Złota reguła

Saga Gomora…

Byłem ostatnio z moim facetem w górach. Piękna pogoda i górskie labirynty. Spaliśmy na campingu. Po powrocie do domu uświadomiłem sobie, że zapomnieliśmy rozłączyć łóżek, które połączyliśmy na noc w naszym pokoju. Za daleko i za późno już było żeby wrócić. Niby nic. A jednak. Po głowie kołatała się myśl: ciekawe co sobie pomyśli właścicielka, sympatyczna skądinąd, na widok złączonych łóżek?

Czy nie jest tak, że musimy kontrolować takie drobne sprawy i naturalne odruchy będące częścią naszej seksualności? Złączone łóżka, trzymanie się za ręce na górskim szlaku, pocałunek przy obiedzie. Bo co sąsiedzi powiedzą? Co pomyślała właścicielka campingu? Moja ś. p. babcia mawiała: „no Saga Gomora na tym świecie się dzieje…”. A niech się dzieje i pisze homicza saga.

Homofania.

Mówi się, że miłość jest jedna. Ma ona jednak różne odcienie. Frapujący był dla mnie fakt pogodzenia homoseksualizmu z wiarą w Boga. A jak połączyć uczucie do partnera z łóżkiem?

Miłość „to poczucie odpowiedzialności, troska o drugiego człowieka, poszanowanie, poznanie żyjącej obok istoty oraz chęć ułatwienia jej życia. Różnice nie znaczą nic w porównaniu z faktem, ze wszyscy ludzie mają taką samą duszę” [1] . Kiedy poznałem mojego partnera jeszcze bardziej utwierdziłem się w moim gejostwie. Oto teraz mam brata, bliźniego, alter ego. Wiem, że to co zaraz napiszę może się spotkać z uśmiechem niedowierzania, ale to prawda. Otóż często nie uzgadniając wcześniej ze sobą bywa, że na spotkanie przychodzimy podobnie lub tak samo ubrani. Wiem, wiem. Powiecie, że kupujemy te same ciuchy. To prawda, mamy zbliżony gust. Jak jednak wytłumaczyć fakt, iż zakładamy je bez uzgadniania? Inny przykład. Bardzo często bywa, że jeden chce coś powiedzieć albo zapytać, a drugi przerywa i kończy myśl lub odpowiada, zanim pierwszy zada pytanie czy nierzadko otworzy usta. Niesamowite przeżycie. Jeżeli nie jest to telepatia to jak to tłumaczyć? Empatia, sympatia czy po prostu wielka miłość.

Miłość nie jest tylko uczuciem. Uczucia przychodzą i odchodzą. Nie są więc pełnią miłości. Potrzeba zaangażowania naszej woli i intelektu. „{{Idem velle atque idem nolle}} – chcieć tego samego, nie chcieć tego samego, to właśnie starożytni uznali za prawdziwą treść miłości: stać się podobnym jedno do drugiego, co prowadzi do wspólnoty pragnień i myśli”[2] .

„Miłość erotyczna, jeżeli jest miłością, ma jedną przesłankę. Kocham z głębi swojej istoty – i przeżywam drugiego człowieka również do jego głębi jego lub jej istoty. A istota wszystkich ludzi jest identyczna. Wszyscy jesteśmy częścią Jedności; jesteśmy jednością”[3] . Nie jest taką przesłanką płodność. Bo w takim razie pary bezpłodne czy starsze nie mogłyby się prawdziwie kochać. Ani również celibariusze. To otwartość na osobę kochaną. „Dzisiaj nierzadko zarzuca się chrześcijaństwu, że w przeszłości było przeciwnikiem cielesności; faktycznie tendencje w tym sensie zawsze były[4] ” przyznaje papież Benedykt XVI w swej pierwszej encyklice o miłości.

A skoro tak jest i kościół zmienia jednak kursy jakim podąża, jak było to w przypadku używania prezerwatyw, niewolnictwa, nauk przyrodniczych czy pozycji kobiet, to należy się spodziewać pozytywnego obrotu patrzenia na sprawy homoseksualistów.

Dla mnie przykładem tego, że przemiany społeczne następują w sposób zgoła odmienny od przewidywań autorytetów jest choćby golenie się czy noszenie przez facetów stringów. Dziś powszechne i modne. Może wydawać się to śmieszne, ale nie w starożytności takie nie było. Zgolenie brody czy odsłonięcie męskich pośladków było jedną z form kompromitacji i upokorzenia. Porównaj 2 Księga Samuela 10,4-5 oraz 1 Księga Kronik 19,4. Możemy dziś więc mówić o rewolucji.
Papież Benedykt XVI tak pisze dalej: „w rzeczywistości eros i agape nie dają się nigdy całkowicie oddzielić jedna od drugiej. Im bardziej obydwie, niewątpliwie w różnych wymiarach, znajdują właściwą jedność w jedynej rzeczywistości miłości, tym bardziej spełnia się prawdziwa natura miłości w ogóle. Gdy jednak owe dwa wymiary oddalają się zupełnie od siebie, powstaje karykatura czy w każdym razie ograniczona forma miłości”[5] .

Tak więc nie jestem i nie chcę być karykaturą człowieka. Jeżeli kocham mojego faceta to wyrażam to uczucie słowami i cieleśnie.

Hippocampus hudsonius
czyli pławikonik pospolity.

Jak postrzegany jest homoseksualizm? Pamiętam ze szkoły podstawowej jedno określenie – „babochłop”. Ani to mężczyzna ani to kobieta. Jedno z pytań, które doprowadza mnie szału, kiedy ktoś pyta o mnie i mojego partnera to: kto w naszym związku jest męski? No cholera jasna! Jestem facetem i chce żyć z facetem! Żaden z nas nie traci nic na męskości. Bo ciekawe jak się ją mierzy? Nawet w gejowskich ogłoszeniach podawana jest procentowość męskości. Hmmm… Słyszałem ostatnio, że prawdziwy facet nie ma 100 % męskości, ale macho musi mieć 300 %. Zgodnie ze stereotypem pewnie to sterydy, palenie, picie, bicie (partnera znaczy) i przeklinanie.

Zastanówmy się co by było gdyby? A gdyby tak homoseksualizm był w 90 % przewadze? 10 % mniejszość heteroseksualna musiałaby być tolerowana. Cieszyłaby nas ta homokracja. Tak jakby odwrócić proporcje między mańkutami a praworęcznymi. Niby tacy sami a jednak różni, inni i dziwni. Gdyby tak rozdzielność płciowa byłaby wyjątkiem a nie regułą? Byliby w mniejszości. Choć z biologicznego punku widzenia zdrowi.

Jest takie sympatyczne zwierzątko morskie – pławikonik pospolity. Otóż samiec tego gatunku wytwarza na swym brzuchu torbę, która stanowi łożysko. W nim rozwijają się i rosną młode. To samiec przechodzi cały okres ciąży. Przy porodzie odczuwa nawet bóle porodowe, dzięki którym młode opuszczają łono ojca.

Przykład zoologiczny, bo i botaniczny z pewnością by się znalazł, uświadamia nam jak natura jest bogata. I nie należy odrzucać innego typu seksualności tylko dlatego, że nie jest on pospolity.

Homi – lia.

Jakie jest największe przykazanie, podstawowe prawo religijne wszystkich religii? Więcej – wszystkich ludzi, również tych niewierzących?
W Biblii znajdujemy podwójne przykazanie. Genialne w swej prostocie, przesłaniu i uniwersalności. Jest ono dostępne dla każdego bez względu na płeć, wiek, rasę, wykształcenie, stan posiadania czy zamieszkanie. Nazywane jest złotą regułą czy zasadą. W innych religiach to droga środka. Do tych samych wniosków doszli również mędrcy, myśliciele i objawiciele wszystkich religii. Cała reszta świętych pism, przykazań i zakazów albo nakazów to uszczegółowienie i rozwinięcie tej podstawy. „Złota zasada stała się dziś najbardziej popularna religijną maksymą; jest jedyną religijną maksymą, którą każdy rozumie i gotów jest stosować”[6] Tak więc, nie to czy jestem gejem czy nie; ani nawet nie to czy żyję (współżyję ) z moim partnerem jest normą. Ale jedynie czy jestem wobec drugich uczciwy, słowny, czy służę pomocą, dobrym słowem, poświęceniem czasu i uwagi. Nie neguję innych ze względu na orientację, poglądy społeczne czy zainteresowania.

W Starym Testamencie czytamy: „czym sam się brzydzisz nie czyń tego nikomu!” Księga Tobiasza 4,15. Każdy człowiek przyzna temu rację i się zgodzi na takie prawo. Ale jest ono ujęte, jak i cały Dekalog w formie negatywnej: „nie będziesz, nie czyń…”. W formie zakazu, ograniczania się, zaniechania i bierności. Ale takie postępowanie to za mało w stosunkach między ludzkich. Bo na ten przykład heteroseksualiści nie będą nas potępiać, ale też i nie akceptować czy to w miejscu zamieszkania, pracy, nauki czy modlitwy.
W Nowym Testamencie Jezus rozwija to przykazanie: „wszystko co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie. Albowiem na tym polega Prawo i Prorocy” Ewangelia Mateusza 7,12. Podaje go w formie pozytywnej. To już nie zakaz, ale nakaz aktywności i rozwoju. I tutaj nie ma już ograniczeń. Zawsze można lepiej i więcej. Tłumaczy też sens i istotę wszelkich objawień religijnych.
Jeżeli więc heteroseksualny sąsiad, kolega z młodzieży wszech polskiej, czy macho – szef chce być równo traktowany niech i nas tak traktuje. I z drugiej strony. My sami możemy się aktywnie domagać się akceptacji, demonstrować i paradować. Nic złego tym nie robimy. Niech nas zobaczą! Homiczanie wszystkich narodów łączcie się! ( w pary i nie tylko ).

Bardzo zastanawiający i godny podkreślenia jest fakt, że ani w najstarszej świętej księdze świata, sięgającej korzeniami do XVIII wieku p.n.e., aż do ostatniej z początków XIX wieku n.e. nie ma wprost ani jednego odniesienia do homoseksualizmu. Kto nie dowierza niech sam sprawdzi Za to jest mowa o miłości i sensownym życiu jako ogólnym przesłaniu do ludzkości.
Tak więc „Bhagavadgita – czyli pieśń Pana” uczy: „kto nie zazdrości nikomu i jest przyjacielem wszystkich żywych istot, kto nie uważa się za właściciela niczego i wolny jest od fałszywego ego, zawsze zadowolony, opanowany iż determinacją pełni służbę oddania – z umysłem i inteligencją skupioną na Mnie [ Bogu ] – ten jest Mi bardzo drogi” 12,13-14.
Zaś „Księga Mormona” głosi: „dlatego jeśli nie macie miłości jesteście niczym. Nie ustawajcie w tej miłości, która jest największą ze wszystkich cnót, gdyż wszystko inne przepadnie”– Moroni 7,46.

Od Edenu do raju,
czyli przyszłość w kolorach tęczy.

Związek to nie komplementarność waginy i penisa, ale znalezienie w drugiej osobie odbicia swej duszy. Bóg w Biblii przecież stworzył najpierw człowieka, a potem dopiero doprowadził do rozdzielności płciowej ( por Rodzaju 1,27 i 2,7-8 ). Wyjaśnia to pięknie mit o stworzeniu człowieka Platona oraz objaśnienia Talmudu, mówiące o człowieku jako androgenie. Tak więc człowiek szuka swojej połówki i nie ustaje dopóki jej nie odnajdzie. Ktoś jednak mógłby zarzucić, że przecież w rajskim Edenie był tylko Adam i Ewa. Owszem to o nich opowiada początek Biblii. Co nie znaczy, że Bóg nie stworzył też innych par, tak samo przecież jak z pewnością nie stworzył tylko po jednej parze z każdego gatunku roślin czy zwierząt.

Ktoś może się jednak zastanowić z kolei jak to będzie potem. Ostatnia księga Biblii może napawać lękiem przed rzeczami i czasami ostatecznymi. Dla wierzących jednak w Boga i Bogu księga ta niesie pociesznie. Otóż podczas tysiącletniego panowania Chrystusa, kiedy to powstali zmarli będą mieli doskonałe ciała i umysły, będą mogli utwierdzić swój wybór życia. Dojść do pełnej jedności z Bogiem, innymi, światem materialnym i duchowym – aniołami, samym sobą. Będziemy sądzeni z tego jak wtedy będziemy żyć. „Ujrzałem umarłych – wielkich i małych – stojących przed tronem, a otwarto księgi. I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono umarłych z tego, co w księdze zapisano, według ich czynów” Apokalipsa 20,12. Tak więc Bóg pragnący naszego wiecznego szczęścia będzie nas sądził nie z tego czy jesteśmy homo czy hetero, ale czy będziemy moralni. Przywróci pierwotną harmonię szukających się połówek.

Bardzo piękny jest obyczaj zawierania związków przez mormonów. Na całą wieczność. Nie tak jak w nominalnym chrześcijaństwie – póki śmierć nie rozłączy. Stąd dbają o dobry wybór partnera, trwałość związku i jego jak najlepszy poziom. Jeśli tak się spojrzy na nasze związki i Boga, który chce naszego dobra, perspektywa przyszłości maluje się w tęczowych barwach.

Niewiadomo jak połączyłyby się dalsze losy św. Augustyna, gdyby nie śmierć jego ukochanego. Ten ojciec kościelny tak opisał swój związek z ukochanym mężczyzną, mężczyzną swego życia. „Według tradycji Orestes i Pylades gotowi byli umrzeć za siebie nawzajem. Rozłączenie było dla nich czymś naprawdę gorszym od samej śmierci. Myślę, że im bardziej go kochałem, z tym większą nienawiścią i trwogą myślałem o najokropniejszej nieprzyjaciółce, śmierci. Kochałem go tak, jakby nigdy nie miał umrzeć. Dziwiłem się, że żyję ja, który byłem połową jego duszy. Trafnie to ktoś powiedział o przyjacielu: {{połowa duszy mej}} HORACY Pieśni I 3,8. Odczuwałem to tak, że jego i moja dusza były jedną duszą w dwóch ciałach. Dlatego też przerażało mnie życie, bo nie chciałem przez nie kroczyć będąc tylko połową siebie. Może też właśnie dlatego tak bardzo bałem się umrzeć, aby ze mną nie umarł już cały ten, którego tak kochałem”[8].

przypisy:

[1]Erich Fromm „O sztuce miłości” II,3.
[2] Papież Benedykt XVI, encyklika „Deus caritas est” 17
[3] Erich Fromm, dz. cyt. II,3
[4] Benedykt XVI, dz.cyt. 4
[5] Benedykt XVI, dz. cyt. 7 i 8
[6] Erich Fromm, dz. cyt. IV,1
[7] „Księga Mormona” wspomina o Sodomie i Gomorze tylko dwa razy w kontekście zobrazowania całkowitej destrukcji. Cytuje przy tym z Biblii Izajasza 3,9 oraz 13,19. Zob. 2 Nefi 13,9 i 2 Nefi 23,19

[8] „Wyznania” IV,6

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Woźny

Tomasz Woźny

Teolog pastoralista, współpracownik portalu homiki.pl

6 komentarzy do:Złota reguła

  • Pawlik M

    [Osobny punkt widzenia]

    Zdumiewa mnie elatyczność światopoglądowa niektórych ludzi wierzących i ich pomysłowośc w naginaniu doktryny… A co na to autorytety?

    A gdyby tak, powiedzmy zaczęli dywagować dygnitarze komunistyczni i nagle wplecać w realny socjalizm chrześcijańską metafizykę? Powstałaby mutacja czy wylaliby ich z szeregów partii? Ale chrześcijanie mają to do siebie, że nawet kiedy ich poglądy są zlepkiem sprzeczności powstałym na gruncie prywatnych dywagacji i pseudoterii, to tym bardziej kurczowo trzymają się swojej wiary, ktora zmienia się w ich osobistą fantazję.

    Uśmiałem się do rozpuku przy fragmencie – „Dla mnie przykładem tego, że przemiany społeczne następują w sposób zgoła odmienny od przewidywań autorytetów jest choćby golenie się czy noszenie przez facetów stringów”. Faktycznie, przemiany społeczne rewolucjonizuje moda i brzytwa!

    Pozdrowienia i gratulacje dla Autora za innowacyjność! Dzięki takim ludziom pustoszeją mury kościołów i szybciej siwieją papieże!

  • niunios

    [Re: Złota reguła]

    Niezykle madry tekst! Pozdrowienia dla mTV :-)

  • maturzysta

    [Re: Złota reguła]

    ślub w chrześcijaństwie też jest na całą wieczność. „Dopóki śmierć nas nie rozłączy” dotyczy życia ziemskiego. Przypomnij spbie słowa : „cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie”.
    Tekst ciekawie napisany, aczkolwiek część argumentów mocno przegięta i dostosowana dla Twojej „wygody”. To niestety świadczy o niezbyt dużych zdolnościach oratorskich… Przykro mi – prawdę staram się pisać.Choć dopiero jestem maturzystą:) , to orientuję się w różnego rodzaju tekstach publicystycznych i bardzo dobrze rozróżniam ich poziom. Ale… wszystko przed Tobą! Podziwiam za wytrwałość i pracę, którą włożyłeś w napisnie tego tekstu. POZDRAWIAM :)

  • Erico

    [Re: Złota reguła]

    wyście podurnieli! co to jest? show time? taniec z gwiazdami? tu nie ma żyri.
    to nie szkółka pisania wypracować, każdy co pisze to pisze, czytajcie i spróbujcie zrozumieć, a nie przypieprzajcie się do pierdół. !

  • veinte

    [Re: Złota reguła]

    Mi się tekst podoba, jak najbardziej. Ciekawie sie czyta i mozna się zastanowić nad nim.

  • XFlaFla

    [Re: Złota reguła]

    Trzy razy autor cytuje Fromma, który uważał homoseksualizm za zboczenie ^^




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa