- homiki.pl - http://homiki.pl -

My, zadżumieni

„Choć w całej Polsce brakuje krwi Instytut Hematologii w Warszawie dzieli krwiodawców na lepszych i gorszych.” – pisze Dziennik Wschodni. „Odczuł to na własnej skórze mieszkaniec Lubelszczyzny, który chciał oddać krew w odpowiedzi na apel stacji krwiodawstwa. – Jestem zdrowym, 20-paroletnim chłopakiem, mam jednego, stałego partnera. Ale odesłali mnie z kwitkiem. Bo jestem gejem” – mówi.

Każdy, kto chce zostać dawcą, wypełnia w stacji krwiodawstwa szczegółową ankietę. Nie ma w niej pytania o orientację seksualną. Są m.in. o kontakty z wieloma partnerami. Odpowiedź na „tak” dyskwalifikuje. Po wypełnieniu druku kandydat na dawcę idzie na rozmowę do lekarza kwalifikującego. Wtedy pytanie o preferencje może paść. Dla geja to koniec kariery honorowego dawcy. Nawet jeśli jego kontakty seksualne ograniczają się do jednego partnera. – Takie są przepisy – mówi Dorota Sławińska, lekarz z Regionalnego Centrum Krwiodawstwa w Lublinie.

Zygmunt Barszczewski przewodniczący Rejonowej Rady Honorowego Krwiodawstwa w Lublinie:
Osoby homoseksualne nie mogą być dawcami. Należą do grupy zwiększonego ryzyka. Są narażone na zakażenia przenoszone drogą płciową takie jak HIV, żółtaczka typu B lub C, kiła.

Ten przepis nie jest wymierzony w homoseksualistów. Chodzi o to, żeby nie narażać biorców na ryzyko zarażenia się jakąś chorobą. A homoseksualiœści należą do tzw. grup szczególnego ryzyka. Mogliby oddawać krew, gdyby udało się zmienić sposób badań wstępnych. Musiałyby być bardzo szczegółowe i zakończone odpowiednio długą karencją.

– Podobno nie ma już grupy zwiększonego ryzyka. Wirusa może złapać nawet heteroseksualista?

– To prawda. Dlatego krew oddaną przez dawców badamy dokładnie.

Nie dostaliśmy odpowiedzi na pytanie: w czym zdrowy, wierny jednemu partnerowi homoseksualista jest gorszy od zdrowego, wiernego jednemu partnerowi heteroseksualisty.
– Niech pani zapyta pacjentów w szpitalu, czy chcieliby dostać krew od geja – irytuje się jeden z lekarzy RCKiK.

Hanna Radwan-Wieczorek, zastępca dyrektor RCKiK, próbuje łagodzić sytuację.
– Nie chcę, aby wyszło na to, że homoseksualiści są dyskryminowani – mówi. – Nam tylko chodzi o bezpieczeństwo pacjentów, do których krew trafi.

Lubelscy lekarze podkreślają, że przepisy ustalił Instytut Hematologii w Warszawie. Zadzwoniliśœmy tam, opisując przypadek naszego czytelnika. – Słusznie, że nie został zakwalifikowany – mówi Aleksandra Dzieciątkowska, kierownik Pracowni Organizacji Służby krwi. – Przepisy eliminują osoby, które są potencjalnie niebezpieczne.

Robert Biedroń prezes Kampanii Przeciw Homofobii: Nie rozumiem, dlaczego 400 mililitrów krwi homoseksualnej ma być gorsze od 400 mililitrów krwi heteroseksualnej. Homoseksualiści przestali być grupą szczególnego ryzyka. Obecnie do zakażeń dochodzi najczęściej wśród heteroseksualistów. I lekarze dobrze o tym wiedzą.

To chodzi o stereotypy.

źródło: http://www.dziennikwschodni.pl/ [1]

Komentarz:
Zachęcamy wszystkich do zostania honorowymi krwiodawcami. Honorowe krwiodawstwo jest pięknym gestem solidarności. I oby nigdy nie doszło do sytuacji, że sami będziemy w konieczności skorzystania z pomocy Stacji Krwiodawstwa.

Jeśli chodzi o wykluczanie homików z krwiodawstwa – co Stacja, to obyczaj. Na szczęście poszczególni specjaliści bywają mądrzejsi od ogólnego przepisu. Co do „potworności” homików i ich „niebezpieczeństwa” – o tym, czy ktoś się nadaje na krwiodawcę, czy też nie, świadczy jego zachowanie – niepodejmowanie ryzyka, nie jakaś przynależność czy jej brak. Do zachowań ryzykownych zdolny jest każdy, nawet pracownicy Instytutu Hematologii w Warszawie.

A kto by chciał krwi od głupiej blondyny? Albo wrednego rudego?