Homo – nacjonalizm

Strategia gry z męskością poprzez seksualność i kulturę, może mieć szczególną wartość w aktualnym militarnym klimacie, który opanował język płci w Polsce. W ramach promocji uczestnictwa żołnierzy w wojnie w Iraku w 2003 roku, media konsekwentnie seksualizują militarną męskość. Popularne czasopisma pokazują ciała półnagich lub nawet nagich żołnierzy pod prysznicem. Generałowie dowodzący, promowani na bohaterów, stają się nowym symbolem sukcesu i autorytetem moralnym. Twardy model męskości triumfuje jak nigdy, gdyż spowity zostaje erotyczną i nacjonalistyczną aurą. Pomimo tego, że papież otwarcie sprzeciwiał się amerykańskiej interwencji, naród w Wigilię ogląda pasterkę transmitowaną z bazy Babilon. W reportażach z Iraku, żołnierzom polskim zawsze towarzyszy postać kapelana, który nas informuje o ich stanie moralnym i psychologicznym. Pobór do wojska pokazywany jest jako radość doświadczana przez młodych mężczyzn, jako ich wielka szansą, którą prawdopodobnie dla wielu on jest.

Wyłania się z tego połączenia męskości, militaryzmu, seksualności, nacjonalizmu i religii nowy dla Polski psychiczny i polityczny fenomen. W historii symboliki to często kobiece erotyczne lub macierzyńskie ciało było wprzęgnięte w nacjonalistyczną ideologię. Męskość wykorzystywali w tym celu głównie naziści, u nich właśnie militaryzm łączył się silnie z seksualizmem. Od czasu II Wojny cały sadomasochistyczny i militarny fetyszyzm męskości, sprowadza się do esesmanów. W Polsce dodano do tego religię. Wystarczy wprowadzić w te niebezpieczne, bo odgrywane, fantazmaty homoerotyzm aby nastąpiło nałożenie poziomów. Czegoś takiego dokonał w swoich filmach video i malarstwie akrylowym Tomasz Kozak [1].

Tomasz Kozak łagodzi eksplozywność takiego połączenia inteligentnym komizmem i komiksową stylistyką swego malarstwa. Artysta homoseksualizuje militarną męskość idąc tropem gejowskiej pornografii i aktualnej narodowej erotyki żołnierzy. Nie zapomina również o religii. Nacjonalistyczna estetyzacja militarnej męskości dochodzi do głosu w samych tytułach np. “Piękno zwycięża na wszystkich frontach”. Na erotycznym obrazie “Autoportret jako Tomasz Didymos” z 2003 roku wszystkie poziomy się nakładają.
Widzimy dwóch dotykających się i patrzących na siebie młodych mężczyzn. Dotykają się w specjalny sposób! Stojący przodem, starszy, wyższy i bardziej muskularny to żołnierz, w hełmie na głowie i z nagą klatką piersiową. Obejmuje on ręką nagiego efeba, ukazanego z boku. Ramię żołnierza otacza talię chłopaka, dłoń dotyka jego pośladków. Zauroczony młodzieniec wkłada dwa palce w ranę na boku żołnierza, w chrystusową ranę. Scena rozgrywa się na tle urbanistycznego pejzażu. Powyżej znajduje się napis “niedowiarstwo”. Powróćmy do tytułu -“Autoportret jako Tomasz Didymos”, Tomasz Kozak inspirował się sceną z Ewangelii wg św.Jana, gdzie zmartwychwstały Jezus żąda aby Tomasz Didymos (Niewierny Tomasz) dotknął jego ciała, dał swoją rękę i włożył ją do rany. Kozak ilustruje dokładnie ten moment, wcielając się w młodzieńca Tomasza i penetrując palcami ranę polskiego żołnierza – “Chrystusa”.

Seksualność Chrystusa jest tematem ciągłych sporów teologicznych, z pewnością jednak nie można jej nazwać normatywną. Chrystus nie miał nic wspólnego z wartościami rodzinnymi, jak to się stało, że jego kościół to ich wojownicy.
Męskość, militaryzm, homoseksualizm i religia; łącząc na wizualnym poziomie symbolikę z każdego z tych obszarów artysta zgodnie z tytułem swej wystawy “wprowadza nas do głębszych nocy”, czyli Polski początku XXI wieku. Jego malarstwo dokonuje psychoanalizy narodowych medialnych i politycznych obsesji, które stały się częścią pop kulturą, stąd komiksowa stylistyka. Rysunek dla każdego, uproszczony, tak jak prezentuje się zagadnienia masowej publiczności. W obrębie mowy publicznej ostatnich lat to najbardziej debatowane lub promowane tematy. Polska 2003 roku z wojną w Iraku, prześladowaniami artystów za bluźnierstwo religijne, kultem żołnierzy, dyskryminacją homoseksualistów, może się przeglądnąć w tym prowokacyjnie niewinnym obrazie. Jest on niczym znak czasów a homoerotyczny dotyk stanowi klucz do całego psychopolitycznego fenomenu.

Tomasz Kozak dokonuje również psychoseksualnej introspekcji. Za patriarchalnym kultem militarnej męskości kryją się homoseksualne fascynacje, z jednej strony ukryte głęboko, z drugiej pornograficznie oczywiste. Feminizm rozpoznał to dawno, najbardziej homofobiczne instytucje wojsko, kościół utrzymują swoją “twardość” poprzez homo-społeczne więzy pomiędzy mężczyznami. Męskie klany wzajemnego uwielbienia, kultu męskiej wyższości, siły, intelektu i wreszcie ciała. Dlatego czują taki wstręt wobec homoseksualizmu, gdyż w sensie psychicznym jest on ich spoiwem, tajnym sentymentem. Nie ma tam miejsca, nie tylko dla kobiecości ale i kobiety. “Autoportret jako Tomasz Didymos” erotycznie i satyrycznie dochodzi do rdzenia tych ukrytych związków będących samym jądrem hetero-matrix.

Przykład sztuki Kozaka pokazuje jak można perwersyjnie wykorzystać homoseksualizm jako środek refleksji nad sztywnym i niebezpiecznym systemem płciowym, gdzie triumfuje kult męskości oparty na przemocy. Artysta przekracza granice między tym co heteroseksualne i homoseksualne dochodząc w swej estetyce do współzależności, nałożenia poziomów. Jeśli nie wierzysz w paradoksy seksualność i męskości spójrzy na jego “niedowiarstwo”, indywidualną fantazję i fantazmat narodowy.

Właśnie w takiej atmosferze estetyzacji, erotyzacji i nacjonalizacji męskości w 2003 roku, kiedy Polska stała się krajem kolonialnym, homo-estetyka mogła zająć centralne miejsce w przestrzeni publicznej. Oto opowieść o szczycie przewrotności.

Igor Mitoraj – najbardziej fetowany artysta elit narodowych, protegowany Ministra Kultury , Jolanty Kwaśniewiskiej i prezydentów miast. Tych samych prezydentów, którzy przeciwstawiali się akcji sztuki publicznej “Niech nas zobaczą”. W oficjalnej sztuce polskiej i w dekoracjach przestrzeni miejskich rok 2003, był rokiem Igora Mitoraja. Jego rzeźby wystawione zostały w najważniejszych muzeach, na najważniejszych placach i w głównych centrach handlowych. Artysta wypełnił polską przestrzeń publiczną i medialną sztuką jako antycznym aktem męskim. W opętanej cenzurą kulturze polskiej wprowadził w samo jej centrum pełen akt męski, z afirmacją i estetyzacją genitaliów. Jest to równocześnie akt męski o wyraźnie homoerotycznym rodowodzie wywodzący się nie tylko od greckich kurosów, ale i ze spętanach, omdlewających “Niewolników” Michała Anioła. Sztuka jak ekspresja homoseksualnego pożądania stanęła na podium kultury narodowej. Ukryty w galeriach „Akt” Krzysztofa Malca, przekształcił się w monumentalny projekt Mitoraja, przenikający wszędzie. Akt męski znalazł się w centrum narodowej propagandy. Minister Kultury i prezydentowa bronili artystę przed słabymi atakami obyczajowej cenzury, od której ginie wielu innych polskich artystów. Cenzorzy dobrze wyczuli w tym przypadku co się kryje za “pięknymi posągami”.

Sztuka Mitoraja wprowadza nas w przestrzeń miasta tak jakby pozbawione ono było homofobii, jednak nikt o tym nie wie. Jak to się stało? Tradycjonalizm jego rzeźb, wysoki estetyzm, pomnikowość, fragmentaryczność formy, poparcie elit, ukryły wywrotowy ładunek seksualny. Artysta pracuje w konwencjonalnym homoseksualnym kodzie artystycznym aktu męskiego. Wypowiada się jednak w języku tzw: “wysokiej sztuki” i dekoracji przestrzeni.

Dzięki temu oczywisty homoerotyzm zostaje ukryty w tradycji heroicznego i idealizowanego aktu męskiego. Kult artysty jako Polaka, który odniósł sukces za granicą otacza go również aurą nacjonalistycznej dumy. W sensie społecznym sukces Igora Mitoraja pokazuje jak połączenie homoerotyki i kultury może stać się częścią konserwatywnych sił politycznych. Wystarczy spełniać jedynie pewne warunki. Posługiwać się kodem, czyli nie mówić otwarcie o homoseksualności a jedynie ją dekoracyjnie wyrażać zgodnie ze skostniałymi konwencjami salonowymi i artystycznymi. Unikać jakiegokolwiek zaangażowania społecznego. Wybrać drogę uniwersalnego i ahistorycznego piękna.

Rzeźby Igora Mitoraja eksplodują homoerotyzmem w centrach homofobicznej narodowej przestrzeni publicznej. Czynią to dyskretnie ale skutecznie. Królują w miejscach gdzie fotografie trzymających się za ręce jednopłciowych par były niszczone. W miejscach takich jak Plac Zamkowy w Warszawie, gdzie pary trzymających się za rąk mężczyzn były aresztowane. Na starym mieście w Poznaniu, gdzie po aferach z Petzem i Krolopem, z homoseksualizmu została już jedynie pedofilia i wykorzystywanie seksualne. Na rynku w Krakowie, gdzie uciekali w obawie o własne życie uczestnicy Marszu Tolerancji. Mitoraj dumnie stoi.

Rzeźby Mitoraja swą estetyczną perwersją odmieniają sferę miasta i muzeum. Obnażają zarówno hipokryzję jak i ignorancję propagujących je oficjeli. Mitoraj inną drogą osiągnął to co próbują od lat zrobić parady gejowskie. Na szczęście jego artystyczny i społeczny konformizm zawiera w sobie otwarcie. Głosy protestu przeciwko jego sztuce ocalają ją. Czynią ją interesującą. Poparcie elit czyni ją pustą. Jest to fascynująca ambiwalencja, która bardziej wynika z narodowego kontekstu niż z dzieł artysty. W Polsce Igor Mitoraj dekorator wnętrz na Zachodzie należy do seksualnej awangrady. Udało mu się oszukać wszystkich.

Sukces Mitoraja sygnalizuje również, że czasami granica pomiędzy homoseksualizmem jako seksualną awangardą a homoseksualizmem jako konformizmem i konserwatyzmem jest płynna. Homoseksualność może się znaleźć wyłącznie po jednej z tych stron lub przekraczać je, zależnie od kontekstu. Homoseksualizm może być awangardą ale i dominującą władzą, jest bowiem zbyt bliski kultowi męskości. Przykład Mitoraja i Kozaka pokazuje, że nic nie jest takim jak się wydaje. Gdy wchodzimy na tereny męskiego ciała i seksualności, może to być zarówno obszar kontestacji jak i dominacji.

przypisy:

[1] Wystawa Tomasza Kozaka “Wprowadź mnie do głębszych nocy” w Galerii Laboratorium, Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, 23 styczeń – 29 lutego 2004.

fragment książki „Miłość i demokracja”,
Paweł Leszkowicz, Tomek Kitliński
Wydawnictwo Aureus,
Kraków 2005, s. 340 + 16 str. il.

Książkę można kupić na stronie internetowej www.aureus.pl.

7 komentarzy do:Homo – nacjonalizm

  • Eugeniusz

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    Szalenie interesujacy tekst.

  • Erico

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    śliski temat. Wojsko, wojna to obecnie tematu prawie święte.
    A sztuka – śliska sprawa. Dozwolone jedynie są Misteria Męki Pańskiej, oratoria Piotra Rubika i Taniec z Gwiazdami.

  • Twoje imięAngel

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    ZAPAMIĘTAJ!Każdy zajadły wróg homoseksualistów ma coś do ukrycia w swojej seksualności.Najczęściej własny homoseksualizm.

  • Pasyfista

    [Homo - nacjonalizm]

    Chlopcy zastanawiacie sie czemu pokazuja akty meskie pod prysznicem? Otoz sprawa wydaje sie byc prosta; prysznic generalnie jest ablucja od kapieli krotsza oraz zuzywa sie wowczas znacznie mniej drogocenne wody (aspekt ekologiczny). Pragne, tez zauwazyc z niejakim zenua, ze proba laczenia tematyki militarnej z seksualnoscia Chrystusa w jednym tekscie jest eksperymentem ze wszech miar grafomanskim.

  • co za idiota :D

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    ZAPAMIĘTAJ!Każdy zajadły wróg homoseksualistów ma coś do ukrycia w swojej seksualności.Najczęściej własny homoseksualizm

    TAK OCZYWISCIE, KOLEJNE PEDALSKIE BREDNIE WYSSANE Z … NA PEWNO NIE Z PALCA…

  • MYC

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    Do „co za idioty :D ”: jeżeli uważasz, że to wyssane z palca, to poczytaj sobie o psychologicznych mechanizmach obronnych (z definicji są to mechanizmy, które w sposób NIEŚWIADOMY mają zapobiec spadkowi własnej samooceny).
    Poświęć uwagę mechanizmowi zwanemu REAKCJĄ UPOZOROWANIA. Zrozumiesz wtedy czemu tak często osoby, które czegoś w sobie nie akceptują, walczą z tym na zewnątrz.
    Zachęcam cię też do przyjrzenia się PROJEKCJI oraz innym mechanizmom obronnym.

  • haha

    [Re: Homo - nacjonalizm]

    ale brednie




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa