- homiki.pl - http://homiki.pl -

Homo homini homo est

Wędrowałem ostatnio z moim facetem po górach. Zakopane! Majestat Tatr, my, słoneczny skwar w dolinach i śnieg na graniach. Oscypki pyszne, zwłaszcza na ciepło. W jednym ze schronisk zagaduje nas miejscowy. „Na pocontku był chaos. A potym … jesce wienksy chaos”. No bo tak. Niby to proste – chłop z babą, ale żeby tak chłop z chłopem? Ta prosta filozofia góralska dała mi wiele do myślenia. Czy życie gejowskie musi być chaosem, burzą w życiu osobistym i w miejscu mieszkania?

Na początek warto jest się określić. Udawanie przed samym sobą i granie przed całym światem spektaklu po tytułem „nie jestem ciotą, ja tylko wolę chłopców” to przegrana życia. Tym samym to przyzwolenie na rolę w jakiej obsadzą nas inni. Odkryłem w sobie, że bardziej od kobiet pociągają mnie faceci. Lubię krzywizny i kanciastość męskiego ciała; jego słoność i pot; chropowatość zarostu; wszystkie jego 9 otworów. Czy przez ten fakt jestem chory i dziwny?

To tak, jak z mrówką i żyrafą. Różnią się wyraźnie. Ich światy to dwa światy. Mrówka nie wie o smaku młodych pędów na szczytach drzew. Zaś żyrafa nie zna życia podziemnego labiryntu i kolonii. Także przewaga liczebna nie świadczy ani na korzyść, ani na niekorzyść żadnej z nich.
Po prostu są.

Podobnie jest z homoseksualizmem. Po prostu jest. Widoczne zaś są tylko różnice, a i tak przecież jedynie w zestawieniu z hetero światem. Stąd też liczy się to, co nas łączy a nie to, co dzieli. Jak wszyscy inni jesteśmy tacy sami. Bo gdyby tak, jak to jest w dobrej literaturze science-fiction, na przykład „Lewej ręce ciemności” Urszuli K. LeGuin, „Ethanie z planety Athos” Lois’a M. Bujolda albo w „Równi bogom” Isaaca Asimova, podstawą świata był homoseksualizm? Zadziwiający byłby świat dwupłciowy. Jak czuliby się wtenczas heteroseksualiści? Hmmm? Piętnowani, szykanowani, w wydzielonych klubach. Żyję jednak tu i teraz. Jestem jaki jestem. Ani gorszy ani lepszy. Jednak jestem sobą. Chcę być sobą. Będąc innym jestem właśnie przez to najpełniej sobą!

„Nie można mówić : cóż to? dlaczego tamto?.
Wszystko bowiem zostało stworzone w zamierzonym celu.
Dlatego od początku byłem o tym przekonany, przemyślałem i na piśmie zostawiłem; wszystkie dzieła Pana są dobre.
Nie można mówić : to od tamtego gorsze, albowiem wszystko uznane będzie za dobre w swoim czasie” ( Biblia, Mądrość Syracha 39,21; 32-34 ).

Ecce homo

Zastanawiałem się jak to jest z naszym życiem? Czy po outingu jest lepiej? Czy warto jest się ujawniać? Może znikną kawały o pedałach w szkole i pracy, naciski rodziny na ożenek albo „przyjazne” rozmowy o leczeniu „tego”? Nie. Jednakże potem czuje się wolność, prostotę życia i prawdziwość bycia sobą. Staje się to wszystko ogromną siłą do odparcia nagonki i drwin. Daje satysfakcję życia własnym życiem i bycia niepowtarzalnym. Ma się przez to szacunek dla własnej osoby oraz poczucie panowania nad sytuacją, a nie bierne płynięcie z prądem czy rola statysty. Żyjąc w zgodzie z samym sobą buduję harmonię pomiędzy mną a partnerem, otoczeniem i całym światem. No i w przyszłości nie czeka mnie jedyna męska przyjemność starego kawalera – golenie się.

W żydowskim Talmudzie czytam:
„jeśli ja sam dla siebie czegoś nie zrobię, któż to dla mnie uczyni?
A jeśli tylko dla samego siebie istnieję, czym jestem?
A jeśli się nie zmienię teraz, to kiedy?’’
( Talmud, Awot I,14 ).

Wybrałem w swoim życiu partnerstwo. Postanowiłem iść we dwóch. Razem z moim facetem tworzę życiowy tandem. Znajomi, także tworzący gejowski związek mówią, że choć nie są związani w USC, to jednak wiąże ich coś równie silnego – kilkunastoletni kredyt. Oczywiście nie oznacza, że nie marzę o ceremonii, pakcie i legalizacji. Ostatnio na branżowej imprezie znajoma, z którą nie widzieliśmy się jakiś czas zapytała: „wy dalej razem? Tak bez zdrad?”. Uśmiechnęła się drwiąco – niedowierzająco. Zrobiło mi się przykro. No bo czym się różnią związki homo od hetero? Ulotnością, bylejakością, powierzchownością? Wydaje się z zewnątrz, iż hetero związki znaczą sex-partnerstwo z wybrankiem oraz przyjaźnie i znajomości z innymi. Zaś gej-związki dokładnie odwrotnie – przyjaźń z partnerem, a seks ze znajomymi. Znane mi przykładne pary gejowskie są nastawione raczej na domowy mir i rzadko widać ich gdziekolwiek. W klubach zaś przeważają single. Przynajmniej w Polsce. Od nas samych jednak zależy jaki model wybierzemy i będziemy realizować. Na przekór wszelakim opiniom, i tym z zewnątrz, i tym z wewnątrz ja wybrałem m-m. Mamy przecież XXI wiek.

Paulo Coelho pisał w swoim „Statucie nowego milenium”:
„Każdy człowiek jest inny. I powinien robić wszystko, by takim pozostać.
Każdy człowiek ma własną orientację seksualną i prawo, by bez poczucia winy ją realizować, o ile nie zmusza innych, aby mu w tym towarzyszyli.
Każdy ma do wypełnienia swoją osobistą historię, która jest powodem jego pojawienia się na tym świecie. Ta historia objawia się przez radość spełniania własnego zadania.
Każdy mężczyzna ma w sobie element żeński, a każda kobieta element męski.
Każdy ma prawo szukać szczęścia, a przez szczęście rozumiemy to, co przynosi mu zadowolenie, niekoniecznie to, co zadawala innych”.

Homo religiosus

Czy da się pogodzić bycie aktywnym gejem czy lesbijką z wiarą w Boga? Doszedłem do jasnego wniosku – tak. Jeżeli Bóg nas stworzył to znaczy, że chciał naszego osobowego bytu i ma co do nas zamierzony plan. Możemy korzystać z Jego darów – życia, zdrowia i uroków tego świata. Homoseksualizm nie jest złem, które wzbudza nieustanne poczucie winy, karą do pokutowania przez całe życie. Pogodzenie się z homofobiczną wykładnią ksiąg objawionych, która uwłacza przekazowi miłości i tolerancji tychże, jest równie szkodliwa jak i wybór ateizmu. Zachęcam każdego z osobna do refleksji. Jeśli Bóg kocha wszystkich, to również i nas.

Księga Mormona uczy: „albowiem żadna z niegodziwości nie pochodzi od Pana, który czyni dobro pośród ludzi i nie czyni niczego, co byłoby dla nich niejasne; i zaprasza wszystkich, aby przystąpili do Niego i korzystali z Jego dobroci, i nie odmawia dobroci nikomu spośród tych, którzy przystępują do Niego, obojętnie czy jest on czarnoskórym czy białym, niewolnikiem czy wolnym, mężczyzną czy kobietą, pamięta On też o innych narodach, i wszyscy są jednakowo traktowani przez Boga, zarówno żydzi jak i ludzie innych narodów” ( 2 Nefi 26,33 ).

Nawet jeśli przywódcy kościołów i wspólnot będą przytaczali nam święte pisma, argumenty z natury, to można odwołać się do tych samych pism świętych, nie tylko jednego oraz do zdrowego rozsądku. Do Boga bowiem prowadzą różne drogi i ścieżki, a nie różnice w seksie. Jak pisze mistrz Eckhart „ Bóg daje każdemu to, co jest dla niego najlepsze i odpowiednie. Ktokolwiek chce pojmować Boga właściwie, musi przyjąć Go równo we wszystkich rzeczach, zarówno we łzach, jak i w radości”. Chciałoby się powiedzieć, że i w każdej skłonności. Nasza orientacja nie jest prostym wyborem, ale zgodą na życie zgodne ze swoją naturą. I ma to być przeżycie wyjątkowe, tak jak niepowtarzalne jest nasze życie. Odwrócenie się od Stwórcy z powodu odkrycia u siebie skłonności do tej samej płci może przysparzać dodatkowych zgryzot. A przecież odkrycie to może być i powinno być powodem dumy. Bo czy Bóg jest tylko dla heteroseksualistów? Dla większości? „Bóg zawsze wszędzie jest taki sam. Bóg nie może obejść się bez nas, jak my bez Niego; albowiem gdybyśmy nawet mogli odwrócić się od Boga, to on nigdy nie mógłby odwrócić się od nas” ( Kazania i traktaty ).

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny [1]

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl