Randkowicze – typologia subiektywna

Komp wyłączony, spotkanie w Rynku, koło Muzeum Ważnych Wydarzeń lub na skrzyżowaniu jeszcze bardziej ważnych ulic. Godzina ta i ta. O umówionej porze stajemy w wyznaczonym miejscu jak harcerzyki do apelu i czekamy. Na randkowicza oczywiście.

Kto pojawi się za chwilę zrobiony na bóstwo, aby olśnić i przekonać, że nie ma lepszej partii pod gwiazdami? Chciałoby się spotkać normalnego człowieka, częściej się jednak zdarza, że staje przed nami ktoś, przed kim lepiej uciekać, gdzie pieprz rośnie.

Wirtualny

Typ poznawany w internecie, nalega na spotkanie: wyjście na piwo, spacer, clubbingowe szaleństwo. Często wmawia, że „zna z widzenia”, ale bał się „zagadać”. Jeśli kontakt nawiązał przez profil na jednym z wielu gej-serwisów, to sam w swojej wizytówce nie ma zdjęcia i takowego przysłać nie chce: „nie mam, naprawdę, uwierz mi”, albo „jestem kiepskim fotografem, poznaj mnie na żywo”. Chcę poznać, więc się umawiamy. Nie przychodzi lub też obserwuje zza węgła, albo – co nader prawdopodobne – stoi gdzieś obok w umówionym punkcie i napawa oko mą wściekłością. Typy wirtualne pozostają wirtualne, czyli innymi słowy: nieistniejące w rzeczywistym świecie. Zaludniają serwery, wypalają się w rozmowach online. Odwagi na spotkanie twarzą w twarz brak.

Prędki

Wygłodniały partnerstwa rodzaj randkowicza. Po niezwykle udanym wieczorze spieszy do domu, by czym prędzej zrobić ołtarzyk: wydrukować zdjęcie z kompa, oprawić je w różową ramkę z napisem „my love” i otoczyć różami na półce. Od następnego dnia po pierwszym spotkaniu nęka telefonami i esemesami, aż w końcu – widząc brak szczególnego zainteresowania – pisze sążnistego mejla, w którym oznajmia, że „zrywa, bo takiego zachowania u SWOJEGO FACETA tolerować nie będzie”.

Nerwus

Częsty typ randkowy, nie potrafiący się opanować w stresowej sytuacji, jakim jest spotkanie z obcym bądź co bądź facetem. Cecha charakterystyczna: trzęsawica całego ciała (bądź jego poszczególnych partii), nerwowe tiki, trudności z przełykaniem, pąsy na twarzy występujące naprzemiennie z śmiertelną bladością, przerażenie w oczach. Podtyp „tancerza” stepuje pod stołem w pubie z prędkością wprost proporcjonalną do stanu nerwów i targających nim emocji. Na pytanie, dlaczego się denerwuje, odpowiada zwykle, że jest niespotykanie spokojny. W trakcie wyjścia do WC wysyła sms do kolegi, który „przypadkowo” za chwilę pojawia się w knajpie i przysiada się do stolika rad z „niespodziewanego” spotkania. Koniec randki.

Nudziarz

Posiada zdolność wydłużania czasu, stając się tym samym dowodem na istnienie einsteinowskiej dylatacji czasu. Mało się odzywa, a jeśli otwiera usta, to opowiada o pracy lub o mało istotnych zdarzeniach z własnego życia. Zainteresowania chyba żadne – „chyba”, gdyż w ogóle o nich nie wspomina. Każdy żart trzeba mu tłumaczyć. Każde dyskretne spojrzenie na zegarek wprawia w zły nastrój i wywołuje ponure myśli na temat powolności upływającego czasu. Pozbycie się delikwenta za pomocą milczenia nie przynosi spodziewanych efektów: typ nudziarza milknie również. Na odchodnym nie jarzy sytuacji i pyta o kolejne spotkanie. Odpowiedź: „Hmm, nie jesteś w moim typie, sorrrry…”. Po rozejściu jeszcze mała wizyta w kiosku lub aptece po tabletki od bólu głowy i… do domu.

Wielebny

Niebezpieczny typ, dobrze zakamuflowany – na randkach pojawia się po cywilu, nie wspomina nic o pracy lub też twierdzi, że ma „fajną robotę” i „nienormowany czas pracy”. Gdy kolejne randki zaczynają wyglądać poważnie i pojawia się choćby daleki cień zainteresowania lub zgoła zaangażowania – nagle się wycofuje i, dukając, przyznaje do sukienki i koloratki. W ramach ekspiacji proponuje pójście do łóżka i „stały układ” sypialniany.

Mężuś

Typ trudny do rozpoznania. Na pierwszy rzut oka nie różni się niczym od geja bez obrączki, więzów małżeńskich („aż po grób” – wiadomo!) i milusiego potomstwa. Osobniki szczere mówią o swojej sytuacji rodzinnej po kwadransie spotkania i nie robią z tego wielkiego sekretu. Najgroźniejszy typ „mężusia” – obrączka w kieszeni, żona i dziecki na wakacjach. Trzy tygodnie szaleństwa i próbowanie zakazanego owocu, który – a jakże! – kusi niezmiernie, nęci i przyciąga. Na koniec wydukane wyznanie o stanie cywilnym – jak strzał z Grubej Berty.

Sparowany

Gejowski odpowiednik mężusia. Na randkach nie piśnie ani słowem o swoim facecie, z którym mu „nie wychodzi”. Cech charakterystycznych brak. Na koniec przeprasza i pyta: „Zostaniemy przyjaciółmi?” O, na pewno!

Skrytociotka

Typ płochliwy, nerwowy gdy spotkanie umówione w miejscu publicznym. Cechy charakterystyczne: rozbiegany wzrok, nerwowe drżenie rąk, gadki o „niewzbudzaniu skojarzeń”, tudzież „dyskrecji”. Woli iść na wspólny spacer w najdzikszej części parku niż do knajpy, do branżowego klubu nie pójdzie nawet w masce. W heteryckim pubie wpada w panikę, gdy się dowiaduje, że interlokutor jest nie tylko po coming-oucie, ale działa w dodatku na rzecz równouprawnienia. Do kolejnego spotkania już nie dochodzi, no chyba że gdzieś przez przypadek w necie – to główny obszar działalności „skrytych”.

Znikający cel

Yes, yes, yes! – powiedziałby premier, gdyby wylądował na takiej randce. „Znikający cel” to na pozór fajny facet – podobne zainteresowania, stopień wrażliwości, porozumienie złapane już po pierwszej minucie spotkania. W tym przypadku najczęściej randka rozciąga się na wielogodzinne spotkanie i wędrówkę od knajpy do knajpy. Znikający cel po trzech piwach nalega na kolejne spotkania, perspektywy dalszej znajomości rozwija jak Sindbad perskie dywany. Umawia się na „za dwa dni”, po czym znika. Pytany o umówione rendez-vouz kręci, wymiguje się, wynajduje przeszkody („wujek przyjechał!”, „oglądam transmisję meczu!”, „boli głowa!”).

Ogrodnik

Podtyp poprzedniej kategorii – ogrodnik pielęgnuje nieszczęścia, najczęściej dawne lub niedawne rozstanie z facetem. Zapala się do rozwijania znajomości, po czym powraca do orania pamięci i wspomnień. Milknie in saecula saeculorum.

Pinokio

Nie chodzi o to, że jest z drewna, nie wystrugał go włoski rzemieślnik – znakiem rozpoznawczym Pinokia jest NOS, a właściwie to, co się z nim dzieje w czasie rozmów na spotkaniu. Im więcej pada słów, tym bardziej nos rośnie, można powiedzieć – jak na drożdżach. Siłą napędową wzrostu jest kłamstewko, całą seria kłamstw, ćwierć- i półprawd. Pinokia trudno rozpoznać na pierwszy rzut oka – wszak każde zdanie wypowiedziane przez niego przyjmuje się za dobrą monetę. Dopiero później okazuje się, że – załóżmy – Wojtek ma tak naprawdę na imię Jarek, że skończył lat 28, a nie 25, że mieszka całkiem blisko, a nie na peryferiach miasta i że – o zgrozo – ma chłopaka, z którym trudno mu się dogadać. Z Pinokiem sprawa jest o tyle prosta, że można go odstawić do szafy do kolekcji lalek, którymi nie mamy zamiaru już się bawić.

Autorzy:

zdjęcie Kolczydło

Kolczydło

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 180; nazwa: Kolczydło

14 komentarzy do:Randkowicze – typologia subiektywna

  • lothriel

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Typy dobrze zarysowane :) Ale z drugiej strony trudno, żeby każdy był energiczny, wygadany, błyskotliwy i do tego powalający intelektem czy sypiąy kawałami jak z rękawa…..dla jednych mrukliwy i z lekka wsytraszony może być spalony na początku, dla innych to mogą być pozytywne cechy – bo być może sam taki jest :)

    PS: Teorię dwóch przeciwieństw zaliczcie do „Wielkiej Ściemy”. ;)

  • Łukasz Pałucki

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Eeee, a mi się nie podoba. Można było to lepiej napisać

  • Fajna typologia:)

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    „Eeee, a mi się nie podoba. Można było to lepiej napisać” – rzekla znudzona gwiazdka.

  • Walpurg

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Myślę, że każdy ma swoją własną typologię, której „dorobił się” z wiekiem i doświadczeniem. Częściowo pokrywa się ona z tym, co zaproponował Kolczydło, a w niektórych punktach jest być może inna.

    Mnie tu najbardziej brakuje wyjątkowo koszmarnego typu randkowicza – ciotki kyptokurwiszonki. Typ ten ma tak, że od pierwszego wejrzenia gra rolę zachwyconego i zakochanego. Z czasem dopiero delikwent się orientuje, że nie chodziło o uczucie, ale prawie o „utrzymanie”, bo ile razy można komuś stawiać piwo, obiad, kino, saunę, taksówkę itd.

    Reszta typów – zgoda całkowita. Niestety, częściowo potwierdzona doświadczalnie.

  • pip

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    znakomite!:)

  • neverer

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    w 100% zgadzam się z rothiel’em :)

  • Myszak

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Przystępnie i dość lekko napisane, ale taki wymarzony (jakbyście chcieli), to tylko w … Erze :-|

  • niunios

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    jak na tekst wakacyjny jest ok :-)

  • murich

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Wirtualni nie istnieja dla mnie. Mezusiow omijam z daleka. Gardzę tchorzliwymi skrytociotkami.

    I jak tu znalezc kogos fajnego w Rzeszowie?

  • Brysio

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Moim zdanie powinien tu zostać dodany jeszcze jedn typ pod Mamusino+-Tatusiny , który ze wszystkich sił całe swoje oszczędności wkłada w umeblowanie domku rodziców a tobie wmawia ,że oni sie przecież kiedyś się zmienią , i że nie ważne , że w tej chwili taraktują cię jak tego psa.Taki typ uwielbia spędzać wszytkie wolne chwila albo w sklepie z odzieżą uzywaną albo przy kominku z rodziną roztaczając aurę rodzinną i suprelatywy co do przyszłości.Oj wiel by tu jeszcze trzeba było dodac typów

  • ondansetron

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    A co o typie ‚szukam chlopaka na stale’ od 10 lat? ;) )

  • michal

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]
    :-) ) trafne… trafne… :)
    na szczescie nie zakwalifikowalem sie do zadnej grupy.

  • kartis

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    tekst lekki latwy i przyjemny, czesciowo potwierdzony doswiadczalnie…
    a to potwierdzenie odnosi sie do mojej przeszlosci : otoz jeszcze calkiem niedawno moglbym sie do jednej z tych kategorii dopasowac, ale juz sie zmienilem… tak! zmienilem sie i teraz smieje sie z tamtego kogos. i wielu osobom przydaloby sie przeczytac ten tekst i rozliczyc sie z wlasna przeszloscia (no na przyklad… ten no… wspolpraca z sb_??) buhaha;)

  • PTT

    [Re: Randkowicze - typologia subiektywna]

    Tekst typowo wakacyjny i nie ma się co czepiać, choć ja bym jeszcze kilak innych kategorii dorzucił. Z poważszych tylko mężusia nie spotkałem.. i całe szczęscie.
    Jak to dobrze mieć poznawanie tych wszystkich typów już za sobą ;D




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa