzeczy, o których ewentualnie nie należy mówić. Zabawne, jak człowiek potrafi setki razy analizować pewną sytuację, wydarzenie – i za każdym razem dochodzi do innego rozwiązania. Tylko które jest tym prawdziwym? Świadomy coming out jest trochę jak zabawa z psem sąsiada. Czasami to ryzykowna przyjemność, nawet pomimo długiej znajomości, bez wczesnego rozpoznania. Innym razem może dojść do tragedii. Znany i przyjacielski czworonóg może znienacka ugryźć, warknąć, w końcu odejść bez słowa pożegnania, bez machania ogonem – i nawet ulubiony spacer nie pomoże ani żaden prezent.

Mijały dni. Nie chodziło o to, że brakowało mi odwagi, akurat jestem na etapie zmian i taka była jak najbardziej potrzebna. Było kilka okazji, ale zawsze coś mi przeszkodziło: niezapowiedziana wizyta, zbyt wielu potencjalnych świadków, brak czasu. W końcu nadszedł ten dzień. Nie byłem nawet jakoś specjalnie zdenerwowany. Może dlatego, że znałem tę osobę od lat i jednak miałem przeczucie, że będzie dobrze?

Wymieniliśmy kilka zdań na tematy codzienne. W głowie kłębiły mi się różne myśli, serce zaczęło jakby szybciej bić i nagle powiedziałem to: Jestem gejem! Chwila ciszy i jego odpowiedź z uśmiechem na twarzy: Wiem. Teraz moje myśli poleciały szybkością błyskawicy: Skąd on wie? Ale jak? A może się przesłyszałem? Kto mu powiedział? itp. Powiedziałem zdziwiony: CO??? Odpowiedział dalej lekko rozbawiony, zresztą i mnie już chciało się śmiać: Wiem, że jesteś gejem, domyślałem się tego od zeszłego roku. I masz babo placek! To ja się tak staram, planuję skrupulatnie każde słowo, przygotowuję górnolotne mowy, a on SIĘ DOMYŚLAŁ i nic mi nie powiedział!?

Cofnijmy się właśnie ten rok. Zawsze lubiliśmy dyskutować o polityce, wydarzeniach w szeroko pojętej kulturze, czy innych publicystycznych sprawach. Ale teraz wiem, że ostatnio czasami mnie prowokował. Prawie zawsze w opozycji do moich poglądów, ja typowo lewicowe z lekkim ukierunkowaniem na centrum, on raczej prawicowe, ale bez katolicko – populistycznego, radykalnego tobołka. Zdystansowany myśliciel. Były chwile, że kłóciliśmy się w takich rozmowach, ale w końcu albo dochodziliśmy do consensusu, albo obstawialiśmy dalej przy swoim, jednak bez uczucia zawodu czy nienawiści wobec siebie. Nigdy nie mówiłem o moim życiu osobistym. Bywało, że szybko zmieniałem temat, albo spuszczałem zasłonę milczenia. Wszyscy dookoła przeżywali pierwsze zauroczenia, pierwsze rozczarowania, wychodziło na to, że ja nie. Do tego mój nietypowy dość gust muzyczny i filmowy. Wiele rzeczy mogło zasugerować mu moją inność.

Szliśmy dalej. Ja uśmiechnięty z powodu takiego obrotu sprawy i ogólnej euforii szczerej rozmowy, dalej jednak lekko zdenerwowany. On także w dobrym humorze. Słowa, słowa, słowa….padło ich wiele. Nareszcie odkryłem prawdziwego siebie. Zacząłem opowiadać o moim homoseksualizmie, o tym kto wie, a kto nie, jak to jest teraz ze mną, czy kogoś miałem, co planuję itp. Dopiero wtedy poczułem prawdziwe więzy przyjaźni. Na końcu opowiadaliśmy sobie o naszych nieszczęśliwych miłościach, o tym co się czuje na widok osoby, którą darzymy uczuciem i jak odczuwa się jej brak. O dziwo – mieliśmy takie same odczucia, spostrzeżenia, pomimo tego, że nie opowiadałem zbyt szczegółowo o tak cudownym stworzeniu, jakim jest mężczyzna. Naprawdę nie mogłem uwierzyć, że poszło mi tak dobrze! Życie potrafi zaskakiwać. Od razu przypomniał mi się film Dream for Insomaniac, w którym Rob – syn właściciela kawiarni włoskiej – przyznał się, że jest gejem. Jego ojciec Leo, w odpowiedzi właśnie powiedział, że wiedział o tym już wcześniej, tylko czekał aż Rob sam się przyzna! Niebywałe!

Z pewnością temat nie został zamknięty. Trudno opowiedzieć sobie wszystko od razu, opisać jak to jest i wspominać ciężkie albo dobre czasy. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że moje wyjście z cienia było udane! Nikt mnie nie spalił na stosie ani nie wykupił biletu na prom do Szwecji. Teraz zadaję sobie pytanie, czy może mogłem zrobić to znacznie wcześniej? Nie tylko aby nie okłamywać jego, ale też aby i mnie czasami było łatwiej. A może odpowiedź mimo wszystko brzmi: nie? Może należy dojrzeć do pewnych rzeczy, zmienić tok myślenia, zacząć w pełni odczuwać swoje jestestwo, może po prostu musiał nadejść odpowiedni czas? Dla każdego z nas – gejów i lesbijek – czas inny, indywidualny? Chyba musimy odpowiedzieć sobie sami na takie pytanie.

Wiem, że zaczynam nowy okres w moim życiu. Być może nadejdzie niedługo czas na kolejną osobę. Teraz jest ich troje – trzy osoby wiedzą o mnie prawdę. Dwie pierwsze dowiedziały się przypadkiem i dlatego nie traktuję tego jako pierwsze, świadome comig out-y. Przyjęły to także bardzo dobrze i do dziś się przyjaźnimy, za co serdecznie im dziękuję i co tu dużo pisać: liczę na więcej!

Autorzy:

zdjęcie Damian Niebieski

Damian Niebieski

Idealista, który mimo wszystko wierzy w szczęśliwe zakończenia. Lubi czytać fantasy. Odkąd pamięta chciał wyruszyć w podróż do Skandynawii i kiedyś to na pewno zrobi. Lato spędza najdalej od słońca, zasłuchany w ulubione utwory muzyczne. Obecnie stawia kolejne kroki w dorosłym życiu i dmucha i chucha, aby się udało.

10 komentarzy do:Wiem

  • Marcin

    [Re: Wiem]

    No to gratulacje! rowniez za ten powalajacy kroliczek na obrazku:)

  • inka:)

    [Re: Wiem]

    gratuluje serdecznie, podziwiam za odwage i zycze dalszych sukcesow zrówno w przyjaźni jak i w miości:)

  • prawiebrunet

    [Re: Wiem]

    Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że nie spoczniesz na laurach ;-)

  • Maxi

    [Re: Wiem]

    Miałem podobnie. Też kiedyś od dwóch swoich przyjaciół usłyszałem: ‚wiem, domyślałem się’, ‚wiedziałem, że się z tym męczysz’, ‚czekałem, aż sam o tym powiesz’. Odrazu, gdy im powiedziałem czułem ogromną ulgę, teraz z perspektywy potwierdzam, że było warto, atmosfera jest ‚czystsza’. Nie musze kręcić, przemilczać czy ściemniać. Rozmawiamy na tematy które wcześniej jakoś zgrabnie omijałem.

  • ww

    [Re: Wiem]

    Tak, to niesamowite uczucie wolności, wyswobodzenia, i nagle czujesz, że ta osoba jest jeszcze bliższa. Piękne uczucie. Możnaby powiedzieć, że warto znosić dyskryminacje itd, ze względu na bycie gejem, żeby doznać tego, co daje comig out :)

    Gartuluję, tylko uważaj, żeby teraz nie zacząć rozpowiadać zbyt wielu osobą

  • Maxi

    [Re: Wiem]

    Przyjaciele wiedzą, natomiast w pracy nie. Oczywiście ciekawość niektórych
    facetów zżera ich potwornie. Na wszelki wypadek głośno i nader chętnie
    określają się jako homofoby, chętnie opowiadają przy mnie dowcipy o gejach,
    jakby podświadomie budują mur nietolerancji. Ja odbieram to jako sygnał ‚nie
    mów nam nic, wolimy nie wiedzieć’ i przy okazji uważam, że nie są warci
    takiego newsa. Mój chłopak ma podobnie..

  • Sluchainaya

    [Re: Wiem]

    Masz rację, do tego trzeba dojrzeć. Czasem mam wrażenie, że wielu moich znajomych, którzy zbyt wcześnie oznajmili to publicznie miało więcej przykrych zdarzeń niż ja. Do dzisiaj zanim komuś powiem, że jestem lesbijką, musi minąć trochę czasu. Czasem wystarczy, że ktoś Cię bliżej pozna, jako człowieka, a dopiero potem dowiaduje się, że jesteś homoseksualistą. Wynika to po części z tego, jak ludzie mało o nas wiedzą. A tak naprawdę wiedzieć muszą tylko jedno: tak naprawdę nie jesteśmy inni.

    Pozdrawiam i gratuluję przyjaciela :)

  • Kuba

    [Re: Wiem]

    Gdyby Przyjaciel odwrócił się i zerwał wszelkie kontakty po coming oucie, znaczyłoby że ni wart był miana Przyjaciela.

    Mnie po „wyoutowaniu” się rzed rodzicami bardzo poprawił się kontakt z Ojcem. Gadamy ze sobą jak nigdy wcześniej. A z Mamą to zawsze miałem wspólny język ;)

  • Arek

    [Re: Wiem]

    Gratulacje! Hehe, doskolane wiem co czułeś jak ten ktoś powiedział „Wiem” Miałem kiedyś podobną sytucje :P Gadałem z koleżanką, i juz miałem to wydusic. Powiedziałem i uslyszalem „no wiem przecież: ;) ” Taka sytuacja zdarzyłą mi sie dwa razy i wiem jaki to jest szok :P

    Teraz już nie planuje specjalnych comming outów. Poprostu ktoś sie spyta to odpowiem prawde. Albo ktoś sie spyta czy mam dziewczyne to powiem ze chłopaka xD No generalnie akceptacja siebie poszla dosc daleko ale doskonale pamiętam jakie to było ciężkie. Teraz nie odczuwam potrzeby żeby brać kogos na spacer i mu to mówic. Popostu bedzie jakas rozmowa na taki temat to powiem. Spyta – powiem.

    Jedyne co to rodzice. Ci nie wiedzą i nie wiem kiedy sie dowiedzą. Bo słysze co czasem mówią o „pedałach” i nie zachęca to szczególnie do czegoś. Albo jak słysze, ze oni w sumie do pedałow nic nie mają ALE jak to sie bedzie wdzierac „to” do ich domu to będą walczyc. Tudzież sformuowania typu: „Nie mogą brać ślubu za karę że tacy są!” To sie średniowiecznych staruszków doczekałem :P Powiem szczerze: boje sie tego jak cholera. Ale może i oni powiedzą „wiemy” ? ;>

    Kurcze… Fajnie tak już w szkole na przerwach wypalic ze jest sie gejem, kiedys myslałem ze to nie możliwe. Dziś jets to faktem. Ale jejku, może mam jakies zapędy sado-maso ale wróciłbym sobie do tego czasu kiedy przy wyutowaniu robiłem sie czerwony, denerwowałem sie, trzęsłem itd. Taki fajny dreszczyk emocji był. I to planowanie o ktorym napisałem. Jedna sytuacja rozpatrywana na wiele możliwosci. To bylo takie troche… ekscytujące ;)

  • rack

    [Re:]

    Na Twoim miejscu byłbym jednak ostrożny. Nie wszyscy są tacy tolerancyjni, wiem to z autopsji… Pamiętaj, że szczęście jest ulotne i należy uważać, aby się nim nie zachłysnąć, bo odbije się czkawką. Życzę powodzenia, tolerancyjnych znajomych i udanych comming outów. Pozdrawiam!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa