- homiki.pl - http://homiki.pl -

Zboczona relacja z pokojowej demonstracji

Teza Kamila Durczoka (TVP1) sprzed tygodnia była następująca: władze samorządowe Poznania złamały prawo, zabraniając demonstracji, do której mają prawo obywatele każdego demokratycznego państwa; demonstranci złamali prawo, bo nie przyjęli do wiadomości decyzji władz i chcieli paradę przeprowadzić. Kontr demonstranci złamali prawo, lżąc i atakując uczestników parady. Policjanci złamali prawo, stosując środki przymusu, kompletnie nieadekwatne do przebiegu całego zdarzenia.

Gdzie prawo, a gdzie bezprawie? Gdzie sprawiedliwość a gdzie niesprawiedliwość? Gdzie faszyzm a gdzie kaczyzm? O tym wszystkim dywagowały w telewizorni gadające głowy przez cały tydzień. I nic z tego jak zwykle nie wynikło, bo dogadać się w tej sprawie „bez wódki” chyba nie można. Polak z Polakiem bez tego, niezbędnego- jak widać gadżetu, porozumieć się nie może. Ale debata była jednak konieczna. Przy takiej okazji każdy się może jakoś wypromować. I o promocji będzie dziś mowa.

Ponieważ władze samorządowe Wrocławia zgodę na solidarnościowy wiec poparcia dla „Parady Równości” wydały, wybrałem się wiec jak najlegalniej na wrocławski rynek. W to „przepiękne” późno jesienne mroźno- wilgotne popołudnie. W celu promocji. Promocji wartości dla mnie najważniejszych: wolności i demokracji. Nie taję, że byłem przy tej okazji odrobinę zboczony, zboczyłem mianowicie z utartego traktu spacerowego. Na tym moje zboczenie polegało i przyznaję się do tego otwarcie. Nieprawdą jest, ze byłem w szpilkach, w sukience i mojej ślicznej peruce blond. Nie świeciłem tez gołymi częściami ciała. Informuje niniejszym komentatorów z LPR-u, że nie pokazuję tego publicznie, nawet jeśliby ktoś z „giertych-jugend” chciał je koniecznie zobaczyć. Nie dla psa kiełbasa!

Na rynku, wokół pręgierza (gdzie w wiekach średnich gromadziła się miejska tłuszcza obserwując kaźń współobywateli) zgromadzili się już, w sporej liczbie ok. 250 osób, inni zboczeńcy: młodzież szkolna, studenci, politycy, dziennikarze, punki, anarchiści, feministki, aktorzy no i oczywiście geje i lesbijki też. Wszyscy byliśmy zboczeni, ale tym razem legalnie. Zboczyliśmy pod wpływem nagłej potrzeby zamanifestowania swego poparcia dla tych, którym się prawa do manifestowania zabrania. Zboczyliśmy, widząc, jak demokracja w tzw. IV RP zbacza gdzieś na manowce. I chcieliśmy takie zboczenie do niezbywalnych obywatelskich praw i wolności wypromować. Nic więcej i nic mniej.

Punktualnie o godzinie 15 wiec rozpoczął się od akcji innej, obecnej na rynku, lecz niezorganizowanej i rozproszonej grupy, która także chciała się wypromować. Promowali się więc owi NOP-powcy, szalikowcy i inni skino- podobni w najrozmaitszy sposób. Promowali najpierw swe głosy, wrzeszcząc jak opętani jakieś nazwy części rowerowych, potem coś wspominając o gazie (niezapłacone rachunki, czy może u kogoś coś się ulatniało?). Wreszcie krzykiem usiłowali udowodnić, że są lepsi od wszystkich innych. W czym i dlaczego, tego już nie krzyczeli, bo ochrypli. Później promować zaczęli swoje umiejętności sportowe w dosyć dziwnych dyscyplinach: boks, przy czym atakowali swych potencjalnych sparing- partnerów głownie z tyłu (sic!), podnoszenie ciężarów- głownie puszek – chyba z napojami energetyzującymi, oraz bieg slalomem, między policjantami.

Nas jako legalnych, ale zboczeńców usiłowali tez niektórzy obdarowywać jajkami. Zdaje się, że były one kacze. Kolega dziennikarz lokalnych mediów dostał taką nienarodzoną kaczką w czapkę. No, pomyślałem, teraz on już tych sfrustrowanych zadymiarzy w swojej relacji wypromuje!

Tymczasem, my zboczeńcy, wyjaśniliśmy przypadkowo w tym miejscu obecnym obywatelom, dlaczego zboczeni jesteśmy i w jakim celu nasze zboczone zgromadzenie tu powstało, po czym „reanimacja demokracji- marsz równości poszedł dalej”. Ruszyliśmy wokół rynku. Niektórzy z naszych, bardziej ideologicznie zboczeni od pozostałych wdawali się w słowne utarczki z przeciwnikami „promocji zboczenia” -Kaczki na taczki i konserwatyści do konserw- skandowały małe grupki. Większe miały bardziej ambitne hasła: Demokracja, precz z faszyzmem. A może miało być kaczyzmem, ale nie usłyszałem, bo chciałem się przecież promować! Taki był cel mojego na rynek zboczenia.

Tymczasem zapadał zmrok. Śnieg z deszczem przepędził z rynku resztki „wszech-zadymiarzy”. Reszty dokonała policja, pacyfikując, co bardziej rozochoconych rozrabiaczy. To była naprawdę wzorcowa akcja! Szkoda, że pan min. Dorn tego nie widział. Może by mu się przypomniały jego własne młodzieńcze wolnościowe zboczenia sprzed kilkunastu lat. W pokojowych nastrojach, po wystąpieniu paru polityków, zboczonych oczywiście na punkcie praw człowieka jak np. Władysław Frasyniuk (legenda wrocławskiej opozycji) manifa poczęła się rozpuszczać w przenikliwym zimnie i śniegu. Topniały rzesze zboczonych. Zziębnięty, ale i dumny z mojego zboczenia udałem się na spoczynek. Tylko promocja mi się nie udała. Nie studiowałem widocznie zbyt uważnie strategii marketingowych. Nie potrafię sprzedać faktu bycia gejem. Nie wiem jak miałbym namówić szalikowców, by się zboczyli. Będę się jednak uczył. Istnieje jedno lobby w Polsce, które sztukę czarnego (dosłownie) PR ma dopracowaną do perfekcji. Ci to potrafią się promować! A uczyć się trzeba od prymusów a nie od matołów. Pozdrawiam w tym momencie Toruń.

Z Wrocławia relacjonowała zmarznięta

Ciocia Juanitta

Autorzy:

zdjęcie Ciocia Juanitta

Ciocia Juanitta [1]

Siostra Juanitta, Pipilotta Viktualia Rogaldina Furia od Wszechkaczego Gniewu. Felietonistka homiczka. Teoretyczka amatorka. Erotomanka gawędziarka. Feministka męska. Miłośniczka filmów: „Priscilla królowa pustyni”, „To Wong Foo” oraz Dame Edna Show. Ciągle czeka na księcia i jest do wzięcia 😉