17 maja w Strasburgu wstrząsnął polskimi europarlamentarzystami

Dzisiejsi mędrcy dyżurni wypowiedzieli się dla Katlockiej Agencji Informacyjnej w ramach obchodów 17 maja, światowego dnia przeciw homofobii. Wszystkie cytaty za gazeta.pl:

http://serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,64835,3351593.html

W ramach obchodzonego 17 maja Międzynarodowego Dnia przeciw Homofobii w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbywa się w seminarium pod hasłem: „Koniec nienawiści”. Udział w nim zapowiedzieli m.in. przewodniczący Parlamentu Josep Borrell, komisarz Rady Europy ds. praw człowieka Thomas Hammerberg i pomysłodawca Dnia Louis-George Tin oraz posłowie do PE, przedstawiciele Komisji Europejskiej i Rady. W rozmowie z KAI polscy eurodeputowani wypowiedzieli się zdecydowanie przeciw manipulowaniu pojęciem homofobii i przyznawaniu jakichkolwiek przywilejów homoseksualistom.

Oto zapis tej rozmowy.

KAI: Jaka jest definicja homofobii i jakie są jej przejawy?

Konrad Szymański (Prawo i Sprawiedliwość; dalej: KS): W Europie odwołuje się ona do nieuzasadnionych lęków wobec homoseksualistów, które mają jakoby prowadzić do równie nieuzasadnionej odmowy realizacji wszelkich postulatów tych środowisk. To rozszerzenie definicji jest polityczną manipulacją.

Ryszard Czarnecki (Samoobrona; RCz): Problem polega na tym, że nie ma dokładnego określenia homofobii. Jest to wygodna sytuacja dla lobby homoseksualnego, które pojęcie to rozciąga tak absurdalnie szeroko, że zalicza doń nawet zwykłe głosy sceptycyzmu wobec np. adopcji dzieci przez lesbijki. Pod tak pojmowaną „homofobię” można podciągnąć niemal wszystko. Stąd też walka z nią, a właściwie wirtualną dyskryminacją środowisk homoseksualnych, jest w gruncie rzeczy narzędziem rozszerzania ich wpływów w mediach i na płaszczyźnie prawodawczej.

Wojciech Roszkowski (PiS; WR): Termin homofobia wymyślili zwolennicy legalizacji związków homoseksualnych i przyznawania im różnych przywilejów. Nigdzie nie jest on wyraźnie określony i właśnie chodzi o tę niejasność, żeby w ten sposób móc atakować i stawiać się w roli ofiar. Agresywny sposób dochodzenia tych przywilejów świadczyć wręcz może o swoistej „heterofobii”.

KAI: Czy z homofobią należy walczyć instytucjonalnie?

KS: Nie. Homofobia w ścisłym, a nie politycznym tego słowa znaczeniu, powinna być wypierana kulturowo, tak jak inne złe odruchy społeczne.

RCz: „Homofobia” i walka z nią jest raczej wytrychem ideologicznym dla organizacji mniejszości seksualnych. Dlatego wykorzystywanie w tym celu instytucji unijnych bądź narodowych jest nieuzasadnione, a dodatkowo oznacza sięganie do kieszeni podatników – oczywiście wbrew nim samym.

WR: Gdyby przez homofobię rozumieć prześladowanie homoseksualistów, to tak, ale niestety termin ten jest używany w zupełnie dowolny sposób. Wobec tego nie widzę takiej potrzeby.

KAI: Czy w instytucjach Unii Europejskiej występuje „homolobbing”?

KS: Owszem, i to na dużą skalę. Polityka europejska wydaje się czasem bezbronna wobec postulatów środowisk homoseksualnych w rodzaju prawa do małżeństwa czy adopcji. Dotyczy to wszystkich środowisk politycznych.

RCz: Homolobbing to nic innego jak forsowanie postaw, zachowań medialnych i rozwiązań prawnych, korzystnych dla mniejszości seksualnych. Przykładem tego może być przeprowadzona parę tygodni temu debata w Parlamencie Europejskim na temat homofobii. Również na szczeblu krajowym w parlamentach Francji i Belgii mieliśmy do czynienia ostatnio z klasycznym i – niestety – skutecznym „homolobbingiem”. Szczególnym jednak, niejako „ulubionym” miejscem takich działań są media, które walkę mniejszości seksualnych o swoje prawa przedstawiają nieraz wręcz jako zmaganie się Dobra, uosabianego przez środowiska homoseksualne, ze Złem, czyli obskuranckimi, wstecznymi siłami „heteroseksualnego obozu nietolerancji”.

WR: Tak – przez uporczywe powracanie do rzekomego braku równouprawnienia homoseksualistów.

KAI: Czy są zawody, które można uznać za nie do pogodzenia z homoseksualną orientacją seksualną? Czy nauczyciel, wychowawca, trener dzieci i młodzieży może być homoseksualistą?

KS: Uważam, że wymienione specjalizacje mają charakter zawodów zaufania nie tyle publicznego, ile rodzicielskiego i powinno się bacznie uważać, kto je wykonuje. Orientacja homoseksualna może pozostawać w rażącej sprzeczności z przekonaniami rodziców, którzy mają prawo do bezpieczeństwa wychowawczego w szkole czy klubie sportowym. Mają też prawo wymagać, by ich dziecko nie miało takich kontaktów w szkole lub w klubie.

RCz: Od ogólników przejdźmy na poziom konkretu. Absolutnie nie chciałbym, aby mój 16-letni syn miał jako wychowawcę lub nauczyciela czynnego homoseksualistę. Nie obchodzi mnie orientacja seksualna moich bliźnich, ale nie znaczy to, że jest mi obojętnie, jakie postawy będzie promować (także swoim przykładem) nauczyciel, trener czy przełożony w harcerstwie mojego syna.

WR: Tak. Uważam, że nie można być nauczycielem, wychowawcą lub księdzem uprawiając homoseksualizm. Sądzę też, że popieranie związków homoseksualnych i przyznawania im specjalnych przywilejów podważa wiarygodność osób wykonujących inne zawody.

KAI: Czy Państwo powinno uregulować prawnie ramy związków osób tej samej płci? Jeśli tak, to w jakich dziedzinach i w jakim zakresie?

KS: Nie powinno. W żadnym zakresie. Życie seksualne tych osób jest ich prywatną sprawą i taką powinno zostać.

RCz: Takie regulacje w Polsce istnieją w ramach już funkcjonującego prawa. Nowe są zbędne. Próby nawet niewielkiej zmiany prawa w tym obszarze mogą być tylko pretekstem do zmian znacznie dalej idących, z czasem wręcz rewolucyjnych. Sprawdza się tu zasada: „dasz diabłu palec – to całą rękę weźmie…”. Dzisiaj np. mniejszości seksualne w Polsce mówią tylko o pozwoleniu na uznanie za małżeństwa osób tej samej płci, nie mówiąc zbyt głośno, ze względów taktycznych, o adopcji dzieci przez takie pary. Ale jutro – po załatwieniu małżeństw gejów i lesbijek – nagle pojawi się problem adopcji.

WR: Nie, państwo w ogóle nie powinno zajmować się tą sferą życia.

KAI: Czy można pozwolić związkom osób tej samej płci na adopcję dzieci?

KS: Nie. Pomijając już względy moralne, istnieje co najmniej poważne ryzyko, że taka rodzina będzie dysfunkcjonalna psychicznie z punktu widzenia rozwoju dziecka. W najnowszym numerze Międzynarodowego Przeglądu Politycznego ukaże się raport lekarski na ten temat, przygotowany dla Parlamentu Kanady. Nawet Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał w latach dziewięćdziesiątych, że nie ma dostatecznych dowodów, że tej dysfunkcji nie ma.

RCz: Zdecydowanie nie. W tej sprawie nie wolno ustąpić nawet na milimetr.

WR: W żadnym wypadku. Byłoby to bowiem z ogromną szkodą dla formowania psychiki młodego człowieka jako dziewczynki lub chłopca.

KAI: Czy UE może wymusić na Polsce uregulowania prawne w dziedzinie ochrony preferencji seksualnych?

KS: Takie regulacje już istnieją. Każdy obywatel, także homoseksualista, korzysta w Polsce z pełni ochrony prawnej. Nie ma to jednak jakiegokolwiek związku z przywilejami prawnymi, jakim jest prawo do małżeństwa i adopcji. Ta dziedzina pozostanie sferą suwerenności prawa krajowego.

RCz: Pod względem formalno-prawnym nie. Może jedynie np. przez Parlament Europejski stosować presję psychologiczną czy nacisk medialny, ale sprawa ta należy do kompetencji Państw Członkowskich, a nie Unii jako takiej.

WR: Formalnie jeszcze nie, ale obawiam się nasilenia prób tego rodzaju

*******************************************

Od redakcji:

Co do owych prób z ostatniej wypowiedzi – też się obawiamy. To straszne.

Można by polemizować długo i obficie. Homofobii oczywiście nie ma. Część mediów, i to tych obecnie wiodących rządowo – lubi czarować słowami. Tzw. homofobia, tzw. aborcja – tematom o których społeczeństwo (niby) dyskutuje wystarczy dodać łatkę nieistnienia, by stały się mniej ważne. Biedni posłowie, chętnie im parę słowników pożyczymy. A co to często cytowany homolobbing? Słowo posła ma dopiero siłę sprawczą…

Nie raz, nie dwa wykazywano, że obecne regulacje prawne nie wystarczą. Ale oczywiście lobby, naciski, przywileje, agresywna propaganda. Dobre baby jagi, szkoda, że nadmuchiwane. Ale lud kupi. Poza tym dyskretne wskazywanie wroga dyżurnego nie zaszkodzi. Układ należy zgnieść!

Homiki a dzieci, jejku, ile można. Nawet rząd widzi deprawację młodzieży. Cóż można tu dodać… Może odeślemy do innych niż mędrcy dyżurni źródeł…

Poza tym warto mieć „czyste ręce”. To nie my. Homofobię zaczarujemy. Pstryk, nie ma. Gratulacje.

Ps. GW wypowiedzi zamieszcza w rubryce „Kościół”, mikrofony niesie Katolicka Agencja Informacyjna. Czy można prosić o poszukiwania dobra, prawdy i piękna gdzie indziej? Co ma piernik, przepraszam, homik, do tematu „kościół”?

2 komentarze17 maja w Strasburgu wstrząsnął polskimi europarlamentarzystami

  • Czarek

    [Re: 17 maja w Strasburgu wstrząsnął polskimi europarlamentarzystami]

    Jestem wstrzasniety wypowiedzia prof. Roszkowskiego. Zwlaszcza uwaga, ze „popieranie związków homoseksualnych i przyznawania im specjalnych przywilejów podważa wiarygodność osób wykonujących INNE zawody.” Ciekawe jakie to „inne”? Czy np. historyka, romaniste badz biologa popieranie „takich” zwiazkow dyskwalifikuje? Ciekawe tez, czy podwaza wylacznie wlasnosci moralne, czy moze tez i zawodowe? A jesli zawodowe, to moze np. wyposazyc stosowne Rady Naukowe w instumenty badania preferencji seksualnych pracownikow naukowych.

    Zdecydowanie tlumaczenie tego wywiadu powinno byc udostepnione pozostalym europarlamentarzystom.

  • Michal

    [Re: 17 maja w Strasburgu wstrząsnął polskimi europarlamentarzystami]

    sama obecność roszkowskiego, cenionego historyka, osoby, która w mroku prl tłumaczyła dlaczego jest źle, szokuje. wstyd i hańba dla roszkowskiego.

Skomentuj

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa