- homiki.pl - http://homiki.pl -

Jeden weekend, dziesięć miast – jeszcze o Marszu

Wrocław: wszyscy zapewne wiemy z mediów, że generalnie było spokojnie. Owszem, z zewnątrz, siedząc przed telewizorem można było czuć się bardzo spokojnie. Dlatego proponuję wczuć się w nas – pikietujących. Po tej stronie nie było tak wesoło…

Zbliża się godzina piętnasta. Coraz większe grupki socjalistów, homoseksualistów, feministek, mniejszości wyznaniowych i anarchistów zbierają się pod ratuszem. Czekamy na resztę. Za swoimi plecami słyszę tylko głupie docinki, ludzi, którzy na zachodzie byliby trafnym wzorcem stereotypowego Polaka: doskonale zna się na medycynie (tu mam na myśli tych, mówiących że homoseksualizm to choroba) i na polityce mimo, że z wykształcenia jest np. mechanikiem.

Mijam grupkę dziewczyn – wymieniają między sobą złośliwe komentarze, choć absolutnie niemające nic wspólnego z nienawiścią. Idę dalej. Mijam oburzone starsze panie w moherowych berecikach, a za chwile miła niespodzianka: grupka młodzieży wymieniający uściski dłoni i słowa: „Kochasz faceta? No ja mam dziewczynę, ale popieram was i podziwiam za odwagę! Tak trzymać!”

Zbliża się „godzina zero”. Ludzie w wieku praktycznie od kilku miesięcy do stu lat (szli z nami, bowiem rodzice z dziećmi w wózeczkach, którzy nie mają tego „wielce filozoficznego problemu” jak wytłumaczyć synkowi, dlaczego ten pan całuje pana; a obok nich pokolenie seniorów, którzy wiedzą, co to znaczy być poniżanym i szykanowanym). Zebrani w jednym miejscu, niefortunnie otoczeni przez chuliganów wykrzykujących hasła przesiąknięte nienawiścią. Gdzieś pod kamieniczkami stoją ciekawi rozwoju akcji ludzie. Jedni trzymali za nas kciuki, (choć robili to po cichu, zapewne w obawie o siebie), inni wspierali rozwrzeszczanych neofaszystów, kiboli, Młodzież Wszechpolską i NOP. Poleciało w naszym kierunku kilka jajek.

Wybiła piętnasta. Rozpoczął się wiec. Jeden z organizatorów próbuje coś powiedzieć przez megafon i w tym momencie od strony nielegalnej kontrmanifestacji dał się słyszeć ryk rodem ze stadionów! Czy się bałem? Chyba nie. Przecież jest nas tutaj zebranych sześćset osób, jesteśmy chronieni przez policje etc… Ale zawsze zostaje w środku jakiś niepokój – „A co by było gdyby…?”

Spontanicznie zaczęliśmy krzyczeć „Wolność! Równość! Demokracja!” I ruszyliśmy dookoła rynku. Szedłem z brzegu, obok mnie policjant (bardzo mi to dodało otuchy) obok policjanta, dosłownie może trzy metry ode mnie, osiłki z szalikami, wrzeszczący w naszą stronę „Wolna Polska, bez pedałów!” Aż Stach pomyśleć jak by wyglądał nasz kraj, kiedy rządziliby nim ci „dewianci polityczni”. Tak więc, mając przed oczyma czarną wizję kraju opanowanego przez skrajną prawicę, mającą wsparcie w pseudokibicach i chuliganach, skandowaliśmy „Wolna Polska, bez faszystów! Faszyści!”

Robiło się gorąco. Przeszliśmy już do połowy rynku. I wtedy idący równo z nami naziści nagle zaczęli biec. Zaszli nas od przodu. Wtedy trzeba przyznać, że się wystraszyłem nie na żarty. Byłem prawie na samym przedzie, a oni pędzą na nas jak stado rozwścieczonych, dzikich bestii. Jak płachta na byka działały na nich hasła „Wolność! Równość! Demokracja!”. Adrenalina dała o sobie znać. Nogi za pas i wiejemy – jeszcze życie mi miłe… Na szczęście stróże porządku szybko zareagowali. Dobiegli do nas i żywym murem odgrodzili od niebezpiecznych wyrostków. Pojawiły się oddziały prewencyjne. Zatrzymali co agresywniejszych, a resztę odizolowali.
Wdzięczni za utrzymanie ładu dziękowaliśmy policji. Potem wyrazy uznania dla urzędników, którzy pozwolili na przemarsz. Sytuacja opanowana. Emocje powoli opadają. Jeszcze kilku szalikowców rzuca obelgami, ale generalnie jest spokojniej. Pojawiają się udane próby rozluźnienia manifestantów. W żartach zaczęliśmy podskakiwać i skandować z uśmiechem na twarzy „Hop, hop, faszyzm stop!”

Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony lekki strach, z drugiej zaś fakt, że czułem się tu naprawdę równy. Tłum z reguły kieruje się własnymi zasadami, w takim razie to zgromadzenie, zebrane w imię demokracji, nie można nazwać „tłumem”. Mimo, że każdy był anonimowy dla siebie, to czuć było od każdej osoby dużo ciepła w stosunku do współprotestujących. Sympatyczni dla siebie nawzajem, szanujący siebie, nierzucający słów na wiatr. „Różni, ale równi!” I faktycznie, chcą żeby wszyscy byli równi, zaczynają od siebie! Nawet organizatorzy nie czuli się „lepsi” jak to zwykle bywa, „lepsi, bo to oni zorganizowali!” Szli tak samo jak my! Byli z nami równi…

Był z nami także Władysław Frasyniuk z PD, który pod koniec z szerokim uśmiechem podziękował nam w imieniu – jak to nazwał – „zgredów takich jak on, którzy 25 lat temu walczyli o demokrację”, dziękował, że my dziś pamiętamy o tym i robimy wszystko, aby tej demokracji nie stracić. Zostało jeszcze tylko ułożenie ze zniczy pacywki – symbolu pokoju.

I jeszcze jeden gest ze strony policji. Obiecali nam eskortę do środków transportu, a oddziały prewencyjne miały tak długo przetrzymywać agresywnych przeciwników demonstracji (co jest niemal równoznaczne z przeciwnikami demokracji), dopóki nie zostaniemy spokojnie odprowadzeni na przystanki. Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI DLA POLICJI!

Podsumowując: Nie było najgorzej, ale zawsze mogło być lepiej. Przykre jest to, że dla ludzi nie mających pojęcia, w jakim celu była zorganizowana manifestacja demokraci, socjaliści, feministki, mniejszości seksualne i wyznaniowe, anarchiści popierający ideę równości byli (uwaga!) pedofilami.

Jeden weekend, dziesięć miast, tysiące ludzi zgromadzonych w imię poszanowania praw człowieka i obywatela. To musi o czymś świadczyć…

Autorzy:

zdjęcie Arek Małecki

Arek Małecki [1]

autor zmigrowany z php-nuke – ID: 149; nazwa: Arek Małecki