Moje Brokeback Mountain

Nie lubię filmów o amerykańskim Zachodzie. Realia tego zupełnie mi obcego świata zawsze mnie przerażały, czasem wywołując gorzki śmiech. Takie też były moje pierwsze reakcje na „Tajemnicę Brokeback Mountain”. Gdzieś w środku seansu pomyślałem sobie, że gdy teraz pojadę na głęboką ojczystą prowincję i usiądę w jakimś barze piwnym, będę uważnie przyglądał się wchodzącym facetom – a nuż też „kowboje”? Ale potem, gdy film zaczął mnie wciągać, przyszły inne, trochę poważniejsze refleksje.

Urodziłem się w roku, w którym zaczyna się akcja „Tajemnicy…”. Wchodziłem w gejowskie życie mniej więcej w czasie, gdy akcja filmu kończy się. „Wchodziłem w gejowskie życie” – jak to ładnie brzmi. Ale ja tak naprawdę wchodziłem przecież w „pedalskie” życie, w „ciotowskie” życie, bo takie określenia były wówczas w powszechnym użyciu. I dokładnie w tym samym momencie, nieśmiało, wchodziło do naszego języka słowo „gay”.

Świat wokół nas zmienił się bardzo od połowy lat 80. minionego wieku i zmienia się coraz bardziej, coraz szybciej, ale nie wszyscy zmieniamy się wraz z nim. Wielu moich rówieśników żyje do dziś tak jak bohaterowie „Tajemnicy Brokeback Mountain”. Mają żony i dzieci, i co jakiś czas, co kilka dni lub tygodni, spotykają się na seks ze swoim „partnerem”. Niby jadą na ryby, albo na jakieś szkolenie. Niektórzy z nich tak właśnie rozumieją pojęcie „stały związek”. Podobnie jak Ennis nie wyobrażają sobie, że można by z facetem zamieszkać, założyć wspólny dom w Wyoming, o, przepraszam, na Mazowszu. I strasznie ich denerwuje głośne mówienie o gejowskich sprawach, bo po co w ogóle o tym mówić, po co się ujawniać!

Ja byłem zawsze bardziej taki jak Jack. Dokładnie rzecz biorąc, byłem i jestem o jedno pokolenie „radykalniejszy” od niego. Marzyłem śmielej, sięgałem wyobraźnią dużo dalej. Żądałem od świata, od życia, od ludzi dużo więcej niż on. I żądam wciąż więcej! W prawdzie moje życie nie toczy się na odludziu u podnóża malowniczych gór, takich jak Brokeback Mountain, ale sporą jego część spędziłem w mieście niespełna 40 tysięcznym.

W czasach, gdy wchodziłem w gejowski świat (zostańmy już przy tym określeniu), najpopularniejszymi miejscami, w których można było poznać – a raczej: poderwać – faceta, były publiczne toalety na dworcach w większych miastach. Czasem także sąsiadujące z dworcami parki. Nigdy tego nie zaakceptowałem. „To nie było ogłoszeń?”, spyta ktoś. Nie, nie było! Ani w prasie, bo Polska Zjednoczona Partia Robotnicza miała do homoseksualizmu stosunek podobny jak obecnie Kongregacja Nauki Wiary, ani tym bardziej w necie, o którym nikomu się jeszcze nawet nie śniło.

Dziś wiele wskazuje na to, że za kilka lat będziemy mieli w Polsce związki partnerskie. Jestem zbytnim optymistą? Może. Zawsze byłem optymistą, a dla wielu ludzi wokół mnie jestem także egoistyczny i ograniczony. Egoistyczny, bo nigdy nie miało dla mnie decydującego znaczenia to, „co ludzie powiedzą” i nie dałem się w nic wrobić, by uszczęśliwić tatusia, mamusię, babcię i księdza proboszcza. Ograniczony, bo uważam, że dla geja najważniejsze powinny być sprawy gejowskie, a homoseksualiście, który twierdzi, że w paradach i wiecach uczestniczą tylko dziwki, że walka o emancypację gejów i lesbijek obraża uczucia religijne narodu, mówię bezlitośnie, że jest kryptociotą.

Oki, „trochę” koloryzuję. Ale nie lubię pisać laurek. A przede wszystkim uważam, że nic nie jest bardziej twórcze od różnicy zdań, od ścierania się przeciwnych poglądów i postaw. Antagonizm ten rodzi z reguły coś nowego, czasem lepszego i niekiedy odmienia oblicze świata.

W każdym razie wierzę, że za kilka lat będę miał przyjemność chodzenia na śluby moich przyjaciół i znajomych. Że – nawiązując do tytułu innego filmu – będzie to w końcu życie w proporcjach „Cztery wesela i pogrzeb”. Mam też nadzieję, że będę mógł zaprosić przyjaciół na mój ślub. Najważniejsze, to mieć marzenia, tak jak Jack. I nie bronić się przed nimi, jak Ennis, bo może być za późno… Urzeczywistniać je tu i teraz! W naszym Wyoming, w Polsce.

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

25 komentarzy do:Moje Brokeback Mountain

  • Erico

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    świetny tekst. bądźmy właśnie tacy: „tak, tak, nie, nie” jak zwykł mawiać o. Rydzyk:-)
    zbyt wiele wśród nas niezdecydowanych, bojaźliwych, dla których nawet seks z facetem nie jest dowodem przynależności do środowiska. więcej odwagi!

  • Walpurg

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Pozostaje tylko się podpisać pod tym tekstem.

    Reprezentuję rocznik 1973. W 1989 roku, w chwili przemian ustrojowych, miałem 16 lat. Rok czy dwa lata później wziąlem do ręki pierwszy numer niezastąpionego „INACZEJ” i na nim się wychowałem.
    Piszę to, bo właśnie pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków (+/- 3 lata) stanowi pewną cezurę – faktycznie, wśród wszystkich „starszych” bardzo często można spotkać gejów żonatych i dzieciatych. To zresztą bardzo irytujące, gdy poznaje się faceta, po czym okazuje się, że ma rodzinę.
    Współczuję im, bo sami zawalili sobie życie. W takiej sytuacji każdy wybór jest zły: być wiernym żonie, zdradzać ją regularnie, porzucić ją i uciec do faceta…

    Mam nadzieję, że takich sytuacji, gdy facet czujący pociąg do meżczyzn zakłada rodzinę, będzie coraz mniej.

  • Marcin rocznik 80

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Skomentuje ostatni akapit:

    Ja przyrzeklem sobie, ze nie pojde na zaden slub heterycki, nawet jakby za maz wychodzily moje dwie i jedyne siostry, az nie bedzie w Polsce rejestracji zwiazkow partnerskich. Jestem z moim facetem piec lat i w swietle (nie tylko) prawa jestesmy dla siebie obcy. To nie fair. I to mnie szczerze boli.

    Mozna tez dyskutowac dlaczego Ennis bal sie zyc razem z Jackiem (sa miejsca w USA, gdzie mogliby zyc dlugo i szczesliwie) – ale mozna tez sie uczyc na jego przykladzie, ze strach jest glupota, bo ma sie jedno zycie.
    Zreszta ciesze sie, ze film przyczynia sie do powstawania takich tekstow.

  • Asiunia

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Jak myślicie, jak to jest możliwe, że gej żeni się i zakłada rodzinę? Przecież to hipokryzja równa rydzykowej!! Najgorsze jest to, że facet nie tylko krzywdzi sam siebie, ale przede wszystkim potencjalną żonę i dzieci. On ma facetów na boku, czy nawet „stały związek” poza tym sakramentalnym a ona…pewnie zastanawia się „co z nią nie tak”, skoro mąż jej nie pożąda…To jest nie fair i nie wolno robić tego drugiemu człowiekowi. Czasy może nie bardzo ku temu sprzyjające (w Pomrocznej) ale i tak uważam, że trzeba się zdobyć na odwagę aby żyć zgodnie ze swoimi naturalnymi pragnieniami. A jak facet nie ma jaj żeby stworzyć stały związek z innym mężczyzną, niech żyje samotnie i udaje starego kawalera. Lepsze to niż udawanie meża…

  • Arek

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Tak, to jest najgorsze. Być z kimś długo a w świetle prawa pozostawać sobie obcym.

    Bardzo dobry tekst! :)

  • Szymon Goldman

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Brawo dla autora tekstu! Dzięki takim ludziom możemy mieć nadzieję, że nie wszystko jeszcze stracone. Kler i kato-prawica pójdzie w rozsypkę i dojdzie do władzy ideowa lewica na wzór hiszpańskiej! Głowa do góry i nie zapomnijcie wypisać się z kościoła kat.!

  • hyakintos

    [wyprzedzaj czas!!!]

    zasmuca fakt, ze w obronie naszych praw staje dzis wiecej heterykow niz gejow.zastraszeni prawicowo -chrzescijanskimi pierdolami dali sie bardzo latwo zepchnac do speluniastych knajp i kibli dworcowych, gdzie nikt ich nie rozpozna i gdzie wydaje im sie, ze moga byc super wyzwoleni.pytam sie: „to jest wolnosc?”.to wlasnie jest zniewolenie.uwierzmy w koncu, ze nie musimy niczego robic w domu po kryjomu i mozemy wyjsc na zewnatrz.w domu po kryjomu niech krzyczy sobie mlodziez wszechpolska. a my mamy prawo i obowiazek domagac sie tego, co nam sie nalezy. nie domagamy sie bowiem „szczegolnych przywilejow”, jak swietojebliwi wyznawcy jedynie slusznych pogladow probuja to wmowic spoleczenstwu (w tym gejom).domagamy sie rownego traktowania i takich samych praw jakimi moga cieszyc sie heterycy.nie chodzi jednak tylko o prawa. domagajac sie praw domagamy sie tez obowiazkow, czego ci sami swietojebliwi wyznawcy jedynie slusznych idei juz nie dostrzegaja. domagajac sie bowiem prawa do legalizacji zwiazkow domagamy sie tym samym wielu obowiazkow z tym zwiazanych. smutne, ze na propagande antyhomoseksualna daja nabrac sie sami geje, ktorzy jak sie wydaje nie dorosli do prawdziwej wolnosci, prawdziwej milosci i prawdziwych zwiazkow, a nie raz w tygodniu jak zona i dzieci wyjada do babci. niech wiedza jednak, ze nikt nie poprawi niczego za nas.i jesli nie chca pomagac to niech przynajmnie jnie szkodza.nie ma bowiem niczego smutniejszego nic kryptociota wystepujaca przeciwko samemu sobie. tak jak autor tekstu jestem jednak optymista i wierze, ze sytuacja zmieni sie na lepsze, bo musi sie zmienic.mieszkam w tym samym miescie co autor tekstu.mieszkam z moim partnerem.choc moze to kogos zdziwic – jestesmy po slubie udzielonym przez pastora wolnego kosciola reformowanego (swoja droga szkoda pawle,ze nie przyszedles choc byles zaproszony).razem chodzimy na zakupy, razem odwiedzamy znajomych, bywamy u siebie w pracy, razem jezdzimy na wycieczki, razem chodzimy na piwo i pizze, calujemy sie nad bzura, razem smiejemy sie, razem placzemy i co najwazniejsze jestesmy soba wszedzie, a nie tylko na dyskotece w warszawie. mozemy spokojnie spojrzec na wlasne odbicie w lustrze i powiedziec – to my.jestesmy przykladem na to, ze mozna zyc jawnie, ze mozna zalozyc gejowska rodzine i cieszyc sie byciem razem – nie przez chwile, nie w galerii czy utopii, ale przez lata w malym, prowincjonalnym, zapyzialym miescie, gdzie wiatr hula miedzy prl-owskimi osiedlami.na koniec apel do wszystkich kowbojow z mazowsza – nie bojcie sie siebie, uwierzcie,ze mozecie byc soba, miejcie marzenia i spelniajcie je. wyprzedzajcie czas. w przeciwnym przypadku – tak jak bohaterowie filmu – przegracie swoje zycie.

  • mTV

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Gratuluję hyakintos !!!

  • lothriel

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Bravo!!

  • Święta Ptasia Grypa

    [Do Szymona Goldmana w/s wypisania sie z KK]

    Nie trzeba sie wypisywac z KK – w koncu, pomysl, czy ktos cie pytal o zdanie, czy chcesz do niego nalezec? ;-) Nie. Wiec skoro formalnie nie zapisales sie osobiscie i swiadomie, to znaczy ze do niego nie nalezysz. Dlatego w Polszcze katolikow formalnych jest jakis promil – ci, ktorzy sie nawrocili i przyjeli SWIADOMIE chrzest.

    Alleluja i do przodu!

  • "kryptociota"

    [re: wyprzedzaj czas!!!]

    Możliwe, że macie rację. W życiu zwykłem czepiać się szczegółów i to właśne niniejszym uczynię. Piszecie, że ci, którzy nie chodzą na parady równości nie są godni nazywania siebie gejami. Piszecie, że krytykują tych, którzy to czynią, a sami boją się podjąć ryzyka. I tutaj nasuwa się pytanie: Czy idąc na takową paradę daje się świadectwo odwagi, zuchwalstwa, czy może raczej głupoty? Nie mi jest dane sądzić w tej kwestii. Chciałem jedynie żebyście się zastanowili nad tym, a przede wszystkim nie uogulniali, nie wrzucali wszystkich do jednego worka. Ja wyznaję zasadę: „żyj i pozwól żyć innym”. Wiele mi się rzeczy w środowisku nie podoba, ale uważam, że ci, którzy gustują w przebywaniu w nim non-stop mają do tego przecież prawo, ale to wcale nie oznacza, że np. ja, czy ktokolwiek inny musi także gustować.

  • jacel

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    do hyakintos:
    widze, ze nie tylko ja chodze na randki nad bzure :) pozdrawiam serdecznie

  • hyakintos

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    do jecel:

    hej.skoro chodzisz tez nad bzure to musisz niedaleko mieszkac. moze poznamy sie?

  • Irek z R-1

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Film bardzo wzruszający i zarazem dramatyczny. Niech się wszystkie homofoby odwalą od wizerunku gejów czy lesbijek – heteroseksualni są o wiele gorsi i mniej uczuciowi…

  • R1 zajezdnia wola

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    drogi irku, R1 to nie woronicza, tylko wola, i nie autobusy, tylko tramwaje. woronicza to zajezdnia R7.

  • Twoje imięJanek

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Denerwujący jest podział na homo i biseksualistów. To bzdura! Biseks (wg) heteryków to ten co lubi i baby i chłopów. A tak naprawdę bisex to gey, który nie ma odwagi być sobą i chowa się za babę-parawan. A na boku i tak się kocha z facetami.A może by tak wielebna czarna swołocz powiedziała owieczkom, że wszystko na świecie dzieje się z wolą Pana, więc i geye i lesbijki rodzą się za Jego przyzwoleniem.Geyem się nie zostaje, geyem się RODZI!Homofobia ma odwieczne źródło w religii!Podobnie jak antysemityzm!Wierzę w Absolut, w Nadrzęfną Siłę, a całe katolickie „jasełka” mogą jedynie obrazić Prawdziwego Stwórcę. Nauczją steku bzdur! Ot pierwsza z brzegu;komunia, prawdziwe ciało Jezusa. Połykane z nabożeństwem i czcią. A co dalej? Co spożywamy, to i wydalamy…Czy to aby nie profanacja? Ale o tym się nie mówi. Owce wszystko przełkna. Miało być o homo a zeszło na religię. Film oglądałem, obok scen „geyowskich” podobał mi się moment „szczęścia rodzinnego” z rozmemłaną żoną i wrzeszczącymi bachorami.Przecież geye i lesbijki są rzuceni w obcy świat, samo zycie w tym świecie jestjuż pokutą

  • True Bisex

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    widze ze wczesniej moj tekst zostal usuniety (nie wiem czy to ze wzgledu ze nie jestem „użytkownikiem” tego serwisu, ale skoro moglem zamiescic moje poglady to wnioskuje ze usuniecie tekstu jest CENZURĄ
    Gratuluje. Jestescie tacy sami jak ci ktorych krytykujecie

  • Pawel Walczak

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Drogi True Bisex,
    Jedni nazywają to cenzurą inni dbaniem o zachowanie wlasciwego poziomu wypowiedzi w dyskusji. Przypominam, ze zgodnie z regulaminem umieszczania komentarzy:
    Redakcja zastrzega sobie prawo kasowania i edytowania komentarzy bez podawania przyczyn.
    np., gdy używa się słów uważanych powszechnie za obraźliwe.
    Jesteśmy za konstruktywną krytyką a nie czczą paplaniną i pieniactwem.

  • True Bisex

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Np. obrażanie religii katolickiej i jej wyznawców juą nie zasługuje na wykasowanie Tak ???

  • replika

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    obejrzalem film w wersji hiszpanskiej. troche to bylo dziwne, ale i tak przekaz filmu byl ten sam. jestem z tej samej grupy, ktora zalozyla rodzine. i… macie racje. z tego tylko kupa nieszczescia. zniszczylem rodzine, a jak juz sie zdecydowalem na nowy zwiazek na stale to zostalem…. olany. teraz nie ma rodziny, nie ma partnera. pozostalo nieodparte wrazenie, ze zostalo zmarnowane zycie. w tamtych czasach outowanie bylo duzo bardziej trefne niz dzis. jak to sie czlowiek cieszyl, ze sie nie zalapal na akcje HIACYNT Heh, a ilu wokol (wiem to dzisiaj) bylo podobnych mnie, poznych kawalerow, zeniacych sie po 30-ce. Owszem, byli tez tacy, o ktorych wiedziano. Ale ile musieli zniesc upokorzen…? I dalej, kto moze to ich opluwa. W niektorych zawodach to szalone utrudnienie egzystencji. Sporo przeszedlem upokorzen ja sam. I nadal, jak wczoraj, zobaczylem na polce ksiazke, na podstawie ktorej nakrecono ten fim. Nie odwazylem sie jej wziac do reki i kupic. Niedawno zmienilem prace. Nowe srodowisko. I zalamka – totalny ciemnogrod w najgorszym wydaniu. Teksty homofobiczne, a pod skora czuje sie, ze maja jakies problemy z samoakceptacja. Gra pozorow doprowadzana do perfekcji. Wszystko doprawione walka o forse. A to juz calkiem uniemozliwia nic porozumienia.

    Faktem jest, ze ma sie jedno, krotkie zycie. Ale to zycie mozna przezyc z furia, ale takze spokojnie, bez upodlenia. Wybor jest trudny, nadal.

  • understand

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    nie jestem osobą która zamyka się na innych. film był wspaniałym przykładem dla wielu nie tylko homo ale i hetero. trzeba być zawsze sobą. ja chcę się wyleczyć z problemu homoseksualizmu tak dla mnie jest on problemem. szanuję wszystkich ludzi zarówno homo- jak i hetero- seksualnych. każdy jest wspaniały na swój sposób. ale chamstwa nie zniosę. trzeba być dobrym, szczerym, uczciwym, otwartym

  • DoYN

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    interwencja detrollatora, złamanie regulaminu komentarzy

  • Kobieta

    [Pytanie do Was]

    Uwielbiam ten film. Nie wiem gdzie mam napisać bo na forum nie mogę musiałabym się zalogować… Ale chcę coś napisać więc zrobie to tu. Ten film mi wiele uzmysłowił i choć nadal uważam że niestety jest to dla mnie „nie normalne” (ale nie o tym) to uważam że każdy ma prawo do szczęścia. Ja czuje się inna (ale z innego powodu, bo akurat jestem hetero, chodzi tu bardziej o pogląd na życie rodzinę itp.) ale moja inność nie sprawia że się wstydzę, więcej daje mi siłę i każe czuć się indywidualną, „nie szarą”. Mam tylko pytanie: Kim my dla was jesteśmy? Jak nas postrzegacie w swoim życiu? Oprócz waszych mam lub (może surowo to zabrzmi) „człowieka który rodzi ludzi”? Czy my z całą swoją inną anatomią i nawet psychologią jesteśmy dla Was jak jakiś inny gatunek? Proszę niech mi ktoś odpowie.

  • SPIRROBOY

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    SUPER artykuł!–teraz jest większa wolność homikowa,a bisexów dalej pełno!–brrr!–POZDRO DLA WSZYSTKICH HOMIKóW!

  • QUASIMODO

    [Re: Moje Brokeback Mountain]

    Ja już obrałem drogę GAY WAY 69




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa