Przebudzenie

Ostatni dzień roku. Wielu z nas kojarzy go z wielką sylwestrową zabawą, pokazem sztucznych ogni i szampanem. Jest to jednak także czas refleksji nad sobą samym: doświadczeniem jakie zdobyliśmy w ciągu ostatnich 365 dni, oraz zmianami jakie w nas zaszły pod wpływem mniej lub bardziej znaczących zdarzeń.

Dla mnie rok 2005 był całkiem inny od poprzednich. Wyjątkowy. Pierwszy raz tak naprawdę poczułam, że istnieję. Że żyję. Śmiało mogę nazwać go nie tylko czasem wielkich zmian, ale także czasem przebudzenia.

Zaczęło się banalnie i nic nie wskazywało gwałtownych przemian, wręcz przeciwnie. Pamiętam jak dziś zeszłoroczną zabawę sylwestrową. W trakcie jej trwania nie wiedzieć czemu temat jednej z rozmów zszedł na zupełnie nieoczekiwany dla mnie tor. Ktoś zapytał się mnie, czy kiedykolwiek czułam pociąg do jakiejś dziewczyny. Pytanie było dla mnie ciężkie. Automatycznie odpowiedziałam „nie”, a potem kiedy już impreza dobiegła końca i zostałam z moją znajomą, jakby chcąc potwierdzić swoje wcześniejsze „zeznania”, nawijałam o ideale mojego partnera życiowego. Wszystko się zgadzało, po za płcią. Mówiłam o mężczyźnie, choć tak naprawdę sama sobie zadawałam pytanie „I kogo chcesz okłamać? Innych możesz oszukiwać, ale siebie nie potrafisz”.

To był dla mnie szok. „Jak to? Ja…? Nie – to niemożliwe, jakiś absurd.” Przypomniała mi się pewna rodzinna pogawędka. W telewizji leciał program o homoseksualistach, tata skwitował krótko „zboczeńcy”. Moja mama wtedy stanęła w „obronie”, twierdząc, że to nie zboczenie, a choroba. Nie pamiętam jaka była moja reakcja, czy wyszłam z pokoju, czy nie… wiem, jednak, że mnie to oburzyło. Nigdy nie nazwałabym tego zboczeniem, ani chorobą, mimo, że nie znałam wówczas ani jednego homoseksualisty. Ale teraz? Teraz nagle okazuje się, że jestem taka jak „oni”. Że jestem… to słowo nie chciało mi przejść przez gardło. Czułam wielką niechęć do siebie, a jednocześnie byłam pewna, że to przecież nie może mnie spotkać – mnie? Czemu mnie… przecież nie co drugi człowiek jest homoseksualistą, a przynajmniej co dwudziesty… Więc dlaczego ja?

Spojrzałam na całe swoje dotychczasowe życie jeszcze raz… Na pierwszy kontakt z płcią przeciwną, który zakończył się kompletnym fiaskiem. Na moją fascynację kobietami, we wczesnym dzieciństwie. I na pierwszy zgrzyt w moim wówczas idealnym, wyuczonym, heteroseksualnym spojrzeniu na świat, który równie szybko został załagodzony jak się pojawił. Miałam trzynaście, może czternaście lat… w pewnym momencie zorientowałam się, że podoba mi się moja drużynowa. Że nie tylko chciałabym, żeby była moją bliską przyjaciółką, ale chciałabym mieć ją przy sobie znacznie bliżej. Pomyślałam wtedy, że mam strasznego pecha, że któraś z nas nie jest chłopakiem. Bo przecież dziewczyna z dziewczyną… nie.. to chyba niemożliwe. Poczułam obrzydzenie w stosunku do swoich własnych myśli. A potem, a potem jak z bicza strzelił, dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak homoseksualizm. Wtedy jednak jak każda przykładna i „normalna” nastolatka spotykałam się z chłopakiem. Mogłam z nim rozmawiać godzinami, chodzić na spacery, ale kiedy dochodziło między nami do jakiegokolwiek zbliżenia fizycznego czułam się nieswojo. Jakby to było coś nienaturalnego. Unikałam więc wszelkich pocałunków i przytulania. Chciałam zakończyć tą znajomość, jednak nie potrafiłam mu wyjaśnić dlaczego. Ja po prostu niczego nie czułam. W końcu moja kumpela, podając się za moją dziewczynę, kazała się mu ode mnie odczepić. Zrobiła to dla żartu, i nawet się na nią nie złościłam, że zrobiła ze mnie „lesbę”, gdyż przynajmniej, problem zakończenia tej znajomości, miałam z głowy. Kilka miesięcy później wyjechałam nad morze na wakacje. Poznałam tam młodszą ode mnie dziewczynę (ja wtedy miałam 16 lat) i szybko się z nią zaprzyjaźniłam. Spędzałyśmy ze sobą praktycznie każdą chwilę, przytulała się do mnie, trzymała za rękę, kiedy spacerowałyśmy po plaży, pożyczała ode mnie ubrania, a ja od niej. Niby nic wielkiego – zwykła przyjaźń. Ja jednak zasypiając obok niej czułam się najszczęśliwszą osobą na świecie, mimo, że w naszych kontaktach nie było żadnego erotyzmu, zwykłe dziewczęce przytulanie się do siebie. Z każdym dniem lubiłam ją coraz bardziej, z każdym dniem pragnęłam jej mocniej i silniej. Niestety wakacje szybko minęły, kontakt się urwał. A ja sama do końca wtedy nie wiedziałam co czułam. Nie potrafiłam tego zdefiniować. Czasem kiedy to wspominam, żałuję, że coś takiego już nigdy mnie nie spotka, ta cała niewinność, nieświadomość i radość z bycia obok drugiej osoby, której nawet nie da się określić słowami, bo takich słów się jeszcze nie zna.

Wtedy powoli zaczęło się coś we mnie zmieniać. Nie sposób opisach wszystkich zdarzeń, które miały jakikolwiek wpływ na odkrywanie mojej seksualności. Bo każde jedno wspomnienie popycha za sobą lawinę innych, równie istotnych, ale gdyby pozwolić tej lawinie spaść, to pewnie nikt z was, nic by z mojej opowieści nie zrozumiał. Miałam cichą nadzieję, (jakże teraz wydaje mi się to naiwne), że kiedy pójdę do liceum poznam jakąś inną dziewczynę, która tak jak ja odczuwa pociąg do osób tej samej płci. Okazało się jednak, że nie każdy ma na czole wypisane, jakiej jest orientacji seksualnej, więc jeszcze przez pewien czas udawałam kogoś kim nie jestem. Czułam się fatalnie. Słusznie coming out jest porównywany do wyjścia z szafy. To tak jakbyś siedział(a) tam przez długi, długi czas… coraz trudniej jest oddychać, powietrze jest zatęchłe i wiesz, że jeszcze chwila, a kiedyś znajdą Twojego trupa. W momencie kiedy wychodzisz, czujesz się jakbyś zdarł(a) z siebie te wszystkie warstwy kurzu, pajęczyn, które zdążyły na Tobie osiąść. Wychodzisz, powoli, ale już pierwszy łyk świeżego powietrza daje Ci ogromną siłę. Jesteś wolny – w szafie została tylko maska – jesteś sobą.

Tak właśnie czułam się ja, kiedy, w lutym 2005 roku, wyznałam mojej najlepszej przyjaciółce, co do niej czuję. Określiłam wtedy te uczucia, których nie potrafiłam wyrazić, ujawnić, przez kilka lat. Głaz spadł mi z serca. Wkrótce po tym zdarzeniu nasza przyjaźń rozpadła się, gdyż wcześniej miałyśmy różnego rodzaju sprzeczki, a to był zdecydowanie za duży ciężar, dla nas obu. Przebudzenie jednak rozpoczęło się na dobre. Tamtego dnia straciłam wszystko co miałam – jedyną przyjaciółkę, ale zyskałam coś innego – siebie. W całej okazałości. Nowe, MOJE życie.

Nie było już odwrotu. Wszystko to co wiązało się z moim przeszłym życiem, zamknęłam w szafie. Jedyne co pozostało z przeszłości, to kilka wspomnień, doświadczenie i paru znajomych, których wcześniej nie potrafiłam docenić. Mój coming out pokazał mi jak wspaniałymi są ludźmi. Z początku przyjmowali to jako coś, co mi z pewnością minie, niektórzy myśleli, że to żart. Z czasem jednak zaakceptowali mnie taką jaką jestem. Wtedy też poznałam kilka lesbijek z różnych miast Polski. Wiele z nich spotkałam w realnym świecie, zaprzyjaźniłyśmy się i nasze znajomości trwają do dziś. Zarówno akceptacja znajomych, jak i kontakt z ludźmi takimi jak ja, pozwolił mi zrozumieć, że niczym nie różnię się od reszty społeczeństwa. Że nie jestem, ani chora, ani zboczona.

„Jeśli zostałeś wychowany tak, jak większość ludzi, homoseksualizm, „miłość inaczej” to nie coś, o czym można dyskutować. Od dziecka wiesz, że pedały są żałosne. Stroją się jak baby i należy ich unikać, bo bywają niebezpieczni, myślą tylko o tym żeby Ci wsadzić rękę w gacie. Tak z grubsza przedstawia się przeciętne wyobrażenie na ten temat.” (Film Filadelfia)

Tak mniej więcej i ja spoglądałam na ten problem, może nie uważałam, że homoseksualiści to banda dewiantów, jednak ten pogląd, że homoseksualizm nie należy do tematów o których można głośno mówić zakodował się gdzieś głęboko we mnie, i długo trwało zanim zerwałam z tym przekonaniem.

Najtrudniejszym jednak momentem było przyznanie się mojej mamie do tego, że jestem lesbijką. Chciałam to zrobić od bardzo dawna, zaczynałam czasem, ale widząc, że rozmowa schodziła na jakiś chory tor, przerywałam. Przypominały mi się te wszystkie zdarzenia, kiedy temat homoseksualizmu nas poróżnił. Przypomniała mi się awantura, po której miałam wrażenie, że jestem co najmniej maniakiem seksualnym, gdyż moja mama tak mnie potraktowała, widząc chyba najbardziej popularne zdjęcie, dwóch całujących się dziewczyn na ekranie mojego komputera. Przypomniały mi się wszystkie relacje moich znajomych, gdzie większość z nich obfitowała w kłótnie i nieporozumienia z rodzicami, z powodu ich orientacji. I bałam się tego jak ognia. A jednocześnie znowu nasilało się we mnie uczucie, że siedzę w tej cholernej szafie. Między mną a moją mamą panowało niesamowite napięcie, obydwie o tym myślałyśmy, żadna nie chciała poruszyć tego tematu. Ja z obawy, że źle to przyjmie, ona z obawy, że to, że jestem lesbijką, okaże się prawdą. Jednak to jedno jedyne pytanie, wreszcie padło… był wrzesień, spytała się, czy pociągają mnie dziewczyny. Moja odpowiedź była krótka, czułam się jakby zaraz miał nastąpić koniec świata. Przewidywałam wszystkie typy reakcji, od wybuchu złości, po histeryczny płacz, ale czegoś takiego nie przewidziałam. Po rozmowie na ten temat powiedziała, że nadal mnie kocha. Że to niczego nie zmienia, że nadal jestem jej córką. Że życie lesbijki jest trudne, ale ona postara się to zrozumieć, zaakceptować.

Nie sposób opisać jak wtedy się czułam. Byłam wolna. Bez kłamstw i ułudy, bez zbędnej maski. Mogłam ją już na zawsze zamknąć w szafie. Wreszcie stałam się sobą. Ten rok był dla mnie nie tylko czasem, kiedy prawnie stałam się dorosła, gdyż ukończyłam osiemnaście lat, a sprawił, że dorosłam przede wszystkim do bycia sobą. Kiedy patrzę na to z perspektywy minionego czasu, mam wrażenie jakbym wcześniej rzeczywiście żyła w szafie. Ciemnej, niewygodnej, sprawiającej, że nie można złapać oddechu. Ja jednak oddech ten złapałam. I choć nigdy nie byłam w związku z kobietą, spotykałam się z paroma, ale nigdy nie kończyło się to czymś poważnym, wierzę, że w końcu znajdę tą jedyną. I razem będziemy cieszyć się tym, co niesie z sobą życie. Nowe życie.

Autorzy:

zdjęcie Sluchainaya

Sluchainaya

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 152; nazwa: Sluchainaya

24 komentarzy do:Przebudzenie

  • Heniek

    [Re: Przebudzenie]

    Każdy ma prawo do kierowania własnym życiem,troszkę tolerancji i wszystko będzie łatwiejsze.Odwaga-to zaleta tego artykułu.

  • Kornelia

    [Re: Przebudzenie]

    Nie wiem dlaczego nikt nigdy nie wspomina, ze coming out oprocz wszystkich pozytywnych rzeczy jakie niesienie i wszystkich negatywnych, np. odrzucenie itp. moze byc niekiedy aktem nie tyle odwagi, co egoizmu. Tak, EGOIZMU!
    Dla wielu ludzi, zwlaszcza tych starszych, homoseksualizm corki czy syna moze byc osobista tragedia, czyms czego nie sa w stanie przyjac i zaakceptowac tak po prostu. Na zmiane mentalnosci potrzeba calych pokolen, nie mozna oczekiwac iz nagle osoby bedace cale zycie w przeswiadczeniu, iz homoseksualizm to cos zlego, badz chorego, nagle doznaja olsnienia- mowie tu o ludziach w wiekszosci starych.
    Dla przykladu opisze moze moja sytuacje.
    Moi rodzice sa juz w podeszlym wieku, bylam ich nieoczekiwana „wpadka”. Zawsze wszyscy ich brali za moich dziadkow. Dorastalam w szczesliwym domu, czulam sie zawsze w pelni kochana i akceptowana, niezaleznie od tego co robilam. A robilam wiele, nie bede wymieniac wszystkiego, bo nie ma sie czym chwalic, wspomne dla przykladu- jako pietnastolatka z irokezem rzucilam szkole, ucieklam z domu, bo czulam sie wtedy wyzwolona artystka, skonczylo sie nedznie na uzaleznieniu od amfetaminy i roku wyrwanym z zyciorysu. Zreszta niewazne, wszystko to juz dawno za mna. Do czego zmierzam- mimo klopotow jakie sprawialam zawsze bylam akceptowana. Pewnego dnia powiedzialam rodzicom o tym, ze wole dziewczyny, bo znowu chcialam byc wolna, jak zawsze..I co? Wiedzialam, ze nie zrozumieja, ze nie sa w stanie tego ogarnac, ze nie ma szans aby zmienili swoje zdanie, mimo to „wyszlam z szafy”. Dla nich, tak jak rock czy hip hop zawsze beda belkotem a nie muzyka, tak homoseksualizm bedzie czyms wbrew naturze, czyms zlym co sie w zyciu przytrafia nawet dobym ludziom. Tlumaczenia, dyskusje, debaty, filmy, ksiazki, przyklady z zycia- nic tego nie zmieni, naprawde, wiem co mowie, bo chyba nikt tyle sie nie umeczyl tlumaczac co ja. Bez skutku.
    Moge sie wczuc w ich skore- to tak jakbym ja miala 78 czy 85 lat a ktos probowal ze mnie zrobic homofoba- no za Chiny mu sie nie uda!
    Ale wracajac do mojej historii- sprawilam rodzicom ogromny bol, bo uwazaja, ze zmarnuje sobie zycie, ze bez meza i dzieci bede sama na starosc itd. Zostalam zaakceptowana jak zawsze- kochaja mnie tak samo, nic nie wspominaja o tym co sie dowiedzieli, choc wiem jak im z tym ciezko. To tak jakby sie dowiedzieli, ze cierpie na nieuleczalna chorobe..
    A ja czuje sie fatalnie, bo strasznie zaluje, ze im powiedzialam. Moj coming out dal tylko mi boskie samopoczucie, dzis postrzegam go jako ekstermalny egoizm z mojej strony.
    Nie chce byc zle zrozumiana- generalnie uwazam coming out za konieczny aby zyc w zgodzie ze soba, aby byc szczesliwym- tylko po prostu nie zawsze tak jest!
    Bo jak mam byc dumna i szczesliwa wiedzac, ze ludzie ktorych najbardziej kocham w swiecie tak cierpia przeze mnie?
    Wszystko bym oddala aby byli szczesliwi w ostatnich latach swojego zycia, zawsze mi pomagali, zawsze wspierali, tyle dobroci dostalam, tyle milosci..
    Swinstwo i krzywde im zrobilam swoim wyznaniem i tyle, bo przeciez nic by mi sie nie stalo gdybym im swoich wyznan oszczedzila.
    Jednak ich ciche cierpienie bardziej boli niz moje zle samopoczucie..
    Czasami coming out to zwykly egoizm!

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Nie wiem czy w moim przypadku nazwałabym to egoizmem. Nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po mojej mamie, jaka będzie jej reakcja. Nie kierowała mną wyłącznie chęć uwolnienia się z jakiegoś ciężaru. Gdyż równie dobrze tym samym mogłam narzucić na siebie większy ciężar, jeśli ona by tego nie zaakceptowała.
    Widziałam natomiast jak obydwie się z tym męczymy. Ta kwestia wisiała nierozstrzygnięta w powietrzu. Zaczęłyśmy się oddalać. Postąpiłabym egoistycznie, gdybym nadal trzymała ją w niepewności. Może nie takiego rozstrzygnięcia „nurtującej” ją sprawy oczekiwała, ale z pewnością była to dla niej w pewnym sensie ulga.

  • Erico

    [Re: Przebudzenie]

    Jasne, w wielu przypadkach to sprawa wyczucia. Ale z drugiej strony – z miesiaca na miesiac ludzie coraz bardziej sa oswajani ze sprawami homoseksualizmu, bądźmy optymistami.

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Zresztą – co lepiej „oswoi ludzi z homoseksualizmem” jak kontakt z nim?

  • Zakłopotana

    [Re: Przebudzenie]

    Podziwiam autorkę tekstu za odwagę.Nie ma nic gorszego jak skrywanie uczuć,można się od tego udusić.Ja mam męża którego kocham,dziecko,które jest moim całym życiem.Nigdy nie myślałam,ze mogę zakochać się w innaj kobiecie.A jednak!Lubię jak jest blisko…To ciężkie.Jak się pozbyć tego uczucia?Jak wrócić do normalności?Czy to w ogóle możliwe?Nie uważam tago za chorobę ale jest mi z tym żle.Chciałabym znależć lekarstwo.Jeśli myślicie że ludzie,którzy pałają uczuciem do osób btej samej płci są wyżutkami i zasłógują na przykrości to jesteście w błędzie.Często sam fakt zdania sobie sprawy ze swych uczuć jest cierniem w sercu.Nie potępiajcie jeśli nie macie pojęcia o tym.Pozdfrawiam wszystkich i życzę szczęścia-cokolwiek to znaczy

  • kasiunia

    [Re: Przebudzenie]

    podziwiam jej odwage moze mi kiedys sie uda tak ujawnic!!!!

  • Tomecki

    [Re: Przebudzenie]

    Naprawdę pięne to co napisałaś… Trudno mi to zrozumieć, ale jak może zrozumieć ślepy jak piękne są barwy… :) Podziwiam cię dziewczyno i życzę ci żebyś znalazła swoją drugą połówkę :) Głowa do góry! Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia :)

  • Sabrina

    [Re: Przebudzenie]

    Podziwiam autorkę tekstu za odwagę.Potrafiła przyznać się do tego,że jest lesbijką.Ja mam z tym problem niewiem sama co czuje pociągają mnie zarówno chłopacy jak i dziewczyny,ostatnio nawet bardziej dziewczyny.Boje się o tym komukolwiek powiedzieć,ponieważ bije się reakcji innych ludzi chciałabym być blizko dziewczyny…Mam dopiero 16 lat i niewiem czy to tylko okres przejściowy czy tak już zostanie…Nie chcę tego bo to grzech przestałam chodzić do spowiedzi bo dlaczego mam się z tego spowiadać jak nadal to czuje lubie patrzyć na całujące się dziewczyny.Zagóbiłam się w tym świecie i niewiem czy kiedykolwiek odnajdę właściwą DROGĘ

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Sabrina, odpowiedź na te pytania przyjdzie z czasem.
    Ja sama nie zrozumiałam tego kim jestem nie zaakceptowałam tego w ciągu kilku dni, to był długi, bardzo długi proces. I też do końca nie byłam pewna, czy mi to minie, czy nie… myślę, że lepiej jest poczekać i przekonać się samemu czego tak naprawde się chce.

  • Zagubiona

    [Re: Przebudzenie]

    Moja sytuacja prawie dokładnie pokrywa się z sytuacją autorki. Tyle, że ja od 2,5 roku wiem, jestem pewna swojej orientacji.
    Mam 17 lat.
    Niedawno powiedziałam przyjaciółce i poczułam się po prostu NIESAMOWICIE, cudownie!
    Chciałam powiedziec 2giej ale ona uważa, iż jest to choroba, którą należy leczyć… Powaliła mnie tym.
    Czasem bardzo chcę powiedzieć rodzicom, ale boję się. Zwyczajnie się boję. Odrzucenia. Może tego, że mnie wyrzucą z domu… Wiem, że możecie to nazwac tchórzostwem, ale co ja mam zrobić posiadając bardzo nietolerancyjnego ojca, który każdą mniejszość, inność musi skwitować tym samym, dla mnie strasznie raniącym komentarzem…?

  • Kamila Bednarek

    [Re: Przebudzenie]

    interwencja detrollatora – komentarz nie na temat

  • Maria Stanaszewska

    [Re: Przebudzenie]

    detrollator: j.w.

  • Sluchainaza

    [Do dwóch poprzedniczek]

    Chyba Wam pierwszy dzień wiosny lekko zaszkodził. Nie widzę żadnego związku pomiędzy treścią artykułu a Waszymi komentarzami.

  • gosia

    [Re: Przebudzenie]

    boze jaka ty jestes odwazna, ja pewnie odpowiedzialabym na pyt. z wrzesnia: nie no co ty chyba zartujessz? aa boję sie tego..

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Gosiu, to chyba nie była kwestia odwagi. Byłam już po prostu zmęczona ukrywaniem prawdy przed osobą, która jest mi bliska. Czułam, że się od siebie oddalamy. Że mama zupełnie nie ma pojęcia o tym co się dzieje w moim życiu, a chciałam by wiedziała.

  • Twój Aniołek

    [Re: Przebudzenie]

    skomentuje to krótko:)
    już znalazłaś tą jedyną…mnie…kocham Cię i nikt tego nie zmieni…chcę być z Tobą do końca świata i jeden dzień dłużej…kocham i tęsknie:*

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Wiem, że znalazłam :)
    I jestem najszczęśliwszą osobą pod słońcem :) Kocham Cię Aniołku :) I nigdy nie przestanę :)

  • kate

    [Re: Przebudzenie]

    podziwiam Cie i fajnie ze odnalazlas siebie ja obecnie mam taki etap opuszczam moja szafe . Milo sie czytalo Twoje swiadectwo

  • Sluchainaya

    [Do Kate]

    Życzę Ci tyle szczęścia ile ja miałam przy opuszczaniu mojej szafy. I przede wszystkim akceptacji wśród najbliższych.

  • Olgaaa

    [Re: Przebudzenie]

    Jestem pełna podziwu dla autorki!Ja niestety nie mam w sobie tyle odwagi…przynajmniej narazie.Nigdy wczesniej nie sądziłam,że mogłabym się zwiazać z dziewczyną.A jednak.Od roku jestem w takim związku.I bardzo się cieszę,że znalazłam kogos takiego jak ona…wierzę że bedziemy razem do końca życia,jesteśmy bardzo szczęsliwe.Szkoda tylko,że musimy żyć w ukryciu eehhh chciałabym czasem opuścić tą wstrętną szafę,ale nie potrafie ;(;(;( jednak mam cały czas nadzieję,że wreszcie to zrobimy,a wtedy już nic nie bedzie nam stawało na przeszkodzie,aby cieszyć się sobą w każdej chwili :)

  • Sluchainaya

    [Do Olgiii]

    „a wtedy już nic nie będzie nam stawało na przeszkodzie,aby cieszyć się sobą w każdej chwili :)

    Nie jestem pewna, czy ujawnienie się prowadzi do braku przeszkód w byciu w związku homoseksualnym. Ja, po dwóch latach mogę powiedzieć, że nadal czasem spotykam się z brakiem zrozumienia, nawet najmniejszej chęci zrozumienia. Przeszkody są dalej: „bo tak jest trudno, bo większość jest heteroseksualna, bo nie weźmiesz ślubu z ukochaną itd. itp.”
    To raczej coś, co daje Ci poczucie, że żyjesz w zgodzie z samą sobą :) Przy okazji dowiadujesz się jacy ludzie Ciebie otaczają, z kim warto utrzymywać kontakt.

  • Kas.

    [Re: Przebudzenie]

    podziwiam.
    i zazdroszczę reakcji Twojej Mamy.
    moja powiedziała, że kocha mnie, że nie wierzy w to co usłyszała..
    następny dzień przepłakała.
    niby nie wraca do tematu, niby torchę rozumie, może stara się zaakceptować.
    myślę, że będzie dobrze..
    ale teraz jest jakoś tak dziwnie.
    chyba wolałabym nic Jej nie mówić.
    ale stało się. wiem, że będzie dobrze.!
    mam Tą, którą kocham i dzięki Niej wiem, że musi być dobrze.

  • Sluchainaya

    [Re: Przebudzenie]

    Cóż, z perspektywy czasu widzę, że wcale nie było jej łatwo tego przyjąć. I myślę, że dużo czasu jeszcze minie zanim całkiem to przetrawi – a może nie przetrawi nigdy.
    Nie żałuję jednak, że jej powiedziałam. Wiem, że z upływem czasu jest lepiej. Jeszcze nie poznała mojej dziewczyny, ale mam nadzieję, że ją polubi. Oby tak było. I oby przestała myśleć o tym „co ludzie powiedzą”, bo to jest chyba dla niej najtrudniejsze do przełknięcia.




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa