Wiary cukierniczej obrońcy

Z życia wzięte: przychodzi chłopak do cukierni i prosi o faworki. Zdziwiona ekspedientka mówi, że nie ma. Chłopak werbalizuje swoje niezadowolenie, po czym dowiaduje się, że „już przecież po karnawale” i że „*.****** to firma z zasadami”. Niepocieszony chłopak prosi o wyjaśnienie. Wtedy z odsieczą przybywa druga ekspedientka i tonem naburmuszonej gąski pyta: „no chyba nasza w i a r a o tym mówi?”. Zbity z tropu bohater rejteruje zachodząc w głowę, gdzie w Biblii było coś o faworkach? Odpowiadamy: pewnie w tej michnikowej Ewangelii Judasza! Zdrajca sięgał do talerza po… no zgadnijcie po co! Po faworki!

W naszym słodkim kraju nikomu nie trzeba ciastek i cukierków po karnawale. Kto nie dostrzega słodyczy w byciu Polakiem, jest skazany na własne umięjętności kulinarne. Kolegium redakcyjne homików.pl nie potrafi tak dobrze cukrować, dlatego wysłało nas na poszukiwania tych tajemniczych słodkości, które umilają życie naszym rodakom do tego stopnia, że nie potrzebują już żadnych piekarnianych dopalaczy. O co tu chodzi? W słodkiej krainie tłustych czwartków Owsiak jest wrogiem, owsianka już nie! Dlaczego?

Szliśmy miastem i nas tchnęło. W oknach po lewo i po prawo – baby! I to nie byle jakie, tylko stare, wielkie baby świeżo po ondulacji! Wiosnę wyczuły i okna myły, lecz wcześniej popędziły do fryzjera, żeby się dobrze prezentować na tle słońca odbitego w tysiącu czystych szyb. Migało nam w oczach szkło i kołowało się od okręgów zataczanych ścierką przez pracowite gospodynie. Całe miasto drgało jak rój pszczół uwijających się przy plastrach miodu! Słodka Boziu! Tak! Już rozumiemy! Złapaliśmy bakcyla i nie była to ptasia grypa! Spojrzeliśmy na Polskę jak na kraj samym miodem płynący!

Rębajło sejmowy Lepper, biegający ostatnio w Sejmie całkiem samopis, domaga się, by premier wyraźnie zadeklarował, jak bardzo cieszy się na koalicję z Samoobroną. Słodki facet, i jaki romantyczny! Wicepremier Zyta mało co deklaruje, podobnie minister Meller – wszyscy milczą lub mowa ciała uciekają sprzed kamer. Tylko Anna Sobecka jasno deklaruje, że „jest gotowa” na koalicję, a kiedy kobieta jej formatu mówi coś takiego, to nie należy tego ignorować! Czy Lepper i Kaczyński skuszą się na lep słodkiej Sobeckiej? Na pewno!

Tusk uścisnął dłoń Gosiewskiemu, romantyk, a gesty punktuje się w Sejmie podwójnie. Serwisy donoszą, że kancelarie PO i PiS wymieniły ostatnio „wiele listów”, zupełnie jak przyjaciele z dzieciństwa. Na biurkach stoją już pewnie cukrowe baranki… Wzajemnym uprzejmościom nie ma końca, politycy rozpływają się w uprzejmościach i uśmiechniętych deklaracjach. Przemawia przez nich słodycz serca, wystarczy się postarać, aby to ujrzeć. W takim świetle (różowym) przestaje dziwić, że wszyscy, którzy wyłamują się z tego szału cukierniczej atmosfery, zostają potępieni. Jerzy Owsiak, Marek Edelman, Leszek Balcerowicz, Gazeta Wyborcza, Marek Safjan, Lech Wałęsa, Paweł Huelle, arcybiskup Dziwisz…

Wszystkim tym lumpenludziom słodyczy serca brakuje, radości bycia Polakiem-katolikiem im brakuje, wiary cukierniczej, kremówek papieskich im brakuje!

Autorzy:

zdjęcie Kazimierz Malewicki

Kazimierz Malewicki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 88; nazwa: KazimierzMalewicki

5 komentarzy do:Wiary cukierniczej obrońcy

  • Marcin

    [Re: Wiary cukierniczej obrońcy]

    …i Dorota Nieznalska, nie zapominajmy o niej!!!!

  • Erico

    [Re: Wiary cukierniczej obrońcy]

    na szczęście mnie te sprawy nie dotyczą, jestem na diecie – cud

  • Pawlik M

    [Re: Wiary cukierniczej obrońcy]

    Przerwalem diete, jestem kilkaset kilometrow od Ciebie…

  • Mati

    [Re: Wiary cukierniczej obrońcy]

    Z ‚szału cukierniczej atmosfery’ wyłamują się jeszcze przecież homiki, chociaż to jest tak oczywiste, że nie trzeba nawet przypominać…

  • fanwin

    [Re: Wiary cukierniczej obrońcy]

    Ja się nie wyłamuję :) Okna umyte, firany wyprane. Na stole będzie: zając porcelanowy na porcelanowych jajkach, porclanowy kurczak, kurczaki z waty, baranek z ciasta solnego, baranek chlebowy, baranek z czekolady, jajka z czekolady. Na jutro trzeba zrobić święconkę i ją zanieśc. Jeszcze nie mamy barwinka. Zaraz robię ćwikłę. Na święta nie idziemy do rodziców Faceta (moi mnie nie chcą znać), bo jego mamusia zaczęła go umoralniać i została wyzwana od dewotek i moherów.
    To się nazywa zakłamanie…
    Wesołych Świąt Wielkiej Nocy !!!




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa