Hetero-Matrix

Stan aktualnej kultury seksualnej w Polsce można opis poprzez odniesienie do kultowego filmu braci Wachowsky. Po pierwsze wciąż dominuje zadziwiająca świadomość obyczajowa, wedle której wszyscy jesteśmy lub powinniśmy być heteroseksualni. Homoseksualizm jest czymś spoza. Wprowadzenie go wciąż wywołuje zdziwienie, szok lub komizm. Gej i lesbijka muszą być wyklęci lub wykluczeni. Heteroseksualizm jest traktowany nie tylko jako norma ale i uniwersalna kondycja ludzka. Radykalnym tego przykładem jest nierzadkie odmawianie mniejszościom seksualnym człowieczeństwa, uznawanie ich związków za wykraczające poza kondycję człowieka. Hetero-matrix jest w ten sposób nie tylko naiwnością i ignorancją ale i postacią przemocy. W jej obrębie nawet natura jest heteroseksualna. Co z tego, że samo pojęcie heteroseksualności wymyślono dopiero w końcu XIX wieku. Hetero-matrix uczy zapomnienia. Hetero-matrix uczy języka. Jeszcze kilka lat temu nie można było użyć publicznie słowa „homofobia”, powiedzenie „heteroseksualizm” było lekko żenujące. Wtedy hetero-matrix była tak potężna, że nie można było jej nawet nazwać, gdyż najlepszą formą władzy jest jej niewidzialna postać.

W historii kultury polskiej ukrywa się lub lekceważy odmienną tożsamość seksualną sławnych ludzi, całą przeszłość pokrywa heteroseksualny filtr. Najbardziej pozytywną reakcja na orientację seksualną naszych znajomych jest często milczenie. Agenci strzegący hetero-matrix posługują się populistyczną homofobią, jej policjanci aktywnie prześladują gejów i lesbijki aby ich unicestwić. Unicestwienie oznacza odebranie wszelkich praw publicznych. Przemoc do jakiej doszło w Krakowie i Poznaniu tak naprawdę nikogo nie zaszokowała ani nie wstrząsnęła Polską i jej mediami, mimo że ostatnio rozruchy uliczne o takiej skali widziano podczas strajków robotniczych[1]. Seksualna wojna trwa w swej postaci zerowego dualizmu. Właśnie ten stan konfliktu jest kolejnym łącznikiem z filmem „Matrix”.

Hetero-matrix broni się przed jej podważeniem, rozbiciem jednolitości iluzji powszechnego heteroseksualizmu i jego cudowności. Obalenie hetero-matrix nie oznacza zamachu na heteroseksualność jest jednak uwolnieniem od jej terroru. Mamy kilku bojowników, istnieje Kampania Przeciw Homofobii, oraz inne organizacje[2] broniące praw człowieka i praw seksualnych kontra Prawo i Sprawiedliwość, Liga Polskich Rodzin z Młodzieżą Wszechpolską, kontra politycy i intelektualiści pracujący na jej służbie. Reszta społeczeństwa pozostaje uśpiona, śniąc fantazje i przekonania hetero-matrix. Przebudzenie się jednak rozpoczyna, pojawiają się przecieki. Kampania wizualna „Niech nas zobaczą” lądują niczym statek kosmiczny na obcej planecie . Okazuje się jednak, że obcy to Magda i Marta, Tomek i Sławek. Trzeba usuwać ich z billboardów, gromadzić bojówki. Najważniejsze aby nie opanowali dominującej sfery wizualnej. Hetero-matrix uczy się, wchodzi na inny poziom, to ona zaczyna pokazywać gejów i lesbijki, tak jak chce aby byli postrzegani. Zaczyna się konflikt obrazów.

W hetero-matrix nie można bowiem widzieć samemu, to ona decyduje co ma być widziane. Wizualność jest ważną platformą konfliktu. Stąd niezwykła rola sztuki i kultury wizualnej, przerywającej komunikat obrazowa przepływający przez kabel dołączony do naszego mózgu. Ludzie zaczynają śnić o innej wizualności. Hetero-matrix nudzi, monotonia jest jej największą słabością, a żyjemy w cywilizacji karmiącej się nowościami. Hetero-matrix opanowała polską demokrację jednak nie zdoła poddać totalnej kontroli pop kultury i rynku. Pojawiła się również nowa siła – internet – gdzie hetero-matrix straciła dominującą pozycję.

Najpopularniejsze wystawy sztuki współczesnej w 2003 roku to „Niech nas zobaczą” i ekspozycja fotografii Amerykanki Nan Goldin zorganizowana przez Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie [3]. Obydwie uderzały w hetero-matrix. Nan Goldin portretuje swoich przyjaciół pokazując ich w sytuacjach intymnych, w momentach bliskości, rozpaczy, seksu, samotności. Jej fotograficzny i autobiograficzny dziennik to archiwum spojrzeń i związków heteroseksualnych i homoseksualnych. Stylistyka prac Nan Goldin łącząc liryczną wizję fotograficzną z dokumentalnymi cechami fotoreportażu. Artystka w sławnych cyklach „Ballada o seksualnej zależności”, „Uderzenie serca”, „Pary” odsłanianie życia w rozmaitych kombinacjach tożsamości płciowej i seksualnej. Jej spojrzenie na seks przesycone jest emocjami, czułością i akceptacją. Goldin odkrywa piękno w relacjach pomiędzy kobietą i kobietą, mężczyzną i mężczyzną, kobietą i mężczyzną. Seksofobię wypiera u niej afirmacja seksualności i refleksja nad nią. Każdy rodzaj miłości jest dla nie jednakowo ważny, wartościowy i fascynujący. Jej świetliste i soczyste barwą portrety są afirmacją erotyzmu, wieloseksualności i wielopłciowości. Portrety Nan Goldin są wszechpłciowe. Nie ma w nich miejsca na punktową perspektywę na seksualność, są mnogie historie miłości, mnogie narracje seksualności. Biseksualizm artystki umożliwił jej otwarte i głębokie spojrzenie na różne płci i orientacje seksualne. Jej bohaterowie są konkretnymi osobami, bliskimi Goldin, których poznajemy z imienia. Dlatego jej portrety emanują erotycznym indywidualizmem.

Nan Goldin fotografuje również twarze AIDS, umieranie na AIDS. Jej wizja seksualności przesycona jest nie tylko indywidualną wolnością ale i odpowiedzialnością. Seksualność jest u niej źródłem rozkoszy jak i tragedii. Goldin nie ukrywa konsekwencji z nią związanych. Jej filozofia seksualności jest ambiwalentna, głęboka, humanistyczna, intelektualna i edukacyjna. W jej sztuce spotyka się estetyka, erotyka, etyka i polityka. Artystka poprzez sztukę pragnie edukować o seksualnej i płciowej równości ale i połączeniu seksualności z wiedzą i troską o innych.

Wystawa Goldin przyciągnęła tłumy. Nie dlatego, że była o seksie, pornografii przecież nie brakuje, ale dlatego, iż dotyczyła seksualnego egzystencjalizmu. Po raz pierwszy widzowie mogli zobaczyć w Polsce tak afirmatywne, oświecone i szczere portret seksualności kobiet i mężczyzn. Piękno i tragizm kochających się par. Jest to autentyzm, który został nam odebrany. Jest to egzystencjalna erotyka. Dehumanizacja, seksofobia i homofobia zrobiły swoje. Zostaliśmy odcięci od seksualnej energii, wolności, złożoności, wiedzy i indywidualności. Utknęliśmy w jednym punkcie, mnogie narracje miłości zostały w tej kulturze uznanie za niemoralne. Fotografie Nan Goldin przywróciły na moment kontakt z humanistyczną i wieloraką seksualnością. Umożliwiły emocjonalne spojrzenie na seks i płeć poza sex shopem i wartościami rodzinnymi. Odsłoniły bogactwo seksualności i egzystencji w zwykłych portretach konkretnych ludzi. Fotografie artystki to wizualna esencja praw człowieka i praw seksualnych.

Geniusz wszechseksualności Nan Goldin pokazuje najskuteczniejsze narzędzie oporu wobec hetero-matrix i jej homofobicznej policji. Opowiadać mnogie historie miłości, mnogie historie seksualności, wypełniać nimi kulturową pustkę i rutynę. Po co promować heteroseksualizmu, po co promować homoseksualizmu, to tożsamości grupowe, które wykluczają. Jest tyle seksualności ilu istnieje ludzi. Wystarczy szacunek wobec wartości i suwerenności człowieka, odkryjmy ponownie wartość indywidualizmu i wolności. To jest najgorsze dla każdej matrix. Po łacinie „homo”[4] to człowiek, homofobia to lęk przed człowiekiem

[1] W skali europejskiej, ataki na krakowski Marsz Tolerancji w poziomie nienawistnej agresji można porównać jedynie do zmasakrowania parady gejowskiej przez skrajnych nacjonalistów serbskich w Belgradzie w 2000 roku. Pod polską hipokryzją przeciętności kryją się pokłady przemocy dorównujące grupom słynącym z ludobójczych czystek etnicznych.
[2] Inne organizacje homoseksualne lub homofilne to: Amnesty International LGBT Network, Lambda, Stowarzyszenie Jesteśmy Razem, Tolersex, Stowarzyszenie Tada, Stowarzyszenie Ogólnopolski Klub Tolerancji, Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek na Rzecz Kultury ( ILGCN – Polska ), Stowarzyszenie Woluntariuszy Wobec AIDS.
[3] Wystawa Nan Goldin „Devil's Playground” – 14.02–13.04.2003, Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie, kurator Milada Ślizińska.
[4] Choć „homo” w homoseksualizm wzięto z greckiego „homos, czyli „ten sam, taki sam, jednakowy”.

—————————-
Fragmenty książki „Miłość i Demokracja” Pawła Leszkowicza, Tomka Kitlińskiego. Książkę można kupić za pośrednictwem Internetu www.aureus.pl




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa