Moja pinakoteka

Płaczący Dionizos z Pompejów

W lasach Frygii, swej przybranej ojczyźnie, młody Dionizos napotkał pięknego Ampelosa i zapałał doń wielką namiętnością greckiej miłości. Pokochali się wzajem, lecz ich wspólne szczęście nie trwało długo. Oszołomiony radością Ampelos dosiadł niegroźnie wyglądającego byka, nie spodziewając się w nim dzikiej bestii. Ten zaś pognał jak oszalały i zrzucił z siebie młodzieńca, zabijając go.

Zrozpaczony Dionizos pogrzebał ukochanego pośród najpiękniejszych kwiatów. Skoro ojciec Zeus odmówił jego prośbie, by choćby na chwilę przywrócił Ampelosa do życia, gotów był wyrzec się swej nieśmiertelności, by mógł spocząć w grobie obok kochanka, by ich dusze mogły razem powędrować do Hadesu.

Ból zgarbił jego krągłe ramiona, zsuwając okrywającą je koźlą skórę. Lewą dłoń oparł na biodrze, jakby w żałobie tylko sam w sobie znajdował wsparcie. Zasmucony pochylił głowę i płakał, a jego łzy spływały po młodzieńczym ciele, po piersiach dojrzałych pośród pieszczot, po brzuchu falującym łkaniem i wspomnieniem miłosnych rozkoszy, po smukłych udach. Spływały opustoszałymi ścieżkami pożądania i zwilżały ziemię na grobie Ampelosa.

Lecz oto smutek boskiego młodzieńca zaczął przemieniać się w zadziwienie. Odchylił w bok głowę nasłuchując dochodzącego z grobu szelestu. Poddając się niespodziewanemu doznaniu, niczym wspomnieniu pieszczot, wyciągnął w dal lewą rękę, jakby chciał wskazującym palcem nakazać światu milczenie wobec cudu.

Oto z ziemi u jego stóp wyłonił się nowonarodzony pęd winnej latorośli. Musnął stopy i pnąc się w górę po smukłych udach okrył soczystą zielenią młodego liścia słodki kształt miłosnego oręża, oplótł wieńcem zasmucone młodzieńcze czoło. I tak pieszczotliwie spleciony z boskim kochankiem, karmiąc się blaskiem słońca i jego miłosnym spojrzeniem, wilgocią ziemi i ciepłem jego ciała, zrodził winne grona.

Cóż uczyni z nimi Dionizos? Czy chwyci w dłoń kiść winorośli i ściśnie ją, by pijąc słodki sok zespolić się w winnym upojeniu z ukochanym ciałem i kochającą duszą Ampelosa?

Tak uczyni Dionizos i odkryje dla świata nowe, równie jak miłość zdradliwe dobrodziejstwo.

6.04.2004 r.

Zadumany Hermes z Herkulanum

Usiadł Hermes na brzegu rzeki i wrzucił doń niepotrzebne obietnice. Jest w mętnej wodzie tyle kamyków, nikt ich tam nie odnajdzie.Na tebańskim akropolu zebrali się goście, bogowie, ludzie i herosi. Dziś jego ukochany Kadmos świętuje swe zaślubiny z Harmonią. Już śpiewają drużbowie pieśń weselną:

Hej, panie młody,
dla małżeńskiej zgody,
rzuć kochasia uroczego,
żona czeka kusia twego.
Jo Hymen! O Hymenaju!

Hermesowi nie przystoi płakać, więc głowę w bok odwraca, bo twarz go zdradza, gdy dusza w nim płacze.

Nad tą rzeką spotkał Kadmosa. Był wtedy chłopakiem wesołym i zwinnym, siadał mu na kolanach jak Dionizos i pocałunkami zachęcał go do pieszczot. Gdy stał się młodzieńcem, gdy bujne kędziory spłynęły miodową falą na jego ramiona, okalając twarz rozjaśnioną zalotnym uśmiechem, splatali swe ciała, darząc się wzajem radością za miłość, rozkoszą za namiętność.
Dziś Kadmos jest już mężczyzną, a Hermes pozostał młodzieńcem, boskim lecz nie beztroskim, zasmuconym wieczną młodością.

Pociesza go wiatr, muskając policzki ożywczym tchnieniem, a słońce, odchodząc ku zachodowi, gładzi miedzianozłotymi palcami jego smukłe ciało. Stopy obute w uskrzydlone sandały nie zaniosą go już ku radości, na spotkanie z kochankiem. Tu czeka w zamyśleniu na losu i świata odmianę.

Więc może kiedyś napotkasz, wędrując wzdłuż rzeki czasu, zadumanego Hermesa. Obejmij go ramieniem, kładąc dłoń tam, gdzie skieruje ją twe pragnienie, a drugą dłoń spleć z jego dłońmi. A wasze usta niech sycą głód pocałunków.

9.04.2004 r.

Grecki wojownik z Ancjum.
(tzw. Gladiator Borghese)

Stąpając po wojennym żniwie, po plątaninie trupów i pogiętego oręża, wzniósł Diokles swe ciało i duszę ponad zamęt bitewny, w walce niczym taniec w rytm szczęku broni i jęku ranionych. Wzniósł tarczę wysoko wraz z lewym ramieniem nie po to, by siebie osłaniać, lecz padającego na ziemię towarzysza broni. Gotów mieczem swym razić każdego, kto ośmieli się oręż wymierzyć w poranionego kochanka. Ten, wspierając się na swej tarczy, resztką sił próbuje się podnieść i odpierać ciosy.

Od ilu to lat łączy ich miłość, wspólne posłanie, chleb i wino, i walka. Biesiady przy dźwiękach aulosu i opowieści o dawnych bohaterach. Sen w ramionach znaczonych bliznami i bój ramię przy ramieniu. Aż do bólu wytęża Diokles mięśnie i siły, a z ukochanego krew ucieka do ziemi, spragnionej wojennej ofiary. Resztką woli spojrzy jeszcze na Dioklesa i spotkają się ostatni raz ich oczy, nim je Tanatos mgłą śmierci zasnuje.

Osunął się na ziemię, lecz czy przytomność stracił, czy życie zeń uszło, tego się Diokles już nie dowie. Zadrży w nim serce i śmierć go dosięgnie mieczami wrogów. W pocie, kurzu i krwi dopełni się ich żołnierskie kochanie. A nad ich grobem mieszkańcy Megary usypią kopiec, nie po to, by śmierć upamiętnić, lecz miłość. I przez wieki nikt tam łez nie będzie zanosił ale pocałunki.

Co roku z nadejściem wiosny zbierać się będą młodzieńcy na Diokleja, by czcić ich pamięć słodyczą swych warg, spragnionych miłosnego obcowania. A sędziowie, mężczyźni doświadczeni w sztuce Erosa, tych będą nagradzać wieńcami zwycięstwa, co najpiękniej splotą swe usta w gorącym pocałunku.

10.04.2004 r.

Autorzy:

zdjęcie Paweł Fijałkowski

Paweł Fijałkowski

archeolog i historyk; zajmuje się dziejami Żydów w dawnej Polsce, historią polskiego protestantyzmu, pradziejami Mazowsza oraz homoerotyzmem w starożytnej Grecji i Rzymie; autor książek: „Seksualność, psyche, kultura. Homoerotyzm w świecie starożytnym” (2007), „Homoseksualizm. Wykluczenie – transgresja – akceptacja” (2009).

6 komentarzy do:Moja pinakoteka

  • ktos

    [Re: Moja pinakoteka]

    co z tego wynika? czy przez to jesteście mniej zboczeni? czy np. morderca jest dzisiaj mniej mordercą dlatego, że ktoś był mordercą przed nim?

  • Woti

    [Re: Moja pinakoteka]

    Co za infantylne porównanie ! Wstydź się ! Nawet nie potrafisz się podpisać…

  • Priestess

    [Re: Moja pinakoteka]

    a mnie się tam podobały te krotkie….hmmm… opowiadanka? zawsze mozna dosac historie apolla, zefira i hiacyntusa:)

  • ośmionogi

    [Re: Moja pinakoteka]

    Moje pytanko: czy te opowiadania bazują na mitologii greckiej, czy też to całkowicie fikcja literacka?

    Pozdrawiam! :)

  • anacharsis2004

    [Re: Moja pinakoteka]

    dwie pierwsze historyjki zaczerpnięte są z mitologii, trzecia nawiązuje do tradycji greckiej w luźny sposób




Skomentuj

  

  

  

Obraz CAPTCHY

*

Możesz używać następujących tagów HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Pamiętaj: zamieszczając komentarze akceptujesz regulamin

napisz do nas: listy@homiki.pl

Homiki.pl. Czasopismo zarejestrowane w Sądzie Okręgowym Warszawa Praga pod nr 2372 więcej »
Nr ISSN: 1689-7595

Powered by WordPress & Atahualpa