Historia o królu Maskulinie Wspaniałym cz. II


Historia o królu Maskulinie Wspaniałym,
jego królewskiej małżonce Androgyni,
uroczym królewiczu Oskarze,
złym smoku Dziewicołapie
i
dzielnym rycerzu Maurycym.
część II


„czytaj cz. I”

…Arcybiskup Onaniusz kazał bić w dzwony na trwogę i czym prędzej udał się na zamek, do króla Maskulina.

– Biada nam, biada – mówił wkraczając do królewskiej komnaty. – Módlmy się, by Pan Wszechmogący wybaczył nam nasze grzechy i oddalił od nas zagładę.
– Jakie grzechy wasza eminencja ma na myśli? – spytał Maskulin Wspaniały, nie bardzo już wiedząc, czego bać się bardziej, czy smoka Dziewicołapa, czy arcybiskupiej wizji problemu.
– Wasza królewska wysokość pyta, jaki grzech tak oburzył Wszechmogącego, że zesłał na nas posłańca apokalipsy, który zaciągnie nas wszystkich w otchłań piekła.
– Oho, zapowiada się wstrząsające kazanko na najbliższą niedzielę. Ale teraz do rzeczy, proszę.
– Przecież to oczywiste, że chodzi o syna waszej królewskiej wysokości, o królewicza Oskara, który w swej wieży daje upust grzesznym skłonnościom.
– Wiem, wiem, nadworny malarz skarżył mi się, że nie nadąża z malowaniem nowych konterfektów nagich młodzieńców, a służba narzeka, że wciąż musi wymieniać prześcieradła.
– Wasza królewska wysokość lekceważy problem. A tu chodzi przecież o najobrzydliwszy i najstraszliwszy z grzechów, o chorobę wyniszczającą duszę i ciało.
– To też wiem, czytałem w „Rycerzu niepokalanym”.
– Pobłażliwość waszej królewskiej wysokości może sprawić, że królestwo pogrąży się moralnym chaosie, że zapanuje w nim kultura śmierci. Oto mężczyźni przestaną łączyć się z kobietami i pogrążą świat w ohydzie grzechu sodomskiego.
– Aha, i wpadniemy w demograficzną przepaść.

– Właśnie – przytaknął arcybiskup Onaniusz, choć nie bardzo zrozumiał zbyt dla niego nowoczesną metaforę- To też z „Rycerza niepokalanego”?- spytał.
– Nie, to samozwańczy prorok z Sochaczewa.
– Godne uwagi – stwierdził arcybiskup i ciągnął dalej. – Pomyślmy, jak zaraźliwym może się okazać przykład królewicza Oskara dla poddanych waszej królewskiej wysokości, dla kwiatu naszego rycerstwa!
– Ciekawe – zastanowił się król. -Wasza eminencja myśli, ze moi rycerze przestaliby wreszcie gwałcić wieśniaczki, zaczęliby uganiać się za parobkami, a ja nie musiałbym już budować przytułków dla podrzutków.
– Nawołuję waszą królewską wysokość, by nie robił sobie żartów ze spraw wiary. Mówimy przecież o boskich prawach ustanowionych przez Wszechmogącego.
– To, że moi rycerze gwałcą wieśniaczki, jest prawem bożym?
– Wasza wysokość bluźni!- wrzasnął rozzłoszczony arcybiskup.
– Niech wasza eminencja wyhamuje – zaproponował król i choć był Maskulinem Wspaniałym nie mógł się powstrzymać, by nie postraszyć: – W przeciwnym razie mogę się nie zatroszczyć o cieknący dach katedry, a jak się długo nie zatroszczę, to ten dach może waszej eminencji spaść na głowę podczas jakiegoś solennego nabożeństwa.
– Proszę o wybaczenie, uniosłem się. Ale czas nagli. Wszechmogący zesłał nam ostrzeżenie, byśmy opamiętali się, póki jeszcze nie jest za późno.

– W tym właśnie problem. Skąd my weźmiemy dla tego smoka tyle dziewic. Może z klasztorów?
– W klasztorach nie ma dziewic – zaprotestował stanowczo arcybiskup.
– Skoro wasza eminencja tak mówi. Cóż, w takim razie smok niebawem zacznie ziać ogniem, podpali zamek i miasto, i obróci w zgliszcza naszą piękną stolicę.
– A jej mieszkańcy pogrążą się w grzechu sodomskim- dodał arcybiskup Onaniusz.
– Nie sądzę, by po czymś takim mieli jeszcze ochotę na świntuszenie. Wasza eminencja ma chyba jakąś obsesję na tym punkcie.
– Nie, skąd.
– Chociaż … – zastanowi się król – może to jest rozwiązanie naszych problemów. Jeśliby nasi męscy poddani przestali interesować się kobietami i zaczęli uprawiać seks we własnym gronie, niebawem zabrakło by u nas młodych dziewic, mielibyśmy co najwyżej takie stare, nieapetyczne. Może wówczas smok Dziewicołap, zrozumiawszy, że nawet przy najlepszych chęciach nie jesteśmy w stanie spełniać jego życzeń, wyniósłby się gdzieś indziej.
– Nie łudź się, panie, ten smok to zwiastun apokalipsy. Jedyne, co możesz zrobić, by uratować swe królestwo przed gniewem Wszechmogącego, to wyplenić grzech. A tylko my, duchowi przewodnicy, możemy ci w tym pomóc. Zaufaj nam.
– To znaczy?
– Nie pozwól, by twój syn wiódł dalej swój grzeszny żywot. Wprawdzie nic nie jest w stanie uratować jego zepsutego grzechem ciała, ale można jeszcze uratować jego duszę. Jeśli ogień oczyści ją …
– Co takiego?- wrzasnął król. – Mam pozwolić wam, byście go usmażyli na stosie. To prawda, że rośnie na straszną ciotę, ale to w końcu mój syn. Ostatnio, żeby zrobić mi przyjemność, sprowadził sobie z Niderlandów zbroję, taką pomalowaną na tęczowo. A wy chcecie go wykończyć, żeby było po waszemu. A jeśli smok nie wyniesie się, dalej będziecie gadać o karze za grzechy, smok będzie pożerał nasze dziewice, ale będzie po waszemu. Przynajmniej tak długo, jak długo będziemy mieli w naszym królestwie jakieś dziewice. Z dwojga złego wolę pozbyć się smoka Dziewicołapa i coś mi się zdaje, że jest jeden dobry sposób.
– Jaki? -spytał zdegustowany arcybiskup.

– Zróbmy jak w tej bajce o królestwie, smoku i dzielnym rycerzu, który zabił smoka, otrzymując w nagrodę pół królestwa i rękę królewny.
– Ośmielam się przypomnieć, że wasza królewska wysokość nie ma córki, lecz syna. Wprawdzie jest sodomitą, czy też, jak wasza wysokość woli, ciotą, ale ciota to wbrew pozorom nie to samo, co królewna.
– Ale może znajdzie się jakiś dzielny smokobójca, królewicz, albo książę, albo choćby rycerz, któremu to nie przeszkadza, że królewna jest królewiczem, a raczej królewicz królewną, może nawet tego właśnie szuka. Wasza eminencja mógłby udzielić im ślubu … .
- Wasza wysokość kpi z powagi sakramentu małżeństwa!
– A gdybym tak zajął się już zaraz przeciekającym dachem katedry?
– Nie pobłogosławię związku dwóch sodomitów!
– A gdybym tak postanowił zbudować nową katedrę?
– Nową katedrę – zainteresował się arcybiskup.
– Tak, nową katedrę, większą od obecnej, w stylu, który właśnie jest na topie.
– Późnogotyckim – westchnął arcybiskup Onaniusz.
– Właśnie, zbudowałbym taką późnogotycką katedrę.
– Z wysokimi sklepieniami palmowymi i z dużymi oknami?
– Dokładnie taką. A wasza eminencja w tej swojej nowej, wymarzonej katedrze, udzieliłby ślubu księciu Oskarowi i jego wybrankowi, bohaterskiemu pogromcy smoka.
– Ta katedra musiałaby mieć dwie wysokie wieże w fasadzie.
– Niech będą dwie wysokie wierze. Więc w tej pięknej katedrze z dwoma wieżami wasza eminencja następnie koronowałby mojego … powiedzmy zięcia na króla Górnej Transgresji. Ja, jak przystało na Maskulina Wspaniałego, zadowolę się Dolną połową królestwa.

– Taka uroczystość wymaga odpowiedniej oprawy, przede wszystkim dużych dzwonów o pięknym brzmieniu.
– To oczywiste, tym bardziej, że wkrótce potem odbędą się chrzciny dziecka królewskiej pary.
– A to jaki cudem?
– Czyż brakuje na świecie królewskich potomków z nieprawego łoża, których można adoptować.
– Skoro tak, byłoby dobrze, gdyby w oknach katedry znalazły się piękne witraże -dobijał targu arcybiskup.
– Niech będą i witraże – jęknął król. – Ja się zrujnuję na te witraże. Chociaż nie, moja królewska małżonka zna takiego jednego … fachowca, który chętnie je dla nas namaluje.

***

c.d.n.

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

8 komentarzy do:Historia o królu Maskulinie Wspaniałym cz. II




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa