Malwa polska

To ci dopiero! Nie ma o czym pisać! Dla homiczych portali nastał czteroletni sezon ogórkowy (znany także pod pisowskim kryptonimem: „czarna noc”).

Z tego powodu szefowie portalu wysłali swoich najwytrwalszych dziennikarzy na poszukiwanie tematu „lekkiego, skandalicznego i porywającego”.

Jaki� lekko porywający skandal byłby jak ulał, ale po przejrzeniu prasy z grobową miną stwierdzamy, że dziś w Polsce żaden skandal nie jest lekki.

Można ewentualnie – wzorem zachodniopomorskiego sanepidu – zachodzić w głowę co ptaki z Łotwy mają przeciwko Ziemiom Polskim i dlaczego lecąc tysiac kilometrów nie lądują na naszych swojskich polach, mokradłach czy pośród mazurskiego sitowia ze słynnej piosenki, tylko dolatują do Rugii i dopiero tam zdychają? Być może szykuje się jaka� ornitologiczna sensacja, w perspektywie nawet Nobel?

Z ciekawostek botanicznych: Włodzimierz Cimoszewicz (prezydent na Puszczy) opowiada w Dużym Formacie (nr 8/669) o swoim życiu w Białowieży. „Trzyma się mnie stado kilkudziesięciu jeleni i kilkunastu żubrów” – wyznaje. Nie precyzuje jednak czy chodzi o jakąś nową polityczną inicjatywę czy o natrętnych dziennikarzy.

Zasmuceni, odwołujemy się do googla, gdzie po wpisaniu „lekki, skandaliczny i porywający” otrzymujemy obiecujące rezultaty.

Na pierwszej stronie, „Ride my machine good looking one!”, jeden kolega chce zabrać na przejażdżkę nowym autem drugiego, lecz gdzie� zgubił kluczyki. Nasza reporterska czujność wzmaga się: samochód, zwłaszcza służbowy, to chodliwy ostatnio temat, więc wgłębiamy się w zagadkę razem z bohaterami opowieści. Dwaj młodzieńcy idą po rozum do głowy i korzystają ze sprawdzonej metody ministra Wassermanna: uporczywie drążą po kieszeniach. Nie znajdując zaginionych kluczyków w żadnej z części garderoby pierwszego, przeszukują drugiego. W ten sposób pozbywają się odzień i idą szukać dalej w plener, jednak i tam ich starania spełzają na niczym. Bez kluczyków, za to rozpogodzeni, wracają do auta.
Dalszej historii nie znamy, trzeba zapłacić abonament.

Kolejna strona: „Forbidden black meat”. Wietrzymy skandal: międzynarodowa grupa smakoszy oferuje w necie zakazane (bo niewegetariańskie!) dania. Jednak strona zaskakuje nieporadnością. Nie znajdujemy wskazówek dla klientów pragnšcych dostać się do restauracji czy złożyć zamówienie online (byłaby okazja do dziennikarskiej prowokacji), a tylko kilka scenek z życia gości, jak mniemamy. Dołączony materiał filmowy pozbawiony treści – nie wiadomo, czy panowie zjedli interesujący nas posiłek przed czy po.
Pozostaje oblizanie kości, co niedwuznacznie sugeruje się nam w przypisie: „Suck a boner”.

Także „Hard Medical Shots” odziera nas ze złudzeń, że uda nam się wytropić aferę lub choćby mały skandal łapówkarski. Rosły pan doktor z własnej nieprzymuszonej woli robi wszystko, by umilić czas pacjentowi (to policzek wymierzony polskiej służbie zdrowia!). Poddajemy się!

Zrezygnowani sięgamy po archiwalne egzemplarze „Polityki”. Na ostatniej stronie rysunek niezawodnego Mleczki: starszy mężczyzna wyglądający przez okno widzi bójkę i zadowolony woła: „Popatrz kochanie, nareszcie co� konkretnego!”. Obrazek wciąż aktualny, takie nudne mamy czasy! Dla porządku zerkamy na datę numeru: 7 II 1981.

Autorzy:

zdjęcie Kazimierz Malewicki

Kazimierz Malewicki

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 88; nazwa: KazimierzMalewicki




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa