- homiki.pl - http://homiki.pl -

Kobiety lubią brąz – a geje lubią kicz?

Posted By PTT On 7 grudnia 2005 @ 09:10 In Sjesta | 12 Comments

Jak co roku w grudniu, a właściwie już od początku listopada, czyli w tzw. okresie przedświątecznym w centrach handlowych i rozgłośniach radiowych rozbrzmiewa radosna i kiczowata do bólu piosenka (taka amerykańska kolęda) Glena Campbella „Santa Claus is coming to town”, czyli na nasze: święty Klaus (Niemiec jaki czy co?) przyjeżdża do miasta. On przyjeżdża, nas zalewa fala tak zwanych ozdóbek świątecznych a mnie nachodzą refleksje na temat kiczu w naszym gejowskim życiu.
Na ulicach Mikołaje wszelkiej maści spacerują w pasażach handlowych rozdając cukierki i inne drobiażdżki. Osobniki te są już nie tylko czerwone, ale też zielone, niebieskie, w kolorze opakowań czekolady Milka, ostatnio nawet pomarańczowe (orange) widziałem. Tęczowych jeszcze nie wypuścili, ale być może w ramach poprawności politycznej się gdzieś na zachodzie, (bo przecież nie u nas) pojawią. Takie brodate grubasy w czerwonych kubraczkach wspinają się, mimo swojej (biskupiej ponoć) godności na przystrojone sztuczną jedliną dachy. Stamtąd w otoczeniu złotowłosych aniołków, rozdawszy przedtem słodkie pralinki, odlatują wielkimi saniami ciągniętymi przez renifery, z których koniecznie jeden musi mieć czerwony nos.
Wchodzę do sklepu. Czuję się jak na odpuście, wkoło pełno kolorowych, plastikowych choinek (widziałem nawet różowe, -pewnie dla gejów), bombek, łańcuchów, lampek i mnóstwo innych szalenie interesujących rzeczy. Myślę „Ale kicz, nikt tego przecież nie kupi!”. Jestem w wielkim błędzie, bo kolejki do stoisk robią się coraz większe. Podchodzą wszyscy: babcie, dziadkowie, mamy, tatusiowie, a przede wszystkim – dzieci. Patrzę na te uśmiechnięte buźki i zastanawiam się…
Abstrahując od tego, że smutno mi, gdy myślę, gdzie się podział dawny świąteczno-uroczysty nastrój bożonarodzeniowy, gdzie religijne treści i nasza staropolska tradycja, to nieco przeraża mnie kicz. Gdy widzę te wszystkie złote, świecące, plastikowe, źle dobrane kolorystycznie świecidełka, wybałuszam w przestrachu oczy i nie wiem, co z sobą począć. Zachwycić się czy odrzucić. Tolerować, czy akceptować?
„Zjawisko, któremu Niemcy nadali znakomitą nazwę kitsch, narodziło się na Zachodzie, obejmuje popularną, handlową sztukę i literaturę, okładki magazynów, ilustracje, ogłoszenia, tanie romanse, komiks, muzykę, taniec, filmy Hollywoodu itd., itp. Kicz otacza nas wszędzie, właściwie gdziekolwiek się nie ruszymy, skazani jesteśmy na obcowanie z nim.”
Wynaleziono go, głownie chyba dla tych, którzy są jednak spragnieni łatwej rozrywki i łatwo ulegają modom. Modom, nakręcanym przez potężne korporacje handlowe, kreowanym przez coraz bardziej nachalne strategie marketingowe. Bo kicz jest świetnym źródłem dochodu. Zainwestowano w niego olbrzymi kapitał i musi przynosić odpowiednie zyski. Zmuszony jest do rozszerzania i do utrzymania swoich rynków.
Ktoś powiedział, że sztuka kiczu posługuje się skażonymi i zastygłymi namiastkami prawdziwej kultury, jest efektem wszystkiego, co fałszywe, sztuczne, ozdobione pozornym blichtrem i w zasadzie bez wartości. Jest obliczony na natychmiastowe dotarcie do odbiorcy, często wykorzystuje wątki silnie zabarwione sentymentalnie. Nie wymaga od odbiorców nowego spojrzenia, to jeszcze utrwala w nich WSZELKIE STEREOTYPY
Czy jednak naprawdę? Coraz częściej łapię się, jako gej i nie gej, że ja i wielu moich znajomych lubimy kicz, chociaż trudno się jest nieraz do tego faktu przyznać. Czy jestem już wyprany ze wszelkich wrażeń estetycznych wyższego rzędu? Myślę, że nie. Stać mnie na to by na biurku postawić sobie małe, przystrojone świąteczne drzewko i by przyznać się publicznie, że prócz Mahlera i Mozarta podobają mi się także Army of Lovers, Shakira i Goombay Dance Band. Taki dysonans: tu Agnieszka Holland, a tu Star Wars. Ostatnio z niemalże równym zachwytem oglądałem „Anioły w Ameryce” i „skinhead sex”. Ale porno to także, podobnie jak kicz, wykwit kultury masowej. Ma z kiczem wiele wspólnego. Poza tym to, co w danym czasie i kontekście społecznym funkcjonuje jako kicz, w innym może się okazać sztuką. Telenowele (np. Queer as folk) mógłby być tego koronnym przykładem.
Myślę, ze inklinacje gejów do kiczu i kultury masowej biorą się z jednej strony z odrzucenia dawnych dominujących tradycyjnych wartości, z drugiej strony z towarzyszącemu egalitaryzmowi aktywnego i twórczego stosunku do życia. Nie każdy może być geniuszem, a tworzyć każdy przecież może. Podkreślam tu między innymi sztukę auto kreacji (ach- jaki jestem śliczny/śliczna, młody/młoda, mądry/mądra!). Towarzyszy temu tez liberalny stosunek do systemu moralnego. I stąd najwspanialszy wytwór kiczu „made in gay” parady CSD na zachodzie, (bo przecież nie u nas). W ostatnich latach za sprawą dynamicznie rozwijającej się reklamy kiczowaty jest niemal cały świat.
Kicz jest w nas- gejach. Prawdziwy gej nawet powinien być kiczowaty. Nie uwzględniam tu „pedałów” z kart powieści Witkowskiego czy Nasierowskiego. Gej podobnie jak kicz drażni. Bo lichy, tandetny, spłyca najważniejsze treści, służy tylko rozrywce i pozornemu poczuciu szczęścia. Odbiorca, próbujący ocenić kicz czuje się od niego wyższy. Heteryk próbując ocenić geja staje zazwyczaj w pozycji wyższego. Bo taki normalny, taki moralny, taki poprawny i uporządkowany. I tu tkwi sedno podobieństwa: Kicz jest gejem a gej jest kiczem. Przynajmniej taki gej na pokaz. Ciotek skrytek i „spoza środowiska” to oczywiście nie dotyczy.
Ale problem tkwi w tym, że potrzebujemy kiczu, nie umiemy bez niego żyć, na stałe wpisał się w naszą rzeczywistość: Kicz jest zasadniczo estetycznym systemem komunikacji masowej („Kicz, czyli sztuka szczęścia”. Warszawa, 1978). Popularność kiczu jest charakterystyczna dla społeczeństw dobrobytu:, gdy zaspokojone są potrzeby biologiczne, ludzie szukają zabawy. Nie sztuki wysokiej, trudnych pytań bez odpowiedzi, ale klarownej rzeczywistości, w której będą wiedzieć, co jest dobre, co złe, kiedy się śmiać, a kiedy okazać wzgardę. Gej to taki homo, ale przede wszystkim ludens. Lubimy się bawić i jesteśmy (jak podaje najnowszy Newsweek 49/2005) chyba szczęśliwi; no przynajmniej zadowoleni z tego, kim jesteśmy, jak żyjemy i wyglądamy. I jako tacy, trochę kiczowaci nie powinniśmy uskarżać się na kicz wokół nas, którego częścią przecież sami jesteśmy. Kultury masowej nikt nie jest w stanie powstrzymać. Nikt nie jest w stanie zatrzymać kiczu, który niepostrzeżenie wkrada się w życie każdego z nas. I podobnie jak kicz, my geje jesteśmy w społeczeństwie potrzebni, choć ono sobie tego jeszcze do końca nie uświadamia.
Pozdrawiam tradycyjnym już w naszym kraju

Merry Kicz-mas

Ciocia Juanitta
P.S. Te moje pogwarki, to też swoisty kicz. Tak właśnie miało być i kropka. Poza tym naprawdę kocham kicz – ten typ tak ma!

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta [1]

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia ;-)


Article printed from homiki.pl: http://homiki.pl

URL to article: http://homiki.pl/index.php/2005/12/kobiety-lubi-brz-a-geje-lubi-kicz/

URLs in this post:

[1] Ciocia Juanitta: http://homiki.pl/index.php/autorship/nuke_topic_272/

Copyright © 2011 homiki.pl. Wszelkie prawa zatrzeżone.