Robert Biedroń w GW o dyskryminacji w miejscu pracy

W tym tygodniu aż dwa razy nasyłaliśmy naszych Czytelników na informację o dyskryminacji w miejscu pracy. Dziś polecamy wywiad z Robertem Biedroniem, prezesem KPH, który przeprowadziła Gazeta Wyborcza. Punktem wyjścia jest wrocławska sprawa Janusza Boguszewicza, którego historia krąży w ostatnich dniach w mediach:

http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,68586,3482742.html

Agnieszka Czajkowska: W jaki sposób chce Pan wesprzeć germanistę?

Robert Biedroń z Kampanii Przeciw Homofobii: Ten tekst mnie bardzo poruszył, szczególnie, że bohater zdecydował się ujawnić swoje nazwisko. Podziwiam go za odwagę, bo to w Polsce rzadkie zjawisko. W naszym stowarzyszeniu jest grupa prawna, która jest w stanie pomóc osobom takim, jak Janusz Boguszewicz. Udzielamy bezpłatnych porad, uczestniczymy w procesach. Niedawno pomagaliśmy w podobnej sprawie w Płocku. Nauczyciel wyleciał z pracy, bo jego szef dowiedział się, że jest homoseksualistą. Ten człowiek poszedł do sądu, wspieraliśmy go jako obserwatorzy społeczni. Współpracujemy też z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, która zajmuje się monitorowaniem podobnych przypadków dyskryminacji.

Czy zgłasza się do Was wiele osób, które sądzą, że zwolniono je z pracy z powodu orientacji seksualnej?

W Polsce takich przypadków jest, niestety, bardzo dużo. Dlatego 99 procent gejów i lesbijek w pracy ukrywa swoją orientację. Są po prostu niewidoczni. Jeśli ich wyrzucą, to nie dochodzą swoich praw, bo boją się, że w przyszłości nikt ich nie zatrudni. Przychodzi pani do jakiejś firmy i pyta na recepcji, czy pracuje tu gej. Nie wskażą pani takiej osoby. To najbardziej jaskrawy przykład dyskryminacji, jaka panuje w tym kraju. Heteronormatywny świat zmusza osoby homoseksualne do ukrywania się. Teraz zajmujemy się sprawą lesbijki, którą szefowa wyrzuciła z pracy w przedszkolu. I to się dzieje w Warszawie, a nie gdzieś na prowincji.

W jaki sposób udowodnić, że ktoś wyleciał z pracy, bo był gejem, a nie np. słabym pracownikiem?

W Polsce obowiązuje dyrektywa Unii, która mówi o zakazie dyskryminacji w zatrudnieniu m.in. ze względu na orientację seksualną. Tam jest taki wpis o tzw. ciężarze dowodu, który ułatwia dochodzenie swoich praw. Przed sądem to pracodawca musi udowodnić, że kogoś zwolnił z powodów merytorycznych, a nie z powodu jego orientacji. Zasady te są przeniesione do naszego kodeksu pracy. Może się zdarzyć, że ktoś wykorzystuje swój homoseksualizm, żeby coś wywalczyć. Ale jeśli szef mówi o swoim podwładnym per „ten pedał” to poważna sprawa. Boguszewicz miał podstawy, żeby się sądzić z pracodawcą.

KPH prowadzi działania interwencyjne i pomocowe. Kontakt poprzez:
www.mojeprawa.info
www.kampania.org.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa