Samoakceptacja a Bóg

Spytał mnie ojciec: „czy jesteś gejem?”
- Czy to ma jakieś znaczenie?
„Nie, to nie ma znaczenia”. Odpowiedział
- Więc owszem, jestem gejem.
„Precz z mojego życia, zboczeńcu”, zawołał.
Jednak to miało jakieś znaczenie.
Spytał mnie mój przełożony: ” Jesteś gejem?”
-Czy to odgrywa w mojej pracy jakąś rolę?
„Szczerze powiedziawszy – nie” odparł.
Wtedy potwierdziłem.
„Jesteś zwolniony”, powiedział.
Jednak, jakąś rolę to odgrywało.
Spytał mnie przyjaciel, czy jestem pedałem.
- To takie ważne?
„wcale nie”, odpowiedział.
w zaufaniu mu to wyznałem.
„ale nie nazywaj mnie więcej swoim przyjacielem”, parsknął z pogardą.
To było jednak ważne.
Mój kochanek zapytał „Kochasz mnie?”
- Czy to coś dla znaczy?
„To znaczy bardzo dużo”, odpowiedział.
Tak, kocham ciebie.
Wziął mnie mocno w ramiona.
Po raz pierwszy w życiu
coś miało dla niego znaczenie.
Spytał mnie Bóg: „
- Czy kochasz siebie?”
To nie ma już znaczenia, powiedziałem zrezygnowany.
„Oczywiście, że ma!” Rzekł Bóg
- Jak mogę siebie kochać, kiedy nikt mnie nie akceptuje i jestem gejem?
A Bóg odpowiedział: „Ja ciebie takim stworzyłem.”
Odtąd nie było już niczego, co by mi przysparzało smutku i strapienia.
(tekst anonimowy znaleziony w internecie)

Wielu gejów i lesbijek ma poważny problem z samoakceptacją, tym większy im bardziej czują się związani z kościołem i wiarą katolicką. Na każdym kroku spotyka ich odtrącenie, potępienie, niezrozumienie. Żonglując cytatami z Biblii, ojców kościoła i wypowiedziami papieży tak zwani duszpasterze i znachorzy wpędzają ich w poczucie smutku, winy za często niedopełnione „zbrodnie”, nerwice, depresje. Radość bycia „dobrym” chrześcijaninem zakłócona bywa konfliktem sumienia. Świadomość bycia złym i niewłaściwym potrafi zmienić życie w piekło na ziemi. Niektórzy księża znaleźli swój aż nadto wyrazisty, jednoznaczny język mówienia o sprawach tego świata. Nie chcę tu polemizować z „terapeutami” i duszpasterzami, wiedzącymi często więcej i lepiej. Pragnę jednak podkreślić, że nie musi tak być. Geje i lesbijki mogą odkryć wiarę i kościół na swój, homoseksualny sposób. Na szczęście nie wszyscy słudzy kościoła hierarchicznego wyrządzają nam krzywdę. Są też tacy, którzy prowadząc specjalistyczne rekolekcje podkreślają pozytywny aspekt bycia „homoseksualnym dzieckiem bożym”. Poniżej notatki z takich rekolekcji prowadzonych przez pastora Ursa Mattmanna ze Szwajcarii na „Schwulen Forum Niedersachsen”.
Cytaty, które pomagają żyć:
Bóg obdarzył Cię godnością i prawem do szacunku; nie musisz o to prawo zabiegać, ono przysługuje Ci tak samo jak wszystkim ludziom na ziemi.
„Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie.” (Psalm 139,14)
Bóg stworzył nas właśnie jako ludzi obdarzonych darem seksualności, jako gejów i lesbijki. Jesteśmy dla niego ważni, bo jesteśmy jego stworzeniem niezależnie od tego, co głoszą inni.
Nie musimy się przed nikim usprawiedliwiać, ze jesteśmy tacy a nie inni!
Bóg zachęca nas do odkrywania naszych talentów, do miłości w stosunku do innych ludzi, nawet tych, którzy są nam z jakiś powodów nieprzychylni. Bóg nie dał nikomu upoważnienia, do prześladowania „braci mniejszych”. Nikt nie ma prawa do wywyższania siebie i swego sposobu życia, kosztem nas. Homoseksualizm został nam dany jako dar. Nie wolno go nadużywać, nie należy się go także wstydzić. Ludzie są przecież różni, bo tak chciał nasz stwórca. Naszych popędów, namiętności i miłości nie wybraliśmy sobie sami. Bóg tak, w swej nieodgadnionej miłości chciał. Jeśli seksualność jest darem, nikt nie może żądać, byśmy z niego rezygnowali. Nie może tego nam nakazać!
„Nie jesteś stracony.” (Łukasz 15)
Będąc gejem czy lesbijką nie jesteśmy dla Boga i prawdziwie w niego wierzących przypadkiem „beznadziejnym”. Nikt nie ma prawa wykluczać nas ze wspólnoty wierzących. „Na to szemrali faryzeusze i uczeni w piśmie: Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi (15,2).
Bóg jest Ci wierny, nawet, kiedy odwracasz się od niego, bo inni Tobą gardzą lub Ci szkodzą. Bóg jest wierny do końca. Jezusa zabiła wprawdzie nienawiść, ale to pogarda najpierw skazała Go na śmierć. Ilu z nas żyje w cieniu pogardy?
Jeśli Jezus jest tak otwarty, że pozwala złodziejom i prostytutkom jako pierwszym wejść do królestwa, to skąd bierze się w nas, w uczniach Chrystusa, postawa odrzucenia osób homoseksualnych?(Richard Woods)
Zawsze istnieje szansa powrotu do Ojca, a wtedy On cieszy się z każdej odnalezionej owcy, z każdego powracającego syna marnotrawnego. Powrót do domu Ojca nie musi oznaczać powrotu do kościoła, który może okazał się „sierocińcem” a nie przepełnionym rodzicielskim uczuciem domostwem dla wszystkich bożych dzieci.
„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus.” (Ga 5,1)
Jako gej czy lesbijka Bóg wyzwala nas od wszystkich mocy, potęg i władz tego świata. Bóg dał Ci, w ramach daru wolności wszystkich dzieci Bożych, odpowiedzialność za swoje czyny i za cały świat. Nikt nie jest odpowiedzialny za Ciebie. Nit tez nie może określać i narzucać Twojej wobec Boga i świata odpowiedzialności. Ta wolność nie jest skrępowana żadnym prawem ludzkim. Istnieje rozróżnienie, wolność w Jezusie i przez Jezusa, oraz wolność określana, definiowana i ograniczona ludzkim prawodawstwem, uprzedzeniami, tradycją. Ograniczenia te nie mają legitymizacji boskiej. Jeżeli uważasz, że ustawodawstwo ludzkie ogranicza Twoją wolność w Jezusie- odrzuć je. Zostaliśmy stworzeni do wolności także jako geje i mamy do niej prawo.
Bóg jest miłością
Nie jest miłością heteroseksualną. Po prostu miłością. Jeśli kochasz kogoś całym sercem, to Bóg błogosławi tę miłość. Nawet, jeśli Twój kościół ją odrzuca. Zresztą na szczęście Istota Najwyższa i Wszechmocna nie ma takiej fiksacji na punkcie seksu, jak jego niektórzy, samozwańczy namiestnicy na ziemi.

Na zakończenie polecam rozmowę z ojcem Richardem Woodsem OP (dominikaninem), autorem bardzo kontrowersyjnej w kręgach katolickich książki „ O miłości, która nieśmiała wymawiać swojego imienia” (wyd. Rebis 1993)
http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr387/13.htm

Autorzy:

zdjęcie Janusz Boguszewicz

Janusz Boguszewicz

tłumacz, belfer, germanista, publicysta, gej, komunista, ateista, czasami „mason” i anty-kaczysta. Ostatnio feminista i antyglobalista. WYKSZTAŁCIUCH. Współpraca z portalami homiki.pl, innastrona oraz magazynem Replika.

45 komentarzy do:Samoakceptacja a Bóg

  • Szymon Goldman

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Najlepiej wszakże opuścić homofobiczną instytucję, jaką jest Kościół rzymsko-katolicki. Informacje o tym, jak to zrobić znajdują się na stronie http://www.apostazja.info

  • zagarmistrz

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Tekst napełnia nadzieją. Moim zdaniem, jest napisany bardzo rzetelnie. I faktycznie jak na osobę duchowną w koscile katolickim, ten dominikanin jest bardzo tolerancyjny w stosunku do homoseksualizmu, to jednak jak uwazam, że dla boga wcale nie jestesmy grzesznikami i porównanie nas do złodziei wcale nie jest takie pozytywne. Ale chętnie przeczytam polecaną książkę, o ile znajde ją w jakies bibliotece.

  • Janusz-autor

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    oczywiście miłośc z tytułu książki ojca Woodsa była nieśmiała, bo ” NIE ŹMIAŁA WYMOWIĆ SWOJEGO IMIENIA”. przepraszam za pomyłkę ortograficzną.

  • Janusz-autor

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    poniewaz powyższy link jest troche mylący, podaje dokładne namiary na tekst rozmowy ojców Mirosława Ostrowskiego OP i Igora Piotrkowskiego OP z Richardem Woodsem także OP: W drodze Nr 3 (379) 2005. OP=ordo predicatorum, czyli zakon kaznodziejski, ojcowie dominikanie, -moi przyjazni wspolbracia. pozdro dla konwentu w Krakowie i Poznaniu :-)

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Ładny trext. A ja już myślałem, ze moja wiara leży, bo klściół mnie odrzuca. A tutaj coś zrozumiełem…

  • Junkier

    [Plus dla katoli, plus dla lutrów]

    1) Katolikom rzymskim gratuluję całkiem homofilnego dominikanina – o. Tadeusza Bartosia. Wywiad z nim zamieściła „Gazeta Wyborcza” (cokolwiek o niej sądzimy, to dobry tekst):
    http://serwisy.gazeta.pl/df/1,34467,3134654.html
    Warto też przeczytać głosy forumowiczów – u niektórych wypowiedzi o. Bartosia wywołały spazmy, pianę na ustach i wycie…

    2) My z Małżonkiem jesteśmy szczęśliwi jako luteranie – protestanci mają liberalny stosunek do seksu (i gejostwa), niezłą muzykę (Schuetz! Buxtehude! Telemann! Haendel! Bach! Brahms!), czujemy się dobrze w naszym Kościele, bliskość Boga i wspólna modlitwa są nieodłącznymi elementami naszego życia. Dzięki za tekst!

  • spectator

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Spytał mnie Bóg: „
    - Czy kochasz siebie?”

    To właśnie faryzeusze siebie kochali… i dlatego lubili jadać na złotych zastawach i zajmować pierwsze rzędy w synagodze. Apostołowie i swięci nie za bardzo akceptowali siebie tzn swoje słabości, których byli swiadomi aż nadto. Bez świadomości grzechu pozostaje tylko „różowe chrześcijaństwo”.
    Autor tego tekstu takze siebie lubi (jest taki cool). No i jest oczywiście różowy…

  • spectator

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    P.S – z ramki „cytaty” w prawym górnym rogu

    „Nic nie przyczynia się bardziej do spokoju ducha niż brak własnych przekonań.”

    Soren Kierkegaard

  • Brudny Harry

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    A ktoś pamięta, miłe gejki za co gniew Jahwe obrócił w popiół Sodomę? Na wszelki wypadek zaznaczę, że nie chodziło o nieuczciwe praktyki handlowe… Entuzjastom gejowskiego chrześcijaństwa polecam;

    - Księga Rodzaju 19, w. 1-5
    - Izajasz 3 w. 9
    - List do Rzymian 1, w. 26- 28
    - List do Koryntian 6, w. 9

    Powyższe cytaty jasno dowodzą, że męski osobnik dobrowolnie penetrowany organem innego męskiego osobnika nie może być chrześcijaninem. Bo to coś jak miłosierny satanista- figura niemożliwa. Kto twierdzi inaczej, jest zakłamanym lewicowym manipulatorem- ale to dla Was nic nowego, prawda? Jeśli fakty nie idą w parze z chęciami, tym gorzej dla faktów. Nihil novi sub sole…
    Zaś o Was samych, eksperci od „prawdy – inaczej”;
    - List do Rzymian 1, w. 32

  • Junkier

    [Misiaczku pt. Brudny Harry!]

    Coś ci się w główce pokierdasiło! O karze Sodomy uczą w pierwszych latach seminarium – spałeś na wykładach, klerykalny homofobie? Sodomici zgrzeszyli złym postępowaniem wobec gości – naruszyli w ten sposób tradycyjne prawo gościnności, do dziś istotne w kulturach Bliskiego Wschodu. A może powiesz, za co szlag trafił Gomorę? I co to jest grzech ‚gomorski’? I jeszcze jedno: a jeśli męski osobnik nie jest penetrowany dobrowolnie organem innego męskiego osobnika (zamiast analu uprawiają petting, oral, masturbację, bondage, fellatio, pissing, fetish) – to wszystko jest oki? Pozdrów swojego psychiatrę – koniecznie!

  • Twoje imię Doda

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    By geje mogli sie bronic przd manipulacja Biblią przez homofobow, a to ich jest ulubiona sztuczka, powinni w swojej biblioteczce miec Daniela A. Helminiaka, Co Biblia naprawde mowi o homoseksualnosci, Wydawnictwo Uraeus.
    Mozna kupic w duzych ksiegarniach, najszybcie u wydawcy.

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Myślicie, ze w Empikach można też to dostac?

  • michał piróg

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    tekst jest rzeczywiscie ładny-jednak chyba niestey miejscami troche naciągany…(lub tez nie do konca poprawnie skonstruowany-co nie wynika chyba bynajmniej ze złej woli Autora ! ) mianowicie: ojcie richard Wood w kwestii homoseksualizmu reprezentuje wąłsciwe swe wąłsne poglady ( oczywiscie ze sa -równiez w Kosciele Katolickim duchowni jak i świecyy dzialacze którzy wypowiadahjja sie na temat homoseksualizmu bardzo pozytyuwnie lub przynajmniej w duchu akceptacji i tolerancji )-jedank dominikianin R.Woods za swe poglady na ten temat mial juz ponoc niejednokrtonie mniejesze lub wieksze klopioty z przełozionomy i z katolicką hirarchia jak i był i jest na celowniku krytyki ze strony znacznej czesci duchowienstwa i laikatu katolickiego…
    poztym po wydaniu tej słąwnej juz watykanskiej Instrukcji o Powołaniach argumenty krytyczne wobec o.Woodsa w Kosciele wzrosły i beda wzratsac-czytałem kiedys wywiad z Nim-Jego poglady na omawiane kwestie diametralnie rónia sie od zapatrywan wiekszosci katolików ( duchownych i swieckich )-oWoods głosi rzeczy-które zwłaszcza po wydaniu Instrukcji-sa dla Kosciloa katolickiego nie do zaakceptowania przy dzisiejszym „poziomie i stanie” pogladów Kosciola na homoseksualizm…
    poztym jeszce taka „mała” uwaga Urs Matmann jestchyba przeciez szwajcarskim PASTOREM-a wiec nie duchownym katolickim-dlaczego wiec powoływanie sie na jego kazania i duszpasterstwo?-skoro w artykule niby mowa jest o stosunku Koscioła katoickiego do homoseksualizmu i osób homoseksualnych???…

  • Brudny Harry

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    ” spałeś na wykładach, klerykalny homofobie?” Nie uczęszczałem do seminarium. Nie lubię tylko naginania faktów do polityki pobożnych życzeń, w tym wypadku gejowskich. Izajasza oraz listów apostolskich już nie skomentujesz, mądralo- Czemu, ah, czemu? Nie da się tam odwrócić teologicznego kota ogonem, zbyt jasno stoi że obcowanie mężczyzn to zboczenie? Ja wiem, na potrzeby ideologii można nawet „dowieść” że ziemia to nie kula, (no, geoida…) a naleśnik oparty na 4 słoniach uprawiających gejowski seks trąbami. Macie to przerobione. Tylko że kłamstwo ma krótkie nóżki. Aha, zeby nie było- nie obchodzi mnie, jaki seks uprawiają między sobą gejki. Sprawa prywatna, co kto robi w 4 ścianach. Tylko wqrza mnie maksymalnie dorabianie do tego ideologii, podpieranie się „miłosiernym Bogiem” i Biblią, i forsowanie tego jako jakieś szlachetnej formy egzystencji – „Heterycy patrzcie, i podziwiajcie!” Więc z tekstami o homofobach, zwłaszcza klerykalnych daj sobie luz.

  • Twoje imię Tomek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Spytał mnie ojciec: „czy jesteś gejem?”
    - Czy to ma jakieś znaczenie?
    „Nie, to nie ma znaczenia”. Odpowiedział
    -W takim razie,dlaczego mnie o to pytasz?

  • Brudny Harry

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Jeszcze słów kilka – oblegający dom Lota mężczyźni Sodomy chcą z goścmi Lota „poigrać”. Niech zgadnę- chcą wbrew ich woli wyciągnąć ich na rynek sodomski i… pograć z nimi w bierki, warcaby. Tylko czemu zrozpaczony Lot zamyka przed nimi szczelnie drzwi, i w ostateczności, by uniknąć pogwałcenia owego świętego prawa gościnności oferuje „dwie nietknięte jeszcze przez mężczyzn (sic!)” córki? Po co ta wyraźnie seksualna aluzja? Czyżby przemili Sodomczycy chcieli zabawić się z gośćmi w „dymanie cudzoziemca”? Nieważne. Dla większości interpertatorów sytuacja jest czytelna- jak również Izajasza uwaga o „grzechu sodomskim”. Khemm, niegościnności…? ;D:D Teraz będzie już weselej- bo oto list św. Pawła do Rzymian; „Podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną im za ZBOCZENIE karę.” To straszne! Widać jasno, że święty Paweł był HOMOFOBEM! W dodatku bredzi coś o karach, faszysta jeden… ;-D Gdzie jego chrześcijańskie miłosierdzie? Ah, ah- skandal (cienkim falsetem ;D) Powiedzmy sobie jasno- homoseksualizm jak każda forma ludzkiego hedonizmu to prywatny wybór. Tylko przez pare tysięcy lat nikt do tego nie dorabiał ideologii, ani nie udowadniał że to lepsze od związku man+woman. Więć odpowiadajcie za siebie, za swój wybór – i nie podpierajcie się czymś, co było i jest święte dla wielu narodów. A kapłan – homoseksualista głoszący „boską zgodę” na homoseksualizm jest albo schizofrenikiem, albo hipokrytą.

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Idź sie umyj :)

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    bo do tego co mówiłeś. Dyskusja juz tu była wiele razy. Ale powtórze!

    Jak tak sie powołujecie na pismo święte to:
    - nie zasiewaj pola dwoma rodzajami zbóż
    - nie tkaj ubrań z dwóch rodzaju nici
    - nie mów na ziemi od nikogo ojcze
    - nie pożądaj żony bliśźniego swego (o patrze, cos dla heteryków, okropne, prwada?)
    - nie dopuszczaj niwiernych do siebie, zamykaj dom przed poganami
    - głosicieli herezji niemal wyrżnij w pień

    Widzisz? Jak chcesz kogoś pouczać nt. biblii to sam żyj wg tego co mówi. Wtedy ludzie byli nie doświadczeni, nie douczeni. Mieli dziwne zwyczaje dla nas i często do pisania takich a nie innych praw zmuszała ich wędrówka z Mojżeszem po pustyni. Bo wiele tych zapisów własnie wtedy powstało.
    Paweł był homofobem bo nic nie wiedział o istocie homoseksualizmu. Moża to przyrównać do epilepsji (choć nie do końca bo homoseskualizm nie ejst chorobą) Dla ludzi wtedy było to opętanie przez szatana, złe duchy itd itp.. odcinano sie od takich ludzi. Dziś wiemy że to wcale nie zmajstrował szatan.

    A co do tego, że wywracamy to, co dla wielu narodów było święte. Wiesz… całkiem sporo odziedziczylśmy po grecji i rzymie gdzie homoseksualizm był normalny i powszechny. I to dzięki nim mamy np demokrację.

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Ps – taka złośliwa uwaga. Dla naszych dziadziusi małopoludów swięte było to, ze mieszkają na drzewie lub w jaskini. I pewnie bardzo wyklnęli goscia który pierwszy zszedł z drzewa :) Czy napewno chcesz byc konserwatywny? Nie wiesz co by było jakby ludzie od zawsze byli konserwatywni? Pewnie byś teraz na tym forum pisał coś z laptopa na drzewie głęboko w amazońskiej dżungli, a dzieci twoje bawiły by sie skrórą tygrysa szablozębnego :P

  • quasimodo

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Spier……alaj Brudny Harry do swojej baby heteryku k….mać

  • Brudny Harry

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    „Spier……alaj Brudny Harry do swojej baby heteryku k….mać” ;D;D;D;D Oh, jak możesz- TY BRUTALU! ;D:D:D:D Niemozliwe! Przecież to ja jestem okrutnym, nietolerancyjnym homofobem, heterykiem- faszystą, polskim redneckiem, prawą ręką ciemności i Ojca dyrektora ;D Nie odbierajcie mi tego! ;p Co złe to ja, a nie kulturalni, tolerancyjni oświeceni geje, lumen divino światłej Europy XXI – szego stulecia, szafarze „wartości europejskiej” up- to- date ;-) Hehe, idę wypuscić świnie na podwórko, potem wypiore onuce i naoliwię kałacha, walnę sobie szklaneczke bimbru i na mszę pójdę, pomodić się za miastowych, co by im cierpliwości starczyło na wprowadzanie mnie do Europy ;D;D

  • Brudny Harry

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    „Wiesz… całkiem sporo odziedziczylśmy po grecji i rzymie gdzie homoseksualizm był normalny i powszechny. I to dzięki nim mamy np demokrację.” W starożytnej Grecji akurat, pewne formy miłości między mistrzem a uczniem były normą – ale starożytni znali znacznie więcej rodzajów miłości niż my w sprymitywizowanym XXI stuleciu, np rozróżniali „eros” od „agape”. Więc nie oznacza to od razu homoseksualizmu tak, jak to dziś rozumiemy. Powyżej tego etapu już nie było to ani powszechne, ani specjalnie dobrze widziane. Np na igrzyska olimpijskie facet powyżej 30- tki nie mający żony nie miał wstępu, bo sportowcy biegali tam na golasa, a chciano uniknąć „zgorszenia” czyli ślinienia się podstarzałych panów o specyficznych gustach na widok nagich, młodych męskich ciał. Więcej nie chcę mi się pisać, ale to nie jest tak, jak się dziś na potrzeby polit- correctu i wojny ideowej upraszcza- że Grecy czy Rzymianie byli radosną homo- społecznością. Każdy filolog klasyczny czy historyk to wie. Generalnie były to surowe, twarde patriarchalne społeczności, które by się modern- gejowi ;D raczej nie spodobały.

  • Arek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Widzę, że to o bibli pozostawiłeś bez echa… Czy nie obawiasz sie, ze mam racje?

  • Jakub

    [Ten tekst nic nie zmienia...]

    Wiara to nie tylko Bóg, to społeczność ktora wiare tworzy. Nie możesz korzystać w pełni z mocy wiary będąc odrzyconym przez ta społeczność. Ja nigdy nie miałem problemów z uwierzeniem ,że Bóg mnie kocha mam natomiast problem z uwierzeniem ze cokolwiek sie zmieni w mentalności katolików….szczególnie w Polsce, gdzie katolikiem sie jest tylko przez jedną godzine w niedziele a pozostałe dni wyrzuca sie jej wszystkie zasady do smietnika.

  • szeloba

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    do Brudnego Harrego:nie czepiam się o naduzycie pseudonimu.Pies cię ganiał.Ciekawi mnie natomiast z jakiego powodu mam zwracać uwagę na to co napisało kilkanaście wieków temu kilku niedomytych,nieogolonych Żydów,którzy wierzyli,ze ziemia jest płaska??Czy naprawdę jesteś na poziomie umysłowym ludzi,którzy nie mieli pojęcia o świecie w którym żyją,a swoje teksty pisali kompilujac wierzenia i klehdy różnych plemion z okolic swojego miejsca zamieszkania?Dziś(6 lutego)grupy fanatyków islamskich obrzucają kamieniami i podpalają ambasady.Mam nieodparte wrażenie,ze to twoi koledzy-fanatycy-zadymiarze.Że gdybyś się nie bało,to byś rzucało w nas.Bo wszyscy fanatycy są jednakowi.
    Powołujesz się na ,,święte księgi” twojej religii(tak to zrozumiałem).Ciekawe,ze nic z nich nie rozumiesz.I nie stosujesz zawartej w nich myśli nadrzędnej.Bo jedyne co z nich wynika to nawoływanie do miłości drugiego człowieka oraz myśl,że wszystko we wszechświecie jest dziełem miłosiernego i nieskończenie mądrego Boga a ponieważ jest On nieomylny to jeśli stworzył gejów to z jakiegos powodu.I nie kwestionuj prostaczku zamysłów Bożych,boś tylko marnym prochem,który nie ma prawa Boga i Jego dzieł oceniać.Więcej pokory,ćwoczku.

  • Pawel

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Ja w obronie Brudnego Harryego:Powołujesz się na ,,święte księgi” twojej religii(tak to zrozumiałem).Ciekawe,ze nic z nich nie rozumiesz.I nie stosujesz zawartej w nich myśli nadrzędnej.Bo jedyne co z nich wynika to nawoływanie do miłości drugiego człowieka oraz myśl,że wszystko we wszechświecie jest dziełem miłosiernego i nieskończenie mądrego Boga a ponieważ jest On nieomylny to jeśli stworzył gejów to z jakiegos powodu”.Wedlug mnie Brudny Harry robi to wszystko wlasnie z milosci-zwraca uwage gejom, ze robia zle i sami sobie przez to szkodza.Brak reakcji ze strony takich osob jak Harry na zjawiska np.homoseksualizmu, to dopiero jest brak milosci i troski o blizniego.To tak jakby patrzec jak ktos lezy na torach i nie powiedziec mu „zejdz bo pociag jedzie”.Jesli zas chodzi o kwestie po co Bog stworzyl ludzi o sklonnosciach homo to odpowiedz jest prosta:z tego samego powodu dla ktorego stworzyl ludzi(wszystkich) o sklonnosciach do wszelkiego innego zla-by z tym walczyli zwracajac sie ze swoim problemem do Jezusa, ktory potrafi uleczyc dusze ze wszystkich slabosci, nie wylaczajac homoseksualizmu.Ktos powie: ale to trudne, wrecz niemozliwe!To prawda ale jest to trudne dla czlowieka nie dla Jezusa.Zyjac wedlug Jego nauki i pomalu wprowadzajac Go do swej duszy, po drodze zapominajac o sobie, po prostu pozwalajac mu dzialac ma sie olbrzymie szanse na wyzdrowienie z kazdej dolegliwosci duszy.Pozdrawiam i zycze owocnej walki, o ile ja podejmiecie bo jest to tylko i wylacznie Wasz wybor(jesli by to bylo niezalezne od czlowieka to Bog nie mowilby zeby tego nie robic-czyz to nielogiczne?-to uwaga do gejow uznajacych Boga za autora Biblii).Pozdrawiam

  • Marek T.

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Od razu zaznaczam, że nie jestem gejem. Być może dlatego mój głos będzie odebrany inaczej. Ja się po prostu z pewnymi stwierdzeniami nie zgadzam. Uważam za fałszywe założenie, że „Pan Bóg takimi nas stworzył, czyli gejami”. Jestem oczywiście pełen podziwu dla tych, którzy starają się żyć razem z Bogiem szukając Go w sakramentach i na modlitwie.

  • QUASIMODO

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Ja uważam że MIŁOŚC NIE JEDNO MA IMIĘ…

  • Mati

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Mam 17 lat i jestem gejem(uff… nareszcie się do tego przyznałem).
    Co z tego?Dla was pewnie nic.Dla mnie-wizja życia pełnego bólu,cierpienia i odmawiania mi miłości,która jest ponoć SENSEM ŻYCIA.
    Do seminarium już mnie nie przyjmą.
    To smutne,że w tak młodym wieku tak często myślę o śmierci.Jakieś rady,chłopaki?

  • Albrecht

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    To wszystko jakaś totalna POMYŁKA!! Ludzie, zrozumcie wreszcie, że zakazane są jakiekolwiek kontakty sexualne przed zawarciem świętego związku małżeńskiego- bez znaczenia czy są to kontakty homo czy hetero! A osoby tej samej płci nigdy nie będą miały możliwości zawarcia małżeństwa przed Bogiem. Dotarło?! Do Matiego: Jeszcze długa droga przed Tobą do zrozumienia siebie i nigdy nie będzie lekko, no bo czy ktoś nam obiecał życie łatwe i przyjemne?? Pozdrawiam homików i innych też :)

  • Banowicz

    [Samoakceptacja a Bóg]

    od paru lat jestem gejem…no coz…czasem tak bywa w życiu…
    w szkole zachowuje się jakby nigdy nic, lecz tak naprawdę jest mi ciężko. Staram sie nie ukazywać tego moim kolegom, jednak oni coś podejrzewają…nie wiem co mam robić.Pomózcie homiki!

  • aneta

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Bog powiedzial „oto daję mężczyźnie pomoc, w postaci kobiety”!!!!!!! stworzył ją z zebra Adama. To tylko ludzie wymyślili gejów i lesbijki. a to jest niezdrowe i niebiblijne. Czemu utrudniamy sobie i innym życie? ODPOWIEDZMY sobie; Czy i jak BOG pobłogosławi taki związek?

  • Jądrek bez Jąder

    [;)]

    Ekola już wie……

  • Jarek kotowicz

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Bardzo dobry artykuł, a tak nawiasem czy jego autor(p.Janusz) jest też gejem???

  • Artur

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Dobry wstęp…Bardzo dobry…Podoba mi się ten artykuł jest po prostu świetny…

  • :D

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Janusz, ty geju!

  • gigo5@tlen.pl

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Witam, trafiłam na tą strone zupełnie przypadkiem, jestem chrześcijanką, katoliczką nawróciłam sie dwa lata temu i jako,ze jestem chrześcijanką przegladałam strony chrzescijańskie, w pewnym momencie pomyślałam,że chciałabym napisać coś komuś, kto może szuka sensu w swoim życiu, chciałabym napisać coś o… Bogu.Nie wiem, czy ktos wogóle przeczyta mój wpis, może..Wpisałam „sens życia” do wyszukiwarki i wyskoczyło pare stron, min ta strona i te słowa „jak wierzyć?”. Przyznam się, że przeczytałam cały tekst i zrobiło mi się bardzo smutno. Dlaczego? Dlatego,że świadczy on o rozdarciu, smutku, ciągłej wewnętrznej walce jaką toczą ci z was, którzy chcą odnaleść Boga, doświadczyc jego prawdziwej obecności jego cudownej, usprawiedliwiajacej miłości i pewności życia, tego,że nie umrą, że bedą żyć wraz z nim. Jeśli czytasz te słowa, to mimo tego,że nie potrafię sie wysłowić i nie mam kwiecistej wymowy chce cię upewnić o tym,że Bóg chce przyjść do KAŻDEGO człowieka, napisane jest w biblii: „3 Jest to rzecz dobra i miła przed Bogiem, Zbawicielem naszym 4 Który chce aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. 5 Albowiem jest jeden Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludżmi, człowiek Chrystus Jezus.6 Który siebie samego złożył jako okup za wszystkich aby o tym świadczono w odpowiednim czasie. (1 Ty 2;3-6) Bóg widzi cię, zna i chce cię zbawić, tu juz nie chodzi o słowne utarczki, tu nie chodzi o to kto ma racje, co mówia ludzie, twoi znajomi, co mówia w telewizji..tu chodzi o to co czujesz, o to czy naprawde chcesz byc zbawionym..bo nikt nie zyje wiecznie, nawet dziecko wie,że kazdy kiedyś umrze..ale tylko od ciebie zalezy czy na zawsze..od ciebie zalezy gdzie spędzisz wiecznośc. Pytanie ” jak wierzyć?”zamienie na „czy wierzysz?”, czy wierzysz w to, że Bóg Jezus zbawił cie, umarł za wszystkie twoje grzechy dwa tysiace lat temu? Jesli czujesz pustke, samotnośc we własnym istnieniu, strach przed śmiercią i jenoczesnie strach przed zyciem, przed ludzmi, to moge ci tylko powiedzieć, że nawet najmadrzejszy psycholog, najbardziej uduchowiony ksiadz, najlepszy znajomy, nikt, na świecie nie jest w stanie dać ci ulgi jakiej doznaje ten, który „uwierzy”, a w konsekwencji nawróci się, pozna prawdę i zrozumie,że droga jaka szedł do tej pory była niewłasciwa, że tylko droga, która zbliza do Boga jest dobra drogą. Ale tylko Bóg ma wgląd w nasze dusze, tylko On może zmieniac nasze serca. Ja tylko poswiadcze o tym, że On naprawde jest, Jezus zyje i dokonuje cudów tak samo jak 2 tysiacelat temu. Pytanie, na ile chcesz poznać prawde, gdzie chcesz spędzić wieczność?I pamietaj nie ma rzeczy niemozliwej dla Boga, pozdrawiam,

  • ktoś

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Do „Brudnego Harrego”: Taki się urodziłem, to nie jest mój WYBÓR. Grzechem jest ŚWIADOME przekroczenie Jego prawa. Czy Bóg stworzył mnie razem z moim „grzechem” abym teraz miał z nim walczyć i się z niego całe życie spowiadać? Dopóki nie współżyję z facetami czy kobietami jestem czysty. Niezależnie od orientacji. Powtórzę raz jeszcze: to że mam taką orientację a nie inną nie leży w gestii mojego wyboru. Tak samo jak nie wybierasz koloru swoich włosów jak się rodzisz, a przecież to nie grzech. Proponuję trochę więcej zrozumienia. Bóg naprawdę jest bardziej miłosierny i nieodganiony niż nam się wszystkim wydaje…

  • Jeeek

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Jestem gejem uważam że nie powinniśmy z tym walczyć bo Bóg wiedział co robi,i to do czego każdy z nas jest powołany więc taka jest jego wola.

  • xx

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    „Podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznamipopełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę” rzym 1;27

  • kikowwww

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    ja juz sam nie weim co mam o tym myslec :(

  • zet

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Rzymaian 1,27
    „Podobnie też mężczyźni zaniechali przyrodzonego obcowania z kobietą, zapałali jedni ku drugim żądzą, mężczyźni z mężczyznami popełniając sromotę i ponosząc na sobie samych należną za ich zboczenie karę”

  • krzsz1986@tlen.pl

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    a świstak siedzi i …

  • Soniasonia

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    @ Aneta
    Bóg-ojciec religii Księgi? Oczywiście, że nie. Czy wobec tego mamy zrezygnowac z miłości romantycznej?

  • kornelia

    [Re: Samoakceptacja a Bóg]

    Kościół akcepyuje wszyskich homoseksualistów! Pod warunkiem, że się nie ujawniają. ;)




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa