Manifestacje homicze jako promocja miasta

W prasie czytamy: (Metro, Gazeta Stołeczna):

http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3462985.html

Tegoroczna Parada przyniosła Warszawie duże zyski – twierdzą jej organizatorzy. Według wyliczeń Fundacji Równości chodzi tu nawet o 1 mln 200 tys. zł. Skąd ta suma? Na Paradę do stolicy przyjechało blisko tysiąc zagranicznych gości. Ponad 400 z nich zamieszkało w warszawskich hotelach. To oni zostawili w mieście sporo kasy.

- Każdy z zagranicznych gości przez weekend wydał w Polsce 300-400 euro. Zarobiły na tym nie tylko hotele, ale restauracje i puby – wylicza Tomasz Bączkowski, prezes Fundacji Równości.

I faktycznie. W hotelach brakowało miejsc, a taksówkarze nie mogli wyrobić się z obsługą pasażerów. Te wyliczenia organizatorzy Parady już niedługo przedstawią władzom Warszawy. Po co? Chcą, by dołożyły się w przyszłym roku do kolejnego marszu, podobnie jak to się dzieje w innych europejskich krajach, np. w Londynie czy Berlinie.

- Jeśli włodarze stolicy będą kierowali się dobrem miasta, a nie ideologią partii, to myślę, że wspomogą naszą Paradę. To przecież oznacza miliony euro zostawione w Polsce przez zagranicznych gejów i lesbijki – przekonuje Łukasz Pałucki z Fundacji.

Tymczasem stołeczni urzędnicy stukają się w czoło.

- Parada Równości to promowanie organizacji gejowskich, a nie miasta – twierdzi Mirosław Kochalski, komisarz Warszawy.

- Kryje się za nią tylko demoralizacja i zagrożenie dla mieszkańców miasta. Nie zgodzimy się na to – wtóruje mu Witold Kołodziejski, przewodniczący miejskich rajców. I wylicza, że miasto nie tylko na Paradzie nie zarobiło, ale… wręcz straciło. Bo dwa tysiące policjantów przez trzy godziny ochraniało jej uczestników. To jego zdaniem niepotrzebnie nadszarpnęło budżet stolicy.

*************

Pozwolą Państwo, że najpierw pośmieję się z demoralizacji i zagrożenia wedle pana Kołodziejskiego. Oczywiście, że manifestacja homicza demoralizuje i grozi. Spacerujący ulicami geje i lesbijki są gorsi niż trąd. W dniu dzisiejszym mą obecnością zdążyłem już zdemoralizować podróżnych w metrze, autobusie, a nawet panią w kiosku miło się do niej uśmiechając podczas zakupu gazet. A w tej chwili demoralizuję klawiaturę komputera.

To, że parada nie odbywa się w próżni, tylko w miejscu konkretnym, mieście, Warszawie, a jej uczestnicu to nie „obcy”, kosmici, tylko warszawiacy i ich goście, zauważył już sektor prywatny – restauratorzy, taksówkarze, kina. Wszyscy ci, którzy zaangażowali się w Dni Równości. Festiwale, przeglądy filmów czy manifestacje organizują różnorakie mniejszości i często miasto widzi w tym okazję, by nasze włościa obejrzało jeszcze kilkoro nowych gości, którzy w przeciwnym wypadku nigdy by nie kupili biletu do Warszawy.

Oczywiście, ochrona policji kosztuje. Każde publiczne wydarzenie ma ochronę policji. Tymczasem, jak wielu homików wie z podobnych iwentów w innych miastach, krajach, nie wszędzie, gdy grupa LGBT pojawi się na ulicy z balonikami i transparentem, pojawia się od razu helikopter i kawalkada wozów opancerzonych. Bo nie są potrzebne, potrafiono wychować tamtejsze młodzieże w wolności od uprzedzeń. Z resztą tegoroczna nasza Młodzież i inni, chowający się w krzakach Ogrodu Saskiego, byli raczej zagrożeniem dla trudu miejskich ogrodników, niż wywzaniem dla policji. Miłym policjantom jeszcze raz dziękujemy za każdy osłaniany homiczy iwent.

Urzędnicy w ratuszu stukają się w czoło. Tymczasem w Europie, do której przecież i politycznie należymy, homicze festiwale, święta i parady stanowią jeden z elementów promocji miast. Niedawno nawet polska prasa rozpisywała się o „różowych” pieniądzach [a czemu właśnie różowych??] pozostawianych przez homików – turystów. Mamy pierwsze w Polsce przypadki biur podrózy oferujących wycieczki homicze, nową organizację zajmującą się ekonomią homików. Bawi mnie też, iż polska prasa w sezonie przedogółrkowym w rubrykach „co pozwiedzać na urlopie” obok zaganiania na np. londyńskie wystawy gorąco poleca homicze iwenty, i to bez ideologicznego zacięcia, które w ERPE „musi” się pojawić.

Homicze manify i festiwale są wpisane w kalendarze bardzo wielu miast, także polskich. To prawda, zważywszy np na jad sączący się z telewizora i nieustanne szukanie okazji, by homiki oczernić i wpisać je w „układ” oraz brak najbardziej podstawowych homiczych przepisów, jak ochrona współnego homiczego gospodarstwa domowego poprzez rejestrację związku, nasze manify mają szeroki wydźwięk obywatelski. Niemniej Dni Równości to także inne rzeczy, wystawy, filmy, pogadanki, koncerty, zwiedzanie, ożywienie miasta. Warto i to zauważyć?

1 komentarz do: Manifestacje homicze jako promocja miasta

  • Puppet

    [Re: Manifestacje homicze jako promocja miasta]

    Z moich obserwacji na paradzie..:) kumpel z Berlina i jego znajomi bylo zachwyceni i Warszawa i polskimi chlopcami a zwlaszcza tymi policjatamii bardzo przyjazna atmosfera na paradzie..;) i powiedzieli,ze za rok wracaja…i pieniazki zostawiaja..;)

    gdzie lepsza reklama?




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa