Historia o królu Maskulinie Wspaniałym

Historia o królu Maskulinie Wspaniałym,
jego królewskiej małżonce Androgyni,
uroczym królewiczu Oskarze,
złym smoku Dziewicołapie
i
dzielnym rycerzu Maurycym.

Zasadniczo każda bajka powinna rozpoczynać się mniej więcej tak: Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami i za siedmioma rzekami … . Ale ze względu na szacunek dla papieru i atramentu darujmy sobie ten przydługi wstęp, godny dawnych bajkopisarzy, i zacznijmy naszą opowieść od chwili, gdy na prawdę zaczyna się coś dziać.
*
Był to bardzo ciężki dzień dla króla Maskulina Wspaniałego, władcy Górnej i Dolnej Transgresji. Oto nadworny astrolog Kasander wywróżył z fusów po kawie, wypitej przez ciężarną królewską małżonkę Androgynię, że wiodący żywot dziecka poczętego królewski potomek, z dawna oczekiwany następca tronu, osiągnąwszy czternasty rok życia ukłuje się w palec wrzecionem i zaśnie, a wraz z nim pogrąży się we śnie całe królestwo Górnej i Dolnej Transgresji.
– To jakieś bzdury – próbował polemizować król, ale astrolog upierał się przy swej wróżbie:
– Fusy po kawie wypitej przez ciężarną zawsze mówią prawdę – przekonywał króla. – Twój potomek ukłuje się wrzecionem.
– Może raczej zrani się mieczem albo sztyletem, albo przynajmniej zatnie się scyzorykiem, strugając coś sobie, jak inni chłopcy.
– Nie, nie – zaprzeczał astrolog – widać to bardzo wyraźnie. Niech wasza królewska wysokość sam spojrzy – powiedział i podsunął królowi pod nos filiżankę oblepioną fusami po kawie. Król Maskulin Wspaniały odsunął ze wstrętem brudne naczynie, przywodzące mu na myśl zmywanie.
– Ukłuje się wrzecionem – ciągnął swe wywody Kasander – albo może igłą.
– Jaką znów igłą – rozzłościł się król.
– Zwykłą igłą, taką do szycia.
– Twierdzisz, że mój syn będzie zajmował się przędzeniem, szyciem, a może wyszywaniem, czy tak ?
– Przez waszą królewską mość przemawia w tej chwili męski szowinizm – stwierdził filozoficznie astrolog, świadom, że nieco przy tym ryzykuje.
– Dość tego – wrzasnął król i zapominając o ukaraniu bezczelności Kasandra, popędził do komnat swej ciężarnej małżonki.
– Moja droga, zmuszony jestem zadać ci bardzo ważne pytanie – powiedział stając w drzwiach.
– Tak ? – zaciekawiła się królowa Androgynia, wypoczywająca zgodnie z zaleceniami medyka w swym łożu i wyrywająca pincetą włosek po włosku seksowne wąsiki wyrastające nad jej górną wargą.
– Czy jesteś niewiastą cnotliwą? – spytał król, siadając na brzegu łoża.
– Co, proszę?
– Czy jesteś mi wierna?
– Jaka?
– Spytam wprost. Czy się puszczasz?
– Ach, o to ci chodzi.
-Tak, właśnie o to – westchnął ciężko król Maskulin. – Nasz nadworny astrolog powiedział mi przed chwilą, że twój syn, to znaczy, nasz syn ukłuje się przędąc nić albo szyjąc, albo wyszywając. I wszyscy zaśniemy na sto lat. Co za wstyd!
-Nie dramatyzuj! Chociaż, może masz rację, zupełnie nie będziemy wiedzieli, co w tym czasie działo się na świecie, o czym się rozmawia w towarzystwie i przestaną nas zapraszać na sąsiednie dwory.
– I do tego wszystkiego może jeszcze będzie głupi – znów westchnął król.
– Coś mówiłeś?
– Owszem, mówiłem o twoim synu, ponieważ zaczynam mieć wątpliwości, czy to również mój syn.
– Ależ drogi Maskulinie, jesteś niesprawiedliwy. Przysięgam ci, że jestem tą, no … niewiastą i to taką bardzo cnotliwą, jeśli ci o to chodzi. Przecież nie miałam ani jednej okazji, by cię zdradzić.
– Doprawdy? Przez nasz zamek przewija się tylu młodych i atrakcyjnych, cudzoziemskich rycerzy.
– Ale oni wszyscy są jacyś dziwni
– Dziwni?
– Na przykład ten uroczy Efeminatus z Akwizgranu. Wydawało mi się, że chce mnie uwieść, ale bardzo szybko okazało się, że tak na prawdę chodzi mu o jednego ze strażników strzegących mych apartamentów.
– Co takiego? Jednego ze strażników? Którego?
– Oj, nie ważne. Dawno już razem wyjechali na jakąś wyprawę krzyżową.
– A może ten Efeminatus, zanim zajął się strażnikiem, dotykał cię, pieścił, albo, nie daj Bóg, całował i skaził cię swą grzeszną namiętnością.
– Może i dotykał, może i całował. Mówił, że robi to po to, by mi się dobrze spało, gdy oni dwaj będą figlowali za drzwiami. Sam wiesz najlepiej, jak trudno zdejmuje się zbroję, a gdy dwóch mężczyzn figluje sobie w zbrojach, robią przy tym tyle strasznego hałasu.
– Czy może on lubił szyć albo haftować?
– Nie, mówił mi, że lubi malować na szkle.
– Zboczeniec!
– Och, przestań Maskulinie, nie bądź męskim szowinistą.
*
Kilka miesięcy później przyszedł na świat z dawna oczekiwany następca tronu. Dano mu bardzo męskie imię Oskar (było to w XV wieku) i od najmłodszych lat wychowywano na prawdziwego mężczyznę. Jego komnaty pełne były takich zabawek jak małe nożyki i duże noże, krótkie i długie sztylety, puginały, kordelasy i mizerykordie, miecze jednosieczne i miecze obusieczne, miecze jednoręczne i znacznie od samego Oskara większe miecze dwuręczne. Były także nabijane gwoździami maczugi i różnego kształtu topory. Po prostu wymarzone zabawki dla małego królewicza. Toteż wszyscy dziwili się, że choć królewicz Oskar chował się zdrowo i wyrósł na miłego chłopca, wciąż był smutny i z roku na rok coraz smutniejszy. Zamiast bawić się mieczem albo toporem, godzinami wyglądał przez okno swej komnaty i przyglądał się, jak pokojówki królowej matki pokazują sobie prezenty od swych adoratorów, przechwalają kolorowymi chustkami, srebrnymi bransoletami lub pierścionkami. A podczas spaceru, zamiast strzelać z kuszy do wróbli, zbierał kwiaty, a później zdobił nimi swą komnatę.
– Jeszcze trochę i zacznie malować na szkle – złościł się król Maskulin Wspaniały. I jeśli nie wysłał swego potomka do szkoły dla młodych rycerzy, do takiej o zaostrzonym rygorze, to tylko dla tego, że już wówczas o szkołach takich mówiono różne rzeczy. W końcu, gdy przyłapał królewicza Oskara na cerowaniu skarpetek jednego z dworzan, uznał, że od tego już tylko krok do znacznie większych występków, takich jak choćby przędzenie i wyszywanie, i kazał zamknąć swą latorośl w najwyższej wieży królewskiego zamku. Wprawdzie niebawem, ulegając prośbom swej królewskiej małżonki Androgyni, zgodził się, by zaopatrzono królewicza, we wszystko, czego mu trzeba. W końcu był człowiekiem dobrego serca, a ponadto władcą Górnej i Dolnej Transgresji. Niech więc chłopak sobie przędzie, szyje i wyszywa, niech nawet maluje na szkle. Pal licho klątwę, niech się ukłuje igłą lub zatnie krawieckimi nożycami, niech wszyscy zasną i niech szlag trafi całe królestwo Transgresji. Przynajmniej nie trzeba się będzie wstydzić.
Mijały dni, tygodnie i miesiące. Klątwa jakoś nie chciała się spełnić i niebawem wszyscy zapomnieliby o niezbyt udanym choć uroczym królewiczu Oskarze żyjącym w wieży, gdyby nie straszliwe niebezpieczeństwo, które niespodziewanie zawisło nad królestwem Górnej i Dolnej Transgresji. W zasadzie nie zawisło, lecz przyszło. Przyszło stawiając potężne kroki od których drżała ziemia i mury zamku. Oto do stolicy królestwa zbliżał się potężny, ziejący ogniem smok Dziewicołap. Najwięksi uczeni sprzeczali się o to, czy potwór przywędrował skądś, czy też wylągł się z jaja porzuconego przed laty przez przelatująca nad królestwem siedmiogłową smoczycę Fantasmagorię. W każdym bądź razie smok Dziewicołap znalazł sobie grotę pod wzgórzem, na którym stał zamek, i zamieszkał w niej. Chłeptał wodę z rzeki opływającej królewską stolicę i zabawiał się straszeniem okolicznego chłopstwa. A dzień później ogłosił, że mieszkańcy miasta mają mu odtąd dostarczać dziesięć dziewic na miesiąc, które będą zaspokajały wszelakie jego potrzeby. Jeśli nie, zacznie na dobre ziać ogniem i spali stolicę.

Blady strach padł na mieszkańców. Arcybiskup Onaniusz kazał bić w dzwony na trwogę i czym prędzej udał się na zamek, do króla Maskulina.

ciąg dalszy nastąpi …

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

8 komentarzy do:Historia o królu Maskulinie Wspaniałym




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa