Zakręt hipokampa

Fragment recenzji Dariusza Nowackiego „Spadkobierca Konopnickiej” z Gazety Wyborczej

Maciek Miller – lekarz z wykształcenia, od niedawna także pisarz – tworzy przystępną prozę obyczajową z silnym ładunkiem dydaktycznym. Opublikował dotąd dwie prościutkie, naiwne powieści; wcześniejsza (ubiegłoroczna) nazywa się „Pozytywni”, najnowsza rzecz nosi tytuł „Zakręt hipokampa”.

W obydwu utworach Miller zapolował na gorący temat zwany niekiedy samograjem. W „Pozytywnych” próbował oddać samopoczucie i świadomość „trafionych” (wirusem HIV), zajął się także fenomenem poli- i metroseksualności. W najnowszej powieści odwołał się do dwóch innych nośnych publicystycznie tematów – pedofilii i problemu adopcji dzieci przez pary homoseksualne (tu: lesbijki).

Lecz nie o samograje Millera idzie. Intryguje pasja moralizatorsko-wychowawcza autora. W „Pozytywnych” Miller umieścił porażająco prostolinijne przesłanie, zgodnie z którym „trafiony” to też człowiek. Każdemu może się zdarzyć. Równie banalne pouczenia zawiera utwór najnowszy.

(…)

Powtórzymy: nie jest specjalnie ważne, o czym nam Miller opowiada. Ciekawe jest to, jak nas wychowuje. A czyni to z pasją równą tej, jaką ongiś wykazała Maria Konopnicka.

Przede wszystkim pisarz zachęca nas, byśmy zerwali ze stereotypami. W usta swojego bohatera wkłada taką m.in. wypowiedź: „Byłem przekonany, że lesbijki są brzydkie, niskie, grube i zawsze krótko, po męsku ostrzyżone. Noszą wojskowe buty i skórzane kurtki albo swetry wyciągnięte do kolan i palą po dwie paczki papierosów dziennie”. Ten opis w żadnym punkcie nie pasuje do uroczej i pięknej Matyldy. Stażysta wstydzi się, że był dotąd więźniem stereotypu.

Miller robi wiele, żeby sympatia czytelnika była po stronie Matyldy i jej partnerki. Lekarka jest nie tylko osobą mądrą i wrażliwą, ale i wyposażoną w silny instynkt macierzyński. Skandalem jest to – sugeruje autor – że społeczeństwo odmawia takim osobom prawa do adopcji, i to dziecka niechcianego, podrzutka.

W tendencyjnej opowiastce Millera to społeczeństwo jest złym. Staje bowiem po stronie tych, którzy mają władzę i pieniądze, wspiera krzywdzicieli (ordynator i jego Szwajcarzy), a odwraca się od kobiet, które mogłyby czynić dobro. Sama zaś pedofilia została tu prosto zdefiniowana – to luksusowa rozrywka dla możnych tego świata.

(…)

przeczytaj cały tekst recenzji: http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,3412694.html

O AUTORZE
Maciek Miller – lekarz, pisarz, podróżnik. Autor artykułów na tematy medyczne
i podróżnicze. W 2005 roku opublikował powieść „Pozytywni”. Mieszka w Warszawie
i w samolotach.

O KSIĄŻCE
Student medycyny zostaje przeniesiony na praktykę lekarską do prowincjonalnych Rudnik. Tam spotyka ordynatora szpitala Karola Pakułę, który prywatnie opiekuje się sierocińcem. Spokojne życie miasteczka zostaje zakłócone gdy bohater dowiaduje się o urządzanych przez międzynarodową szajkę praktykach pedofilskich w domu dziecka. Podejmuje niebezpieczne śledztwo.
Literatura wyemancypowana!

Premiera – 1 czerwiec 2006 r.

Wydanie I
ISBN 83-89911-45-0
Ilość stronic: 216
Projekt okładki: Anna Ostoya
Wydanie I
Cena detaliczna: 22 PLN
Wydawca: Korporacja Ha!art
Miejsce wydania: Kraków 2006
Format: 111×180
Okładka: miękka
cena: 17 zł.

4 komentarzy do:Zakręt hipokampa

  • Michal

    [Re: Zakręt hipokampa]

    nie polecam. pretensjonalne, nudne, nie-wiadomo-co. wątek sensacyjny trzyma w napięciu niczym wątki sensacyjne w „klanie” i wywołuje podobny grymas żenady (kto widzał w klanie karola strasburgera jako porywacza dzieci? matuchno!).

  • jacek

    [Re: Zakręt hipokampa]

    ksiazka w sam raz na lato, szybko sie czyta. jednak zarowno pozytywni, jak i zakret wiele traca przez ostatni rozdzial. panie macku, moze lepiej darowac sobie hepiendy i dac czytelnikowi mozliwosc dopowiedzenia sobie reszty.

  • dansemacabre

    [Re: Zakręt hipokampa]

    Miller po wydaniu dość przewrotnej, intrygującej i iskrzącej dowcipem obyczajowej powieści „Pozytywni” wydawał się potwierdzać tezę, iż lekarz może być jednocześnie dobrym pisarzem. Niestety, jego druga powieść już w tytule zdradzająca medyczne inklinacje i nie odbiegająca zanadto od codzienności pełnej białych kitli, zabiegów i nagłych przypadków do ratowania, pogrzebała moją nadzieję na to, iż ów płodny literacko medyk stanie się kimś wartościowym na niwie współczesnej polskiej literatury.
    Głównym bohaterem toczącej się wartko opowieści jest młody lekarz Olaf, który zostaje wysłany ze swojego macierzystego łódzkiego szpitala na oddział pediatryczny do prowincjonalnego miasteczka, gdzie każdy każdego zna i w którym jedyną atrakcją jest wypicie piwa w pseudopubie „Manhattan” i spacer po małym rynku. Okaże się, iż prowadzony przez ordynatora Pakułę oddział, jak również podległy mu dom dziecka nie są bynajmniej miejscami, w których dba się o prawdziwe dobro swoich podopiecznych…
    Zasadniczy pomysł opisania pedofilskiej afery wraz z wplecieniem weń wątku lekarki- lesbijki, dzielnie walczącej o adopcję dziecka i szczęście u boku ukochanej, z którą romans naraził ją na ostracyzm i „zesłanie” do małomiasteczkowego szpitala rozmywa się i banalizuje, bowiem zarówno bohaterowie, jak i wydarzenia noszą w sobie największy literacki grzech- jałowość i nudę. Pomijając małą sprawność językową Millera i nieumiejętność budowania napięcia tam, gdzie należałoby je zbudować, powieść „Zakręt hipokampa” wydaje się nieprzemyślana i kaleka. Być może miała być wyraźnym głosem sprzeciwu wobec krzywd czynionym dzieciom i bezpardonowym atakiem na nietolerancyjne społeczeństwo, które żyje według skostniałych zasad i umów społecznych. Wyszła z tego jednak dość tania sensacja, chwilami bełkotliwe nudziarstwo i książka, jaka rozczarowanie budzi już po kilkunastu stronach lektury, co jest doprawdy dokonaniem wielkim, gdyż zazwyczaj każdej powieści przy początkowym niesmaku daje się jeszcze potem szansę na trwałe zaistnienie w świadomości czytelnika. Tej odmawia się tego już na wstępie. „Zakręt hipokampa” stanowi gorzką pigułkę ( że celowo użyję terminologii medycznej) dla wszystkich tych, którzy po przeczytaniu „Pozytywnych” wierzyli w literacki talent pana doktora Millera.

  • mak.

    [Re: Zakręt hipokampa]

    przeczytalem zakret , wrocilem do „pozytywnych” i moge sie wypowiedziec, nie ma ksiazek bardziej realnie odnoszacych sie do polskiej rzeczywistosci w tematach tak delikatnych i zarazem tak kontrowersyjnych jak w „pozytywnych” czy „zakrecie…”, komentarze niektóre przypominaja mi troche oczytanych literatow z dąsem pod nosem ….. gratuluje panie Macku , czyt asie latwo mozna sie usmiechnac i wciagnac,a jesli ktos watki poruszon euwaza za oklepane , coz jego prawo ale niech pojedzi enajpier do malutkiego miasteczka na dluzej niz zatankowac paliwo na stacji..!!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa