Dwa wesela i coś

W hołdzie prof. Marii Szyszkowskiej

Środa. Dzwoni K. Wróciła z zagranicznych wojaży i chce się z nami spotkać. Na razie oszołomiona jest wrażeniami, bo nie było jej w Polsce od wyborów. Jakieś becikowe, mohery, pakt stabilizacyjny – wyliczamy, by nie czuła się odizolowana od bieżących spraw. Nie wierzy. Wyliczamy dalej… Idziemy do niej na kolację… wino, sery. Pochłaniamy francuskojęzyczną prasę. K. wyjmuje opasłe pismo dla kobiet i mówi, że tam również o Polsce piszą. Patrzymy: zdjęcie Alicji Tysiąc, którą nasze państwo zmusiło do urodzenia dziecka, chociaż biedaczka straciła wzrok. Pewnie, zawsze można oddać do adopcji…

Po kilku dniach spotykamy się na piwie w jednym z lokali, bądź co bądź w centrum stolicy europejskiej aglomeracji. Z jednego lokalu nas wypraszają („Już godz. 22, zamykamy!”). Idziemy pić do innego. Nagle mówi, choć zastrzega, że to tajemnica jeszcze, że bierze ślub ze swoim mężczyzną. W Paryżewie, bo tam oblubieniec mieszka. Gratulujemy szczerze, na ślub niezwłocznie przyjedziemy.

Niedziela. Idziemy do teatru. Oczywiście w biegu. Trudno zwlec się w niedzielę z kanapy. Śnieg topnieje, wszędzie na trawnikach wzdłuż chodników odsłonięte psie kupy, kałuże, że nie da się przejść. Stolica. Po co właściciele psów mają się schylać nad gównami swoich pupili. I tak wszystko zakrył śnieg. Teraz odkryte, ale kogo to obchodzi.

Siedzimy w teatrze. Przyjaciółka G., mój M. i ja. Na scenie nasz przyjaciel R. (G. widzi spektakl po raz trzeci, ja po raz drugi, mój M. po raz pierwszy). W przerwie dowiaduję się, że G. i R. za kilka miesięcy biorą ślub cywilny. Cieszymy się, gratulujemy. Po spektaklu idziemy uczcić decyzję do nas. Robię im fotki, żartujemy, że na niektórych z nich mają takie miny, że można by pomyśleć, że to zdjęcia ewidentnie rozwodowe.

Pytam się o motywację. Dlaczego ślub już teraz? Dostaję odpowiedź: bo tak jest łatwiej. Łatwiej! Wspólne rozlicznie pitów, korzystanie z ubezpieczenia żony/męża w razie czego. Uroczystość ma być skromniutka, bo nie mają kasy. Zresztą nie chcą rozmachu i tandetnego blichtru.

Goście wychodzą. Chwila refleksji. Brzuch pełen po piwach i pizzy.

Siedzę bezmyślnie wpatrzony w telewizor, obok M., niedaleko bawią się (raczej: biją się) nasze dwa kotki i obliczam… K. i jej G. – ślub na jesieni, G. i R. – ślub w czerwcu, najdalej we wrześniu. Mój M. z K. i R chodził do jednej klasy w szkole średniej. Potem okazał się być gejem, potem ja wprowadziłem się do Warszawy, potem nastąpiła lawina wypadków i innych okoliczności, a przyjaciele licealni stali się naszą rodziną.

I JEST MI PRZYKRO.
CHOLERNIE PRZYKRO.

Życzę wszystkim szczęścia, niech im się wiedzie jak najlepiej na nowej drodze życia. Niech ich miłość nie wygasa, niech się mnożą i dzielą jak tylko chcą.

Patrzę na mojego M. Myślę. Obliczam… Znów myślę… K. i jej G., R. i G są ze sobą KRÓCEJ niż MY! Dwa związki heretyckie ujęte w liczby, zsumowane (mówiąc niesmacznie) i okazuje się, że trwają (w szczęściu, a jakże) krócej niż nasz jeden pedalski. Nie mówiąc o czasie mieszkania ze sobą. W tej „kategorii” również prowadzimy.

I wkurzam się. Jestem zazdrosny. Mówię mojemu M., że to niesprawiedliwe. To ewidentnie niesprawiedliwe. Bardzo niesprawiedliwe.

Ja też chcę, nie ślub, ale związek partnerski. Mieć głupi papier, by ktoś, gdzieś na przykład w urzędzie zobaczył, że „mój ci On”. Że to nie jest jakiś kolega, z którym mieszkanie kupuję na kredyt, lodówkę na raty, czy samochód. Ale, że partner, ktoś bliski, mąż, rodzina – jakkolwiek to nazwiemy (acz nie chcę powielać heretyckiego nazewnictwa).

I nie chodzi tu o cyfry. Ani o mierzenie uczucia na metry. Chodzi tu o NAS. Dwie jednoski, które wciąż chcą być ze sobą, dla siebie – papier tu niczego nie zmieni, ale dokument urzędowy ułatwia i pozwala obejść wiele spraw. TAK BY BYŁO ŁATWIEJ! Po prostu: łatwiej!

Temat związków partnerskich wałkowany jest od iluś tam lat. Nie podoba się nawet wielu gejom i lesbijkom. No i dobrze. Ich prawo. Nie oceniam i w sumie nie obchodzi mnie to specjalnie. Każdy żyje tak, jak chce. Z kim chce. Chodzi mi PRAWO. Nie żaden przywilej. Ale o ty, bym miał wybór.

Bo w czym nasz związek ustępuje związkom, wkrótce małżeńskich, naszych przyjaciół? Tym, że zamiast dzieci mamy koty? Że mniej lub bardziej się kochamy. Że pozwolenie na zawarcie związku partnerskiego uderzy w świętość rodziny i doprowadzi naszą cywilizację do upadku – jak chcą politycy? Że wyrzucimy kotki i adoptujemy dziecko, jak zabawkę? Przecież to nonsens.

Kiedyś obiecałem sobie, że nie pójdę na żaden heretycki ślub, dopóki nie będzie w Polsce możliwości zawarcia związków partnerskich (zresztą nie tylko dla gejów i lesbijek). Teraz nie jestem taki kategoryczny. W sumie, co są winni nasi przyjaciele.

Tymczasem nie ma widoków na stosowną ustawę i długo nie będzie.

Nie chcę kończyć pesymistycznie. Liczymy się MY. To, że chcemy być razem, że tak nam jest wygodnie, dobrze i póki co – nie chcemy tego zmieniać. I wierzę, że kiedyś pójdziemy razem do USC i podpiszemy stosowne dokumenty.

Autorzy:

zdjęcie Marcin Teodorczyk

Marcin Teodorczyk

Stowarzyszony w Otwartym Forum, współautor „HomoWarszawy. Przewodnika kulturalno-historycznego”, redaktor pisma uniGENDER.org. Współpracuje z feministyczną „Zadrą”.

15 komentarzy do:Dwa wesela i coś

  • wikarla

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Z całego serca wam tego życzę:-)

  • Pawlik M

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Postekiwania sfrustrowanych ciot w mlodopolskiej stylistyce. Meczace strumienie zali i lez za utraconym pedalskim rajem, ktory zastapily zelbetonowe fundamenty IV RP, republiki na miare polskich marzen.

  • Sfrustrowana ciota

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Sfrustrowana ciota, ktora sie sfrustrowana nie czuje, do Pawlika M – kolejnej sfrustrowanej (tym razem ) krypto-cioty, jak miemam, ktorej nie stac na odwage, by wylewac swe zale w stylistyce wcale nie mlodoposkiej, za to, by uprawiac iscie mlodopolska krytyke to jak najbardziej. Ale skoro to ci robi dobrze…

  • Arek

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Szczerze? Łzy mi poleciały jak to czytałem. Nic więcej nie powiem…

    A ja i mój chłopak? Też mam już całkiem niezły staż. Ale co z tego? :(

  • wikarla

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Ha ha bardzo śmieszne. Reportarz z GW?
    Odsetek osób homoseksualnych od początku ludzkości jest stały i to się nie zmieni. Deal with it.

  • agata

    [Re: Dwa wesela i coś]

    „mam nadzieje ze pojdziemy do USC i podpiszemy stosowne dokumenty…”
    tez mam taka nadzieje ze bedzie lepiej bo jak narazie nic na to nie wskazuje…

  • ondansetron

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Ja wczoraj w sklepie widzialem kartki okolicznosciowe z okazji zawarcia zwiazku partnerskiego jednoplciowego – oczywiscie w dwoch stosownych wersjach dla pan i dla panow.
    Polska jak zwykle jest 30 lat za cywilizowanymi krajami – zarowno pod wzgledem kulturowym jak i gospodarczym… az zal mi tych wszystkich ciemnogrodzkich homofobow, ktorzy miast zajmowac sie plodzeniem dzieci zagladaja do lozek swoim homosekualnym sasiadom/sasiadkom…
    Panom i Paniom planujacym legalizacje swojego zwiazku jednoplciowego (bo nie koniecznie homoseksualnego), zycze zeby walczyli o te ludzkie, normalne prawa z calych sil, a przede wszystkim byli ponad banda hipokrytow, ktorzy gadaja na „lesby i pedaly”, ze to „chore i wynaturzone”, a sami potajemnie maja cudzoloznicze fantazje seksualne o ile nie czyny… byc ponad nimi oznacza, zeby sie kochac i swoja miloscia i przykladnym zyciem dawac innym ludziom swiadectwo, ze milosc jednoplciowa istnieje, istniala i bedzie istniec – niezalenie co inni ludzie na ten temat mysla!
    Cheers!

  • Erico

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Dobry tekst. Też mam takie marzenia. Pozostaje nam albo czekać i obudzić świadomość w kowbojach z polski (Brokeback Mountain sie kłania) albo wyemigrować. Komu jak starczy cierpliwosci.

  • Banan

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Powodzenia, ja też bym chciał ze swoim Tomkiem kiedyś móc zawrzeć taki związek… Narazie musi nam „po prostu” wystarczyć siła miłości, bo przecież ona jest najważniejsza…

  • sebus23

    [Re: Dwa wesela i coś]

    wspolczuje wszystkim tym ktorzy pisza o wspanialej IV RP bo jak wszystkim wiadomo mielimy juz poprzednie trzy wspaniale RP, i co to komu dalo; no moze troche wiecej bezrobotnych i wieksze pensje poslow, a jezeli chodzi o zelbetonowy mur to znamy tez niejeden z historii a ostatni to ten ktory upadl w Berlinie.

  • Anis

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Zastanawiam sie jak to jest. Czy jezeli ktos jest kobieta ale czuje sie facetem i podniecaja tego kogos tez faceci, to czy mozna to nazwac homosexualizmem?

  • Szymon Niemiec

    [do Anis]

    To raczej opis przypadku transseksualizmu K/M

  • Szymon Niemiec

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Ale transseksualizmu homoseksualnego…

  • Gargamel

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Tak by przez wlasnie taki glupi papier moja bliska osoba mogla byc przy mnie np w szpitalu gdy mi cos sie stanie…

  • kryminalistka

    [Re: Dwa wesela i coś]

    Ja z Kobieta mego zycia tez mamy juz niezly staz…i tak jak napisane co z tego?????? plakac mi sie chce z tego powodu..teraz mieszkamy w Szkocji..zostawilysmy studia ale raczej musimy jeszcze do Polski wrocic aby je skonczyc choc nei wiadomo jak to sie potoczy..mam juz dosc tego ze wszedzie jestesmy postrzegane jako kolezanki..nie potrzebuje publicznego okazywania moich uczuc..nie potrzebuje zabawy weselnej..chce jakis papier tak jak autor napisal ze to nie jest moja koezanka to jest ktos bliski ktos kogo kocham..jestesmy teraz w Szkocji jak wyzej napisalam..moja Pani nic nie wie..ale ja mysle o zarejestrowaniu naszego zwiazku o malutkim slubie cywilnym..o czyms co bedziemy pamietac…o glupim papieroku ktory da mi tyle radosci..zobaczymy narazie czytam i dowiaduje sie o co w tym wsyztskim chodzi…. nienawidze wesel przyjaciol..ciesze sie z ich szczescia- owszem..ale chcialabym zeby i oni kiedys mogli zabawic sie i ciewszyc moim szczesciem…ja ide na wesele z partnerem a moja Kobieta przyjezddza nas odbierac..maly przyklad lub na odwrot..cos strasznego..dlaczego my nie moze,y byc na nim razem eh ;/ za rok slub wspolnej kolezanki…ktora znala nasze poczatki…wszytsko bo musze dodac ze poznalysmy sie na studiach ja moja Pani i kumpela od weselicha…mamy zaproszenie jako para…ale co mamy robic??? nie pojdziemy tak nei chchemy jej popsuc wesela..choc ona uwarza ze nie ma spawy mamy byc jako para to jest bez sensu..mozemy isc obie..siedziec za stolikiem i bawic sie z innymi gosmi ale nie mozemy tak jak inne pary tanczyc razem..przytulac sie oi takie tam…mam dosc…mam dola…pare lat razem a dalej nie mgoe sie z tym pogodzic..ehh…cos namacilam pewnie ale troszke dzis musialam wypic…jak zawsze dol y doly doly pozdraowiam




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa