Ludzie na krawędzi

Usiadło sześciu facetów przy stole „Kawy na ławę” (TVN24) w którymś z warszawskich biurowców z pięknym widokiem na Warszawę. I co zrobili? Pokłócili się. Puściły nerwy przebrzydłym politykom. Dawno nie widziałem takiego braku kultury i odarcia ze złudzeń. Najważniejsi ludzie w kraju… obscena. Chwytam za pilota z szybkością światła.

I myślę, że zanosi się na felieton – kiepściuchną agitkę, na felieton – naiwne bajanie. Mam bowiem niecodzienny pomysł. Wpierw jednak przedstawię Wam kilku ludzi nieszczęśliwych.

Przyjrzyjcie się czasem „wielkiemu przegranemu” ostatnich wyborów. To przecież jeszcze młody człowiek, a robi wrażenie starca. Lubię go jako człowieka (nie mam za to krzty „politycznej sympatii” do niego), dlatego z łatwością dostrzegam zmęczenie na jego twarzy. W którym momencie przekroczył tę granicę między samopoświęceniem dla kraju a masochizmem? Dał się już przekonać, że chodzi tylko o trwanie? A może nigdy nie wierzył w politykę?

Jest pewna posłanka z konserwatywnego klubu, bardzo samotna. Jej życie sejmowe polega głównie na grożeniu i zabranianiu. Na twarzy wypisany ma smutek, kąciki ust opadają jej delikatnie nawet wtedy, gdy uśmiecha się do kamery. Ktoś kiedyś o jeden raz za dużo nie okazał zrozumienia. Któraś jej płonna nadzieja zmieniła się bezpowrotnie w niespełniony sen.

Pamiętacie producenta filmów? Raczej wierzy w to, co mówi. Wiara pomaga w ciemnej celi. Nasuwa się pytanie związane ze znanym aferzystą: kiedy choroba przestaje być śmieszna? Po roku procesu przed sądem czy dopiero po dwóch? A po jakim czasie choremu wolno wrócić do rodziny? Przy wszystkim, co w nim razi – można mu odmówić tej łaski?

A czy „prezydent z tygodnika” upozorował swoją ucieczkę do puszczy? Łatwo nam dano o tym zapomnieć, był „gorący okres”, trwała przecież kampania… Mówi, że najcięższe było pożegnać współpracowników, którzy w niego wierzyli. A co było mniej ciężkie, ale wciąż bolesne? O tym już milczy, to jego własna historia, nie-polityczna.

Trudnym zadaniem (a czy warto w ogóle podejmować się najłatwiejszych?) będzie dostrzeżenie człowieka w „bulterierze”. To osoba pełna ognia, której zbyt łatwo przychodzi podpalanie. Ten kontrowersyjny polityk z pewnością świadom jest tego, co robi. Jak zatem tłumaczy sobie siebie samego? Ma żal do tych z przeszłości o to, co mu zrobili, jakim go uczynili? Wystarcza mu ta dawka dobra dziennie, jaką daje córeczce, a więcej już nie?

Czy politycy zasługują na współczucie? Zapewne – ich osobiste tragedie nie przekładają się na tragedie w życiu zawodowym, jest bowiem dokładnie odwrotnie. Ale co ważniejsze: czy zastępując nasze codzienne lekceważenie i pogardę dla nich – współczuciem – osiągnęlibyśmy więcej w próbie ich zrozumienia? Myśl, że ich problemy są moimi problemami, a ich historia jest podobna do mojej jest trudna do zaakceptowania, ale posuwa nas niepomiernie dalej, niż chóralne narzekanie. Trudna nauka na trudne czasy.

Autorzy:

zdjęcie Kazimierz Malewicki

Kazimierz Malewicki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 88; nazwa: KazimierzMalewicki

3 komentarzy do:Ludzie na krawędzi

  • Erico

    [Re: Ludzie na krawędzi]

    nie warto oglądać, niech się powybijają bez naszego udziału. knujmy dalej przy wyłączonym TV.

  • Jerzyk do Erico

    [Re: Ludzie na krawędzi]

    TAK JEST!

  • arri

    [Największy teatr świata]

    Polityk jest jak aktor na scenie. Nie ma takiej możliwości, żeby zobaczył siebie z dystansu widowni. To fizycznie niemożliwe. I jakże często popada w samo-miłość. „Skoro wszystkie światła padają na niego i wycinają jego postać z szarego tła, czyż nie jest kimś niezwykłym?” W teatrze istnieje instytucja krytyka, recenzenta, a także sondaż braw bądź gwizdów – by upuścić tym narcystycznym trochę sody z głowy.. Dlatego nie wolno nam milczeć i tempo patrzeć w skrzynkę ze szklaną ścianką.

    A pamiętacie jak Geppert kiedyś śpiewała:

    „Siedzę na twardym krześle
    w największym świata teatrze.
    Patrzę i oczom nie wierzę,
    nie wierzę – ale patrzę”…

    Wiecie, wszyscy błaźni w końcu przeminą. Po nich przyjdą nowi. Chodzi o to, by w tzw. międzyczasie nie zrobili klapy i żeby teatr nie splajtował…




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa