- homiki.pl - http://homiki.pl -

Moja chatka Puchatka

Krzyś od paru dni wędrował bez celu po Stumilowym Lesie. Szukał w samotności Bieguna Północnego, a w międzyczasie łapał motyle. Gdy zawędrował na skraj Stumilowego Lasu, zorientował się, że zgubił drogę do swego domku. Zaczął wołać:
– Pomocy Puchatku.. – lecz nikt go nie usłyszał….

W tym samym czasie Puchatek objadał się miodem. Opróżnił ostatnią baryłkę „małego co nieco” i wpełzł pod kołderkę, by śnić sny o swoim Krzysiu. Gdy przebudził się po małej drzemce, Księżyc był już na niebie, a Puchatek poczuł się nagle taki samotny jak nigdy wcześniej. Postanowił więc wyruszyć do domku Krzysia, by już nigdy nie czuć się samotnym Głupiutkim Misiem…
Opuścił swoją chatkę i szlakiem wyznaczonym mu przez gwiazdy podążał do celu swej wędrówki. Spacerując po Stumilowym Lesie przy blasku Księżyca mijał uśpione krzewy i drzewa, na gałęziach których pszczoły zrobiły sobie gniazda. Zatrzymał się na chwilę, a w brzuszku mu zaburczało.
– Głupiutki Miś ma ochotę „na małe co nieco”, ale również Głupiutki Miś już nigdy nie chce czuć się samotnym… – powiedział Puchatek. – Pewnie Krzyś już na mnie czeka z pełną baryłką „małego co nieco”. Głupiutki Miś nie może zatem pozwolić, by Krzyś na niego czekał. – z tą myślą Puchatek zaczął nieco szybciej przebierać swoimi puchatkowymi stopami.

Gdy Puchatek dotarł do chatki Krzysia, niezmiernie się ucieszył. Delikatnie zapukał do drzwi i nieśmiało powiedział:
– Krzysiu… już jestem…
Odpowiedziała tylko cisza, która od paru dni gościła w domku Krzysia.
Puchatek nie zastanawiając się długo, jak to na Głupiutkiego Misia przystało, wszedł do domku i z radością dziecka zaczął szukać swojego Krzysia. Przy każdym otwarciu drzwi, które prowadziły do kolejnego pokoju, mina Puchatka stawała się coraz bardziej smutna…
– Krzysiu… Już jestem… – powiedział ponownie Puchatek. – Wiedziałeś, że przyjdę i pewnie się schowałeś – kontynuował Puchatek swój monolog.

Gdy przestąpił próg ostatniego pokoju, w którym zwykle bawił się z Krzysiem, postukał się po główce stwarzając wrażenie jakby myślał
– Jeśli ja Puchatek jestem tutaj, to Krzyś musi być tam… Tylko gdzie jest
to „tam”??? Zanim jednak znajdę to „tam”, zobaczę gdzie Krzyś zostawił dla Głupiutkiego Misia baryłkę „małego co nieco”…

Wszedł do kuchni i zaczął szukać baryłki miodu. Jednak poszukiwanie Krzysia tak bardzo go pochłonęło i zmęczyło, że postanowił się zdrzemnąć, zapominając o „małym co nieco”…
Mrucząc pod nosem:
– Krzysiu… Jak dobrze, że już jesteś…. że jesteś… – Puchatek zasnął.
Mimo całonocnego burczenia w brzuszku obudził się dopiero nad ranem. Zdezorientowany przetarł swoje puchatkowe oczka i powiedział:
– Zaraz… To jest kuchnia Krzysia… A jeśli Głupiutki Miś tutaj jest to oznacza, że poczuł się bardzo samotny… A jeśli poczuł się samotny i jest tutaj
to oznacza, że nie chciał się tak czuć… –
po chwili milczenia zawołał:
– Krzysiu, gdzie jesteś?? – jednak podobnie jak w nocy odpowiedziała
mu tylko cisza… Przeszedł się znowu po wszystkich pokojach jednak i tym razem nie znalazł Krzysia.

– Ale ze mnie Głupiutki Miś… Przecież Krzyś czeka już na mnie w mojej chatce!!! – po tych słowach Puchatek, mimo burczenia w brzuszku, czym prędzej pobiegł do swej chatki. W swym puchatkowym serduszku miał nadzieję, że ujrzy tam czekającego na niego Krzysia, wtuli się w jego ramiona i już nigdy nie będzie czół się samotnym Głupiutkim Misiem…
Biegnąc do swej chatki Puchatek nie zauważył nawet przyjaciół
ze Stumilowego Lasu: Prosiaczka, dla którego zawsze był wsparciem, Tygryska, co lubił wiecznie brykać, Królika, który zawsze ugościł go baryłką „małego co nieco” oraz Kłapouchego, któremu zawsze znajdował ogonek…
-Witaj Puchatku! Dokąd tak biegniesz? – zapytali chórem Prosiaczek
i Tygrysek.

– Może wpadniesz do mnie na „małe co nieco”? – odezwał się Królik, jednak Puchatek nikomu nic nie odpowiedział. Tak bardzo chciał znaleźć swego Krzysia, że zapomniał o tym, iż lubi miód. Biegł wciąż do swej chatki, nie zwracając uwagi na pszczoły robiące miód. Nie słyszał nawet swojego brzuszka, który ciągle burczał…
Dobiegł w końcu do chatki i z radością otworzył drzwi.
– Jak się cieszę, że przyszedłeś Krzysiu… – powiedział Puchatek, jednak Krzysia nigdzie nie dostrzegł. Smutny podrapał się po swej główce:
– Jeśli to „tam” nie jest tu, to…??? – i nagle zamilkł.
Spojrzał w lustro. Nie ujrzał jednak tam swego odbicia zbrudzonego resztkami miodu… Wtedy zrozumiał, że szukając Krzysia zgubił Głupiutkiego Misia…

Opowiadanie pochodzi z blogu www.leonik.blox.pl [1]

Autorzy:

zdjęcie leonik

leonik [2]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 182; nazwa: leonik