Stan nienaturalny

Nagle zapanowała cisza w Wielkiej Sali Czerwonego Ratusza w Berlinie. Jeden z dziennikarzy zapytał właśnie mera Moskwy Jurija Łużkowa, dlaczego nie chce pozwolić na zorganizowanie w swoim mieście parady gejów i lesbijek, i co o tym sądzą siedzący z Łużkowem przy jednym stole inni burmistrzowie: gej Klaus Wowereit z Berlina, gej Bertrand Delanoë z Paryża i ich homofilijny kolega Ken Livingstone z Londynu.

Po chwili milczenia Łużkow zaczyna odpowiadać. Powoli, po rosyjsku, pieczołowicie dobierając słowa. Wszyscy zgromadzeni z napięciem czekają na translację tłumaczki. Ale to co po chwili słyszą szokuje.

Według niego „homoseksualizm jest nienaturalnym stanem”, do którego ma on negatywny stosunek. Łużkow mówi o „tego typu zjawiskach” i podkreśla, że wniosek o „tego rodzaju paradę” do niego jeszcze nie wpłynął. Ale jeżeli wpłynie, to on z pewnością jej zakaże, bo społeczeństwo i organizacje religijne z Moskwy są przeciwne „takim” imprezom, a zdanie większości musi być uszanowane. Poza tym on, jako mer miasta, ma obowiązek chronić porządek publiczny oraz zapewnić bezpieczeństwo uczestnikom demonstracji.

Znowu chwila ciszy. Głos zabiera Delanoë. Mówi szybko i wyraźnie, tak jakby był przygotowany na ripostę: po pierwsze temat parady w Moskwie nie ma wpływu na „przyjazne stosunki” między burmistrzami, ale po drugie – podkreśla stanowczo – homoseksualizm nie jest niczym sprzecznym z naturą. „To natura stwarza ludzi”. A kwestia parady jest zagadnieniem dotyczącym praw człowieka i obrony wolności obywatelskich. Po czym opowiada o pozytywnych doświadczeniach Paryża, Londynu i Berlina. Parady określa jako „miejsce radości i wolności” i stwierdza: „Jeżeli mniejszość czuje się wolna, to całe społeczeństwo też jest wolne”. Kończąc swoją wypowiedź Delanoë wyraża przekonanie, że nadejdzie taki dzień, kiedy również w Moskwie odbędzie się gejowska parada, ale z wyraźnym smutkiem w głosie dodaje: „Może będzie to za dwadzieścia, trzydzieści, a może za dwa lata”.

Łużkow, który przez cały czas z uwagą słucha tłumaczenia, wyraźnie poirytowany, chcąc zakończyć niewygodny temat, ucina: „No tak, piękno tego świata polega na tym, że wszyscy jesteśmy różni”.

Jednak Klaus Wowereit nie chce pozwolić na zmianę tematu. Nie może sobie na to pozwolić. Zwłaszcza tu w Berlinie, w obecności tak wielu niemieckich dziennikarzy, krótko przed wyborami lokalnymi. Przed konferencją jego biuro zostało zbombardowane mailami i pytaniami ze strony organizacji LGBT.
Opowiada, że już dzień wcześniej, podczas prywatnego spotkania z Łużkowem poruszył ten temat. I stwierdza, że jest to proces, który musi trwać. Że również i w Berlinie początki parad nie były „oświetlane promieniami słońca”, po czym dodaje, że najważniejsze jest to, że ów proces już dotarł do Moskwy.

Dalsza część konferencji była coraz przyjemniejsza. Rozmawiano o polityce komunikacyjnej, zanieczyszczeniu powietrza, gospodarce przestrzennej, kwestiach integracji. Dziękowano sobie nawzajem, umawiano się na następne spotkania. Na koniec Wowereit zaprosił swoich kolegów na czerwiec na mistrzostwa świata w piłce nożnej oraz na lipcową paradę CSD do Berlina. Na co Jurij Łużkow odpowiedział: „Będziemy mieć jeszcze wiele radości”

Czy ta scenka rodzajowa z berlińskiego ratusza nie przypomina w swej treści tego, co działo się w czerwcu 2005 w okolicach ratusza warszawskiego? Zaczynając od kwestii estetyczno – optycznych: oto niski wzrostem, mało reprezentacyjny i mało przystojny ojciec jednej z europejskich stolic zaczyna się denerwować gdy słyszy słowo parada. Jak z kapelusza wyciąga argumenty o sprzecznych z naturą zachowaniach, bezpieczeństwie demonstrantów, porządku publicznym…

Przyjazne stosunki, wielka polityka, dyplomacja, stosunki gospodarcze i handlowe biorą górę nad podstawowymi prawami i wartościami demokracji. Wprawdzie wyraża się smutek, ubolewanie, a nawet się krytykuje (oczywiście w łagodnej tylko formie), ale efektów z tego nie ma.

Media straszą potopem fundamentalizmu islamskiego, a nie zauważają nadciągającego zalewu (zwłaszcza we wschodniej Europie) fundamentalizmu „obyczajowo-moralnego”. Najpierw prezydent Warszawy zakazuje dwa lata z rzędu parad w Polsce. Niedługo potem na Łotwie analogiczna sytuacja. Kampanie homofobiczne nabierają rozpędu na wschód od Odry. Żeby wspomnieć tylko sytuację w Estonii czy to, co dzieje się teraz w Czechach.

Widocznie prawicowi politycy z innych krajów, biorąc za wzór naszego Kaczyńskiego zorientowali się, że zinstytucjonalizowana i upolityczniona homofobia się opłaca. Opłaca się, bo jest na nią przyzwolenie społeczne. A reakcje organizacji LGBT są takie trochę nijakie, albo wcale ich nie ma, bo nikt nie potrafi się zmobilizować. Ba – nawet dochodzi do sytuacji, że partia czeskiego prezydenta Klausa poprosi bratnią partię polskiego prezydenta Kaczyńskiego o pomoc i doradztwo w kampanii wyborczej.

Mer Moskwy ma chęć na prezydenturę w Rosji. Kampanię wyborczą, wzorem swojego kolegi z Warszawy, rozpoczyna dużo wcześniej. Politycy milczą, bo przecież nikt nie będzie krytykował ewentualnego prezydenta wielkiego mocarstwa. Łużkow używa identycznych argumentów jak Kaczyński. Mówi, że wniosek o paradę do niego jeszcze nie dotarł, ale zgody nie będzie. Nie ważne, co organizatorzy we wniosku napiszą, bo porządek publiczny, bo uczucia większości, bo zdanie kościołów, itd.

Rosyjskie prawo o zgromadzeniach jest jeszcze bardziej niedoskonałe niż polskie. Wniosek można złożyć dopiero dwa tygodnie przed terminem, ale i tak, mimo ewentualnej zgody, w każdej chwili można demonstracji zakazać np. „ze względów bezpieczeństwa”. A niemal pewnym jest, że padnie jeszcze dodatkowy argument o zagrożeniu terrorystycznym ze strony chociażby czeczeńskich separatystów. (Analogia z bombą w Warszawie przed ostatnimi wyborami?).

W tym samym dniu, kiedy w ratuszu konferowali burmistrzowie 4 metropolii, w budynku berlińskiego parlamentu odbywała się dyskusja z okazji 25 rocznicy powstania „Solidarności”. Wśród gości był między innymi senator Zbigniew Romaszewski. Opowiadał pięknie i chlubnie o początkach przemian demokratycznych w latach osiemdziesiątych. O tym jak ludzie wychodzili na ulice, walczyli o prawo do demonstrowania i wyrażania swoich poglądów – choć nie były one zgodne ze stanowiskiem ówczesnych władz. O tym, jak ważna była wtedy pomoc i wsparcie z zagranicy. Był dumny z tego, co osiągnęliśmy.

W czasie dyskusji pojawił się jednak i tu temat parad równości. Na moje pytanie, czy zakazy i pacyfikacje parad i marszów równości w Polsce nie stoją w sprzeczności z ideałami, o które walczono w roku 80 – zwłaszcza, że polityczne decyzje podejmowane są teraz przez ludzi o styropianowym rodowodzie – senator odpowiada, że nie! Mówi, że „dobrze się stało, tak jak się stało – bo wreszcie ustalono granice, jak daleko każda ze stron może się posunął”. Podkreślić należy, że słowa te powiedział bohater walki o demokrację, przewodniczący senackiej komisji praw człowieka! Ale pewnie nie mógł inaczej, skoro jest członkiem klubu PiS.

Nikt nie potrafi zapewne przewidzieć, jak będą wyglądały tegoroczne parady i marsze w Polsce. Nikt nie powie dziś, jak się zachowa nowa władza. Czy jesienne wydarzenia z Poznania były tylko „próbą ustalania granic”, czy może początkiem nowego obowiązującego już na zawsze sposobu interpretowania demokracji. Ale bez względu na to, co się stanie, jak bardzo sami jesteśmy dyskryminowani, jesteśmy winni innym nasze wsparcie. Pamiętam, jak przed paradą w Warszawie w zeszłym roku nasi przyjaciele organizowali protesty i demonstracje za granicą. Pamiętam też, jak to było wtedy dla nas ważne, ile dodawało nam otuchy i poczucia, że nie jesteśmy osamotnieni.

W czwartek 2 marca, w związku z zakazem moskiewskiej parady, w kilku stolicach Europy, w tym także w Warszawie, odbędą się protesty pod Ambasadami Rosji.

Warszawska demonstracja rozpocznie się o godzinie 18:00 przed ambasadą Federacji Rosyjskiej, przy ul. Belwederskiej 25C i potrwa ok. jedną godzinę. Będzie legalna.

Tomasz Bączkowski jest Prezesem Fundacji Równości

——————————



Na fotografii od lewej: Delanoë, Livingstone, Łużkow i Wowereit w Czerwonym Ratuszu w Berlinie
Źródło: www.berlin.de


Źródło: www.berlin.de


Źródło: www.berlin.de

Autorzy:

zdjęcie Tomasz Bączkowski

Tomasz Bączkowski

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 155; nazwa: TomaszBaczkowski

3 komentarzy do:Stan nienaturalny




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa